Ośrodek Kormoran i rodzinne wakacje

/ 8 komentarzy / 25 zdjęć


Nasze wspólne wakacje zaplanowaliśmy jeszcze zimą. Aby wszyscy byli zadowoleni postanowiliśmy część czasu poświęcić rodzinie a reszta co zostanie na połowy karpi. Na wakacje wybrałem się z moją żoną i córką, tak samo jak Piotr Wasilczuk z którym spędzaliśmy ten wolny czas. Nasze wakacje postanowiliśmy spędzić nad Ośrodkiem Kormoran przez cały lipcowy tydzień. Plan był bardzo prosty w dzień spędzamy czas na ośrodku z rodzinami a w nocy łowimy karpie do śniadania. Ośrodek Kormoran i rodzinne wakacje

Powiem szczerze nie nastawiałem się na jakiekolwiek brania mając tak mało czasu na łowienie, gdzie nie było mowy o dokładnym sondowaniu dna, nęceniu i obserwacji wody. Pogoda jeszcze bardziej uświadamiała mnie, że brań nie będzie, gdyż panowały upały ponad 30 stopniowe. Woda 29 stopni też nie nastrajała optymistycznie. Dlatego pierwszą noc sobie odpuściliśmy i zostaliśmy w domkach z rodzinami nie rozkładając sprzętu.

Drugi dzień także należał do totalnego lenistwa i leżeniu na plaży, a na myśl o rozkładaniu sprzętu w taki upał robiło mi się niedobrze. Dopiero późnym wieczorem ruszyliśmy na nasze stanowisko. Czasu było tak mało na sondowanie i wywożenie zestawów, że skończyliśmy dopiero kilka minut po 22 jak zrobiło się ciemno. Zestawy wylądowały na środku zbiornika. Łowiliśmy głównie na nowe przynęty testowe takie jak Turbo Ślimak, Czarna Hańcza oraz pop up fluo 4D.

Jakie nasz rozczarowanie było kiedy zaledwie 40 minut od wywiezienia zestawu nastąpiło pierwsze branie u Piotra. Jak dobrze pamiętam ryba w granicach 15 kg ląduje na macie. Jakże wspaniały początek. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że taki upał a tu ryba wzięła. Nie idziemy więc długo spać może to i dobrze bo około godziny pierwszej Piotr ma kolejne branie. Tym razem ryba jest znacznie większa. Dość mocno szaleje ale udaje się nam ją podciągnąć pod pomost i podebrać. Jest naprawdę piękny lustrzeń czyżby miał dwudziestkę, bo tak obstawiłem. Waga pokazuje 19,70kg a Piotr jest już bardzo szczęśliwy. U mnie na razie cisza i zaraz po tej rybie idziemy już spać. A raczej udawać, że śpimy przez wszędobylskie komary w tak ciepłą noc. Niestety moja moskitiera strasznie ucierpiała i nie mogłem jej zamknąć. Po godzinie walki z komarami zostawiłem Piotra nad wodą (na szczęście miał dwóch młodych pomocników) i poszedłem spać do domu przecież jestem na wakacjach pomyślałem nie będę się męczył.

Przyszedłem dopiero rano tuż po godzinie dziewiątej. Okazało się, że Piotr miał o siódmej już trzecią rybę w granicach 14kg. No cóż świetnie wyszło 3 ryby w jedną noc. Już dosłownie mamy iść na ośrodek kiedy następuje przed 10 rano branie na mojej wędce. Po kilku minutach holu ryba idzie strasznie w prawą stronę i wchodzi w zielsko, którego na Kormoranie nie brakuje. Wskakuje więc do pontonu i próbuje go holować. Próbuje bo to raczej karp przeciąga mnie gdzie chce. Wreszcie w pojedynkę wygrywam z karpiem, którego jeszcze nie widzę przez zielsko. Krzyczę do Piotra że jest mały i wracam do brzegu.

Piotr wyjmuje karpia z podbierakiem z wody i krzyczy ładny mi mały jak podnieść go nie mogę. Prawda jest spora ryba naprawdę wielka, chyba także pod 20kg. Jak się okazało ryba waży 19,50kg a więc podobnej wielkości co ryba z nocy Piotra. Świetnie się złożyło i zaraz robimy fotki z dwoma karpiami jednocześnie. Obydwa złowione na Turbo Ślimaka 4D.

Druga noc jest już dość spokojna Piotr wyjmuje jedną rybę 15kg i więcej nic się nie dzieje. My natomiast dnie spędzamy z rodzinami i wszyscy dobrze się bawią. Nasze łowienie polegało na wywożeniu zestawów i nęceniu, nawet nowych miejsc nie szukaliśmy bo przecież nie tylko na karpie tam przyjechaliśmy.

Trzecia noc też szału nie robi i po zapadnięciu zmroku zaszywamy się do namiotów spać. Tuż przed pierwszą w nocy wyrywa mnie ze snu branie. Zacinam rybę a ona zaraz odjeżdża na kilkadziesiąt metrów na środek akwenu. Jest ładna ryba czuć na wędce i trudno mi się ją holuje. Trwa ciągłe przeciąganie liny. Co ja go doholuje bliżej brzegu to ona tyle samo mi wyjmie z kołowrotka. Wreszcie pokazuje się blisko brzegu w świetle latarki. Jak się okazuje wielkiego wrażenia nie robi jednak widać, że jest to bardzo duża ryba. Podbieramy kolosa i z ledwością wkładamy go na matę. Teraz dopiero widzę co złowiłem. Jest olbrzymi wielki karp. Ani ja ani Piotr nie zastanawiamy się czy ta ryba ma dwadzieścia kilo, tylko ile ponad. Specjalnie do ważenia taruję wagę bo chcę od razu wiedzieć ile waży. Wskazówka leci dość daleko za dwudziestką, aż przekracza nawet podziałkę 24kg, żeby wreszcie zatrzymać się na 24,40kg. Jestem przeszczęśliwy, wakacje urlop, rodzina i taka wielka niespodzianka taki wielki kolos na zasiadce, której nie poświęciłem wiele swojego czasu. Wielki lustrzeń wziął na kulkę pływającą 18mm Fluo 4D o smaku Arctic Krill, które właśnie testowaliśmy z Piotrem. Jestem naprawdę szczęśliwy choć wiem, że łowienie na kormoranie traktuję bardzo na luzie. Wkrótce przyjdzie mi się zmierzyć z cwaniakami z wielkich i dzikich wód, ale może na razie zostańmy przy tym wielkim karpiu, który sprawił mi wielką niespodziankę i dostarczył sporo emocji.

Czwarta nocka tuż przed zmianą pogody zapowiadała się całkiem ciekawie. Zaraz po 22 wyciągam swojego najmniejszego karpia zasiadki 12,2kg, a Piotr doławia długiego pełnołuskiego. Choć nie jest to 20kg pełnołuski jakiego chciał Piotr złowić to i tak bardzo cieszy 14kg wydłużonego ciała. Tuż przed pierwszą w nocy w czasie kiedy noc wcześniej o podobnej porze złowiłem kolosa 24,40kg mam branie. Ryba idzie bardzo wolno i masą. Po 15 minutach holu i dociągnięciu ryby w okolice brzegu karp mi się spina. Wiem, że to była naprawdę spora sztuka ale nie ma co się martwić, może będą kolejne. Dopiero o 9,30 mam kolejne branie. Tym razem ryba ma 15,50kg.

Następny dzień okazuje się być deszczowym i pochmurnym. Można było nieco odpocząć od upałów ale było strasznie parno. Po południu ruszyliśmy wcześniej na łowy. Jak się okazało to był dobry pomysł. Zaraz mam jedno branie jednak ryba spina mi się w roślinach. Następnie Piotr robi masakrę. Jednocześnie ma dwa brania z różnych miejsc. On ciągnie karpia a ja jak się okazuje amura. Obie ryby są niesamowicie silne. Ja holuje amura na pomoście Piotr natomiast musiał wypłynąć w zatokę bo karp zaszył się w zaroślach. Walka z pontonu Piotra jest długa i zacięta. Karp wywija się z roślin i ciągnie Ponton nawet kilkanaście metrów. Ryba jest bardzo silna i poddaje się dopiero po kilkudziesięciu minutach. W tym samym czasie amur szaleje na dobre. Piotr jest już na brzegu a amur nadal na kiju. Wreszcie oddaje wędkę Piotrowi, który jeszcze z dobre 10 minut walczy z amurem. Wreszcie dwie ryby są na macie. Amur, który ma ponad 12kg zaraz wraca do wody oraz wielki pełnołuski karp. Jest naprawdę wspaniały z wielkimi łuskami. Widzę, że ta ryba musi mieć 20kg. Tak też się stało waga zatrzymuje się na 20,20kg. Piotr jest super szczęśliwy, wreszcie dorwał dwudziestkę i w dodatku pełnołuską.

Robi się coraz ciekawiej a przecież została nam ostatnia noc łowienia bo postanowiliśmy te końcowe dwie noce w całości poświęcić rodzinom i zwinąć się z łowiska 2 noce wcześniej. I tak mamy połowione ryby o których nawet nie chciało nam się myśleć więc wystarczy.

Ale nic jeszcze noc przed nami i trzeba powywozić niektóre wędki. Passa Piotra trwa. W pięć minut po wywiezieniu zestawu ma delikatne branie. Jak się okazuje mamy drugiego amura, który wygląda na znacznie większego co jego poprzednik. Po długiej i męczącej walce jest wspaniała torpeda. Amur waży 18,20kg. Kolejna wspaniała ryba.

