Okoń i zdarta noga

/ 17 komentarzy

Piątek wieczór. Zaczynam szykować sprzęt na sobotnią wyprawę, żona odpoczywa przed telewizorem, a ja grzebię w moich pudełkach. Żyłka, przypony, nabijam nowe gumki na główki jigowe, itd. - pakuje wszystko do plecaka. Cały czas myślę o jutrzejszym dniu, sprzęt gotowy!
Żona zerka na mnie co chwilę, a ja już nie mogę się doczekać. W końcu pada cotygodniowe hasło „znowu jedziesz na te ryby?” kiwam głową twierdząco ale nic nie mówię. Dodaje: „tylko żeby nie było tak jak w zeszłym tygodniu, że zamiast o 11:00 tak jak mówiłeś będziesz dwie godziny później!”.

Kładę się spać, ale nie mogę zasnąć. W końcu jest! Budzik oznajmia - CZAS WSTAĆ TO JUŻ 5:00!
Ubieram się, robię kawę do termosu i w ciągu 15 min. stoję przy aucie.

Docieram nad jezioro koło Bydgoszczy. Dzień słoneczny, lekki wiaterek, nie jest zbyt ciepło. Wyciągam plecak, wędkę i kołowrotek, zamykam samochód i idę na pomost. Na pomoście witam znajomych, krótka rozmowa, pytanie czy coś się rzucało? Szybka odpowiedź – nie Rafał spokój. A pan coś złapał? Kilka płoci nic specjalnego. Idę dalej pomostem i witam się z pozostałymi wędkarzami. Atmosfera jest tu fajna bo nawet jeśli się pojawia ktoś nowy na naszej miejscówce wszyscy są dla niego mili. Składam sprzęt, zakładam pierwszą gumę i śmigam. Jeden rzut potem padają następne. Same glony.

Przez głowę przebiega mi myśl – no to sobie dziś dużymi gumami nie porzucasz. Zmieniam kolory i ciężar w końcu wybieram białą gumę z czarnym grzbietem. Kilka rzutów i przytrzymanie – zacinam, potem krótki hol i przy samym pomoście? – poszedł!!! Wyciągam gumę i patrzę na nią z niedowierzaniem. Cała porwana. Odkładam wędkę i idę do pana Czesia - to wędkarz z dużym doświadczeniem, więc może on mi podpowie co tak porwało mi przynętę. Bierze gumę w swoje fachowe ręce i już pochwali pada wyrok – „zgubiłeś sandacza”. Rozmawiamy jeszcze przez chwilę o tym, że jak dla mnie zaatakował w dość dziwny sposób bo uderzył z przodu gumy więc wygiął też przypon. Po prostu pełna irytacja, gdybym miał więcej szczęścia byłby to pierwszy sandacz w tym roku. Wracam na moje stanowisko oglądając cały czas gumę i myśląc aby jak najszybciej założyć nową i dalej czesać wodę bo jednak ryba żeruje.

Po kilku krokach ŁUP! Deska w pomoście odmawia posłuszeństwa. Jedna noga ląduję w wodzie druga zostaje na pomoście. Trzask pękającej deski wzbudza ogólną ciekawość, tylko pan Czesiu odkłada pospiesznie wędkę i pędzi w moją stronę, z drugiej strony startuje do mnie znajoma też odkładając szybko sprzęt. Po chwili wyciągam nogę z dziury i staję znowu na pomoście – boli jak diabli!!! Pan Czesiu pyta: „nic ci nie jest?”. Odpowiadam, że nie. Nie licząc otarć i małej ilości krwi wszystko ok. Znajoma pyta czy aby nie złamana ale ja odpowiadam, że chodzić mogę więc chyba wszystko w porządku. Dodaje jeszcze komentarz o jakiejś młodzieży, która dzień wcześniej urządziła sobie skoki na uginających się deskach pomostowych i pewnie ta musiała być dzięki nim nadłamana.

Wracam do swojej wędki czując, że noga mi zaczyna puchnąć ale zakładam przynętę i zaczynam rzucać dalej. Po kilku chwilach – szarpnięcie – lekko zacinam i jest piękny okoń uderza w 7,5cm gumę! Walczy dzielnie raz podskakuje, a drugi raz próbuje odjechać w głębiny, ale niestety musiał ustąpić.
Wyciągam go na pomost i robię sobie z nim kilka zdjęć. Wypinam gumę i wraca do wody.
Wierzcie albo nie ból nogi przeszedł od razu!
Znajomi komentują: „Rafał to za tą zdarta nogę !” :), „A widzisz po nieszczęściu zawsze passa się odwraca”!
Uśmiecham się i rzucam dalej. Do końca mojego wędkowania pada jeszcze kilka ładnych okoni.
odzież myśliwska
Niestety czas nad wodą mija szybko, a obowiązki rodzinne zmuszają do powrotu. Pozostaje tylko kilka zdjęć z moimi przeciwnikami na pamiątkę i siniec jak śliwka od kolana w górę i zdarta skóra. Po drodze do domu odwiedzam jeszcze tylko aptekę i robię małe zakupy aby opatrzyć nogę.
Wchodząc już do bloku cały czas myślę jaki będzie komentarz mojej żonki na widok mojej rozpapranej nogi (pewnie powie: „trzeba było wracać do domu” albo coś w tym stylu: „nie trzeba było jechać”). Niespodzianka! – górę wzięła troska więc nie dostało mi się po głowie :)
Wieczorem siedząc i myśląc o pierwszych garbusach w tym roku nasuwają mi się dwa wnioski:
- że ten kto administruje tym pomostem powinien solidniej wziąć się za przeglądy jego stanu, bo chyba trzeba byłoby go odremontować,
- i że nad wodą może wydarzyć się wszystko!

