Zaloguj się do konta

Okoniowe eldorado

Zaniedbałem trochę mój blog, podobnie zresztą jak i całe moje hobby jakim jest wędkarstwo. Z różnych powodów...Trochę lenistwo, trochę jednak z racji nowego zainteresowania jakim jest eksploracja wykrywaczem metali. Jednak ciagnie wilka do lasu. Jak tylko wszystko przysypało śniegiem i skuło ziemię zmarzliną (wykrywanie monet możliwe ewentualnie przy udziale kilofa:)) przypomniałem sobie o rybach. I tu pierwszy pech: po niedawnej przeprowadzce dziwnym trafem poginęło mi trochę rzeczy (kto się przeprowadzał ten wie jak to jest). Między innymi zagubiłem wszystkie mormyszki i blaszki. Przeszukałem wszystko i ...nic. Jak kamień w wodę. Dobrze przynajmniej, że wędka podlodowa się ostała. No i trzeba było kupić na szybko kilka mormyszek, dwie paczki ochotek i w drogę.

Zwykle łowię na pobliskich żwirowniach w okolicach Garwolina, z różnym zresztą skutkiem. Zazwyczaj brały tam okonie i płocie - czasami nawet duże. Jednak ich ilość i wielkość najczęściej były mało zadawalające. Aż do tego wypadu 3 stycznia tego roku... Wywierciłem kilka dziur i już od pierwszego zanurzenia mormyszki zaczęły się brania okoni - i to jakich. Brały jak szalone i to w jakich ilościach. Dla zobrazowania powiem, że z jednego przerębla w minutę wyciągnąłem trzy trzydziestocentymetrowe pasiaki. Zaznaczam, że nie łowiłem tylko w tej jednej minucie :)... Myślałem, że trafiłem na niewielką ławicę na małym terenie. Ale gdzie tam w innych przereblach 50 metrów dalej to samo - brały same garbusy.

Przez cały połów wyciagnąłem trzydzieści trzy okonie wszystkie powyżej 25 centymetrów i żadnego malucha, żadnej płotki, żadnej wzdręgi. Podbić i ryb zerwanych nie liczę, było ich drugie tyle. Na sam koniec wróciłem do pierwszej dziury dwa metry od trzcin i tam na głębokości 2,5 metra znowu zdecydowane przygięcie kiwoka. Po zacięciu poczułem silny pulsujacy opór, musiałem popluzować hamulec na wędce, bo ryba zaczęła uciekać w głębinę, a żyłka 0,09 nie pozwalała na 'siłowe rozstrzygnięcia'. Po dwóch minutach w przerębli zobaczyłem pięknego okonia. Przypominam - wcześniejsze okonie były śliczne - ten natomiast był przepiękny. Miał około 1,5 kilograma i pływa teraz pewnie dumnie z moją mormyszka w żwirowni, bo widziałem go kilka sekund przed tym jak zerwał zyłkę. Może to i lepiej. Miałbym dylemat, czy tego pięknego staruszka pozbawić życia, czy zwrócić mu wolność.

Dwa tygodnie później 16 stycznia wybrałem się na żwirownię z najlepszym kumplem Piotrkiem (od 20 z górą lat nazywam go jednak Marianem). Napalił się na okonie po mojej opowieści i wyruszyliśmy razem. Do przejścia polami mieliśmy około 500 metrów i tu pojawił sie problem. Śniegu ponad pół metra, pod śniegiem ziemia niezamarznięta (znaczy się konststencji błota, a my objuczeni i ubrani na cebulę). Ledwo doszliśmy nad wodę, ja łatwiej, ale Marian przy swoich 110 kilogramach - ledwo. Klął na czym świat stoi, że więcej nie przyjedzie do mnie na ryby, że chyba nam odbiło itp.

Ale nic to, wykręciliśmy trochę przerębli i do boju. Brania niestety były niezbyt częste, a i ryby jakby jakieś inne niż dwa tygodnie wcześniej. Zdarzały się i 5 centymetrowe okonie, płoteczki, wzdregi. Jednak po 3 godzinach mieliśmy kilka ładnych okoni 25 centymetrowych. Wracając znów musiałem słuchać utyskiwań Mariana na śnieg, błoto, zimno, mnie itp. W pewnym momencie odwróciłem się i zobaczyłem Mariana prawie po szyję w śniegu. Wlazł prosto do przydrożnego rowu pełnego nawianego śniegu. Pytam go:
- Na cholerę tam właziłeś, nie mogłeś iść droga jak biały człowiek?
- To wygladało na łatwą drogę i ślady zajaca tam widziałem to myślałem, że i ja przejdę...
Ja na to:
- Gdyby takie były zajace jak ty - to ścinałyby stare jabłonie zębami, a nie sadzonki...
Trochę się obruszył, ale zaraz mu przeszło... Zaraz jednak umówiliśmy sie na kolejne łowienie.
Czekam na nie z utęsknieniem...


