Okoń na kopyto - rekordowy okaz

/ 13 komentarzy

Słoneczne przedpołudnie ubiegłorocznych wakacji. Spaceruję ulicami Złocieńca, niewielkiego miasteczka Pojezierza Drawskiego. Przyjechałem tu na zakupy z pobliskiego ośrodka nad jeziorem Siecino gdzie spędzam urlop z rodziną i przyjaciółmi lecz nie śpieszy mi się z powrotem. Uwielbiam niewielkie miasta takie jak to. Słońce leniwie wylewa się na urokliwe, puste uliczki wokół rynku. Mijam sklepiki gdzie kupię mydło i powidło, chiński market, lodziarnię z lodami lejącymi się po ręku o smaku mojego dzieciństwa. Wstąpiłem do zakładu fryzjerskiego, tu fryzjer wie co to jest klasyczne męskie strzyżenie, nożyczkami i brzytwą. W moim Szczecinie za każdym razem muszę tłumaczyć co mam na myśli prosząc o zwykłe strzyżenie a fryzjerka nigdy mnie nie pamięta mimo że chodzę tylko do niej. W oczekiwaniu na swoją kolej uciąłem sympatyczną pogawędkę z miejscowym klientem. Nigdzie się mi nie śpieszy, jest tak jak lubię. Po wyjściu od fryzjera mój wzrok przykuwa osobliwa witryna:

„Wypożyczalnia kaset video. Sklep wędkarski”.

W środku zastaję niewielki, zaciemniony, sympatycznie wyglądający sklepik ze sprzętem wędkarskim. Po wypożyczalni zostało tylko wspomnienie w postaci plakatów z kultowych filmów z lat 80tych i 90tych. Sprzedawca mierzy mnie wzrokiem, nieśmiało więc zaczynam rozmowę.
-czy zna pan jezioro Siecino? Nie idzie mi specjalnie wędkowanie.
-czy znam Siecino? Oczywiście, wielokrotnie wędkowałem na nim. Na co się pan nastawia?
-na okonia i szczupaka.
-ha! Na okonia najlepszy jest mały paproch w kolorze herbaty z pieprzem a na szczupaka z Siecina skuteczna jest tylko jedna guma! – sprzedawca mówiąc to sięga po towar – proszę mi wierzyć tylko ta jedna guma! – i kładzie na szklanej ladzie dwunastocentymetrowe kopyto w kolorze srebrnej perły z brokatem i czarnym grzbietem.
-mam ze sobą tylko okoniową trzynastogramówkę - odpowiadam.
-trzynaście gram to już sztywna pała. Zakłada pan tą gumę na dziesięciogramową główkę i jest na styk.
„To jest to o czym moja okoniowa wklejka marzy, wielka guma na ciężkiej główce” – pomyślałem z przekąsem. Uwielbiam takie bajdurzenie. Mimo wszystko zdecydowałem się na zakup 2 „magicznych” kopyt i kilku herbatek, w końcu sprzedawca nie wciskał mi woblerów za kilkadziesiąt złotych tylko zwykłe gumy które zawsze się przydają.

Jak nietrudno się domyślić czar wielkich pięciocalówek nie zadziałał na lokalne zębacze. Przez kolejne dni mojego pobytu zarówno kropki jak i paski upodobały sobie inne przynęty z mojego arsenału. Nie były to jednak ryby którymi mógłbym się pochwalić. Urlop się skończył a ja z rodziną wróciłem do domu.

Równo rok później, na początku sierpnia bieżącego roku spędziłem urlop nad jeziorem Lubie, podobnie jak Siecino również położonym nieopodal Złocieńca. Od kilku lat co rok przyjeżdżam tu z rodziną, w tym roku udało się namówić również znajomych. Codziennie rano ze spinningiem w ręku wybierałem się na pobliskie miejsca aby porzucać z brzegu. Rezultaty mych połowów były więcej niż mierne co szybko przerodziło się w obiekty kpin wśród moich znajomych. „Co, dziś również nie będzie obiadu?” pytali z przekąsem. Ano nie będzie – odpowiadałem. Zmęczony brakiem praktycznie jakichkolwiek wyników postanowiłem poszukać szczupaków z łodzi nad podwodną górką. Wieczorem przezbrajając wędkę, przypomniałem sobie o złocienieckich, wielkich kopytach. Pomyślałem sobie że tam na górce mogą się sprawdzić. Mocuję jedno na końcu stalowego przyponu. Następnego dnia ok. 5.30 rano stanąłem łodzią w wybranym miejscu. Nieopodal mnie wędkował ze swojej łodzi sympatyczny starszy pan którego znałem z widzenia. Postawiłem kotwicę i zarzuciłem kontrolnie aby poszukać przynętą spadku nieopodal zakotwiczonej łodzi. Przy pierwszym obrocie kołowrotka czuję tępy opór. Zacinam, jest, siedzi! W pierwszym momencie walka nie jest zbyt intensywna, po chwili jednak czuję na kiju zdecydowaną walkę. Zacina mi się hamulec kołowrotka, czterdziestogramowa wędka wygina się w pół, muszę ratować się zanurzeniem wędki pod wodę a ryba ucieka pod łódkę. Po chwili sytuacja z kołowrotkiem opanowana, kijem w dalszym ciągu mocno dzwoni. Powoli podciągam rybę ku górze, regulując co chwilę hamulec. Po krótkiej lecz intensywnej walce na powierzchni wody pojawia się sporych rozmiarów okoń. Spodziewam się szczupaka a tu taka niespodzianka! Wciągam rybę do łodzi, nogi mam jak z waty. Nigdy nie złowiłem takiego garbusa! W ogóle nie mam czym się pochwalić jeżeli chodzi o wędkowanie, do tego łowię rzadko. Największy do tej pory wyciągnięty przeze mnie okoń mierzył 29cm. Największe szczupaki miały niewiele ponad wymiar. Raz na kiju miałem większego szczupaka lecz zerwałem go. Reszta to niewymiarowe sztuki. Przykładam rybę do wędki, tradycyjnie już nie mam przy sobie miarki. Ryba wraca do wody. Przez następną godzinę bezskutecznie obrzucam wodę, lecz to nie ma znaczenia. Pozostaję w euforii a czas umila mi rozmowa z łowiącym nieopodal wędkarzem. Jest bardzo ciekawy ile mierzy złowiona ryba ja z resztą też. Największy okoń tego sezonu o jakim słyszał mierzył 37cm. Pod koniec łowienia podpływamy do siebie i mierzymy odcinek odłożony na mojej wędce jego miarą. Ta pokazuje 39.5cm.

