Okonie w sierpniu - wymarzone zakończenie wakacji

/ 4 komentarzy / 4 zdjęć


Ostatni dzień wakacji był dużo chłodniejszy niż najcieplejsze dni tego lata. Mimo bezchmurnego nieba i słońca w zenicie termometr wskazywał kilka kresek poniżej 20. Piotr po porannym spacerze z rodziną siedział w swoim fotelu popijając ulubioną gorącą herbatę z cytryną. W duchu sam do siebie się uśmiechał, że przestał być typowym (w oczach wielu) wędkarzem z odpalanym jeden od drugiego papierosem w zębach, popijającym czarną parzoną kawę -rzucił już jakiś czas temu i jedno i drugie. Ciszę przerwało pytanie jego żony: A ty nie jedziesz dziś nad wodę?
Mimo, iż nie podzielała jego pasji, nigdy nie miała nic przeciwko. Wiedziała czym jest dla niego spędzanie czasu nad wodą, sama przecież też ma swoje hobby.
Tak, jadę. - odparł bez chwili zastanowienia, układając pospiesznie plan. Postanowił wybrać się nad niewielkie jeziorko, 10 minut drogi od domu. Ostatnie dwie wizyty z gruntem i spławikiem nie dały powodów by zabrać te wędki i tym razem. Dziś spróbuje znaleźć spinningiem okonia. Spakował wędkę, kołowrotek, pudełko ulubionych przynęt, ciepłą bluzę i ruszył w drogę na okonie w sierpniu.

Nad wodą zastał błogą ciszę przerywaną od czasu do czasu pluśnięciami pływających bobrów, których jest w tym miejscu kilka. Kiedyś była tu cegielnia, teraz wszystko zalane jest wodą, a latem kąpie się tu młodzież z pobliskich domostw. Woda niczyja -PZW nie ma jej w swoim wykazie, działkowcy mają swój staw, o który dbają, a tym nie opiekuje się nikt. Miejsc nie ma tu zbyt wiele -jedną część otaczają odgrodzone działki, z drugiej strony lasek i plaża. Oprócz niego nad wodą nie było innych wędkarzy. Piotr wybrał ulubione miejsce, w którym rzadko ktoś się rozkłada ze względu na stromy spadek. Nastawił się na wędkowanie właśnie tutaj. Zmontował wędkę, założył kołowrotek, a na niego szpulę z nawiniętą żyłką 0,16. Postanowił nie zakładać przyponu wierząc, że dzięki temu praca przynęty wyda się bardziej naturalna i skusi garbusy do brań. W pierwszych rzutach postanowił popróbować z opadu 6-gramowym Spinmadem w ubarwieniu niemieckiej flagi. Był to tutejszy pewniak -kiedy nic nie brało, zawsze zakładał ten wabik i dzięki niemu nie wracał o kiju. Kilka rzutów wachlarzem nie dało efektów. Stwierdził więc, że spróbuje ściągać przynętę -również nic.

W międzyczasie nad wodą pojawiło się kilka osób -dwóch innych spinningistów biczowało spokojną taflę, a gdzieś obok rozstawili się spławikowcy. Po zasłyszanych rozmowach Piotr mógł się zorientować, że idzie im podobnie. Niestety roszada przynęt i kolorów nie skutkowała braniami. Nic nie dały paprochy prowadzone na każdej wysokości wody, obstukiwanie dna czy zmienianie szybkości prowadzenia. Na podorędziu zostały jeszcze obrotówki. Piotr otworzył pudełko i spojrzał na przegródkę z jedynkami. Wyciągnął black furry, a po kilku pustych rzutach zmienił na 3-gramową obrotówkę Jaxon Holo Select Satis w kolorze F -opalizującym srebrnym z czerwonymi kropkami. Postanowił prowadzić ją bardzo wolno, ale w miarę jak najpłycej. Pierwszy rzut w to samo miejsce, w którym niedawno lądowały inne przynęty i delikatne puknięcie, a po nim bardziej zdecydowane branie. Po krótkim holu na brzegu zameldował się pierwszy, około 15-centymetrowy pasiak, który szybko wrócił do wody.

I tu was mam. -pomyślał Piotr uśmiechając się pod nosem.
Nie zastanawiając się zbytnio posłał wirówkę w to samo miejsce. Okonie nie kazały na siebie długo czekać. Co kilka rzutów na brzeg wyciągane były ryby o podobnych do pierwszego okonka rozmiarach. Zabawa była przednia. Piotr z przyjemnością obserwował w okularach polaryzacyjnych brania, które działy się tuż pod powierzchnią. Prowadzona płytko przynęta nagle znikała w toni, zabierana przez drapieżnika. Dawało to Piotrowi niesamowitą frajdę, której inni wędkujący mogli tylko pozazdrościć. Dobór przynęty i prowadzenia dawały dzisiaj efekty tylko jemu.

