Karp na Wielkanoc - rozpoczęcie sezonu

/ 12 komentarzy / 5 zdjęć


 Nooo I nareszcie na powaznie zaczął się dla mnie sezon A.D.2017 i to nie dość że efektownie to jeszcze na "legalu" choć nic tego na najbliższe dni nie zapowiadało bo tyle co dopiero w środę opuściłem szpital goły i wesoły a i pogoda jak i prognozy były delikatnie mówiąc do bani z tym że w czwartek nad ranem słuchając radia obiło mi sie o uszy że podobno sobota ma być najcieplejszym dniem w najbliższym czasie.
 Nie mogę tego odpuścić, tymbardziej ze przyszły tydzień znów częściowo zmuszony bedę poświecić na wizyty wśród aparatury medycznej co do moich ulubionych zajec zdecydowanie nie należy ale jest małe swiatełko w tunelu bo dzień wcześniej odebrałem decyzję o zasiłku no i oczywiście zapaliła się jakaś iskierka ze może,może coś prześla (wkońcu ida święta wiec moze wczesniej) no i w czwartek popołudniu JEST GOTÓWKA i starczy by dołożyć do karty a co z tym związane, jest i SZANSA NA KARTĘ .
 Bez namysłu sms.do Skarbniczki z zapytaniem czy da radę opłacić u niej no i wieczorem "słowo  ciałem się stało" a dokładniej mówiąc znaczkami - nie macie pojęcia jak takie dwa małe prostokątne kawałki papieru mogą cieszyć.
 Po powrocie do domu o spaniu nie mogło być mowy,jeszcze raz cały sprzęt na podłogę i trzeba się porządnie naszykować bo jakby tak rano okazało się ze pogoda dopisze to nic mnie nie powstrzyma,naszykowałem trzy zestawy;spławik,gróntówka no i ostatnia deska ratunku czyli mój ulubiony zestaw z kulka , do tego oczywiście troszkę zapasu z tym że tylko minimum - wszystko musi byc max. lekkie -niestety moja wydolność fizyczna oscyluje w okolicach zera :-(
 Piątkowy ranek niestety do bani ale nie powstrzymało mnie to przed wyprawą za czymś żywym na hak,gdzieś od południa niesmiało pogoda się klarowałatak że liczyłem na popołudnie ,cel  brysiowe bo w moim zasięgu.
Temperatura nie powala ale o czwartej nie wytrzymałem i jadę,na miejscu nieżle - w "mojej"zatoczce bez fali więc ta honorowa krasna powinna być kwestia czasu a nawet minut no ale niestety tak się nie stało,kombinowałem wszedzie i na wszystko,płyto,głębiej ,bliżej,dalej,białe ,czerwone.kuku u NIC,to jest na tym stawie nie mozliwe - a jednak,wiem ze zima bardzo dała sie tej wodzie we znaki ale nie przypuszczalem że aż tak,skonczyło się tak ze wymarznięty po dwuch godzinach wróciłem do domu.
 NIE ! tak być dalej nie może,trzy wypady w tym roku i za kazdym razem po łapach,chciało by się powiedziec jak "młody"ale to nie do końca byłoby prawdą bo zwykle to młodzi poczatkujacy maja farta i nie raz pokazuja starym wygom gdzie raki zimuja ,jeszcze raz zrobiłem sobie reset muzgu w poszukiwaniu jakiegoś zbiornika gdzie mnie dawno nie było albo byłem ale bez efektów i w sumie wytypowalem sobie parę zbiorników gdzie przy odrobinie szczęścia z"czytaj transportu" można by uderzyć ,na koniec wytypowałem trzy w miarę blisko i z dojazdem blisko wody,wstepnie zgodził się kolega a i ja zdecydowałem juz gdzie czyli jak nic nie wyskoczy to odwiedzę staw gdzie nie było mnie trzydzieści trzy lata bo ostatnim razem gdy tam byłem spotkała mnie bardzo niemiła bolesna 
i kosztowna przygoda a staw pod względem wędkarskim nigdy jako tako mnie nie nie zawiódł .
 Sobota o 14.30 jestem na miejscu czyli jak ja nazywam ten staw "Tysiącleciu"a faktycznie nazywa sie Maroko.
 wybrałem północny brzeg ,mniej więcej na przeciw cypla na pomoscie ,mimo dośc silnego wiatru w dość sporej przecince pałki było w miarę spokojnie,na poczatek rozrobiłem troszkę zanęty z tym że nie z wodą a poeksperymentowałem i dałem troszkę czegoś co pakuje sobie do brzucha (nigdy nieschodzi do końca i po rozcięciu da sie troszkę tego wysokokalorycznego białka odzyskać) do tego troszkę kukurydzy i owsianych płatków ,podnęciłem troszke na granicy trzcin tam zamierzałem posłać kulkę lub spławik ale jako pierwszy zarzuciłem gruntówkę- ta poszła dalej i bardziej na otwartą wodę. 
 Teraz czas na kulke ,jakis metr od zarosli ,na haku kuku i trzy białe co po minucie dało pierwsza krasną ,maleństwo ale pierwsza jest !!! Po kilku minutach jest następna i po chwili kolejna całkiem spora ,zabawa przednia no i nadszedł czas na konkretne branie na grunt ale puste co mnie zdziwiło ,bawię się dalej z kulką i dla odmiany całkiem przyzwoity okoń - ten na kawałek czerwonego z kuku.
 Mam następne branie na grunt i kolejne puste zacięcię (w między czasie kilka razy zauważyłem aktywność karpi mniej więcej tam gdzie własnie miałem gruntówkę)
 Zabawa dalej na całego i kolejna odmiana bo melduje sie całkiem przyzwoity krapik a na gróntówce mam kolejne puste branie ,nie daje mi to spokoju bo warto by "ochrzcić" prezent jednego z portalowych kolegów i to najlepiej czymś "konkretnym" tak jak i konkretna jest owa wędeczka ,zresztą nie tylko ten prezent jest Waszym darem bo i zanęta,żyłki,gotowe przypony jak i ciężarki przeżyły swój chrzest bojowy właśnie dziś na maroku . 
 Na kulce przekroczyłem już 30 sztuk i do kolekcji dochodzi jeszcze kilka płotek a na grunt same "lufty"-tak dalej być nie może i zmieniam hak na podobny a jednak inny jedynie tylko ten przypon troszkę cieńki no ale podbierak jest ,w miarę czysta woda a i hamulec jak i kijek wydają się być bez zarzutu i zestaw ląduje w wodzie na haku mały czerwony i dwa ziarenko kuku- teraz zobaczymy kto będzie tym ojcem chrzestnym bo wiedziałem że przy tej ilości konkretnych brań mkusi sie to stac niebawem (dałem ten sam przypon co na kuli)
 Jeszcze jedna krasna na kulke i niestety ostatnia bo drugie uszko z kulki (mojej ostatniej) odpadło a w edkarskich u nas nie mają a nawet nie bardzo wiedza co to jest. Do boju poszedł spławik i brania słabsze ale sa no i jest branko na grunt,tym razem cos jest ale sie spina,powtórka na hak i do wody,jest około kwadrans po siudmej gdy na spławiku zębaty robi mi akuku obcinając przyponik ale jest i branie na grunt i WISI i to napewno coś słusznego ,holuje sobie spokojnie ale czym bliżej brzegu i ziela tym hamulec bardziej pracuje a gdy ryba zbliża się do brzegu to robi się ciekawie bo dociągnąć hamulca już nie mogę i trza kontrować rybę głównie kijem - na szczęście że taki długi,ryba po każdym zbliżeniu do pomostu dostaje szału i wali w kierunku trzcin ,następna kontra następna próba i powtórka z rozrywki,byle nie popełnić błędu bo zero dwanaście błędów nie toleruje Jeszcze ze dwie minuty i ryba i ryba jest nad podbierakiem ,podebranie i czuje że jednak naprawdę osłabłem bez tego mięsnia (był potrzebny do rekonstrukcji mojej eacjaty :-)) ale ryba po chwili jest na brzegu i tu widzę ile mialem szczęscia - ryba zapieta jest nie dalej jak na 2 milimetry i sama się wypina w podbieraku ... część z rybek (z gatunku po jednej) które były zostawione do fotki w podbieraku same się uwolniły przy podbieraniu Ojca chrzestnego !!!

 JESZCZE RAZ PANOWIE DZIĘKI ZA WSZYSTKO !!!
     
 Jak dla mnie był to wypad z prawdziwym przytupem - warto było wrócic na stare śmieci.

 


4.6
Oceń
(17 głosów)

 

Karp na Wielkanoc - rozpoczęcie sezonu - opinie i komentarze

erykomerykom
+3
Pierwsze koty za płoty :) (2017-04-18 15:34)
AskanAskan
-3
Ja dopiero po Wielkanocy czyli dzisiaj dorwałem pierwsze karpie.W sumie 5 szt.ale 2 wróciły do wody bo nie miały miary.Łódkę mam na wodzie od początku kwietnia ale nigdzie daleko nie pływałem tylko wedkowałem przy trzcinach gdzie wodowałem łódż a w tym miejscu wyjąłem kilka ładnych płoci oraz kilkanaście jazi i tylko dwa leszczaki,Dzisiaj pierwszy raz puściłem się pod rybaczówkę ok.25 min wiosłowania w jedną stronę i zaraz były efekty.Karpie chlapały się w trzcinach ale nie chciały wyjść na otwartą wodę ale po godzinie do czasu zanęcenia wreszcie dały się skusić.Kartę opłaciłem już po świętach Bożego Narodzenia i też musiałem prosić się kolegę skarbnika aby wkleił mi znaczki bo koło było zamknięte.Znaczki przyniósl do domu a ja zajechałem do niego.Wędkuję namiętnie z lodu więc to było ważne dla mnie aby zacząć wędkować już od początku stycznia.Pozdrawiam (2017-04-18 15:59)
Rutra65Rutra65
+3
przede wszystkim zdrowia życzę,a wpis Super,Pozdrawiam (2017-04-18 21:55)
BorzoBorzo
+1
Askan czyli prawdą jest to, że nawet tak małe karpiki, które wpuścili do Pogorii potrafisz zabrać dla mięsa, nie umiem tego inaczej opisać bo to małe karpie z 30cm........ ledwo miarę mają, a potem dziwią się, że ryby nie ma, jak 3 sztuki za jedną zasiadkę się zabiera. Powiem tak, ja traktuje to jako sport(złap i wypuść) ale jak widać wiele innych traktuje JAKO: ZŁAP I ŻEŻRYJ!   (2017-04-19 13:16)
BorzoBorzo
0
Askan czyli prawdą jest to, że nawet tak małe karpiki, które wpuścili do Pogorii potrafisz zabrać dla mięsa, nie umiem tego inaczej opisać bo to małe karpie z 30cm........ ledwo miarę mają, a potem dziwią się, że ryby nie ma, jak 3 sztuki za jedną zasiadkę się zabiera. Powiem tak, ja traktuje to jako sport(złap i wypuść) ale jak widać wiele innych traktuje JAKO: ZŁAP I ŻEŻRYJ!   (2017-04-19 13:16)
AskanAskan
-1
Borzo,nikt ci nie broni wypuszczać a mnie nie zabroni brać ryb.Żegnam dobrodzieju. (2017-04-19 13:53)
u?ytkownik200880u?ytkownik200880
+1
Askan to dziad z zasadami jak za darmo to biorę :) (2017-04-19 17:05)
kabankaban
+4
Czyli Rysio wrócił do życia :))) Pozdrowionka. (2017-04-20 09:57)
rysiek38rysiek38
+3
No poniekąd wróciłem,mam nadzieje ze tym razem na dłużej bo ten drugi pobyt dał mi nieźle popalić psychicznie,długo nie odzywałem się bo nawalił mi komp i to dokumentnie ale juz jestem - dzięki za komentarze.   (2017-04-27 20:18)
rysiek38rysiek38
+4
P.S. Zapomniałbym : co do tych karpi zabranych przez Askana to muszę dołożyć swoje trzy grosze- moim zdaniem chyba lepiej jak zabierze takie mniejsze niż okazy (powinno to być na rękę typowym karpiarzom) a z drugiej strony taki mniejszy jest jeszcze podobno zjadliwy, ja osobiśie za karpia się zabieram na swięta i to raczej grzecznościowo :-) (2017-04-27 20:24)
barrakuda81barrakuda81
+2
Ryszard pięknie rozpocząłeś sezon. Fajnie że zdrowie już pozwala cieszyć się naszym pięknym hobby. Dalszych sukcesów życzę.Ja takich rybek jeszcze nie połowiłem bo jak mówi mój kolega "więcej sprzętu niż talentu" :-) Ale ma chyba rację bo u mnie ze szczęściem ogólnie w wędkarstwie na bakier.On by rybe ze studni wyjął a ja muszę sukces okupic tytanicznym wysiłkiem  - tak już jest:-)Nawet oswoiłem się z tym że muszę nad wodą tyrać trzy razy bardziej - i tak to uwielbiam. Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę!***** (2017-04-27 22:23)
rysiek38rysiek38
+3
tak to bywa jak mawiał mój św.pamieci Ojciec " Niy zawsze jest świyntygo Jona" a i jo ostatnio dostoł po łapach o czym własnie w moim nowym wpisie _ ale było mimo wszystko nie źle :-) Podobno ma już być niedługo cieplej ! (2017-04-27 23:56)

skomentuj ten artykuł