Do końca urlopu łowię jeszcze tylko jednego, niewymiarowego szczupaka. To jednak bez znaczenia. Mam co prawda ze szczupłymi rachunki do wyrównania ale o tym może innym razem.

Ps. Mam świadomość że te 39.5cm nie jest wynikiem imponującym w porównaniu do okoni łowionych przez wielu z Was. Jednak tak jak wspomniałem nie mam więcej czym się pochwalić, dlatego też złowienie tej ryby stanowiło nie lada frajdę a stworzenie tego wpisu dało mi wiele przyjemności.

Pozdrawiam serdecznie,
Konrad

 


5
Oceń
(28 głosów)

 

Okoń na kopyto - rekordowy okaz - opinie i komentarze

okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Kolego, okoń pod 40cm jak na polskie łowiska, to jest że powiem nieładnie już bydle, ale jak to się mówi skromność się ceni. To zjawisko o którym wspomniałeś, nazywam magią dużej gumy. Fajny wpis, pozdrawiam ; ) (2014-08-19 15:07)
mossakmossak
0
Piękny 40 tak Gratuluje u nas to sukces taką rybe zlowić.No i ok 1kg możesz go cenić. (2014-08-20 07:29)
barrakuda81barrakuda81
0
Piękna ryba.Serdecznie gratuluję życiówki i życzę jeszcze większej sztuki.Okonie to wspaniałe ryby - moje ukochane.Sprawiają że każda jesień jest najpiękniejszą porą roku.Za to je cenię i nie zabijam choć ich walory smakowe kuszą...Bardzo ciekawy opis przygody.Mam tylko jedno zastrzeżenie ale bynamniej nie do autora tekstu tylko do osoby zmieniającej tytuły.Rozumiem,że takie są zasady choć bywa że taki zabieg psuje zamysł "twórczy" autora.W tym przypadku tytuł "Okoń na paprocha - rekordowy okaz" jest kompletnie bez sensu bo Kolega wyraźnie napisał,że okonia złowił na duże kopyto...Jeśli już "cenzura" to rozważna:-)Pozdrawiam.*****. (2014-08-20 08:22)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
No to fakt, że tytuły są zmieniane. Sam tak mam jak coś opublikuję. Tutaj redakcji chodzi o to, żeby tytuł zwracał na siebie uwagę prostotą. Z jednej strony to dobrze, bo laicy zwrócą uwagę na taki wpis, ale z drugiej strony jakaś gra słów tytułu, czy też konkluzja zostanie zatarta ; ) (2014-08-20 15:25)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Gratki ładnego okonia. Może wielu z nas ma takie garbusy na koncie, ale to zamieszkałe czasy. Dziś na wielu łowiskach ciężko wyjąć takiego ok 30 cm... Ot go tępoino bo kto wmówił że chwast, dziś tępią leszcza, tylko te ...., szkoda słów... Gratki i fajnie opisane. (2014-08-20 20:06)
78darekb78darekb
0
ja mam moj rekord okonia 50cm w 2006r przylow podczas lowienia szczupakow 23 wrzesnia tego sie nie zapomina takie emocje zostaja na cale zycie pozdr (2014-08-20 23:53)
miniek6miniek6
0
Mój miał 38 cm. Teraz ma pewnie troszku więcej i gania uklejki w zalewie rosnowskim. (2014-08-21 12:46)
dominik12dominik12
0
Mój największy okon miał 29cm (2014-08-21 13:52)
krisbeerkrisbeer
0
Gratuluje olbrzyma, mój największy tegoroczny to 32cm (2014-08-22 09:51)
grisza-78grisza-78
0
Gratuluję życiówki i życzę jak najszybszego poprawienia rekordu o te 5 mm , żeby była okrągła czterdziecha ;) ***** i pozdro!!!!!!!!!!! (2014-08-22 14:43)
PanczoPanczo
0
gratulacje ! życiówka jest . (2014-08-23 11:25)
CYTRYNA777CYTRYNA777
0
WITAM Ja też miałem niespodziankę...na kopyto Relax 8 cm główka 12 g jarzeniówka z brokatem plus dopalacz 10g czyli łezka na plecionce aby wykonać daleki rzuty nawet blaszkami 0,0 typowe okoniowate złapał się Okoń 35,5 cm z początku myślałem , że to pistolet Szczupak...a zdziwienie było okrutne . Pozdrawiam. (2014-08-31 06:39)
CYTRYNA777CYTRYNA777
0
WITAM TYDZIEŃ TEMU NA TYM SAMYM AKWENIE OKOŃ 42 CM NA TEN SAM ZESTAW (2014-10-08 20:01)

skomentuj ten artykuł