Brania nie ustawały, więc Piotr z uporem maniaka podrzucał wabik w upatrzone miejsce. W pewnej chwili zauważył, jak błystka znika, choć nie widział ryby. Odruchowo zaciął i poczuł zdecydowanie większy opór niż poprzednio. Żyłka zaczęła tańczyć w wodzie, raz w lewo, raz w prawo, a kołowrotek wydał z siebie terkot oznaczający wypuszczanie żyłki. Ten dźwięk usłyszeli również inni koledzy znajdujący się tego dnia nad wodą, którzy pod tym impulsem skierowali oczy w stronę Piotra, i tego co działo się w toni. Po pięknej walce i krótkiej gimnastyce, żeby go wyciągnąć z wody, 27-centymetrowy garbus został przywitany na brzegu słowami podziwu. Piękne ubarwienie sprawiło, że zdobycz była jeszcze bardziej okazała. Ryba szybko wróciła do siebie, a Piotr dopiero wtedy poczuł prawdziwe emocje. Udało mu się tego dnia wyciągnąć jeszcze kilka pasiaków o podobnych gabarytach z czego był niesamowicie dumny.

Kiedy intensywność brań zmalała Piotr postanowił rzucić pod rosnące nad wodą drzewo, którego gałęzie wisiały tuż nad taflą. Wiedział, że nie może pozwolić opaść przynęcie na dno, ponieważ usłane było w tym miejscu połamanymi konarami. Rzucił idealnie tam gdzie wybrał. Chwilę po zetknięciu błystki z wodą, żyłka zawirowała. Piotr intuicyjnie zaciął i poczuł opór. Wiedział jednak, że nie jest to okoń -ryba walczyła zupełnie inaczej. Kiedy to sobie uświadomił kontynuował ściąganie z duszą na ramieniu. Wiedział, że to szczupak, który zaatakował błystkę przymocowaną samą żyłką. Miał nadzieję, że zahaczył rybę samą kotwicą, jednak kiedy krótki pistolecik znalazł się pod powierzchnią przy brzegu, zdał sobie sprawę, że cała przynęta utkwiła w jego pysku. Bojąc się, że delikatny sprzęt nie wytrzyma pod ciężarem ryby Piotr postanowił podebrać rybę ręką. Zanim jednak zszedł do poziomu wody szczupak postanowił spróbować uwolnić się jeszcze raz -tym razem skutecznie. Ostre zęby przecięły żyłkę, która ze świstem wystrzeliła w górę. Mimo, że ryba się odcięła, to stała w miejscu, w którym udało jej się uwolnić. Piotr miał nadzieję, że uda mu się ją złapać, ale kiedy wyciągnął rękę w jej kierunku ta wystrzeliła w ciemną toń zabierając ze sobą przynętę dnia.

Nie zepsułeś mi tym wyprawy. -pomyślał z uśmiechem Piotr i zaczął składać sprzęt, kończąc przygodę tego dnia. Chyba nic nie mogło popsuć mu humoru. Początkowo wcale nie zamierzał wybierać się tego dnia nad wodę, a na pewno nie w to miejsce. Wypad okazał się jednak szczęśliwy, a Piotr wracał do domu dumny tym bardziej, że nikt inny nie wstrzelił się tego dnia tak, jak on. Po powrocie do domu w głowie miał tylko jedną myśl -lepszego zakończenia wakacji nie mógł sobie wymarzyć...


 


5
Oceń
(22 głosów)

 

Okonie w sierpniu - wymarzone zakończenie wakacji - opinie i komentarze

KkLukiKkLuki
0
piąteczka :) (2014-09-06 14:12)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Na okonia każda pora roku jest dobra, byle by chciały współpracować. Z tym że w niektórych łowiskach tak jak by zanikał. Bo ... (2014-09-07 21:45)
blutublutu
0
Ciekawy wpis , a najważniejszy jest kontakt z przyrodą. ***** Serdecznie pozdrawiam i życzę ciekawych wypraw wędkarskich, oraz rekordowych ryb złowionych. (2014-09-09 16:32)
TomekooTomekoo
0
Super Wpis ;-) okonie to super cwane rybki , gratuluję sztuk ;-) Pozdro 5 (2014-09-15 12:12)

skomentuj ten artykuł