Opieka nad wspólnym mieniem

/ 9 komentarzy / 11 zdjęć


Będzie to swoista refleksja, która powinna spowodować podjęcie szerszej dyskusji na temat poszanowania mienia społecznego, określenia jednoznacznych zasad jego konserwacji i eksploatacji. Nie mam zamiaru szukać winnych zaniedbań, a jedynie spowodować refleksję nad podjęciem działań, mających na celu spowodowanie ustanowienia jednoznacznych zasad i reguł gry. Sprzęt pływający, to przecież nie taczka do przewożenia worków z cementem. Sprzęt pływający to bezpieczeństwo i potężna frajda dająca wędkarzowi możliwość nieograniczonego manewru w poszukiwaniu ryby. To niesamowita przyjemność uwolnienia się od brzegu i podziwiania z innego punktu widzenia środowiska wodnego. 

Opieka nad wspólnym mieniem 

Początkiem maja, a dokładnie 03.05.2011r., dobiegły końca ponad trzytygodniowe intensywne prace przy renowacji katamaranu. Oczywiście czynności przygotowawcze zostały zainicjowane znacznie wcześniej, czemu sprzyjała w miarę łagodna wczesna wiosna. Zgromadzony został sprzęt malarski, narzędzia stolarskie i szlifierskie oraz materiały eksploatacyjne zakupione z własnych środków.
Pływaki w katamaranie zostały dokładnie oczyszczone z pozostałości różnego rodzaju pochodzenia starych powłok malarskich i po odtłuszczeniu acetonem otrzymały nawy blask. Do wykończenia została użyta specjalna, błękitna, dwuskładnikowa emalia poliuretanowa. Zastosowanie takiej emalii skutkowało uzyskaniem powłoki dużej twardości i dobrej przyczepności do podłoża. Ponadto, co było najważniejsze powłokę charakteryzowała duża odporność na działanie wody i warunków atmosferycznych.
Sprzęt został wyposażony w solidne wiosła, liny kotwiczne, stosowne cumy i masywne kotwice, odlewane z dobrej jakości betonu. Wysoka na kilkanaście i średnicy około trzydziestu centymetrów betonowa wylewka kotwicy, gwarantowała utrzymanie tego kolosa w stabilnej pozycji na mulistym dnie, nawet przy silnym wietrze.
Chętnych do wędkarskiego i nie tylko wykorzystania katamaranu z chwilą wodowania, znalazło się oczywiście wielu. Odbywało się to na zasadzie wykorzystania własności wspólnej. Znacznie gorzej miały się rzeczy, jeżeli chodzi o dbałość o sprzęt, czy też zwykłe klarowanie osprzętu. Nie zawsze udawało się także właściwe kotwiczenie katamaranu, skutkujące poobijanymi pływakami, czy też poniszczonymi odbojnicami. Obrywało się też swoje deskom na pomostach, które na skutek źle zakotwiczonego sprzętu, były wyszarpywane najczęściej w wyniku źle położonej cumy.
W związku z tym, że katamaran z natury to sprzęt dość stabilny i solidny, na wodzie na zakończenie sezonu pozostawał zawsze jak najdłużej. Służył wówczas nie tylko wędkarzom, ale jakże często po jesiennych zarybieniach, wykorzystywany był do kontroli wody przez strażników społecznej straży rybackiej.
Każdy, który chociaż odrobinę ma lub miał do czynienia ze sprzętem pływającym doskonale wie, że taki sprzęt wymaga podczas eksploatacji sporych nakładów finansowych i ciągłej staranności. Nie chodzi przecież tylko o utrzymanie ładnego wyglądu, ale przede wszystkim o zapewnienia właściwego bezpieczeństwa.
Nie chcąc doszukiwać się winnych zaniedbań, czy też odpowiedzialnych personalnie, mogę jedynie z ubolewaniem stwierdzić, że po wielu perypetiach i próbach unormowania zasad wykorzystania sprzętu pływającego, finalnie na początku bieżącego 2014r., zabrakło odrobiny czujności i instynktu samozachowawczego wśród braci wędkarskiej. Otóż po w miarę łagodnym początku stycznia przyszedł w końcu mróz. Uwięził on w swoich okowach wszystko co na wodzie, w tym tą piękną konstrukcję sprzętu pływającego.
Gdzieś jak na ironię losu, w zapomnienie popadł postulat zgłoszony na Walnym Zgromadzeniu Koła w 2013 roku, punkt 11, nawołujący w swojej treści „Określenie jednoznacznych zasad użytkowania, w tym wodowania i kotwiczenia sprzętu pływającego wykorzystywanego do celów wędkarskich oraz sprzętu pływającego, stosowanego do celów rekreacyjnych, w celu ochrony wędkujących, a także tarlisk i ptactwa wodnego. Cumowanie sprzętu tylko do wyznaczonych pomostów żeglarskich".
Zapewne na tegorocznym Walnym Zgromadzeniu Koła ponownie poproszę o pochylenie się m.in. i nad tym problemem. Jednak nie jestem pewien, czy znajdę jeszcze na wiosnę odrobinę chęci i środków finansowych, aby doprowadzić ten sprzęt do pierwotnego stanu? Możliwe, że tak, jednak pod warunkiem, że zmienione zostaną dotychczasowe zasady wykorzystania sprzętu pływającego przez użytkowników.
Według mojej opinii, chociaż w części sytuację w przedmiotowej sprawie może uzdrowić zmiana samej mentalności i stosunku do ww. sprzętu.
W swoim niekrótkim życiu nie znałem Klubu Żeglarskiego, czy też ośrodka sportowego, w którym nie obowiązywałaby prosta zasada, „Kto nie pracuje przy sprzęcie pływającym, ten nie pływa”. Przecież to takie sprawiedliwe i zarazem proste!

 


5
Oceń
(28 głosów)

 

Opieka nad wspólnym mieniem - opinie i komentarze

Pawel19777Pawel19777
0
Marku. Powiem tak swojego czasu pływałem a w zasadzie żeglowałem, żeby zdobyć patatent odbywałem również zajęcia szorowania pokładu, " do usranej śmierci":) ale do dziś gdy wchodzę na jąkąś łódź to darze ją i jej kapitana szacunkiem. Za każdym razem kiedy wychodziliśmy na wdoę po zakończeniu pływania klarowanie łajby odbywało się od razu niczym rytułał i co ważniejsze sprawioło to nam ogomną przyjemność. Nie rozumiem i strasznie mi przykro że można doprowadzić sprzet pływający do złego stanu. Podzilema opinię bo taką mnie nauczył mój kapitan: "Nie pracujesz przy łajbie, nie pływasz na łajbie" !!! Ode mnie 5 bo coś trzeba z tym zrobić! (2014-02-02 21:30)
aldentealdente
0
To może ja wtrące też swoje 3 grosze i za brak polskich znakow przepraszam z gory! Już ze zdjecia widać, ze sprzet przy pomoscie jest niedbale cumowany.To tylko kwestia czasu, kiedy zostanie uszkodzony pomost albo pływaki katamaranu. Tak cieżkie pływadla, jak rownież pozostałe łodzie wedkarskie powinny być mocowane do pomostu w czesci dziobowej, jak rownież w czesci rufowej do pali wbitych w dno! Cumy można wyposażyć w spreżyny i tak nimi zapiąć łodzie , by nie obijały sie o pomost. To funkcjonuje nawet przy dużym wietrze! Poza tym u nas w domku klubowym, skąd pobieramy wiosła, jest pulpit z listą, na ktorą wpisujemy numer pożyczonej łodzi, czas zamierzonego wedkowania i nazwisko. Mamy pare jezior,pare klubowych domkow, wszedzie leży taka lista, a każdy z członkow koła ma swoj własny klucz! Ten klucz otwiera szlaban na teren posesji i kłodke do domku klubowego, gdzie jest złożony sprzet. Każdy z członkow koła( a jest nas ok. 200) jest zobowiązany do 3 godzin prac spolecznych w roku na rzecz kola. Kieruje tym jedna osoba (taki dozorca klubowego domku), ktory posiada liste z wykazem prac społecznych do wykonania i liste chetnych, ktorzy na dany termin zgłosili swoją gotowosc. Kto nie wyrobi 3 godzin, ten musi zapłacic 75 Euro (25 euro od godziny). Jest to swietne rozwiązanie! Jest porzadek! Jest wykonana robota i są pieniadze na aktualne potrzeby. Oczywiscie z początkiem grudnia łodzie wedrują na stojaki, by ich nie zniszczyły warunki pogodowe. Zapalency moga jednak je zdjąc do pływania , ale po skonczonym wedkowaniu znow złożyć na stojaku. ....Jesli nie bedzie takiego porzadku i organizacji, to szkoda Panstwa wysiłku...Pozdrawiam serdecznie! (2014-02-03 14:40)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Jak ludzie szanuja "wspolna" wlasnosc widac nie tylko na tych zdjeciach. Popatrzmy na przystanki autobusowe, perony kolejowe, budki telefoniczne, tunele przejsciowe w duzych miastach.... wymieniac mozna dlugo, ale po co?. To nasza narodowa zaleta, jak nie moje to mozna zniszczyc !!!. Podobnie bylo z jeziorami, rzekami, stawami, ale cos sie zmienia i coraz czesciej widac poprawe. Moze w innych aspektach naszego zycia z czasem zmieni sie podejscie ludzi do tak zwanego wspolnego dobra.. Nie trace nadziei. Za wpis *****5-ka. (2014-02-03 18:15)
Zibi60Zibi60
0
Zgadzam się z przedmówcami. "Nie pracujesz przy łajbie, nie pływasz na łajbie", dodał bym - "lub nie opłaci nieobecności przy pracach" - wydaję się, że to jedyna skuteczna metoda. Nie wiem tylko dlaczego dopiero w lutym zauważyliście, że katamaran nie jest na brzegu ?. (2014-02-03 19:18)
pompipspompips
0
Tak to już jest z wspólnym mieniem że jak coś niema właściciela nadzorcy to szybko ulega degradacji a właściwie nie powinienem się bać tego słowa dewastacji. Widać to zarówno na przykładzie głupich ławek nad wodą jak i pomostów a tutaj wyżej opisany katamaran. Ośmiu z dziesięciu poszanuje jedne nie a kolejny coś urwie aby pokazać że jest męski. Za wpis 5 i apell do kolegów nie pozostawajmy obojętni na wandalizm i niechlujstwo nad wodą i nie tylko. Pozdrawiam (2014-02-03 19:18)
janekwedkarz67janekwedkarz67
0
Nic prostrzego jak zastosowac to co napisal ALDENTE. Po jakie licho rozdzierac szaty jak to jest takie proste. (2014-02-04 11:31)
marek-debickimarek-debicki
0
Kolego Janie! Nic prostszego jak zastosować... Wydawało by się, że tak powinno być, jednak? Niestety, nasza mentalność, czy też zwykłe przyzwyczajenia, nie są do końca aż tak proste i oczywiste. Przynajmniej nie na tyle, aby taką zasadę wprowadzić w życie z marszu, w pięknej intencji i dla dobra całej społeczności. Ja nadal wierzę , że ten rok będzie przełomowym i wiele spraw uda nam się wprowadzić do bieżącej działalności. (2014-02-04 19:33)
marek-debickimarek-debicki
0
W końcu podczas ostatniej soboty udało się podnieść katamaran z lodu. Słonko zrobiło swoje i odparzyło praktycznie boje samoczynnie. Remoncik jednak sprzęt nie minie, co widać na dwóch ostatnio dołączonych zdjęciach. (2014-02-17 21:13)
marek-debickimarek-debicki
0
Przykro, ale do dzisiaj część tego sprzętu pozostaje na brzegu! (2014-05-06 21:21)

skomentuj ten artykuł