Wszystko już wywiezione a my czekamy na ostatnie karpie. Tym razem ja mam branie około godziny 0,30. Ryba jest bardzo silna i wchodzi mi w rośliny. Wypływam pontonem ale już nic nie czuję. Kiedy postanawiam rwać strzałówkę, coś rusza w wodzie i ciągnie mnie w zatokę. Ryba jest niesamowicie silna. Nic nie mogę zrobić a karp dosłownie przez 20 minut ciągnie mój ponton to w prawo to w lewo. Nawet hamulca nie używam bo po co skoro ryba ma dobrą amortyzację, karpiarza na pontonie. To co się dzieje przez godzinę to jest jakaś masakra. Ryba wcale nie jest za duża ale nie daje się podciągnąć i pływa tuż nad roślinami, co dziwne nie wchodzi w nie. Po udanym podebraniu waga pokazuje zaledwie 15,50kg jednak wrzecionowaty kształt. Ryba miała naprawdę wiele siły. Wywożę zestaw i idziemy spać.

O godzinie trzeciej nad ranem mam kolejne branie. Karp ładnie odjeżdża po zacięciu ale w późniejszej fazie holu specjalnie nie szaleje. Wkrótce mamy już go w podbieraku. Próbuję wynieść karpia na brzeg i ledwo mi się to udaje. Jak się okazuje ryba jest całkiem sporych rozmiarów i już na macie widać, że ma ponad 20 kilo. Dokładna waga wskazuje 21,40kg a więc jest kolejna już trzecia nasza dwudziestka. Jestem znów bardzo szczęśliwy mam złowione dwie dwudziestki na jednej zasiadce, nie wspominając innych ryb, gdzie jedna z nich otarła się o tą magiczną cyfrę. Do tego Piotra pełnołuska dwudziestka i ta 19,70 plus amur ponad 18kg to wspaniały wynik, zwłaszcza patrząc na czas poświęcony łowieniu. Do rana już się nic nie dzieje i tą dwudziestką zamknąłem połowy na Kormoranie. Najlepsze wyniki osiągnęliśmy łowiąc na kulki Turbo Ślimak 4D ale także kulki w zalewie o tym samym smaku oraz rewelacyjne okazały się kulki pływające Fluo 4D.

Nadszedł czas zwijania obozu ale to jeszcze nie koniec wakacji. Ostatnie dni spędziliśmy z rodzinami, a po przyjeździe mojej kuzynki z mężem i synami, zaczęliśmy łowienie pstrągów a raczej szkolenie z łowienia tych ryb, co całkiem nieźle wyszło.

Wakacje uważam za super udane, jednak nie było to prawdziwe łowienie jak na każdej innej zasiadce. Mimo to połączenie wakacji z karpiowaniem może przynieść wszystkim niezapomnianych chwil, czego wszystkim życzę podczas swoich urlopów. Już wkrótce, w drugiej połowie sierpnia zacznie się prawdziwe polowanie na wielkie dzikusy w dużych leśnych jeziorach, co mam nadzieję nie wyjdzie gorzej niż na wakacjach z rodziną.

 


5
Oceń
(24 głosów)

 

Ośrodek Kormoran i rodzinne wakacje - opinie i komentarze

krisbeerkrisbeer
0
Jeszcze w życiu nie widziałem tyle kolosów na raz, gratulacje panowie. Ośrodków ,,Kormoran'' jest wiele, o jakim mowa? (2014-08-01 12:33)
ziober30ziober30
0
To się nazywa zasiadka :):) Gratulacje! (2014-08-01 12:54)
barrakuda81barrakuda81
0
Piękne ryby i interesujący artykuł choć przyzaję że "karpiowa termniologia" to dla mnie czarna magia ale efekty mówią same za siebie!*****.Pozdr. (2014-08-01 15:13)
użytkownik130601użytkownik130601
0
Gul już mi skacze jak widzę takie miśki ;D Wielkie gratulacje panowie ;) Dzisiaj w planach nocka do 11 rano mam nadzieje że coś wyląduje na macie. Super artykuł!!! (2014-08-01 15:56)
siwy1984siwy1984
0
Panowie,gdzie ta nocna zasiadka miała miejsce? (2014-08-05 09:06)
kubsonziomkubsonziom
0
na 99% chodzi o Ośrodek Kormoran w Sulęcinie, polecam, też tam łowiłem (2014-08-05 22:56)
siwy1984siwy1984
0
a nie Niesulice??? (2014-08-06 10:46)
Paweł SzewcPaweł Szewc
0
Ośrodek Kormoran w Sulęcinie więcej na www.kormoran.org.pl pozdrawiam (2014-08-06 17:34)

skomentuj ten artykuł