Okoniówka Mikado Feeling VS Lexus Sapphire

/ 1 komentarzy / 6 zdjęć


Po długim romansie z w miarę uniwersalnym spinningiem Shimano Catana (CW 10-30g.) postanowiłem poszukać czegoś lżejszego -czegoś na okonia, z szansą na wyholowanie szczupaka z przyłowu. Miała to być wklejanka kijek o CW max. do 15g, ze zdecydowanie szczytową akcją, dosyć długi, ze względu na częstsze wędkowanie z brzegu, w cenie do 200 zł.
Zasięgając języka wszędzie gdzie tylko się dało i perwersyjnie obmacując dziesiątki blanków w zaprzyjaźnionych sklepach, do wyboru zostały dwie wędki tego samego producenta: Mikado Feeling i Mikado Lexus Sapphire -obydwie do 13g, z akcją szczytową i o podobnej długości Feeling 270, a Sapphire 260. Mając dostęp zarówno do jednej, jak i drugiej postanowiłem przyjrzeć się bliżej i porównać finalistów mojego plebiscytu.

Na testy miałem około tygodnia, przy czym Feeling trafił w moje ręce kilka dni wcześniej niż Sapphire. Pod uwagę brałem kwestie, które dokładniej opisuję poniżej.

Wyważenie:
Osobiście przyzwyczajony jestem do trzymania wędki w taki sposób, aby stopka kołowrotka znajdowała się między palcem środkowym, a serdecznym; do tego wędka ma delikatnie lecieć na ryjek, ale dosłownie minimalnie. Pod tym względem zdecydowanie lepszy okazał się Sapphire. Mądrzy mówią, że najmniej męczymy nadgarstki kiedy punkt równowagi znajduje się jak najbliżej stopki kołowrotka, a ten w Sapphirze znajduje się bliżej stopki niż w Feelingu, który zdecydowanie mocniej pochylał się ku ziemi.

Akcja: 
Po założeniu 20g. wahadłówki, uniesieniu wędki i porównaniu ugięcia okazało się, że Sapphire ma bardziej szczytową akcję niż Feeling. Na sucho i w teorii to było to, czego chciałem. Po testach na wodzie mimo, iż Sapphire lepiej sygnalizował kontakt przynęty z dnem o dziwo lepiej czułem się z Feelingiem. Ten, mimo iż okazał się trochę bardziej lejący w moim odczuciu lepiej przenosił pracę przynęty. Dzięki temu wędkowanie Feelingiem okazało się zdecydowanie bardziej intuicyjne niż w przypadku Sapphira, do którego musiałem się dłużej przyzwyczajać.

Mocowanie kołowrotka:
Tu na duże uznanie zasługuje według mnie Sapphire. Mocowanie młynka jest wykonane bardzo elegancko -wszystko pięknie się schodzi i estetycznie wygląda. Ciekawostką jest to, iż dokręcana jest górna część razem z korkiem. W dolnej części stopka wchodzi w kieszeń. Do Feelinga w tej kwestii miałem duże zastrzeżenia -pierścień, którym dokręcamy kołowrotek podczas wędkowania przeszkadza pod kciukiem. Za każdym razem podczas prowadzenia przynęty zwracałem uwagę na rant, o który drażniąco zaczepiałem.

Dolnik:
Kolejny punkt dla Sapphirea -choć długością dolniki obu wędek są podobne i elegancko leżą na przedramieniu to zakończenie Lexusa wyposażone jest w gumową kulkę, która w moim odczuciu chroni korek przed uszkodzeniami kiedy odstawiamy kijek.

Korek:
Ciężko odnieść mi się do jakości korka w Feelingu ponieważ miałem nowy egzemplarz tej wędki. Natomiast w używanym Sapphirze widać było ubytki i to stosunkowo duże (widoczne również na zdjęciach), za co daję minus.

Uchwyt:
W Feelingu na blanku został zamocowany korek o tej samej średnicy na całej długości; w Sapphirze korek jest wyprofilowany i w części gdzie znajduje się w dłoni jest grubszy. Sprawia to wrażenie, że jest on znacznie cięższy, masywniejszy od Feelinga, mimo iż różnica w wadze to tylko 5g. (masa Feelinga to 165g. a Sapphira 170g.), a dopasowanie do ręki nie jest wcale tak wygodne jakby się mogło wydawać. W tej kwestii punkt dla Feelinga.

Wrażenia z holu:
Tym razem ciężko mi się odnieść do Sapphira, bo nie trafiło się na niego nic więszkego. Za to Feeling mocno mnie zdziwił 35-centymetrowy szczupaczek po zacięciu wydawał się naprawdę dużym okazem. Nie odważyłem się go jednak podnieść na wędce. Przy takim kijku podbierak konieczny.

Cena:
Ta jest bardzo wyrównana. Feelinga można dostać już za około 120 zł, Sapphira za około 140 zł. Według mnie obydwie wędki mogłyby kosztować śmiało dwa razy tyle i nie można byłoby narzekać.

W końcu przyszedł czas na wybór i podsumowanie. Moje odczucia co do obydwu tych wędek są jak najbardziej pozytywne. Zarówno jedna jak i druga ma swój niepowtarzalny charakter i potrafiły mnie pozytywnie zaskoczyć. Obydwie posiadają drobne mankamenty dla lubiących się czepiać. Tak jak pisałem Feelinga miałem wcześniej i kiedy przełożyłem kołowrotek na Sapphira po kilku rzutach byłem prawie przekonany, że Feeling będzie dużo lepszym wyborem. Po drodze często zmieniałem te wędki i za każdym razem coraz bardziej przekonywałem się do Sapphira. Po ostatnim dniu testów był remis i duża zagwostka. Nagle przyszła do głowy jedna myśl, że gdybym wybrał Feelinga to za każdym razem, kiedy bym nim wędkował na myśl przychodziłoby wędkowanie Sapphirem. Gdybym wybrał Feelinga to mógłbym za każdym razem żałować, że mogłem mieć trochę lepszą wędkę. I tak wybór padł na Mikado Lexus Sapphire -żałował na pewno nie będę.

 


4.6
Oceń
(13 głosów)

 

Okoniówka Mikado Feeling VS Lexus Sapphire - opinie i komentarze

86daniel8686daniel86
0
bardzo fajny opis. Co do wyboru to nie znam Feelinga ale Lexusem łowie z powodzeniem okonie już 3 rok i jestem bardzo zadowolony. Trafiały mi sie przyłowy w postaci sporych szczupłych (największy 72 cm) i dawał sobie rade. Powodzenia przy testowaniu (2014-07-23 12:55)

skomentuj ten artykuł