Zaloguj się do konta

Nowy sezon 2012 - pierwsza wyprawa

Nareszcie jest Nowy 2012 Rok i tym samym nowy sezon! Na pierwszą wyprawę w tym sezonie plany układałem, jak pewnie wielu z nas, już kilka m-cy wcześniej. Oczywiście wyobraźnia zadziałała jak zastrzyk adrenaliny i oczyma wyobraźni widziałem już te Kropy atakujące przynętę. Wiadomo, że po jesienno-zimowym tarle Pstrągi są w nieco słabszej kondycji niż latem, ale łatwo nie będzie. W zeszłym roku sezon rozpocząłem dość późno (śnieg i zamarznięte rzeki), więc teraz jestem nastawiony optymistycznie, bo dostęp do rzeczek powinien być doskonały jak na tę porę roku. Brak mrozu i śniegu zmusza mnie do zmiany planów, co do Sylwestra i po 1,5 godzinnym śnie, o 6 rano 1 Stycznia wstaję trochę niewyspany. Spoglądam w okno – nie pada i temperatura powyżej trzech stopni. Jest dobrze! Poranna, szybka kawa na pobudzenie krążenia i o 7.00 ruszam na małą zachodniopomorską rzeczkę. Jadę sam, bo reszta kolegów do, których dzwoniłem woli Troć. Po półtorej godzinnej jeździe dojeżdżam nad rzekę. Sprawdzam z mostku stan wody oraz jej klar. Jak na małą rzeczkę po opadach deszczu wygląda dobrze. Toń, co prawda lekko trącona i podwyższona, ale jest wręcz idealnie dla mnie. Nie wiem jak dla Pstrągów – to dopiero przede mną. Przebieram się szybko, bo nie mogę się doczekać pierwszych rzutów. Po kilku minutach jestem nad brzegiem i podrzucam pod drugi brzeg przy moście, gdzie nieopodal zaparkowałem auto. Wiadomo, że pod mostem jest zazwyczaj jakiś „dyżurny” Kropek. Niestety nie tym razem! Łowię na obrotówkę, więc zostawiam mostek i dużym łukiem schodzę szybko w dół rzeczki, aby móc iść i rzucać pod prąd w górę. Tutaj jest chłodniej niż w mieście, ponieważ mijam lekko zamarznięte kałuże. Po ok. 15 minutach szybkiego marszu wchodzę nad brzeg i rzucam, rzucam, rzucam aż ręce bolą. Brak jakichkolwiek efektów. Zarówno tych kontaktowych z obrotówką, jak i wizualnych. Po wieloletnich doświadczeniach wiem, że nie należy się zrażać tylko iść „za ciosem”, bo cierpliwość u Pstrągarza to podstawa, więc idę dalej. Przeszedłem rzucając we wszystkie możliwe miejsca już prawie cały odcinek i… na zero. Nie zniechęcam się, jednak zaczyna lekko padać deszcz. Zimny jak cholera, tym bardziej, że zrywa się równocześnie silny wiatr, który potęguje uczucie chłodu. I właśnie wtedy po podrzuceniu przynęty pod krzaczek na przeciwległym brzegu jest kontakt. Czuję gwałtowne uderzenie i na powierzchni wody młynkując pojawia się Potok tak +40. Niestety po kilkunastu sekundach się spina. Rzeczka jest b. wąska, a atak był na długość kija. Jednak adrenalina zrobiła swoje, bo dopiero po kilku minutach dostrzegłem, że lekki opad deszczu przerodził się nagle w istny potok wody, do tego ze śniegiem. Podejmuję decyzję, że czas wracać tym bardziej, że do auta mam już niewielki odcinek.
Wracając wykonuję jeszcze kilka prób, lecz bez efektów. Wracam do domu „o kiju”, jednak wyprawę rozpoczynającą sezon pstrągowy uważam za udaną. Obiecuję sobie również, że w Święto Trzech Króli 6 stycznia wrócę po pierwszego (jak będą współpracować) w tym sezonie Kropka.

Opinie (6)

kaban

Ja póki co będę "dręczył" klenie i muszę czekać do lutego żeby wrzucić do wody to co przygotowałem przez ostatnie miesiące. Kontakt z ładnym kropusiem to już coś,bo ja po ostatnich wizytach kormoranów (gdyby ktokolwiek powiedział mi kilka lat temu,że te "ptaszki" będę mógł oglądać nad Wisłokiem to zabiłbym go śmiechem) coraz czarniej to widzę. Namierzyłem super rzeczkę a właściwie siurek z zapomnianymi pstrągami i może tam się "odkuję" po mizernym poprzednim sezonie. Pozdrowionka Sławku i tak żeby nie przesadzić to pięćdziesiątki życzę. [2012-01-09 18:14]

SiwyDym

Witam

Spoko wpis i ciekawa wyprawa.Pierwsza wyprawa i kontakt z kropem oby tak dalej.Ja sezon na Polskich rzekach zaczne dopiero w kwietniu,ale tu w Danii zaczynam jutro sezon i jade na trotke zapolować,a kropy będe ścigał za tydzien.Życze taaakiego kropka w kolejnej wyprawie.Pozdrawiam

[2012-01-09 20:02]

tomalek21

brawa za wytrwałość ja bym się zniechęcił wcześniej.osobiście nie lubie takiej pogody wiec narazie siedze w domu. ale jak by przymroziło to na pewno na lód. [2012-01-10 19:03]

pstrag222

[2012-01-11 11:47]

pstrag222

Fajnie ci ja jeszcze czekam do lutego [2012-01-11 11:48]

Amitaf

No spoko, Luty macie już za dwa tygodnie. Wtedy ja będę podziwiał Wasze Kropy. Ale mrozu to chyba nie będzie.

Pozdro i dzięki.

[2012-01-12 10:50]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej