Nocny spinning na małej rzece

/ 17 komentarzy / 5 zdjęć


Tekstów co do nocnego spinningu w dużych rzekach można znaleźć sporo a i ja też kilka razy tak łowiłem. O ile łowiąc na przykład w Wiśle mając do dyspozycji wejście na ostorgę lub kamienistą opaskę to szerokość rzeki i praktycznie nieograniczony zasięg rzutu i co się z tym wiąże przerzucenie rzeki nie wchodzi w grę to w ciekach o szerokości do 20 bądź max 25 celność i wyczucie ma kolosalne znaczenie. Znajomość danej wody to klucz do sukcesu. Łowię w rzekach o stromych brzegach porośniętych mnóstwem wszelakich roślin i drzew co mocno weryfikuje właściwe podejście do łowiska.

Podstawowym gatunkiem na jaki poluję to oczywiście kleń choć czasami zdarzyło mi się złowić kilka razy przy pełni szczupłego, bolusia, i okonia a nocna brzana choć u mnie na dzień dzisiejszy to szczyt marzeń w małej rzece może przyprawić o palpitację serca. Sandacze na „moim” odcinku rzeki to niebywała rzadkość więc się na nie zupełnie nie nastawiam.

Miejscówka
Warto przed nocną wyprawą nad małą rzekę o ile mało ją znamy przejść za dnia kilka razy za dnia i zapamiętać ukształtowanie dna. Ewentualne „zaczepy” czyli zatopione drzewa i większe kamienie przy których lubią zbierać się wszelakie niespodzianki w postaci gałęzi po stołówce bobrów oraz wszelkie świadectwa panowania homo sapiens w postaci foliowych worków, pampersów, itd. Itp. Dojście do wybranych miejscówek warto za dnia o ile są mocno zarośnięte trochę udrożnić i usunąć część suchych gałęzi na które ewentualnie moglibyśmy nadepnąć. Wybieram miejsca na zakolach gdzie głębsza woda graniczy z płyciznami i najczęściej łowię od wody płytkiej ściągając woblerka właśnie od wody głębszej. Powód jest prosty bo nieudany rzut na płyciznę potrafi spłoszyć na długo wszelkie żerujące tam na drobnicy ryby bez względu na gatunek a z drugiej strony drapieżnik szukający ofiary lubi stać na granicy wody głębszej z płycizną. Zdarza się, że łowię od płytkiej na głęboką ale znam swoje miejsca na pamięć i i nie obawiam się spalenia miejscówki. Świetne też są prostki i poniekąd dużo łatwiejsze w podejściu bo możemy rzucić pływającego wobka mniej więcej na środek rzeki poczekać aż spłynie na wybrana przez nas odległość i powoli prowadzić wzdłuż brzegu gdzie nocą wszelakie drapieżniki szukają swoich ofiar. Ciche podejście do łowiska ma kolosalne znaczenie na małej rzece i dlatego warto przygotować się co do omijanych przeszkód wcześniej. Oczywiście niespodzianka w postaci plastikowej butelki na którą nadepniemy nad brzegiem w kilku ostatnich krokach może doprowadzić do małej depresji kiedy usłyszymy chlupot uciekających ryb co już przeżyłem kilkakrotnie.

Przynęty
Dla mnie podstawowym i bezsprzecznie najlepszym wabikiem jest pływający uklejopodobny wobler o dość delikatnej pracy „ogonowej” a bardziej bocznej „lusterkującej”. Długość oscyluje pomiędzy trzy a sześć centymetrów bo nawet siódemka dla klenia w granicach wymiaru jest atrakcyjna. Kolory jak dla mnie po tylu latach nocnych doświadczeń mają zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Czasami sięgam po obrotówki ale to margines a jeżeli już to wybieram te z chwostem i co do stosowanych przynęt innych nie stosuję. 

Sprzęt
Niezmienny co do wędziska i kołowrotka (opisany w poprzednich wpisach) i tylko co do żyłki nie schodzę poniżej 18 mm bo choć znam swoje łowiska to ciężko jest określić gdzie po zacięciu i w największym ferworze walki spłynie nam ryba i czy czasem nie wpłynie w jakiś „tajemny zakamarek” który spowoduje naszą porażkę. W wybranych miejscach za dnia staram się przy użyciu wybranej żyłki wykonać przynętami których będę używał nocą kilkanaście rzutów sprawdzających „czas” lotu woblera aby nie przerzucić i nie zaliczyć wiklin bądź traw na drugiej stronie rzeki. Wyczucie sprzętu za dnia daje duży komfort łowienia w ciemności.

Dodatki
Niewątpliwie na nocną wyprawę musimy zabrać ze sobą jedną a w razie „W” najlepiej dwie latarki (jedna czołówka i zapasowa mała „zwykła”) i coś na komary które bywają utrapieniem. W kamizelce bądź torbie warto mieć wszystko poukładane tak abyśmy umiejscowienie danej rzeczy znali na pamięć. Jeżeli czegoś szukamy przy użyciu latarki to starajmy się nie rzucać światła na lustro wody bo tym również płoszymy ryby. Dobry nóż również zawsze może się przydać. 

Bezpieczeństwo
Jeżeli jesteśmy na mało znanej wodzie unikajmy brodzenia bo żadna ryba nie jest warta naszego zdrowia i życia. Wiem o czym pisze bo zaliczyłem na szczęście za dnia kilka takich niespodzianek -niby woda w pół uda robimy krok i jest po pachy dwa następne kroki i znowu w pół uda -nocą to zupełnie inne mentalne doświadczenie. Rzeczą równie niebezpieczną są śliskie obrośnięte glonami kamienie i choć woda może być płytka a za dnia nie mamy z tym problemu to upadek po ciemku jest niezwykle niemiły. Choć wychowałem się nad Wisłokiem to unikam brodzenia nocą i tylko czasami przechodzę na drugi brzeg rzeki i tylko w sprawdzonych i pewnych miejscach gdzie dno jest równe i woda powyżej kolana a poniżej pasa.

Nocny spinning w małej rzece to zupełnie inny wymiar tej metody wędkarstwa. Choć raz warto spróbować i albo będziemy planować kolejny wypad albo po zmierzchu będziemy kończyć polowanie nie myśląc o nocnym przedzieraniu się przez wszelakie chaszcze, potykaniu się o zapomniane gałęzie, walce z komarami, skaczącym ciśnieniem spowodowanym chlapnięciem bobrowego ogona… . Nocne branie nawet mniejszych ryb odczuwamy zupełnie inaczej niż za dnia i choć raz naprawdę warto to przeżyć.

Powodzenia miłośnikom nocnych łowów życzę.

 


4.9
Oceń
(33 głosów)

 

Nocny spinning na małej rzece - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+3
Nocne wędkowanie to przejście w inny wymiar i pomimo że osobiście bardziej kojarzy mi się z feederem i gruntówką próbowałem i nocnego spinningu. Czuję Grzesiu że po przeczytaniu Twojego artykułu w niedługim czasie znów zawitam nad rzekę nocą z spnningiem w ręce. Miejscówkę w sumie już wytypowałem. (2015-06-24 09:01)
kostekmarkostekmar
+1
Niestety nie mogę wypróbować, ponieważ większość rzek to wody krainy pstrąga i lipienia, a na tych można łowić tylko od świtu do zmroku. Ale piątala zostawiam za cenne porady !!! Połamania !!! (2015-06-24 09:27)
w6i6e6w6i6e6
+1
Fajne wieczorne kluchy. (2015-06-24 15:02)
rysiek38rysiek38
+2
Fajnie się czytało i przy okazji wspominało,zdarzyło mi się o ile pemietam dwa razy być ze spinem w takim miejscu -efekt powiedzmy mierny ale wrażenia i adrealina godne tego poświęcenia.Niestety do rzek mam dość daleko :-( bo pewnie łowiłbym tak częściej..5* (2015-06-24 18:37)
użytkownik146378użytkownik146378
+1
Szacunek, świetny artykuł http://wedkujzdominikiem.pl/ . (2015-06-24 22:15)
pstrag222pstrag222
0
Bo nocny spining jak feeder to magia której sie nie da opisac (2015-06-25 08:21)
KomanczKomancz
+2
Świetny tekst. Chyba już wiem jak i gdzie ukierunkuję swoją kolejną wyprawę. Tak jak koledzy wyżej - nocą grunt ale nigdy spining. Czas najwyższy na jakieś nowości. Pozdrawiam i 5 ;) (2015-06-25 10:35)
GoresGores
-1
Mmm smaczne kluchy :) Gratki (2015-06-25 13:24)
marciin 2424marciin 2424
+2
Ale się Grześku rozpisałeś ostatnio :) ,ale to fajnie,bo wreszcie coś można konkretnego poczytać. Pozdrawiam i czekam na następną lekturę ***** :) (2015-06-25 20:31)
piotr_bergerpiotr_berger
0
Zawsze chętnie czytam takie teksty. Człowiek uczy się całe życie - też wędkarstwa. Ocena - 5. (2015-06-28 20:10)
Polacki1229Polacki1229
+2
Nocne wędkowanie daje niesamowity klimat! jest po prostu niezastąpione! :) ***** (2015-08-17 21:44)
tommy4tommy4
+4
Bardzo ciekawe to nocne spinningowanie-doskonale napisane. Mało ostatnio spiningu używam ,ale ten artykół mnie skusił i pewno spróbuje:) (2017-08-18 10:22)
patryk1113mwpatryk1113mw
+1
Witam. Za artykuł 5. Taki nocny spinning to naprawde wielkie przeżycie, przede wszystkim na odcinkach dzikich, troche mniej na odcinkach przepływających przez miasta. Mówie tu o towarzystwie przyrody i dzikich zwierząt towarzyszącym wędkarzowi o czym wspominał też autor wpisu. Należy jednak jeszcze raz podkreślić, że chodź takie wędkarstwo może być przygodą życia to jest to bardzo niebezpieczne. Rzeka jest zawsze nieprzewidywalna nawet taka na której się wychowaliśmy, a nieznana już zupełnie. Spinning nocny jest bardzo niebezpieczny ze względu, że w tej metodzie wędkowania musimy się przemieszczać. To nie nocna zasiadka na karpia czy leszcza. Jest to szczególnie niebezpieczne gdy rzeka ma wysokie strome brzegi. Polecałbym jeśli chcemy się wybrać na taki spinning nocą, namówić jakiegoś znajomego wędkarza na wspólne wędkowanie, czasami draga osoba może nam uratować życie w przypadku jakiegoś nieoczekiwanego wypadku. Polecam to w szczególności tym, którzy będą zaczynać swą przygodę z nocnym spinningiem, ale i bardziej doświadczonym wędkarzą, dlatego że czasem najbardziej zgubna jest rutyna towarzysząca doświadczeniu. Pozdrawiam. (2017-08-18 21:58)
artur-rrartur-rr
0
W nocy można spinningować? Czy tylko na wodach nienależących do PZW? (2017-08-19 20:35)
erykomerykom
+1
Jeśli na danym zbiorniku albo odcinku nie ma zakazu wędkowania w nocy to oczywiste że można spinningować w nocy (2017-08-19 22:17)
patryk1113mwpatryk1113mw
+1
Dokładnie tak :)  (2017-08-19 22:25)
groniargroniar
0
Rzadko łowię na spinning a w nocy to już magia .Podziwiam i życzę sukcesów (2018-06-21 13:51)

skomentuj ten artykuł