Nocne polaków rozmowy - dywagacje na temat niskiego kija

/ 8 komentarzy / 3 zdjęć


( Wpis ten jest wspólnym autorstwem kol. wiechu1603 i moim. -Jest fragmentem prywatnej korespondencji, którą wspólnie postanowiliśmy zamieścić w tym publicznym artykule – uznając, iż niektóre fragmenty mogą wydać się ciekawe i użyteczne dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji spróbować swych sił ze spinningowym szczupakiem. Przepraszamy za nietypową formę tego wpisu, licząc na zrozumienie, - za co z góry dziękujemy ! )

Krótki wstęp: Gdy zdarza się nam przeczytać ciekawy atrykuł. Zupełnie normalną reakcją jest, że chcielibyśmy na ten temat, również wyrazić swoje zdanie. – Więc robimy to, dodając po prostu komentarz. ....Chyba każdy się zgodzi, iż urok wędkarstwa to właśnie to - że nic nie jest na pewno i wszystko zdarzyć się może ? – Wędkarska pasja posiada też swoje uroki i sekrety, co do których nie zawsze publiczne forum wydaje się nam zbyt zręcznym miejscem by móc o tym swobodnie mówić. Wtedy, najlepiej jest skorzystać z prywatnej poczty! - I tak własnie stało się w tym przypadku: - Wspólna spinningowo-szczupakowa pasja i nocne pogawędki ! ......Swoboda prywatnej rozmowy, rozluźnienie i szczerość, - potrafią niekiedy, uwolnić ciekawe obszary tematów mało dotykanych w oficjalnych publicznych dyskusjach. – Dlaczego tak jest ? – Nie wiem ! Pozostawiamy więc ,,nasze nocne bajdurzenie” w niezmienionej formie listów, - licząc iż tym samym, lektura niniejszego wpisu stanie się ciekawsza. – Czego wszystkim czytającym ten tekst życzymy ! A wszystko zacżęło się całkiem niewinnie - pewnego dnia nad jeziorem ,,Leśne” - i pewnego dnia nad jeziorem ,,Longford” !
- Witam.
Bardzo dziękuję za przychylny komentarz do mojego wpisu.
Co do samej techniki łowienia to oczywiście zależy to od różnych wielu czynników a trzymanie kija nisko przy holu szczupaka stosuję raczej rzadko i muszę byc pewny że w pobliżu nie ma żadnych zawad w których ryba mogła by się schować.
Mimo wszystko jestem otwarty na wszelkie rady i wskazówki. Każdy z nas ma inne doświadczenie z wędkowaniem i chętnie dowiem się czegoś nowego. Może w przyszłości też będę mógł się zrewanżować jakimiś spostrzerzeniami.

Pozdrawiam. Wiechu.
* *

Witam ! Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. – Wczoraj urodziła mi się wnuczka ! No i jakoś nie wyrobiłem czasowo ! .. Masz rację, że wiele zależy od warunków. Zawsze zazdroszczę tym, którzy mają swoje łódki i mogą sobie z nich wędkować. Łódka - to moje marzenie ! - Daje o wiele więcej możliwości, które niestety nie są dostępne dla łowiącego z brzegu. .................. Piszesz, że jesteś otwarty na wszelkie rady. Cieszę się ! Chociaż z pewnym zakłopotaniem. - Bo nie chciał bym wypaść jako jakiś mądrala ! Bo na rybę - nie ma mądrych ! A zwłaszcza na szczupaki ! Ale chętnie podzielę się swoim doświadczeniem. Mam już swoje lata i tego czego nauczyły mnie szczupaki do grobu nie zabiorę ! Tak się złożyło, że szczupaki stały się dla mnie w pewnym momencie obsesją i łowiłem ich naprawdę dużo. Teraz łowię ich mniej. Ale nie dlatego, że ich nie ma. Lub dlatego, że nie mogę. Może to dziwnie zabrzmi ? Ale ja po prostu nie chcę ! Ech ! - Dużo by opowiadać ! ........ Ale wracając do tematu: - Napisałeś w swoim opowiadaniu, że trzymałeś kij nisko, by uniknąć wyskoku. ( wiadomo dlaczego ) I całkowicie to rozumiem. Bo też tak kiedyś robiłem i dokładnie z tego samego powodu. - Dodam, że nawet mi taką technikę doradzono ! Wręcz, nawet - kij do wody ! - I owszem ! Niektóre szczupaczki dawały się na to nabrać. Ale najczęściej te mniejsze, które w zasadzie są łatwą zdobyczą i wyciąga się je z wody bez problemu , - jak sznurówki z butów. - Utarło się takie powiedzenie, że każda ryba na holu walczy. ( może nie o życie, bo pewnie o tym nie wie co ją czeka ) - Na pewno ucieka ! - Bo to jedyny sposób obrony przed niebezpieczeństwem jaki zna. To raczej wędkarz walczy, próbując powstrzymać uciekającą rybę. A ryba, gdy się zorientuje, że jest uwięziona, - próbuje się panicznie uwolnić, używając wszelkich sposobów jakich zdążyła się w swoim rybim życiu nauczyć. Dlatego też, szczególnie starsze, bardziej doświadczone roczniki, bywają trudniejszymi przeciwnikami na kiju. Sorry ! - Zaczynam zbaczać z tematu ! ........ A więc, - moje doświadczenie z niskim kijem wypadło fatalnie ! Pozornie, wydawało by się, że to dobry sposób, by nie pozwolić szczupakowi na zrobienie świecy, kiedy potrząsając otwartą paszczą w lewo i prawo liczy na pozbycie się z pyska upierdliwego haka. A zrobi to skutecznie, jedynie wtedy, gdy dostanie potrzebny do uwolnienia się luz. ..... Uwierz mi ! Trzymanie nisko kija, to najbardziej ryzykowna taktyka, jeśli nie chcesz stracić ryby ! Szczupak, to bardzo wyjątkowa ryba. - To niezwykle przebiegły, bezwzględny i nie znający strachu myśliwy. Im starszy, tym bogatszy posiada repertuar zadziwiających sztuczek. I potrafi znakomicie wykorzystać każdy, najmniejszy błąd wędkarza. Moim zdaniem. - Hol szczupaka to fascynująca gra. Ale; - Gra błędów ! A najczęstszym błędem, który popełniamy, jest pozwolenie sobie na brak kontroli. Jeśli będzie chciał sobie zrobić wyskok, - to i tak to zrobi ! Wierz mi ! - Nawet, jeśli będziesz trzymał kij zanurzony we wodzie pod sam kołowrotek. Przecież, tak naprawdę, im niżej opuszczasz kij, tym bardziej tracisz kontrolę. - Oddajesz inicjatywę rybie. A wtedy chytre szczupiradło zacznie kombinować ! Moim zdaniem; - Nie można dać szczupaczkowi ani grama luzu. Bo natychmiast to wykorzysta i pozbędzie się haka. I może to zrobić, tak samo skutecznie we wyskoku, - jak i pod wodą. Przy niskim kiju, może sobie sam zrobić luz. - A my nie jesteśmy już wstanie zareagować odpowiednio szybko, by nie dopuścić do uwolnienia. Wydaje mi się, że jedynie wysokie trzymanie kija daje ten potrzebny komfort, by nie dać luzu. Bo wysoki kij daje większe pole manewru i skutecznej reakcji na nieprzewidziane fikołki i wyskoki. Dobrze jest, aby sam kij nie był zbyt sztywny. Zwłaszcza, gdy na szpuli mamy plecionkę. - Chodzi o amortyzację ! Ja robię to tak: - Faza I - Po zacięciu - natychmiast kij wysoko w górę. - Pozwalam mu się wyszaleć przy dnie by stracił tam nieco sił, cały czas kontrolując napięcie plecionki. Uważam na ugięcie kija - tak mniej więcej do połowy jego możliwości - co wcześniej ustalam sobie na sprzęgle kołowrotka. A więc – kij musi być cały czas wygięty i trzymany w górze. Każdy moment, gdy szczupak oddaje pola i kij się prostuje – natychmiast koryguję podciągnięciem kija jeszcze w górę i jednocześnie kręcę kołowrotkiem by kij wrócił do pozycji wyjściowej. – Po to; – by ciągle mieć na kiju zapas, aby móc w razie czego znowu zareagować. Ryba musi cały czas czuć jednakowo mocne i upierdliwe napięcie linki, bez względu na to co aktualnie kombinuje, - aby jej nawet przez moment do głowy nie przyszło, że jest w stanie cokolwiek sensownego zrobić, prócz bezowocnej szamotaniny. – Jak już wspomniałem – jest to gra błędów ! I w tej fazie dajemy jej do zrozumienia, że to ona właśnie popełniła błąd. I że nie ma już dla niej żadnej szansy, ani żadnego ratunku. Moment ten, poznajemy po tym, że szczupak zaczyna oddawać nam inicjatywę pozwala się pompować ku górze. Często próbuje jeszcze ratować się ucieczką. (odjazdy ) - Cieszymy się z tego. Bo to odbiera mu sporo sił. ( każdy taki odjazd – to jak bieg na 100 m przez płotki z workiem cementu na plecach ) - Cała ta pierwsza faza jest w zasadzie zupełnie bezpieczna. I o ile nasz szczupak jest w miarę dobrze zapięty na haku, to nic się na pewno nie stanie. Można być w tym czasie zupełnie spokojnym i nawet trzymając kij w jednej ręce, drugą popijać piwo lub gadać przez telefon. ..... Faza II - Najbardziej ryzykowna ! Podkręcamy hamulec z ½ na ¾ mocy. Teraz , to już nie ma zmiłuj ! Dostaliśmy już rybsko na górę ! Więc jeśli nie chcemy jej stracić i niepotrzebnie ryzykować, - jest tylko jedna rada ! – Jak najszybciej na ląd ! - Przydał by się teraz kołowrotek z napędem rakietowym ! Albo sprint w pole i wyslizgiem go na trawę ! Naprawdę, od tego momentu nie warto zaczynać żadnej zabawy. Żarty się skończyły ! Oczywiście, że nie zawsze mamy ku temu sprzyjające warunki. Ale jeśli są ! - To nie ma co się zastanawiać ! W tej fazie holu, nie jednego starego wygę szczupak zrobił w konia. – I to tylko dlatego, że za długo się z nim bawił. Ale jeśli warunki nie pozwalają na sprinterskie lądowanie, lub po prostu mamy taką zachciankę by się pobawić. – To czemu nie ? Oczywiście, ciągle pamiętamy o zasadzie wysokiego kija. .......... Nigdy się nie spotkałem przy tej taktyce, z takim przypadkiem, by pierwsze wyjście szczupaka do lustra, połączone było jednocześnie z wyskokiem. - Choć wyciągnąłem ich w życiu ładnych parę tysięcy sztuk. ( chyba że popełnimy błąd i oddamy mu nieco luzu, - on wykorzysta to natychmiast – i może sobie nawet wyskoczyć bo sami stworzyliśmy ku temu warunki ) Zasada jest żelazna ! – Ani grama luzu ! On potrafi zwiać nawet z podbieraka ! Pewność, że jest już nasz, mamy dopiero. trzymając go za kark, dwa metry od wody ! Co zrobić więc, jeśli nie chcemy by sobie poskakał ? Jak nie dopuścić do wyskoku ? ( mnie to osobiście nie przeszkadza i lubię oglądać takie popisy ) W pierwszym momencie zetknięcia się z powietrzem, jest przez chwilę nieco ogłupiały. Znalazł się nagle w nowej sytuacji i nie posiada jeszcze żadnej koncepcji na figle. ( Dlatego właśnie, jest to najlepszy moment do szybkiego wyślizgu go do brzegu. Jeśli uda nam się zrobić to odpowiednio szybko, to Pan Szczupły nawet nie zdąży się zoriętować co się stało ! ) Dostał już powietrza i najlepiej starać się utrzymywać go cały czas z mordą ponad wodą i najlepiej tak, by widać mu było skrzela i płetwy piersiowe. Utrzymując go w takiej pozycji - nasz szczupak już niewiele może zrobić. Co najwyżej. – Trochę się bez ładu poszamotać. Często jeszcze próbuje potrząsać łbem, licząc że jeszcze, może się uda uwolnić. Ale wysoko trzymany i ładnie ugięty kij, nie pozwoli na zrobienie nam takiego dowcipu. A dobrze pracująca szczytówka utrzyma wbity hak na miejscu. W tej grze. - To my musimy rozdawać karty. Jesteśmy panami sytuacji i przy pewnym doświadczeniu jesteśmy także w stanie przewidzieć co nasz przeciwnik zamierza nam wywinąć. I tym samym odpowiednio wcześniej zareagować, - wybijając mu z głowy głupie pomysły ! Więc jeśli. - Na przykład: - Zauważymy, że nasz koleś ( ciągle trzymamy mu pysk nad wodą ) zaczyna delikatnie, krótkimi, prawie niedostrzegalnymi ruchami, poruszać ogonem. Tak jakby chciał złapać nimi niewidzialny grunt. Strosząc przy tym płetwy piersiowe z widocznym ich jakby drżeniem. -Ten moment daje się również jednocześnie odczuć na kiju: – Bo szczupak, przygotowując się do tego manewru, unosi się nieco w górę. I odczuwamy ten stan , - jakby jego ciężar na kiju stawał się nieco lżejszy. . – To jest to dla nas sygnał, że przygotowuje się do zrobienia wyskoku. Co wtedy zrobić ? - Trzeba mu przypomnieć kto tu rządzi ! - Wystarczy go nieco szarpnąć. – Mocniej pociągnąć kijem , by przywołać go do porządku ! - I na pewno się rozmyśli !

Ufff ! - Ale się rozgadałem ! Jak stara baba ! - To tak , mniej więcej w skrócie. – Nie wiem na ile udało mi się podzielić z Tobą swoimi doświadczeniami w pogoni za szczupakiem ? Zdaję sobie sprawę, że na pewno wiele z tego co tu napisałem jest Ci doskonale znane. Ale jeśli nawet chociaż jedno zdanie z tego wszystkiego na coś Ci się przyda - to będę zadowolony, że z tej całej mojej paplaniny był jakiś pożytek ! ......Aaaaaaa ! - Jeszcze jedna ważna rzecz ! Ja zawsze mam na rybach ze sobą pilniczek ! ( właśnie przygotowuję o tym artykuł ) Chodząc ze spiningiem, co jakiś czas sprawdzam na paznokciu ostrość haków. A już obowiązkowo po każdym zaliczonym zaczepie. Ostrza haków muszą być zawsze jak ostre jak igiełki ! To podstawa ! Z tego co wiem , niewielu o to dba . – A potem opowiadają – jaką to rybę mieli na kiju ! - Ale się wzięła i spięła ! ......... Pozdrawiam serdecznie ! ....Jakbyś chciał o czymś pogadać - pisz !

.....Maciej....
* * *



Witam.
Szczerze mówiąc Twoje rady i opis wędkarskiej techniki nadają się na wpis na portal i to na pierwszą stronę, nie jeden z portalowiczów skorzystał by z tego.
Bardzo dziękuję za tak obszerny opis i muszę przyznać że wszystko to co napisałeś to w 100% jest prawda. Hol szczupaka to dla mnie zawsze jest wyzwanie i nawet kiedy sie ryba spina to mnie to nie martwi bo ukazuje to moje błędy i poprawia technikę na kolejne wyprawy.
Trzymanie kija nisko podczas holu stosuję rzadko a po przeczytaniu Twoich rad chyba zrezygnuję wogóle. Fakt jest taki że połowa sukcesu to dobre zacięcie ryby, sam się kilka razy dałem się nabrać na 'miękkie' branie i później okazywało się że szczupak był sprytniejszy. Bardzo ważne jest też aby hak był ostry i o ten element też dbam, ale główna i najważniejsza sprawa to tak jak pisałeś, w żadnym wypadku nie można sobie pozwolić aby szczupły dostał nawet odrobinę luzu bo już po rybie.
Jeszcze raz dzięki za obszerny materiał i napewno będę korzystał z rad kolegi i jeszcze raz zachęcam do opublikowania materiału bo napewno niejeden będzie wdzięczny za tak dobre rady.

Pozdrawiam. Wiechu1603.

* * * *



Witam !

Powiem, że po przeczytaniu Twojej zachęcającej do upublicznienia odpowiedzi, - zerknąłem na te swoje wypociny jeszcze raz ! I faktycznie ! – Wydaje mi się, że masz rację ! Może rzeczywiście warto, jeśli by to mogło przynieść jakiś pożytek innym ? A zwłaszcza tym, którzy nie mieli jeszcze okazji poćwiczyć sobie na szczupakach ? ........Problem w tym, że nie bardzo wiem jak to zrobić ? – Bo wizja pisania drugi raz o tym samym, tylko w innej formie, po prostu mnie przeraża ! I najchętniej wkleiłbym to tak jak jest - bez żadnych przeróbek. Taka forma listu ma swoisty smak. Obawiam się, że po przeróbce wyjdzie z tego niewiadomo co ? Dlatego piszę o tym, by zapytać – co tym pomyśle sądzisz ? No i czy się na to zgadzasz ? – Bo w końcu jest to nasza prywatna korespondencja i należy tak samo do mnie jak i do Ciebie. No i widziałbym to najchętniej wraz z tekstem Twojej odpowiedzi, bo stanowiło by to pewną całość i nadawało sens. .....Napisz proszę ! - Co o tym myślisz ! .........Pozdrawiam serdecznie ! .....Maciej

******

Witam.
Oczywiście pomysł świetny. Myślę że nikt w takiej formie nie wstawiał wcześniej żadnego wpisu dlatego tym bardziej warto spróbować. Sam na pewno jeszcze raz chętnie to przeczytam, bo napisałeś to bardzo ciekawie. No i oczywiście moją korespondencje także możesz zamieścić.
Warto by było na początku tylko zamieścić mała informację o formie tego wpisu. Bardzo jestem ciekawy jak taki wpis przyjmnie się na portalu ( pozytywnie ciekawy - nie widzę innej opcji ).
Pozdrawiam i czekam za lekturą.