Opinie (37)

zorro

Bardzo fajne opowiadanko napisane " z jajem;) " . Brakuje mi tylko zdjęć tych pięknych okoni ( rybka na zdjeciu ma przepiękne ubarwienie jednak to co ma w pysku niewygląda na mormyszke). Pozostaje pogratulować świetnej wyprawy, zarówno tej pierwszej - obfitującej w rybki, ale także tej drugiej - obfitującej w śmieszne momenty i chwile grozy hehe

pozdrawiam serdecznie

kamil

[2010-02-09 10:55]

zegar

Fajnie się czytało. No cóż taka jest uroda wędkarstwa, dużo nie przewidzianych sytuacji.

Kolegę następnym razem namów na kupno rakiet śnieżnych:):).Wtedy nie zapadnie się w śniegu.Pozdrawiam...

[2010-02-09 11:26]

elan1993

Najlepsza jest ostatnia scenka :Duśmiałem sie aż do bólu <lol> [2010-02-09 12:51]

użytkownik

Przyjemnie czyta się informacje, że jednak "coś" w tych naszych wodach jeszcze pływa. Przygoda (szczególnie ta pierwsza) bardzo przyjemna i dobrze opisana. Pozdrawiam [2010-02-09 13:05]

pikemeister

Fajne dwie wyprawy, miałem sam podobną na początku stycznia ale rybki były trochę mniejsze w granicach 20-28 cm no i ubarwienie różniło się znacznie od tego garba na zdjęciu-impressive!   ***** [2010-02-09 13:35]

maro403

Okoń bardzo dobrze w tym roku pod lodem  [2010-02-09 16:07]

użytkownik

ostatnia scenka naj lepsza nie ma co ale każdemu moze sie wpaśc do rowu ale jednak szkoda że nie dałeś więcej fotek artykuł byłby ciekawszy ale ostatnia scenka niweluje braki gratuluje łowienia ***** [2010-02-09 16:30]

The Piterson12345

nooo ;p ładna wyprawa nie powiem .. za całokształt dam *****.. jakos nie moge  sie przekonać do wędkarstwa podlodowego.. kojarzy mi sie nie zbyt dobrze.. a raczej źle. bez urazy  wiem że nie każdy łowi by zjesc :) pozdro [2010-02-09 17:03]

użytkownik

Raz na wozie , raz pod wozem , w końcu nie zawsze jest dzień dziecka :) . Ileż to razy byłem zabierany w miejsca gdzie super biorą ? . Z drugiej strony , ileż to razy ja proponowałem 100% miejscówki ?  Co wyszło z szumnych zapowiedzi , pewnie się domyślasz :)  . Za wpis 5 . Pozdrawiam . [2010-02-09 18:46]

ricardo

Witam!!!!!!!!!!!!! Artykół dobry i zabawny,przygoda musi być bo byo by nudno,ważne że wszystko kończy się OK.Ale okoń przepiękny i pięknie ubarwiony jak na pasiastego drapierznika przystało.Pozdrawiam. [2010-02-09 19:04]

janunio1

Zazdroszczę tak obfitych łowisk art. na 5 ***** [2010-02-09 19:10]

slawomir66

Tylko pogratulować wyprawy. Ja byłem w niedzielę na Zal. Sulejowskim i też połowiłem 5 jazgarzy hehehe. I tak bywa ale mnie to nie załamuje i znów pojadę.A co do twoich mormyszek napisałeś że szperasz z wykrywaczem metali może to jest sposób na ich odnalezienie. Pozdrawiam. [2010-02-09 19:22]

michal9009

Witam.    Świetnie napisany artykuł i fajnie się go czyta. Gratuluję udanych wypraw i życzę więcej takich. Oczywiście za opowiadanie stawiam piąteczkę ***** Pozdrawiam. [2010-02-09 19:25]

ponikwoda

Opowiadanie super. Mam nadzieje że część tych okoni przeżyło i w przyszłym roku dalej będą Ci sprawiać przyjemność w wędkowaniu. Przez cały rok po parę deko przytyją i pare cm. urosną.Pozdrawiam. [2010-02-09 20:28]

DYZIEK

Ciekawy i zabawny artykuł nie ma to jak wyprawa i kupa śmiesznych sytuacji które się zawsze z uśmiechem wspomina.......Pozdrawiam opowieść na 5...... [2010-02-09 21:23]

użytkownik

super tekst, a do tego bardzo bardzo bardzo zabawny - a tak w ogole to wszystkie autora są super(oczywiscie daje 5) [2010-02-09 22:50]

użytkownik

Fajne opowiadanie na na koncu się naśmiałem [2010-02-09 23:07]

użytkownik

Właśnie o to chodzi. Mimo mroźnej, śnieżnej zimy może być na wyprawie wesoło. Okonie też nie pozwalały Wam się nudzić, a adrenalina zmarznąć.

Tylko niemów głośno o tych 120 kilowych zającach, bo jak się jakiś zwariowany genetyk doczyta to może podejść do tego poważnie, a głupio byłoby być pożartym przez zająca...

Pozdrawiam!

[2010-02-10 07:29]

gg003

Widzę że szanowny kolega też biega z piszczałką, jaki sprzęt kolega  ma w swoim posiadaniu? [2010-02-10 08:05]

Yarpen

Kolego gg003 posiadam Fischera F2. Stosunek ceny do "wykrywalności" jest do zaakceptowania. Szczególnie rajcują mnie monety a na ten "asortyment" F2 w zupełności wystarczy. Pzdr kolegę w dwóch pasjach :))). Yarpen. [2010-02-10 08:31]

użytkownik

Bardzo przyjemny artykuł, który się dobrze czytało. Gratuluję udanej wyprawy. Pozdrowienia dla kolegi Mariana [2010-02-10 10:29]

użytkownik

..zaniedbałeś blog , ale odwaliłeś kawał dobrej roboty i to rekompensuje to zaniedbanie , artykuł przyjemnie się czyta - moja ocena pięć ***** ...pozdrawiam... [2010-02-10 10:42]

sawka

Bardzo fajny wpis i dobrze się czyta. Daje ***** gwiazdek. Wiem jak to się przeprowadzać . Mi też zawsze coś zginie przy przeprowadzce albo jakimś wyjeździe:) pozdrawiam :) [2010-02-10 10:51]

Fleszu3

hehe bardzo fajny artykuł :D no i jak widać wyprawy udane :) oby więcej takich i życzę powrotu do naszego hobby nie tylko na zimę :) pozdrawiam [2010-02-10 13:47]

ryukon1975

Chwila lata w środku zimy aż robi się ciepło.5 [2010-02-10 15:40]

limakryba

Witam ładnie napisany artykuł ode mnie 5. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy:)                                                                                                        Oby więcej takich ryb;                                                                                                                                                                                                                                    [2010-02-10 16:25]

Wedkarz007

Witam super wpis opisany chciałbym po gratulować oby wiecej większych okazó było i połamania kija pozdrawiam i zostawiam pięć punktów [2010-02-10 17:27]

radzion

Artykuł mojim zdaniem jaden z lepszych.No i te okonie 30-centymetrowce,coś wspaniałego.Własnie w te sobote też wybieram sie na nasze piękne pasiaki,mam, nadzieje ze moja wyprawa bedzie równie ekscytująca jak kolegi,a co zabawne też wybieram sie z kolegą równierz ma na imie Piotr.Tylko waga ciut mniejsza:)Powodzenia przy nastepnej wyprawie i pozdrowienia dla Mariana.

[2010-02-10 18:24]

OLEK2620

mam patent na popke wystarczy załozyc oko ryby na chaku polecam [2010-02-10 20:36]

darek1990

bardzo piekne powiedzenia pozdrawiam połamania kija:) [2010-02-10 21:43]

jacek553

[2010-02-11 13:22]

jacek553

Świetne opowiadanie , fajna wędkarska przygoda , udany połów , walka z przeciwnościami losu , no i ta wpadka klegi ....uśmiłem się do łez. Oczywiście pięć gwiazdek. Pozdrawiam.

[2010-02-11 13:33]

Marcinj86

Witam

Panie Pawle musze cos napisac do tego co Pan umiescił w artykule,ponieważ czesto tak mam,że moi koledzy wracaja z danego miejsca i opowiadają mi " człowieku złapałem kilka ładnych karpi" później mówi jade jutro jedziesz ze mna,odpowiadam no pewnie i jak pojade to zazwyczaj jest tak, że ani on ani ja nie mamy nawet najdrobniejszego muśniecia przynęty i zawsze wracamy,a on opowiada mi o wczorajszych okazach,a ja mu zazdroszcze takiego udanego połowu:)

[2010-02-12 18:00]

karoltsu1

Takie same wyniki jak Twoje.W tym tygodniu 'przypominałem' sobie polowy na muchę pod lodem,więcej w tym eksperymentu niż samego łapania.Daje 5***** za zakończenie opisu,u Mnie tak wesoło nie ma.  [2010-02-12 21:29]

gruby12345

fajne opowiadanie daje piateczke choc smiac mi sie chce jak czytalem o tym koledze bo tez mam takiego znajomego o kiju ktory potrafi wyzwac przeplywajace kaczki od wszystkiego gdy ma zly dzien i nic niebierze placzek jest z niego straszny a jak trafi miejsce i wyciaga jednego za drugim to sie nieprzyzna ani na co wziely jaki grunt nic wtedy lubie sie z nim podraznic [2010-02-13 11:46]

Andre27

Fajna przygoda !! widok Mariana w śniegu pewnie był nie kiepski :-))Ode mnie 5 !!! [2010-02-13 16:16]

tomasz123

fajny artykuł i zdjęcia [2010-02-14 09:56]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej