Ogromne karpie z Rybnika

/ 10 komentarzy / 31 zdjęć


Pod koniec października chciałem wraz z moim teamowym kolegą Patrykiem wybrać się na zasiadkę na ogromne karpie z Rybnika. Dzięki mojemu koledze Grześkowi, który dość często tam łowi wszystko zaczynało nabierać rozpędu. Po długich telefonach i pewnych ustaleniach mogłem wreszcie zaplanować konkretny dzień wyjazdu. Padło na 21 października czyli na poniedziałek. Bardzo się cieszyłem z tego wyjazdu ponieważ mój tegoroczny sezon miał 3 miesięczny zastój a po tym okresie mogłem sobie pozwolić tylko na kilka szybkich i krótkich wypadów nad Odrę. Tym razem zasiadka miała potrwać nieco dłużej bo od poniedziałku do piątku.
Ze względu na dość spora odległość jaka dzieliła nas do Rybnika postanowiliśmy zmieścić się w jedno auto kombi. Na szczęście się udało choć do tej pory sam nie wiem jak. Zapakowani po sufit auta ruszamy w długą drogę. Jazda zajęła nam prawie 4 godziny i spotykamy się z Grześkiem pod sklepem Sum, gdzie musieliśmy wykupić licencje na połów. Następnie jedziemy na prawie drugi koniec zbiornika i wjeżdżamy pod las, gdzie jest nasza miejscówka. Tym razem będę łowił na dzikiej stronie zbiornika, choć ma to swoje minusy ponieważ w okresie jesiennym można tu łowić tylko do godziny 22 i od 5 rano. Także nocki mamy od razu z głowy jeśli chodzi o łowienie ale cóż takie są warunki i na nie trzeba się było przygotować. Wreszcie docieramy nad samą wodę i po zniesieniu całego majdanu rozpoczynamy rozkładanie obozu karpiowego.
Około godziny 15 zestawy mamy w wodzie, które wywozimy zdalnie sterowanym modelem. Łowisko mamy oddalone około 90 metrów od brzegu. Zestawy leżą w pasie od 3,5 do 4,5 metra głębokości. Dzięki echosondzie w łódce jesteśmy w stanie określić z większą dokładnością, gdzie leżą nasze zestawy. Co do zanęty to postawiłem całkowicie na zapach smoked forest, który w tej wodzie przyniósł spore efekty. Zrobiłem jednak pewną modyfikację. Kulki wykonałem na miksie Ognizzer z dodatkiem flavourów smoked forest i dopaliłem całość ekstraktem GLM, betainą, słodzikami wraz z olejem rybnym. Kulki więc były mocno dopalone i posiadały dość intensywny zapach co na Rybniku znakomicie się sprawdza. Kulki wykonałem o średnicy 20mm i zabrałem ze sobą ich 35kg. Do tego mieliśmy także 20kg pelletu 20mm o smaku halibuta. Razem zabrałem więc 55kg zanęty co wcale nie jest przesadną ilością. Na tak dużej wodzie o sporej populacji karpia trzeba mieć czym sypać inaczej ryba może szybko odejść z łowiska. Na jedną łódkę wchodziło jednorazowo około 4kg zanęty przeliczając to na 4 wędki to naprawdę taka ilość nie jest zbyt duża.
Jeśli chodzi o przynęty to specjalnie na tę zasiadkę przygotowałem kulki 4D Smoked, bazując na kulkach z serii Twins Smoked Forest. Mocno pachnąca panierka wędzoną rybą nastraja bardzo pozytywnie. Do tego w środku kulki o także mocnym zapachu. Żeby tego wszystkiego było mało zabrałem także całą serię kulek 4D oraz przynętówki z serii Black Horse.
Pozostało nam tylko czekać na brania a niestety czas gonił ponieważ wędki mogły stać tylko do godziny 22. Niestety tego dnia nic się nie działo. Zwinęliśmy więc kije i poszliśmy spać z nadzieją, że rano będzie lepiej. Niestety wczesne rano czyli praktycznie noc nie nastraja ani do wychodzenia z namiotu ani także na wywożenie zestawów. Jednak lepiej wywieźć kije o 5 rano po ciemku niż czekać na świt, ponieważ na Rybniku ranek jest bardzo mglisty i czasem nie będziemy w stanie zobaczyć łódki podczas wywózki. Jeśli prześpimy ten czas lub po prostu o 5 będziemy mieć mgłę pozostaje wtedy tylko czekać na 9 rano kiedy zrobi się przejrzyście.
Budzik nastawiony i wstajemy przed 5. Wywozimy 4 zestawy na szczęście dzięki echosondzie lądujemy zestawami tam, gdzie chcemy. Na włos zakładam na prawą wędkę 2 kulki 20mm 4D Smoked, a na lewą zakładam bałwanka Secret Forest 4D plus pop up 14mm. Z wielkością kulek się nie zastanawiam i wybieram na tą wodę dość duże przynęty, pełno bowiem tu leszcza, który bierze na wszystko. Zestawy wywiezione a my idziemy dalej spać. Na szczęście nie na długo. Tuż przed świtem budzi mnie bardzo agresywny odjazd. Ryba bierze na prawą wędkę na kulki smoked 4D. Zaspany zacinam i czuję potężny i bardzo agresywny odjazd w kierunku środka zbiornika. Nic nie mogę zrobić karp mimo dokręcania hamulca wybiera mi około 30 metrów żyłki. W pewnej chwili jestem bardzo rozczarowany. Czuję jak ryba weszła w zaczep. Mimo tego, że nie mogę jej ruszyć, czuję że jest na wędce. Mocno dokręcam hamulec i ostro na kiju cofam się. Szybka reakcja zdała egzamin karp wychodzi z zaczepu i daje się powoli holować. Co jakiś czas następują bardzo agresywne odjazdy z hamulca. Ryba jest bardzo waleczna. Wreszcie podpompowuje ją do brzegu i widzę bardzo długiego pełnołuskiego. Wielki ogon oraz płetwy pozwoliły mu na tak agresywne odjazdy. Walka była bardzo emocjonująca ale wreszcie Patryk podbiera mi rybę i wynosi ją na matę. Jest piękny bardzo długi i wysportowany. Waga wskazuje równe 13kg a więc piękna ryba na sam początek zasiadki. Cieszymy się, że wreszcie jest pierwsza ryba.
Zanim wszystko ogarnęliśmy zrobiło się jasno i za chwilę stojąc przy wędkach widzę jak Patryka wędka wygina się w pałąk a z kołowrotka zaczyna uciekać żyłka. Jest drugie branie krzyczę a Patryk zacina rybę. Karp jest także waleczny i też wchodzi nam w zaczep. W miejscu, gdzie łowimy jest dość sporo zaczepów więc musimy na to uważać. Do tego ostry spad, na którym pełno kamieni i ostrych muszli zmusza nas do zastosowania grubych przyponów strzałowych o średnicy 0,55mm. Karp bowiem kiedy tylko zejdzie na głębszą wodę obciera strzałówką o dno co jest bardzo niebezpieczne. Mimo to po mocnym pompowaniu Patryk podciąga karpia do brzegu. I tym razem ukazuje nam się pełnołuski. Podbieram rybę i wynoszę do ważenia. Waga pokazuje 13,40kg a więc nieco większy od swojego poprzednika. Pewnie ten sam rocznik wszedł w zanętę. Robimy sobie sesję zdjęciową i pełni optymizmu kontynuujemy łowienie. Mówimy sobie, że jest bardzo dobrze jeszcze doba nie minęła a my mamy już 2 ryby. Donęcamy łowisko znacznie grubiej i przewozimy zestawy.
Czekamy na kolejne odjazdy ale kompletnie nic się nie dzieje. Mimo to humory nam dopisują jest koniec października a pogoda jak latem ponad 20stopni w dzień i 14 stopni w nocy. Jest bardzo ciepło wręcz czasami za ciepło aż trzeba się ze śpiwora odkrywać. Niestety do wieczora ani przed dłuższy czas nic się nie dzieje jakby karpie odeszły niewiadomo gdzie.
W nocy ze środy na czwartek pogoda nieco się zmienia i zaczyna padać deszcz. Jest to słaby i ciepły jak letni deszczyk aż nie do pomyślenia. Może wreszcie się coś zmieni myślimy. Po prawie dwóch dobach bez brania o 7,30 rano w czwartek odzywa się mój czerwony fox. Jazda na całego a ja zaspany wybiegam z namiotu. Wkładam gumowce i lecę do wody. Myślę sobie znów prawa wędka i znów kulki 2x 20mm 4D smoked. Ale nic holuję rybę. Tym razem nie czuję żadnych zaczepów i swobodnie holuję rybę do brzegu. Po kilku minutach w wodzie pokazuje się ładny lustrzeń. Podbieramy go i do ważenia. Ryba ma 11,80kg. Cały hol przebiegał w lekkim deszczu co jednak wcale mnie nie zraziło. Zaraz potem powoli zaczyna się przejaśniać i nawet wychodzi słońce. Robię zdjęcia i wywożę zestaw. Nadzieje powracają znów jesteśmy pełni optymizmu, że po tym deszczu zacznie się coś dziać.
Do wieczora nie mamy odjazdu jednak widać, że ryba zaczęła się ruszać. Co chwilę na wędkach mamy delikatne szarpnięcia i piski sygnalizatorów. To bardzo dobry znak. Nie myliliśmy się około 18 tuż po zapadnięciu zmroku mam kolejne 3 branie i znów na smoked 4D na prawą wędkę. Hol pomiędzy wędkarzami na leszcza nie był zbyt przyjemny ale na szczęście w nic i nikomu się nie wplątał. Karp ładny lustrzeń ma równe 10kg. Szybkie foto i jeszcze szybka wywózka bo zostało zaledwie 3 godziny łowienia.
Tuż przed wyjęciem wędek z wody mam wreszcie branie na lewą wędkę która milczała od początku zasiadki. Tym razem karp wziął na 2 kulki 4D o smaku Truskawki. Powiem szczerze, że z tą właśnie drugą wędką różnie kombinowałem i chciałem już 2 dni wcześniej postawić na truskawkę 4D jednak wolałem śmierdziuchy. Przyszedł więc czas na typowy owoc i standardową truskawkę. W ciemnościach holuję rybę, która specjalnie nie walczy. Po krótkim holu wyjmuję najmniejszego karpia zasiadki który ma 9kg. Zdjęcia w nocy i wypuszczam zdobycz. Zwijamy wędki i idziemy spać bo jest już 22.
Pozostaje nam ostatni ranek ponieważ w piątek musimy już wracać do domu. Wstajemy wcześnie i wywozimy wędki. Standardowo prawa wędka ląduje na smoked 4D 2x a lewa na dwie kulki 20mm truskawka 4D. Jakoś już nie mogę spać. Obserwuję wodę i siedzę przy wędkach. Do godziny 9,30 nic się nie dzieje a my po śniadaniu i kawie postanawiamy zacząć zwijanie. Ledwo się obróciłem plecami od wędki i słyszę najpierw pii pii a potem ostrą jazdę. Karp wziął na lewą wędkę z kulkami 4D Truskawką. Zacinam i standardowo wskakuje do wody w celu podebrania ryby. Za mną jest już Patryk i wszystko filmuje. Ryba idzie bardzo ciężko i jest bardzo daleko. Po wyjęciu kilkunastu metrów zaczynam wolne pompowanie. Wszystko idzie jak w spowolnionym filmie. Karp chodzi dnem bardzo powoli i masą. Nie szaleje nie robi ostrych zrywów jest spokojny ale bardzo tempo idzie mi pompowanie. Myślami czuję, że jakże było by to piękne gdyby była na zakończenie chociaż piętnastka. Czuję na kiju i wiem, że nie jest to mała ryba ale czy ma 15 czy więcej tego nie wiem. Pompowanie idzie mi spokojnie ciężko i bardzo długo. Ryba ciągle idzie dnem i nie daje się podciągnąć wyżej. Jest coraz bliżej ale nadal jej nie widzę. Nie wiem ile trwa hol ale w pewnym momencie Patryk mówi, że mu bateria padła i już nie nagrywa filmiku. Wtedy mówię aby pobiegł po mój aparat i kręcił dalej. Ryba jest już bardzo blisko robi wielkie koła. Nagle przewala się i pokazuje swój wielki pysk. Dobrze nie widzę bo jest ona jeszcze kilkanaście metrów ode mnie. Pysk jednak zrobił ogromne wrażenie wiem już, że mam naprawdę sporą rybę. Patryk wchodzi głębiej z podbierakiem i ciągle kręci film. Wreszcie go widzę jest piękny pełnołuski ale ciężko poznać ile może ważyć. Nareszcie wchodzi z trudem do podbieraka bo jest ciągle kręcony o czym pewnie nie wie. Wielka radość i szczęście, że ryba jest moja na zakończenie zasiadki. Patryk ledwo wynosi karpia na brzeg a kiedy kładzie go na macie już widzę, że jest naprawdę wielki. Wygląda na dwudziestkę ale czy tyle ma. Szybkie ważenie bo ciekawość jest ogromna. Jest waga pokazuje 21,20kg po odliczeniu worka mamy równe 20kg pełnołuskiego. Radość niesamowita i ogromna. Jestem przeszczęśliwy. Jak się później okazało jest to mój rekord życiowy karpia pełnołuskiego, bo wcześniej miałem pełnołuskacza z Odry 19kg. Robimy sporo fotek i wreszcie wypuszczamy karpia do wody, który powoli i spokojnie odpływa. Radość jest niesamowita jeszcze nie mogę w to uwierzyć, że w ostatnich minutach zasiadki wyjąłem dwudziestkę. Ta ryba była przypieczętowaniem zasiadki i nagrodą za wytrwałość.
Podsumowując zasiadkę złowiliśmy 6 karpi z których najmniejszy miał 9kg a największy 20kg. Do wody wsypaliśmy 35kg kulek 20mm wykonanych z miksu Ognizzer i z dodatkiem smaku Smoked Forest. Do tego poszło nam 20kg pelletu 20mm halibuta. Przynęty na jakie mieliśmy ryby to wyłącznie kulki 4D o smaku Smoked 4 ryby oraz Truskawka 4D 2 ryby w tym ta największa. Zasiadkę uznaję za bardzo udaną i z pewnością jeszcze przyjadę na Rybnik może zimą kto wie. Szkoda tylko, że gospodarz wody nie pozwoli łowić w nocy w innych częściach zbiornika niż zrzut choćby za dodatkową opłatą. Z pewnością było by to bardzo duże udogodnienie dla karpiarzy a większe wpływy pozwoliły by na dodatkowe zarybienia. Ale cóż trzeba się cieszyć z tego co się ma i nie można na wszystko narzekać.
Pogoda wspaniała ciągle panują letnie warunki i niech żałują tylko ci którzy przedwcześnie zakończyli sezon. Myślę, że w tym roku spokojnie można będzie łowić ogromne karpie z Rybnika do końca listopada a ja na pewno jeszcze wybiorę się na zasiadkę. Życzę Wam udanego zakończenia sezonu na wymarzonych okazach i do zobaczenia nad wodą.

 


5
Oceń
(34 głosów)

 

Ogromne karpie z Rybnika - opinie i komentarze

kamil11269kamil11269
0
Leci ***** (2013-10-30 19:44)
PanciOxDPanciOxD
0
Piękne pełnołuskie ***** (2013-10-30 22:39)
ZionbelZionbel
0
Imponujacy wynik :) ***** oczywiscie... (2013-10-31 08:16)
użytkownik158065użytkownik158065
0
Jeszce raz gratuluję nowego PB pełnołuskiego ***** (2013-10-31 12:12)
użytkownik139534użytkownik139534
0
kolejne bajeczki w które wierzy sliwa i reszta półgłówków (2013-10-31 12:36)
CraNcHMSCraNcHMS
0
[...] Szkoda tylko, że gospodarz wody nie pozwoli łowić w nocy w innych częściach zbiornika niż zrzut choćby za dodatkową opłatą. Z pewnością było by to bardzo duże udogodnienie dla karpiarzy a większe wpływy pozwoliły by na dodatkowe zarybienia. [...] Jestem z Rybnika na tym zbiorniku łowię dwa, trzy razy w roku. Wędkarze którzy łowią tam (czasami jadę pokibicować im) mówią, że gospodarz bierze pod uwagę sprzedaż licencji umożliwiającej połów w nocy, ile jest w tym prawdy, nie wiem? Coś się jednak zmienia, bo od tego roku można wykupić jednodniowe pozwolenie na łódkę zanętową za 10 zł. Całoroczne kosztuje 200 zł (cena jest wg. mnie zbytnio wygórowana). Zobaczymy co pokaże Nowy Rok 2014. Zastanawiamy się z kolegą na kupno licencji całorocznej w 2014. (2013-10-31 14:31)
MonsterFishPolskaMonsterFishPolska
0
natalia2000 jak zawsze prawi swoje przemyślenia wzięte z czarnej du*y murzyna (2013-10-31 16:55)
użytkownik152316użytkownik152316
0
Natalia2000 chyba pomyliła forum. Karpie jak marzenie, chociaż jakbym miał kupować 55kg zanety to bym chyba nie jadł przez rok :D (2013-10-31 20:42)
kolocarpkolocarp
0
Piękny Rybnicki zalew piękne karpie piękny artykół tak trzymac. (2013-12-24 17:05)
użytkownik158065użytkownik158065
0
natalia2000 jest zakompleksiony więc nie zwracaj kolego na niego uwagi :) (2014-03-11 23:18)

skomentuj ten artykuł