A młodzież mogła by czasami pomyśleć, że takie zabawy w skoki po pomoście bo fajnie deski się uginają, są przed wszystkim niebezpieczne dla nich, a nawet jeśli szczęśliwym trafem im nic się przy takiej zabawie nie stanie to mogą ucierpieć inni. Szkoda myśleć co by było gdyby jakiś tata szedł z dzieckiem po pomoście i pod jego pociechą pękła by ta deska!
Jak o tym myślę to nawet się cieszę, że padło na mnie.
Pozdrowienia dla znajomych z „naszego pomosty” i do zobaczenia nad wodą!

 


4.7
Oceń
(87 głosów)

 

Okoń i zdarta noga - opinie i komentarze

ponikwodaponikwoda
0
Zdrowia Ci życzę i nie połamania nogi, tylko połamania kija. Pozdrawiam i daje 5*****. (2010-06-15 09:36)
użytkownik31907użytkownik31907
0
swietne opowiadanko a ja ci nie życzę złamania ani tego ani tego bo kije tez kosztują :p 5
(2010-06-15 09:41)
Pit-82Pit-82
0
Ładny Okonek ;) gratuluję! za ciekawe i miło czytające się opowiadanko daję pięć ;)
(2010-06-15 10:55)
użytkownik24522użytkownik24522
0
Fajnie się czytało, piątal ***** (2010-06-15 12:06)
radzio3588radzio3588
0
fajne opowiadanko i za to daje ci piateczke no i uwarzaj na siebie bo ta wyprawa mogła byc twoja ost na około 2 miesiace a przez ten czas moza wyjac wspaniałe okazy ryb pozdrawiam i daje 5 (2010-06-15 12:07)
dawcio1962dawcio1962
0
Fajnie się czytało.
Ładne okonie:)

(2010-06-15 14:32)
jaro555jaro555
0

Siema! Ej ty autorze-frajerze!!! Jesteś analfabetą i robisz błędy ortograficzne! Lepiej by było dla narodu Wędkarskiego- polskiego abyś zajął sięzbieraniem grzybów!!!

 

Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej Pod sztandarami PZPR do zwycięstwa socjalizmu Pokój, dobrobyt, socjalizm Cały Śląsk z tow. Wiesławem Jakość pracy - jakość życia Proletariusze wszystkich krajów łączcie   (2010-06-15 15:02)
Brzoza555Brzoza555
0
Trochę masz rację z tymi błędami ortograwicznymi, ale tekst spoko. Dla mnie na 4+ nie chciał bym mięc takiej przygody ze,,złamaną nogą" (2010-06-15 15:15)
rafal1978rafal1978
0
powiem Ci kolego tak....
może i błędy są ale jedną przewagę nad tobą mam - szacunek do ludzi.
miejmy nadzieję że Ty kiedyś też dorośniesz.
a przez takie komentarze sam wystawiasz sobie opinie.


(2010-06-15 15:15)
użytkownik29974użytkownik29974
0
Witam
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i gratuluje ładnego okonia ...
Ode mnie masz *****:):)...
(2010-06-15 15:49)
użytkownik7555użytkownik7555
0
Polamania kija ! (2010-06-15 17:44)
The Piterson12345The Piterson12345
0
Witam , fajny artykuł zostawiam ***** nieszczęścia chodzą parami hehe najpierw strata sandała pózniej zarwany pomost :) ale  piekne pasiaki uratowały honor .. pozdrowienia i połamania kija              (2010-06-15 18:07)
dawid44dawid44
0

Witam. Ciekawe opowiadanko oczywiście daje 5 ***** i ładne gróbasy

 Pozdrawiam.

(2010-06-15 18:25)
kabankaban
0
Faktycznie dobre brania,a jeszcze bardziej udane hole tłumią ból.Przerobiłem to kilkakrotnie na sobie(raz skończyło się na zastrzyku przeciwtężcowym).Być może to tylko zwiększony poziom adrenaliny,ale chyba jest w tym jeszcze właśnie to coś.Pozdrawiam i 5*.
(2010-06-15 19:10)
GrizziyGrizziy
0

Daje***** za nogę a ******za opowiadanie

(2010-06-16 00:17)
wiechu1603wiechu1603
0

Fajne opowiadanko, szkoda tylko straconego sadacza, ale za to okoń piękny. Co do nogi to miałeś kolego sporo szczęścia, bo mogło skończyć się znacznie gorzej.

Pozdrawiam i życzę bardziej udanych i bezpiecznych wypadów nad wodę.

Oczywiście zostawiam piątkę.

(2010-06-16 00:28)
grisza-78grisza-78
0
***** i pozdro! (2013-12-02 23:23)

skomentuj ten artykuł