Niezawodna Lutynia

/ 4 komentarzy / 3 zdjęć


Spinning!

Witam kolegów po kiju! Witam po ,,małej" przerwie. Minęło chyba już z półtora roku, jak dodałem ostatni wpis... Liczę, że kolejne będą pojawiały się troszeczkę częściej.

Końcówka poprzedniego roku i cały ten, który powoli zbliża się ku końcowi, można by było określić jednym słowem: SPINNING! - rok wędkarza. Niestety. Roku poprzedniego nie mogę zaliczyć do udanych. Jeden miarowy szczupaczek, złowiony, uwaga, 31.12.2013 roku, podkreślił mój słaby jeśli chodzi o wyniki sezon. Trudno. Od początku tego roku powiedziałem sobie, że teraz się z rybami policzę. I się policzyłem. Już w weekend majowy, a właściwie pierwszego i drugiego maja, złowiłem łącznie 7 szczupaczków, bo szczupakami ich nie można nazwać, w przedziale od 25 do 35 cm. To zapowiadało ciekawy sezon. Kolejne tygodnie upływały jednak pod znakiem, a właściwie pod brakiem znaków żerowania drapieżnika na zalewie w Roszkowie. Kolejne godziny biczowania wody i nic... aż tu nagle nadszedł 27 maj. Rzut, lekkie drganie szczytówki, pewne zacięcie i siedzi. Krótki hol ukazał jednak ku mojemu zdziwieniu... sandacza. Nie męczyłem go długo, szybkie wypięcie gumy i do wody.
Czerwiec. Miał minąć pod znakiem sandacza... ta... sandacza. W czerwcu nie miałbym co opisywać, gdyby nie to, że zdecydowałem się wybrać na ryby nad Lutynię. Udało mi się złowić jednego małego szczupaczka, jak miał 30 cm to mogę go uznać za okazałe trofeum, które szybko wróciło do wody.

Lipiec i sierpień minął bardzo szybko, i... bez ryb. Zalew w Roszkowie był mega zarośnięty, nie dało się nawet raz przeprowadzić przynęty, by nie zaczepić o mertę czy diabeł wie co. Lutynia też była zarośnięta. I było w niej bardzo mało wody. Pochodziłem trochę ze spławikiem, ale prócz paru płoteczek w okolicy 25cm nic nie wydłubałem.

Wrzesień zaczął się super. Już w pierwszym tygodniu złapałem na ukochanym zalewie dwa miarowe szczupaczki, 4 niewymiarki oraz wymiarowego bolenia. Byłem wniebowzięty. Potem dorzuciłem jeszcze parę wymiarków i parę niewymiarków. Niestety. Nie mogłem dobrać się do skóry szczupakom większym niż 55 cm. W październiku pochodziłem troszkę za okonkami z małymi woblerami, w najlepszym dla mnie dniu złowiłem ich koło trzydziestu w 5 godzin (wielkościowo nie powalały na kolana, góra 20 cm)

Dzisiaj, bo dwutygodniowej przerwie znów wybrałem się do Roszkowa. Bardzo przejrzysta woda nie wróżyła niczego dobrego. Trzy godziny minęły mi na sprawdzaniu wody, aż powiedziałem sobie ,,dość". Wsiadłem w samochód i podjechałem nad Lutynie. Wcześniej nie pisałem, ale Lutynka w tym roku obdarzyła mnie rekordową ilością szczupaków, bo złowiłem ich tam aż 14. Niestety. Żaden nie był wymiarowy. Po dzisiejszym wyjeździe nad tą małą, urokliwą rzeczkę, nie liczyłem na dużo. Ot, taki pistolet jakby się uwiesił, byłoby fajnie. Pierwsze miejsce do obłowienia, trzeci rzut na małą, 5,5 cm jasną gumę z niebieskim grzbietem na 7 gramowej główce i od początku prowadzenia czuje ,,postukiwanie". O, okoń, pomyślałem, lecz mocne uderzenie szybko wyprowadziło mnie z błędu.

Szczupak zaczął wyciągać żyłkę z kołowrotka. Gdyby ktoś zobaczył wtedy moją minę, pewnie nie wytrzymałby ze śmiechu, taki byłem zdziwiony. Stałem jak wryty. Myślałem, że coś takiego tutaj mnie nie spotka przez najbliższe parę lat. Po paru sekundach przykręciłem troszkę hamulec. Chwila walki, i szczupak jest na brzegu. Gdy przyłożyłem do niego miarkę, nie wierzyłem własnym oczom. 62cm. W końcu sześćdziesiątka na moim koncie. Uśmiech nie opuszczał mojej twarzy. Zanim odpiąłem gumę, która tak na prawdę była delikatniutko wpięta za górną wargę, zrobiłem jeszcze rybce dwa zdjęcia. Po malutkiej sesji wypuściłem szczupaka z powrotem. Niech rośnie jeszcze większy, i zaskoczy mnie jeszcze w przyszłości. :) Po tej rybce, udało mi się zaciąć jeszcze jednego małego pistolecika, który wypiął się niestety przy samiutkim brzegu. No nic, trzeba było wracać do domu. Jutro też chyba wybiorę się nad Lutynię, bo mimo, że jest to bardzo mała, przełowiona i przekłusowana rzeka, potrafi jednak jeszcze obdarzyć wytrwałego wędkarza pięknymi rybami.

 


5
Oceń
(20 głosów)

 

Niezawodna Lutynia - opinie i komentarze

grisza-78grisza-78
0
Ode mnie Szymon masz 5*. Za pasję. O rybach, które łowisz nie wspomnę, o ich wielkości też. Liczy się to, że lubisz wędkować, a jakie ryby łowisz, to już inna sprawa. Ty cieszysz się z 60 cm szczupaka, ktoś inny z metrówki, ale nie każdy ma możliwość łowienia mega okazów. Pozdrawiam. (2014-11-28 22:04)
marek-debickimarek-debicki
0
Kolega Grzegorz swoim wpisem oddał sedno sprawy i opis Twojego pięknego wędkarskiego podejścia do tematu. Dodam jedynie tylko tyle, że brakuje nam wędkarzy z tak niepoprawnym optymizmem i pozytywnym nastawieniem do wędkarstwa, jak przedstawiłeś w swoim wpisie. No niestety, mamy wody takie jakie mamy. Jak mój przyjaciel mawiał, "Panowie jest źle, ale nie beznadziejnie" i właśnie może w tym przekornym stwierdzeniu jest jakaś idea. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2014-11-28 22:59)
kabankaban
0
W tym sezonie nie złowiłem ryby powyżej 50-tki ale ciągle mam nadzieję. Rok się jeszcze nie skończył i ciągle wierzę ,że jeszcze ciągle mam szansę... Pozdrawiam a za optymizm bijący z tekstu oczywiście wiadoma ocena. (2014-11-29 12:31)
piotr48piotr48
0
gratulacje ,w tym roku złowiłem 4 wymiarowe szczupaki największy miał 70 cm pozdrawiam piotr (2014-11-29 18:34)

skomentuj ten artykuł