Wiechu.
* * * * *





Cześć ! Cieszę się i dziękuję za zgodę ! Muszę tylko wymyślić jakiś wstęp. Wspomniałeś ostatnio o tzw. ,,miękkim braniu' - Myślę, że to dość typowe u szczupaków. Pamiętam swojego pierwszego w życiu szczupaka. Nie miałem wtedy jeszcze kija spinningowego. Choć było to wiele lat temu; - pamiętam wszystko dokładnie, jak gdyby to miało miejsce przed chwilą. Było to na Warcie. Założyłem Algę-3 do płociówki teleskopowej 3.60 m . Byłem przekonany w 100% że zaczepiłem jakąś zatopioną złamaną gałąź ! Dopiero gdy, ku mojemu zdziwieniu, gałąź zaczęła mi uciekać pod prąd - zacząłem czaić, że coś jest nie tak ! Szczerze mówiąc. - Byłem przerażony i ręce mi się trzęsły. To był mój pierwszy w życiu szczupak. Miał 86 cm. Dzisiaj myślę, że udało mi się go wyholować, tylko dzięki temu, że miałem tak długi kij, którego amortyzacja niwelowała moje błędy. Bo jak się potem okazało. - Ryba nie była zbyt dobrze zapięta. Bo blacha wypadła mu sama z pyska w momencie lądowania; - gdy tylko złapał na sekundę luz. Wskoczyłem błyskawicznie do wody i wykopem wyrzuciłem na brzeg. Potem zagrodziłem mu ciałem powrót do rzeki. ..... Dobrze, że nikt tego nie widział ! Bo pewnie miałby niezły ubaw ! Mało wtedy jeszcze wiedziałem o szczupakach, choć wydawało mi się, że wiem wszystko. Dzisiaj, gdy wiem więcej, zdaję sobie sprawę jak mało wiem ! .....Wydaje mi się, że takie miękkie branie, jest wtedy gdy szczupak chwytając zdobycz, robi kozła i jest przez moment w pozycji do góry brzuchem. Ale wcale nie musi tak być. Miałem okazję wiele razy podglądać ataki szczupaka. ( ale to znowu temat na dłuższe opowiadanie ) Krótko mówiąc: - Gdy szczupak chwyta zdobycz, zatrzymuje się w miejscu i stoi. Jeśli zdobycz jest mała. - To połyka ją bez zbędnych ceregieli i powoli odpływa z miejsca zbrodni. Natomiast, jeśli zdobycz wystaje mu z paszczy - miażdży ją swoimi szczękami czekając, dopóki przestanie wierzgać. Potem dwoma lub trzema ruchami obraca ofiarę głową do przełyku i pożera. Oczy ma dookoła głowy i nigdy nie rezygnuje z obserwacji co się wokół niego dzieje i gdy widzi następną okazję; - potrafi z niedokończonym śniadaniem, ponownie zaatakować kolejną ofiarę. – Pomimo, że z paszczy wystaje mu jeszcze ogon poprzedniej ! Jak już wspomniałem. – Szczupak ma doskonały wzrok. W czystej wodzie jest w stanie dostrzec ofiarę nawet z odległości 40 metrów. ( wciągając soczewki oczu – efekt jak w lornetce ) Dzięki umiejscowieniu oczu w górnej części czaszki jest w stanie widzieć jednocześnie cały teren wokół siebie, bez potrzeby obracania się. Dlatego jest mistrzem polowania z zasadzki. Może całymi godzinami tkwić w ukryciu bez najmniejszego drgnienia - widząc wszystko i wiedząc wszystko. Widzi nie tylko w wodzie. Ale widzi również wędkarza i wszystko co dzieje się na brzegu. Dlatego też, gdy akurat jest w miejscu dobrze widocznym ( płytka woda ) odpływa z ofiarą w pysku w ustronne miejsce lub po prostu do dna i tam ją pożera. Ma dobrze rozwiniętą i niezwykle czułą linię boczną, - dzięki której może precyzyjnie lokalizować zdobycz, co bardzo pomaga mu w momencie ataku. Narząd ten jest tak doskonały, że szczupak jest w stanie upolować rybę będąc nawet całkowicie ślepym. Jednak tylko wtedy, gdy przypadkowo znajdzie się w bardzo bliskiej odległości od ofiary. A więc szanse na przeżycie, szczupaka pozbawionego wzroku są bliskie zera. - Starsze i większe lubią oszczędzać energię. Więc widząc łatwy łup, nie wysilają się na jakiś wyszukany lub brawurowy atak. Po prostu spokojnie, jakby od niechcenia podpływają i zbierają zdobycz jak truskawkę. I to właśnie też może być odebrane na kiju jako ,,miękkie branie'. - Przyznam, że takie brania zawsze są zwodnicze. I po dziś dzień, zdarza mi się na to nabrać i chybić zacięcie - bo nie zdążyłem zaciąć w tempo ! Dlatego przybrałem sobie pewną taktykę by nie robić takich błędów. Obieram sobie cel i rzucam nie dłużej niż 15 min. Często jeszcze krócej. Czasem jest to nawet trzy lub pięć rzutów. A potem przerwa lub spacer w inne miejsce. W ten sposób jestem w stanie lepiej się skoncentrować i szybciej reagować. Długie biczowanie wody nie ma sensu. Nie macam wody dookoła siebie. Tylko wybieram określony cel. Brak brania w określonym miejscu i czasie, - nie odbieram jako porażki. - Ale jako informację. Generalnie większość czasu podczas wyprawy ze spinningiem poświęcam na obserwację niż na samo wykonywanie rzutów. - Uczę się od ryb. - Stare szczupaki też tak robią. - Nie marnują niepotrzebnie energii ! ........ Jeszcze raz dzięki ! ............I pozdrowionka ! .......... Maciej

