OKIEM UCZESTNIKA

/ 17 zdjęć


OKIEM UCZESTNIKA
W dniach od 1 do 3 czerwca 2018 r. odbyły się na odcinku specjalnym rzeki Raby urocze zawody zwane Muchowe Eliminacje do Grand Prix Polski 2019 – V Muchowy Puchar Raby. Na starcie zjawiło się 31 zawodników, którzy nie bacząc na zmieniającą się pogodę, rywalizowali w dwóch turach. Na pierwszą turę miałem dublera, bowiem w momencie rozpoczęcia łowienia o godz. 6.30 znajdowałem się w podchodzącym do lądowania na lotnisku w Katowicach Boeningu 737 – 800, kończąc 10 dni lenistwa na tureckiej riwierze.
Zawodniczy dzień rozpocząłem o godz. 4.00 pobudką. Potem szybka toaleta, ubranie się, zniesienie sprzętu do samochodu i zabranie kolegi o godz. 4.50 z innej dzielnicy. Po godz. 5.30 zostawiłem Piotra na jego łowisku i udałem się na swoje, które wylosował dla mnie kapitan drużyny Piotr. Startowaliśmy z upadłej pozycji, gdyż w pierwszej turze żaden z trzech członków drużyny nie złowił wymiarowej ryby. Dlatego każdy z nas miał silną wolę zrobić dzisiaj dobry wynik. Przygotowałem dwie wędki, tj. do łowienia na nimfę i do łowienia na streamera. Szło mi to ślamazarnie, bowiem z powodu deszczu wystąpił deficyt światła i nie mogłem trafić żyłką w ucho haczykowe. W efekcie na łowisko dotarłem z 30 minutowym opóźnieniem. Podobnie było z moim partnerem Danielem. Także zjawił się gotowy do łowienia z 30 minutowym spóźnieniem. Ale co tam, Andrzej Zasadzki spóźniał się 1,5 godziny, a mimo to wygrywał. Nam też mogło się udać. Ale nie tym razem. Wchodzimy na łowisko i – rozczarowanie. Przy tym stanie wody nie ma gdzie łowić. Same płytkie płanie z wodą bez prądu. Chciałem krzyczeć, że ja chcę głębokiej rynny z silnym nurtem, ale kto to usłyszy i czy coś zmieni?
Zacząłem łowić na odcinku 15 metrów, na wodzie głębokiej do kolan i wkrótce na „kastera” wyholowałem pstrąga na 20 cm. Krótki i dlatego bez przykładania do miary wrócił do wody. Ponownie sprawdzam to 15- metrowe niby bystrze i odnotowuję trzy spady. Czułem, że nie były to ryby miarowe i dlatego ruszyłem hyżo w dół rzeki szukać lepszej wody. Idę, idę, idę i nic. ÂÂNurt z prawej przechodzi na lewą i dopiero tu pojawia się 20 metrów wody do łowienia. Nie jest to ideał, ale nie mamy lepszej i dlatego obaj okupujemy to miejsce już do końca zawodów. Obdzieliło nas jednakowo – złowiliśmy po trzy wymiarowe pstrągi. Ponadto ja miałem w ręku jeszcze dwa krótkie i łącznie 11 zepsutych brań oraz holów. Najbardziej spektakularne było zapięcie dużego pstrąga, na co najmniej 50 cm długości, który dwukrotnie wyskoczył nad wodę jak torpeda, odszedł pod prąd pod drugi brzeg, wyciągnął kawał linki z kołowrotka, po czym zawrócił robiąc luz na lince i wypluł bezzadziorowy hak. Emocji mam na wiele dni, a może i tygodni. Na drugie takie branie już nie liczyłem. Na tej wodzie nie widziałem potencjału. I przynajmniej na tym polu poszło mi bardzo dobrze. Nie miałem już pstrąga – króla królów, ale na pewno wymiarowego, który już był przy podbieraku, już go mierzyłem oczami i spiął się. Co za pech ! Generalnie sprawdziło się to, co o pierwszym dniu mówili koledzy. Średnio po trzech rzutach trzeba było ściągać glony z przynęty. W wielu przypadkach wolno reagowałem w przekonaniu, że reaguję na glony, a to były stracone już ryby. Gdy zacząłem właściwie i szybko reagować, to skończyły się zawody. Trzy godziny na zbieranie doświadczeń i robienie wyniku to tochę mało czasu. Lepsi robili tylko wynik, doświadczenie już posiadali.
Bezapelacyjnie zawody wygrał gromadząc dwa punkty sektorowe kol. PIOTR GAWLICKI reprezentujący Okręg PZW Kraków. Piotr w pierwszej turze uzyskał 10260 pkt i w drugiej turze 14730 pkt za ryby. Drugie miejsce w zawodach zajął kol. Zbigniew Spirydoniuk reprezentujący Okręg PZW Legnica. Zbigniew uzyskał 4 punkty sektorowe oraz 9520 pkt za ryby w pierwszej turze i 7240 pkt w drugiej turze. Trzecie miejsce zaliczył zawsze wielki mistrz muchy – Franciszek Szajnik – reprezentujący WKS Sansport Dynów, także z czterema punktami sektorowymi, ale z nieco mniejszą punktacją za ryby, bo 4080 pkt w pierwszej turze i 12500 pkt w drugiej turze. Drużynowo na pierwszym miejscu uplasowała się ekipa Okręgu PZW Kraków w składzie Piotr Gawlicji, Zbigniew Zasadzki i Marek Skoć.Zainteresowanych całościową punktacją odsyłam na stronę internetową Okręgu PZW Kraków. Ja tu muszę o Garnizonowym, bo jak się odwróci tabele to Garnizonowe jest na czele. Jak wspomniałem, Garnizonowe startowało z upadłej pozycji i drużynowo już tak zostało. Indywidualnie nastąpił progres. Ja byłem 7 w sektorze, 20 w drugiej turze i 28 w całych zawodach. Jurek – nasza wschodząca gwiazda puszkarstwa – 8-my w sektorze, 9-ty w drugiej turze i 20-ty w całych zawodach. Pomijam wyniki naszego najlepszego puszkarza w Kole – mistrza Piotra, ponieważ nie został sklasyfikowany.
Zawody eliminacyjne do Grand Prix Polski 2019 – V Puchar Raby były imprezą bardzo udaną zarówno od strony sportowej jak i organizacyjnej. Stanowiska i sektory były bardzo dobrze oznaczone. Ryby dopisały – łącznie złowiono 205 ryb, a najdłuższy pstrąg mierzył 53 cm. Zawodnicy – jak to w muszkarstwie jest standardem – wykazali wielką kulturę współzawodnictwa i osobistą. Bardzo sprawnie pracowali sędziowie, w tym sędzia główny, którym był sam Prezes ZO PZW Kraków Edward Fornalik. Zawody z wielką gracją medialnie celebrowali także Wiceprezes ZO PZW Kraków Stanisław Szlachetka i Szef Sekcji Muchowej w Okręgowym Kapitanacie Sportu – Ojciec zawodów Zdzisław Opach.
Łatwiej jest być czarnym koniem niż w roli faworyta. Dlatego Garnizonowe z nadzieją podchodzi do eliminacji planowanych na Sanie.
Â

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

OKIEM UCZESTNIKA - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł