Zaloguj się do konta

Ostatnio ryby coś wybredne i brać nie chcą

Mój pierwszy wpis na bloga. No cóż, polonistką nie jestem nigdy nie byłam ani być nie zamierzam, tyle tylko, że do tego wpisu zbierałam się miesiącami i takie są tego skutki. Od 1 lipca mam już wakacje. Czekałam na nie z utęsknieniem bo wierzyłam, że przyniosą mi one wiele uciechy z wędkowania. Niestety jako że muszę teraz zaliczyć praktyki przed pracą inżynierską to i wypady nie są częstsze niż wcześniej. A i ostatnimi czasy niestety i ryba bardziej wybredna.

Konkretniej muszę się trochę poużalać gdyż od pewnego czasu bardzo trudno o branie w miejscach gdzie zazwyczaj nie można było narzekać. Nie wiem czego może to być winą, ale nie tylko ja to zauważyłam-zaczynam się poważnie martwić. Jeziora, które niegdyś hojnie obdarowywały wędkarzy ekscytującymi braniami dziś sprawiają, że ja zawsze cierpliwa i czerpiąca radość z samego machania kijem bez koniecznych rezultatów, zaczynam się irytować. Przykład-w ostatni weekend wybraliśmy się z Kędziorem i Woziem na nockę. Postanowiliśmy, że wyjedziemy wcześniej tak żeby zająć miejscówkę i trochę podnęcić. Zajęcie tego miejsca było dla nas ważne gdyż to jedyne miejsce gdzie można podjechać samochodem bez przykrych konsekwencji a dodatkowo rozmieszczenie pozwala usiąść trzem osobom w pewnych odstępach, ale tak aby mieć ze sobą kontakt. Jest to także przez nas miejsce sprawdzone i wiemy czego można się tu spodziewać.

Wyjazd ustawiliśmy na 16, bo kumpel pracę w sobotę kończy dopiero o 15. Daliśmy mu chwilę na wypicie kawy;) No i jazda. Na miejscu byliśmy ok. 17. Gdy dojechaliśmy dorwała nas ulewa. Tak jakby chmura oberwała się od zgaszenia silnika. Nasze miejsce okazało się zajęte. Odczekaliśmy jednak w aucie, gdyż jak trafnie zauważyliśmy wędkarz, który je zajął wpadł tylko okazyjnie żeby pomoczyć kijek i był kompletnie nieprzygotowany na deszcz. Szybko zwinął wędki. Ale tak szybko jak tego dokonał, tak samo szybko przestało padać.

Po krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że kolega od dłuższego czasu nie miał żadnych brań i że do tej pory udało mu się tylko wyciągnąć jedną maleńką płotkę. Jako, że nie miał nic przeciwko towarzystwu szybko rozwinąwszy na nowo wędałki zaprosił nas do wspólnego wędkowania. Chłopcy rozstawili się z gruntówkami przy nim ale ja przeniosłam się na oddaloną nieco dalej miejscówkę wśród drzew. Postanowiłam zapolować na lina wśród grążeli z wysokiego brzegu-miejsce gdzie piękny lin już wcześniej się trafił. Niestety prócz 4 gatunków ryb (krąp, ukleja, płoć, okoń,) po jednej sztuce z każdego nic nie udało mi się tu wyciągnąć. Trzy pierwsze na białego a garbusek na czerwoniaka trójeczka dendrobena-prawie by się nią udusił gdyż żadna z tych ryb nie dłuższa niż 8cm. Zrobiłam papa rybkom i hop do wody. Oczywiście zawsze każda musi dostać buziaka, żeby później wróciła do mnie jak podrośnie:)

Chłopcy łapali cały czas na gruntówki, ale niestety bez rezultatów. Podobno jakieś uderzenia były ale bez możliwości zacięcia takich brań-pewnie płotka skubała. Moje okazy mnie osłabiły-postanowiłam przenieść się z powrotem do reszty. Tam wyjęłam gruntówkę i usadowiłam się z samego brzegu pod drzewem. Podrzucałam za trzciny na lewą mańkę i tam jeżeli coś brało to był to maleńki krąpiak, który spragniony mojego robaka łapał go w locie zanim sprężyna opadła na dno i zaczepiał się bez zacinania. I te brania też nie miały miejsca zbyt często.
Po zachodzie, co nastąpiło dość szybko (więcej czasu spędziłam na spławikowaniu), sprężynowe brania ucichły doszczętnie.

Atrakcją dla mnie było obserwowanie świetlików, które latały wokół nas i przyświecały tak pięknie a zarazem wprowadzały atmosferę tajemniczości. Zapamiętam ten widok. Był cudowny.

I aż trudno uwierzyć-do 1 w nocy nie brało kompletnie nic. Zirytowana już całkowicie zgarnęłam swoje wędki i poszłam spać do samochodu. Ustawiłam sobie budzik na 3 tak żeby w razie czego rozpocząć wędkowanie tuż przed wschodem. Jednakże i to nie miało sensu. Woziu zasnął na przednim siedzeniu a Kędzior chrapał przy wędkach bardzo znudzony. Po wschodzie małe krąpiaczki się ożywiły i to była jedyna atrakcja poranka-czekać aż łaskawy maluch zechce obwąchać robaka lub ewentualnie go przemleć i wypluć. Wielce niezadowolona nie pozwoliłam koledze położyć się do auta na moje miejsce tylko usadowiłam go za kierownicą i wskazałam kierunek dom. O 8 byliśmy już w domkach.

Nie myślcie, że jestem jakoś strasznie wybredna ale znam to łowisko i wiem, że musiało coś się stać, że ryba nie chciała brać-takiej nędzy jeszcze nigdy tam nie widziałam. Wielu ludzi, z którymi ostatnio miałam okazję rozmawiać jest niezadowolonych z ostatnich wypraw i to nie tylko w to miejsce ale także w kilka innych, które miałam okazję także odwiedzić i super rezultatów też stwierdzić nie mogę nie mogę-ale chociaż coś się działo w porównaniu do tego co spotkało nas w ostatni weekend. Wiem też z pewnych źródeł, że nie było i ma nie być w tym m-scu odłowu w tym roku, ani w przyszłym-więc pytanie brzmi: Gdzie poszła sobie ryba?

W przyszły weekend zamierzam sprawdzić czy kochane stworki zechcą brać, czy może dalej będą się z nami bawić w ciuciu babkę-bo to nie do pomyślenia, żeby z dnia na dzień cała nasza czwórka nie złapała ani jednej ryby większej niż dłoń. Ehhh pożyjemy zobaczymy. Tymczasem nie mogę doczekać się następnego wypadu nad wodę. :) Żeby chociaż brań było więcej.

Opinie (18)

ZanderHunter

Bardzo fajny wpis Magdo...:) a z rybkami niestety już tak jest że do końca nie wiadomo a to pogoda,a to poziom wody,a to przynęta nie ta w danym dniu itd...a najważniejsze jest miło spędzony czas nad wodą w gronie znajomych...:) ***** i jak zawsze w śród wędkarskiej braci mamy nadzieję że będzie już tylko lepiej... P:) [2012-07-17 23:20]

scorpion1629

i coś w tym jest bo jak siedzę na ''moim'' bajorku to często podjeżdżają koledzy ''po kiju'' jadący od Słupska czy Dzierżna wszyscy mówią to samo - kicha i tyle , jak na razie to mam tylko ubaw z malutkimi płoteczkami na bacie , i też nic , jeszcze 2 lata temu była zabawa na ''Bucznym'' teraz jak jeziorko skasował prywaciarz to już nawet uciechy nie ma .*** [2012-07-18 11:41]

użytkownik

U nie w okręgu łódzkim też podobnie więc nie Jesteś osamotniona;). Na spinning na przędzalce co okonie dobrze brały na boczny teraz też ucichło,na cegielni wymysłów i na osadniku na bata też zero taki już nasz los. Ale myślę że to właśnie pogoda pokrzyżowała nasze plany ;(. Za wpis piąteczka:) [2012-07-18 12:15]

Szpulka28

No dokładnie same maleństwa. Ostatnio zaczęliśmy się bawić w bicie rekordów. Wygrywa ten kto złapie najmniejszą rybę na jak największy hak!! Czasami można się zdziwić, że takie maleństwo da radę tak szeroko paszczę rozdziawić heh. Ale co jest najgorsze, że ostatnio nawet tego maleństwa nie mogliśmy zaprosić do żerowania. Nie wiem co jest ale mam nadzieję, że w ten weekend będzie lepiej. Pozdrawiam i połamania!!!:) [2012-07-18 12:18]

Szpulka28

Hmm tak się zastanawiam. TrZeba poczekać aż pogoda się ustabilizuje bo skoro nie tylko u nas nędza z grzybnią no to musi to być jakaś ogólnopolska przyczyna:D dzięki za info to trzymam kciuki,że od teraz będzie już tylko lepiej;) [2012-07-18 12:22]

wirus7

Niestety burze i upały nie sprzyjająpołowom.Sam od powiedzmy 12 czerwca nie mam żadnych efektów, a jeżdżę na spinning kilka razy w tygodniu.lipa straszna.pozdrawiam [2012-07-18 21:39]

Szpulka28

Heh a już myślałam że to moje ręce śmierdzą i ryby brzydzą się tknąć mojego robala:D nie no żarcik-teraz mamy chwilę oddechu od upałów więc mam nadzieję, że rybki zdążyły się już troszkę przyzwyczaić do tej zmiany :) [2012-07-18 21:59]

Zander51

Witamy przyszłą Panią Inżynier w naszym grajdołku. Bardzo fajny tekst, myślę, że nie ostatni. Z rybami jest jak z kobietami. Przestają brać i nie wiadomo dlaczego. One same nie wiedzą dlaczego... :) [2012-07-19 07:55]

jurek

Ale się fajnie czytało , pozdrawiam . [2012-07-19 17:13]

niutek40

Witaj Madziu, z rybami to już tak jest raz biorą, innym razem kompletna cisza jakby ich tam w ogóle nie było. Konia z rzędem kto to odgadnie, niestety nie jest to takie proste. Gratuluję pierwszego udanego wpisu. [2012-07-20 10:36]

Szpulka28

Już jutro będę mogła sprawdzić czy coś się poprawiło xD aż mnie nosi i o niczym innym nie myślę:) [2012-07-20 11:00]

Zibi60

Bardzo ładnie opisany wypadzik, a że ryby nie brały... to tak mamy prawie wszyscy. 5* [2012-07-20 12:50]

chris061

Dołączę się, że ostatnio łowię niewielkie okazy czy to na jeziorze czy to na rzece tzn. płoteczki, krąpiki po 10 cm, aczkolwiek przy każdym wypadzie trafia się coś większego np. płoć ok 30 cm, na rzece nawet leszcz 44 cm, świnka ponad 30 cm, ale to pojedyńcze sztuki. Trzeba czekać :) [2012-07-21 11:07]

camelot

To wygląda na jakąś ogólnokrajową zmowę ! - Normalnie, zorganizowana odmowa współpracy ! - Niesłychane ! .... Tylko do kogo się tu zwrócić o zwrot kosztów ? Pozdrawiam serdecznie ! [2012-07-22 03:14]

Szpulka28

No to po wypadzie mogę powiedzieć, że w sobotę złapałam nie licząc maluchów-2 okonie po 33cm, mój facet wyciągnął na moją wędkę 29 cm okonia i na swoją 27cm. Ale poza tym leszczyk nie chciał wznowić współpracy. [2012-07-23 10:57]

pawciobra

Ludzie jest lipiec hello...tegoroczny narybek podrósł i też jest już głodny :P Parę dni temu z mostu widziałem multum malutkich płoci aż czarne ławice w które waliły w nie okonie i bolenie, taki okres. Trzeba zmienić przynętę na większą a nie białe robaczki ;) [2012-07-25 14:58]

pinex77

dziś tylko ryba nie bierze, kiedyś nadejdzie ten dzień ze branie będzie za braniem, u mnie też tak było lipa, lipa, lipa, a jak ruszyło to od razu z grubego kalibru.połamania życzę. [2012-08-17 21:04]

Tomekoo

Fajnie opisane , liczy się dobra uciecha nad wodą a ryby to tylko skromny dodatek ;) Niestety to o czym napisałaś dzieje się coraz częściej ryb w jeziorach jest jak na lekarstwo porażka ;) Przerzuć się na rzekę ;) ***** Pozdro [2013-02-09 19:37]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…