Oścista miłość

/ 3 komentarzy / 2 zdjęć


Wzdręga, vel krasnopióra, vel złotka, szczególnie ta powyżej 25 centymetrów jest moją miłością od bardzo dawna z kilku powodów. Raz - za sam wygląd. Stare szlachetne złoto, porażająca czerwień, ciepły dyskretny brąz i głęboka zieleń. Dwa – za to, że gdy podczas takich upałów jak w tym roku inne ryby nie chcą z nami współpracować, ona jedna niezwykle chętnie poprawia wędkarzom humor. 

I wreszcie kocham ją za… ilość ości! Nie, to nie żart! Dzięki tej „zalecie” dość szybko zniechęca smakoszy rybiego mięsa i pozwala mi cieszyć oczy swym wyglądem od wielu lat. Od kilku lat awansowała nawet na „drapieżnika” z zawodach spinningowych. Słusznie, bo zębiska ma, że ho, ho… Sorry, akurat ten przydział wzdręgi śmieszy mnie na maksa i świadczy o strasznej desperacji tej grupy wędkarzy. 

Nie zmienia to faktu, że lubię na sztuczne przynęty łowić wzdręgi. Moim zdaniem bliżej tej technice jest jej do muchy niż do spinningu chociażby ze względu na finezyjność łowienia. Mój wędkarski guru i przyjaciel Rajmund Litwiński swego czasu mocno podciągnął mnie w tej technice, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny. Delikatna wędeczka od 1 do 7, góra 10 gram. Polecam sprawdzony 270 cm World Champion Tango. Ostatnio dokupiłem nieco krótszego (232 cm) Ultrisa Jiga Microna. Nic nie mogę mu zarzucić. Biorę nad wodę oba kije stosując je wymiennie, aby znaleźć odpowiedni kolor przynęty. Używam niewielkich kołowrotków z żyłką 0,08 – 0,10 mm nawiniętą pod sam brzeg szpuli. Praktycznie wszystkie z serii1000 się nadają. Przynętą jest twisterek o długości 1 cm. 

Modne kolory to ecru (nazywany też beżowtym), ciemno żółty, biały, srebrny, czerwony. Zawieszam je na maleńkiej główce 0.2 – 0.8 grama uzbrojonej w haczyk w rozmiarówce 10 - 14. Główki maluję dodatkowo seledynem, złotem, czerwienią i trzymam je w muchowym pudełku wyłożonym gąbką. Ja stosuję miękki portfelik firmy Salix Alba. Łatwiej go upchnąć w kieszeni i jest lżejszy. Aha, zapomniałem dodać, że mini główki można wykonać samemu zaciskając odpowiednią śrucinę na trzonku (przy oczku) muchowego haczyka. Z takim sprzętem szukam wzdręg. „Szukam” to dobre słowo, bo uzbrojony w okulary polaryzacyjne staram się wypatrzeć oznak bytności ryb. Najlepiej zrobić to z łódki. 

Duża wzdręga jest płochliwa (zawsze zachowujemy się cichuśko!), a poza tym łatwiejsze jest podanie przynęty w pobliże żerującego stadka. Ustawiamy łódkę tak, aby twisterek leciał w kierunku ryb z wiatrem, bo tylko wtedy mamy możliwość jego podania na odległość do 15, a przy pewnej wprawie nawet na 20 metrów! Krasnopióry łowimy metodą bardzo wolnego opadu. Dwa warunki skutecznego łowienia? Żyłka cały czas musi być napięta i musimy kombinować, żeby przynęta jak najdłużej opadała. Kiedy opadnie prawie na dno, podciągamy ją płynnie i wolno ku powierzchni wybierając przy tym luz powstały na żyłce. Robimy to cyklicznie. Gdy wzdręgi są niewielkie skracamy umiejętnie kawałek tułowia i ogonka twisterka. Ta czynność to kwestia doświadczenia. Przy 30- tkach nie ma takiej potrzeby. Aktywne wzdręgi walą w przynętę jak głodne szczupaki. Łowiąc w dżungli zielska warto haczyk wbić w miękką część ogonka. Ot, taki chałupniczy, ale skuteczny antyzaczep. 

„Złotka” według mojej oceny można skutecznie łowić przez cały dzień, chociaż optymalne warunki to jednak dni słoneczne i bezwietrzne. I na koniec jeszcze sprawdzony trick. Ryby można wywabić na skraj zarośli w następujący sposób. Gdy nie ma wiatru podrzucam im kilka dużych kawałków suchego chleba i strzelam w jego pobliże procą niewielką ilość białych robaków. W wietrzysty dzień robię wianek z trzciny, wkładam w niego chleb i puszczam z wiatrem w pobliże wzdręg. „Wianek” uniemożliwi zanęcie wpłynięcie głębiej zanęty z chleba pomiędzy liście nenufarów czy trzcin. Używam czerstwego chleba, jako zanęty, bo długo utrzymuje się w całości na powierzchni. Łowienie wzdręg na mini przynęty to bardzo wdzięczne zajęcie dla wędkarza. Duża wzdręga na haczyku dostarcza naprawdę wiele adrenaliny i wymaga od wędkarza sporych umiejętności. Dodatkowym „pieprzykiem” może być przyłów w postaci okonia, leszcza, płoci, a nawet… uklei. Słyszałem o wypadkach złowienia nawet lina i jazia, ale może to tylko wędkarskie legendy?

 


4.4
Oceń
(26 głosów)

 

Oścista miłość - opinie i komentarze

stalk75stalk75
0
Ciekawy materiał. W przyszłym roku, mam nadzieję, że w czasie równie upalnego lata, wypróbuję tę metodę. Znam jeziorko, gdzie wzdręg jest sporo i widywałem całkiem konkretne. Zabawy może być zatem sporo, a przecież w naszym hobby głównie o to chodzi. 5* :D (2015-10-20 14:23)
jannowywpoznaniujannowywpoznaniu
0
1cm twisterka jeszcze nigdzie nie spotkałem kto je produkuje (2015-11-11 19:25)
jannowywpoznaniujannowywpoznaniu
0
1cm twisterka jeszcze nigdzie nie spotkałem kto je produkuje (2015-11-11 19:26)

skomentuj ten artykuł