Niewinny karp a KASA i karpiowa moda

/ 10 komentarzy

Tu trza uruchomić wehikuł czasu czyli cofnąć się gdzieś do lata 81 XX wieku i mojego pierwszego karpia..
 Takiego jak ten dnia nie zapomina się nigdy bo właśnie wtedy zaliczyłem pierwszego karpia WYMIAROWEGO  ,niestety rok 80-ty wyleciał mi z życiorysu z powodu choroby ,potem sanatorium w Rabce (masakra,terror i poniżanie) no i jestem w miarę na chodzie.
 Był chyba sierpień gdy z piwnicy wywlekam moje cudo w postaci Gazeli zaopatrzonego w sakwy (to taki prezencik ojcowski) po rocznym nieużywaniu (kolarzówka) no i oczywiście w sakwach sprzęt a przez ramię trzyczęściowy bambus z radziecką :terkotką:no i w drogę.
 Po około dziesięciu minutach jestem nad stawem w michałowickim parku teraz tylko trza poprosić kogoś o zgodę na połów pod opieką choć kartę już miałem - udało się za pierwszym podejściem tak że po chwili zestaw ze splawikiem z wronki i czerwonym robalem jest w wodzie (w przecince tataraku) na branie długo nie czekałem bo okonia było tam wtedy sporo a i krasna podchodziła tak że kilka rybek już miałem ,zadowolony zakładam kolejnego robala i znów na skraj zielska, spławik nie zdążył się dobrze ustabilizować a podskoczył i płynnie wjechał pod wodę - zaciąłem i pierwsza myśl to krzyknąć RATUNKU :-)
 Niewiem ile to trwało ale na pewno kilka minut gdy po słownych poradach sąsiadów ryba ląduje w podbieraku jednego z nich - jest śliczny,ma 37cm...
37 - niby malenśtwo ale pierwsze no i na dodatek to ten z tych bardziej krępych  "wymiarowe karpisko"w życiu ,kiedyś zarybiano kroczkiem i dopaść  wymiarka czyli 30+ było wyczynem bo był to już osobnik kilka razy dziabniety i zdziczały tak że w pewnym okresie mojego życia dopaść KARPISKO 30-plus a najlepiej Walnąć przysłowiową normę to było coś i nie każdemu się przytrafiało  no i rzadko się zdarzało ...ale - minęło pare latek i zmieniło się podejście w zarybianiu tym szkodnikiem choć jeszcze wtedy tak o nim  nie myślałem,zaczęto wpuszczać już w większości wymiarki i przez dwa tygodnie istna rzeź-każdy norma a potem posucha ...
 Był to moment gdy zdałem sobie sprawę że naprawdę inne gatunki też są całkiem atrakcyjne czyli zacząłem "polować" na (potwory) w swoim gatunku ,karp zszedł na dalszy plan do momentu aż wylądowałem na Wiśle w Balicach.
 Prawdziwie dzikie rzeczne dwa karpiska stały się moim łupem i przyznam że nogi jak z galarety mimo tego że wtedy dysponowałem już jak na te czasy całkiem niezłym sprzętem czyli ddr-owski rex,trzy częściowa germina no i żyłka abulon ale BESTIE 10+ dawały niezłą szkołę.
 No ale potem znów jedynie pobliskie stawy i czekanie na kolejne zarybienia a co za tym tłumy i wymienianie się stanowiskami jak zmiany w robocie przez głownie emerytów skutecznie uniemożliwiały zapolowanie na cokolwiek a o spinerze zapomnij(No chyba że podczas burzy i gradobicia) wtedy może kilkametrow odcinek  wolnego brzegu by się znalazło ...
 Od tego czasu do tej Bogu ducha winnej ryby co niestety urodziła się karpiem zacząłem czuć pewną niechęć, lecz jak rozwinęła    się typowa karpiowa komercha to ów gatunek a raczej jego łowców przestalem darzyć szacunkiem bo np właże do wedkarskiego po co kolwiek i NIE MA NIC o co pytam ,ale za to KARPIOWE jest wszystko ;sprzęt zanęty,przynęty,namioty i cholera wie co jeszcze - pewnie za jakiś czas pojawia się jeszcze jakieś nowe "karpiowe"wynalazki Np. Łyżki do mieszania kawy i kubki z logiem PRO CARP
 A teraz szczerze i od serca : nie mam nic do tej pięknej i walecznej ryby gdyby nie fakt że dzięki modzie na karpiarstwo to kupe świństwa ląduje w wodzie no i na brzegu przy okazji  ,a co do chińszczyzny jednorazowego użytku z którą nie radzą sobie nasze firmy utylizacyjne?>?? szkoda gadać.
 P.S. wiem że niezłe wciery mnie czekają od czytelników zwłaszcza karpiarzy ale takie mam zdanie bo przez tę modę  zarybianie innymi gatunkami prawie wymarlo gdzie nie gdzie ! i tu jeszcze coś dodam: jesienią pewnie zapoluję na tego jedynego w roku Wigilijnego i wtedy C&r nie ma szans :-) - trzydziestka by tradycji stalo sie zadosc wystarczy _ JEDEN ZKILANY NA ROK .
PDK.

 


3.8
Oceń
(15 głosów)

 

Niewinny karp a KASA i karpiowa moda - opinie i komentarze

JKarpJKarp
+3
Pojedź na PZW i tam złów karpia. Dziwne, bo u mnie w sklepie jednym i drugim blachy, gumy, wobki i inne cuda dla spiningistów. Typowa komercha Rysiu nie ma nic wspólnego z karpiarzami. To stawy dla amatorów karpiowego mięsa. (2016-09-14 11:30)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
-1
I tak Janek powinno być ;-) Ps. szał karpiarstwa miał już swój szczyt, teraz ludzie na wędkarstwo patrzą ciut inaczej. (2016-09-15 12:45)
JKarpJKarp
+3
Miał ? Raczej ma. (2016-09-15 12:55)
rysiek38rysiek38
0
Widzisz Drogi Karpiu,ja w zasięgu powiedzmy mam trzy wędkarskie i jak spytam o wolramowy przypon to pytanie - a jak to wygląda a i oczywiście zanim się dopchcniesz do lady to spokojnie fajkę spalisz bo najbardziej chwytliwy towar to smakolyki8 yorkowe i karpiowe - na tym jest kasa ! (2016-09-15 18:53)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
u mnie miną, już niewielu się pyta o to gdzie na karpia, Wiedza że jeśli che się je łowić to na komercyjnych stawach. Na zebraniu każdy mówi że karpia już dość chcą innej ryby.Owszem co jakiś czas jakiś młody się napali na łowienie karpi, ale to nie jest ten szał. Nie powiem ze jest to pewnie spowodowane tym że w okolicy nie ma żadnej dobrej wody gdzie naprawdę połowi się karpi oprócz j. Moj. I to tak jak lubi Janek. W sklepach nie mają profesjonalnych karpiowych sprzętów, wogle krucho z jakimkolwiek sprzętem... Z chęcią bym założył specjalne łowisko karpiowe u nas, ale z wodą o które myślałem są kłopoty z rolnikiem, i żaden z możnych nie myśli to rozwiązać :-) (2016-09-15 19:59)
kabankaban
+2
Rysiek nadaje poniekąd na moich falach i pamiętam jak to lat temu trzydzieści parę w swojej niewielkiej rzece łowiłem z użyciem bambusa karpiki do trzech kilogramów bo z większymi szans nie miałem. Karpiarzy znam kilku, ale to ludzie bez napinki i jak dla mnie normalni łowiący tak jak lubią bez szukania podtekstów do innych metod i świetnie się z nimi dogaduję. O muszkarzach i spinningistach też można napisać za i przeciw co do wypowiedzi i zachowania nad wodą. Ja wychodzę z założenia, że niech każdy łowi jak lubi i nie czepia się innych bo nie łowi jak "on" :) Pozdrowionka Ryśku:) (2016-09-15 20:20)
rysiek38rysiek38
+3
Kabanie drogi - to nie poniekąd ale chyba raczej te same .Mam kumpli zapalonych muszkarzy , karpiarzy , bacistów i tym podobnych CIHYCH WARIATÓW ale NORMALNYCH ! i tu najfajniejsze jest to że nieraz razem jeździmy i jest zaje-fajnie .każdy łowi po swojemu a potem dla jaj się zamieniamy -wtedy to dopiero jaja (2016-09-15 22:13)
bertholdberthold
0
No u mnie niedaleko jest fajny zbiornik ok 650 ha w którym karp się regularnie wyciera ale grupka zapaleńców postanowiła że zrobi zbiornik nołkil , chodzili pisali i załatwili , ryby było i jest dużo ale co z tego że teraz nawet ci zapaleńcy tam nie łowią , byłem zerknąć kilka razy w tym roku i zobaczyłem jednego wędkarza za cały sezon , tak to ma wyglądać ten przemysł do robienia $$ , pierniczę takie wymyślate bzdety , przez takich cymbałów wędkarstwo się skończy prędzej niż myślimy , na koniec dodam że osobiście nie jem ryb zwłaszcza słodkowodnych ale sama zasada mnie wkur...a (2016-09-16 07:52)
JKarpJKarp
+2
A ja wiem, że tam karpiarze łowią. Wędkarstwo się skończy jak wyłowią bolenie i wezmą się za uklejki, płotki, krąpiki i leszczyki. Bo innych naszych rodzimych gatunków to raczej już nie ma - albo rybacy wytłukli albo wędkarze z zasadą "płacę więc mam prawo zabrać ryby ". (2016-09-16 08:29)
rysiek38rysiek38
+2
No i z tym trzeba walczyć a raczej nie walczyć a przekonywać do rozsądku,np.weź sobie rybkę jedną lub dwie w miesiącu lub kilka mniejszych, a jak jesteś smakoszem ryb to nastaw się czasem na sumika -naprawde smaczny a przyczynisz się przyrodzie i tu powiem że jestem zadowolony z siebie bo dawno temu (gnojony za to) walczyłem o limity roczne no i po kilku latach weszło z tym że do listy tych gatunków dołożył bym jeszcze osobno kilka (2016-09-16 17:17)

skomentuj ten artykuł