Niewędkarska przygoda w robocie

/ 5 komentarzy / 2 zdjęć


Dzień jak co dzień, no może poza tym że pogoda pod psem i nic nie zwiastowało czegoś wyjątkowego co miało się stać niebawem czyli z nastawieniem na kontakt z zestawem narzędzi ruszyłem do roboty.
Oczywiście po porannej obowiązkowej kawce z szefem ustalenie planu na dzień no i do roboty.
Wyszło jednak tak że szefo gdzieś wybył a ja zostałem w biurze z kolegą z warsztatu obok i nagle Janek (ww)krzyczy Patrz !!!- patrze a tam >> kaczka krzyżówka chyba z dziesieciorgiem młodych drepcze droga w stronę naszego warsztatu.
Myślę co do licha i skojarzyłem że pewnie ze stawu z parku górnik drepcze na Haldex z tym ze zdałem sobie sprawę że dalej nie dojdą bo choć w prostej linii to nie więcej niż 500metrów to co chwile płoty a za każdym koty i psy.
Kacza rodzinka nie wiedzieć czemu wlazła centralnie na nasz warsztat z tym ze maluszki przez oczka w siatce dalej a niestety matka wbiła sie w ogrodzenie i po kilku próbach pokonania przeszkody dosłownie zaklinowała się.
Coś tam mi się skojarzyło że ptak w ciemności się uspokaja więc po chwili namysłu zdjąłem kurtkę i nakryłem przerażone zwierze.
Po chwili ptak się uspokoił,delikatnie uwolniłem go z siatki i przeniosłem za ogrodzenie do młodych które rozlazły się po okolicznych chaszczach.
Nieseaty uwolniona,wystraszona kacza matka natychmiast odleciała przerażona,miałem sto pomysłów co zrobić by pomóc tym zwierzakom ale na szczęście postanowiłem pomyśleć i nie działać pochopnie.
Jedno było pewne że do żadnej wody już nie dojdą a matka nie wiadomo czy wróci,poza tym nawet jaki by wróciła to przez kolejne ogrodzenia nie przejdzie a przy tej ilości kotów i psów żaden pisklak nie przeżyje wiec postanowiłem je wyłapać.
Deszcz leje ale co tam-Trza szukać pisklątka - no i się udało (częściowo)-cztery sztuki mam w kartoniku tylko teraz co z nimi no i naszła mnie myśl że skoro dreptały na haldex a matka zwiała to pewnie tam zawita a poza tym jest tam parę kaczych rodzinek więc może przygarną nieboraki no i postanowiłem "zresztą po konsultacji ze Zbychem że zaniosę je na staw" i tak też zrobiłem.
Kaczuszki same ochoczo opuściły kartonik i natychmiast do wody a po chwili słysząc inne kaczki popłynęły w ich kierunku.
Rozmyślając czy postąpiłem dobrze czy może bezmyślnie odczekałem parę minut no i zauważyłem że maluszki dołączyły do innej kaczej rodzinki i co mnie zdziwiło nie wywołało to żadnej agresji czyli może przynajmniej te cztery przeżyją przygarnięte przez inną kaczą mamę no a ja zauważyłem przy okazji dwa konkretne ataki drapierznika (już mnie nosi) no i miałem godzinkę spacerku po chaszczach co jest o niebo lepsze od wymiany półosi ;-)

 


5
Oceń
(13 głosów)

 

Niewędkarska przygoda w robocie - opinie i komentarze

ferozaferoza
+1
Brawo! Miejmy nadzieję, że natura sobie poradzi! Dla Ciebie, Ryśku, podwójna piątka*****! :) *****! :) (2014-05-30 00:22)
marciin 2424marciin 2424
+1
***** :):):) Pozdrawiam :) (2014-05-30 08:21)
krisbeerkrisbeer
+1
Bloger, wędkarz i do tego dobra dusza, no kolego, nie każdemu chciało by się przeprowadzić taka akcję, naprawdę wielkie gratki ***** to za mało :) (2014-07-29 08:14)
krisbeerkrisbeer
+1
Bloger, wędkarz i do tego dobra dusza, no kolego, nie każdemu chciało by się przeprowadzić taka akcję, naprawdę wielkie gratki ***** to za mało :) (2014-07-29 08:14)
Piotr 100574Piotr 100574
+1
szacun Stary mając dobre serca zawsze kiedyś się zwróci z nawiązką :)***** (2015-07-04 14:33)

skomentuj ten artykuł