* * * * * *


Cześć.
Jak zwykle opisujesz wszystko z najmniejszymi detalami i za to wielkie dzięki.
Tak niestety jest, że gdy my popełniamy błędy uczą się ryby i 'vice versa'. Ryby stają się coraz bardziej cwane i wciąż trzeba wymyślać to nowe sztuczki aby je podejść.
Ja tak jak ty na jednym stanowisku jestem kilka minut i nie obrzucam usilnie jednego miejsca, ale staram sie zawsze wracać po tych samych miejscach co łowiłem wcześniej. Niewiem dlaczego ale zawsze się to sprawdza, że te większe szczupaki łowiłem właśnie w miejscach już wcześniej obrzucanych.
Co do 'miekkiego brania' to uczę się tego cały czas i tak daje się niekiedy jeszcze porobić jak młody. Może z tego względu że na jeziorze Leśnym jest sporo zielska i z obawy że wlaśnie na nie trafiłem niekiedy nie do końca zacinam.
Spotkałem się kilka razy z przypadkiem że szczupak słabo zacięty gdy trzyma przynęte w pysku idzie go podholować do samego pomostu i dopiero gdy wyjdzie na powierzchnie puszcza. Tłumaczę to sobie tak, że szczupak to bardzo agresywna i uparta ryba i gdy juz coś złapie w swoją paszczę to za wszelką cenę nie chce tego oddać i dopiero gdy poczuje zagrożenie puszcza i ucieka.
He, myślę że debata na temat tej ryby dopiero się zaczyna. Świetnie mi sie z toba pisze, milo poczytać ciekawych rzeczy.


Pozdrawiam. Wiechu.

 


4.4
Oceń
(33 głosów)

 

Nocne polaków rozmowy - dywagacje na temat niskiego kija - opinie i komentarze

robertoroberto
0

Bardzo fajna forma wpisu oraz świetne informacje.

Gratuluję . 5 *****

Pozdrawiam Roberto

(2011-11-27 10:29)
użytkownik66015użytkownik66015
0
Forma , rzeczywiście nowatorska ale jakże pouczająca. Bardzo dużo przydatnych, praktycznych spostrzeżeń. Dla mnie bomba i czekając na więcej, daję pionę.***** (2011-11-27 12:09)
LuceKKLuceKK
0
5 się należy :)
Dużo ciekawego materiału
(2011-11-27 13:42)
wiechu1603wiechu1603
0

Witam Cię.

Bardzo chętnie przeczytałem jeszcze raz naszą korespondencje i chyba nie ostatni. Według mnie wpis wyszedł super.

Pozdrawiam. Wiechu1603.

(2011-11-27 13:45)
camelotcamelot
0
.....eeeee   .....chyba trochę przydłuuuuuuuugi !    Pilnuj , żeby Ci  wszystkich Twoich szczupaków nie wyłowili na Leśnym !  Mnie tutaj to nie grozi, bo Angole to cieniasy w spiningu i raczej większość u mnie w klubie to karpiarze .  Zresztą tutaj i tak nikt nie zabiera ryb                ( przynajmniej tak wszyscy twierdzą )  (2011-11-27 16:06)
użytkownik95399użytkownik95399
0
Wpis zostawilem sobie na "pozniej' z obawy przed jego dlugoscia. Jednak nieslusznie. Czyta sie go szybko i bardzo przyjemnie. Dodatkowo zawiera wiele rad popartych zyciowym doswiadczeniem. Dziekuje ze sie nim dzielicie.
(2011-12-01 19:47)
użytkownik102195użytkownik102195
0
Bardzo ciekawa lekcja poglądowa że się tak wyrażę. Spinning nie jest moją domeną i raczej nie stosuję tej metody. Wprawdzie mam jakiś tam kijaszek i kilka przynęt, ale ze względu na problemy z nogami nie chodzę za rybą. Jednak pomimo tego z zaciekawieniem przeczytałem ten wpis. Wiele się z niego dowiedziałem - muszę przyznać. Forma jakiej użyliście Koledzy w tym artykule jest bardzo... że tak powiem... lotna i wyjątkowo wkręcająca się w umysł. Z przyjemnością przeczytałem całość i bardzo dziękuję za ciekawe przemyślenia jakie dzięki temu tekstowi miałem okazję zaabsorbować dla siebie. Pozdrawiam serdecznie i obydwu Panom życzę ogromnych krokodyli! Oceniłem oczywiście najlepiej, bo się należy jak psu kość. (2012-04-22 15:47)
PiernikTorunskiPiernikTorunski
0
Panowie-pragne obu wam podziękować za wysmienity pomysł podzielenia sie waszymi listami z nami, warto poczytać by byc jeszcze bardziej sprytniejszym od Szczuplego gościa w wodzie. Dziękuje panom i pozdrawiam . (2012-05-17 00:05)

skomentuj ten artykuł