Zaloguj się do konta

Panga ryba - egzotyczna ryba trucizna - ku przestrodze

       Święta coraz bliżej, zaczynamy robić zakupy. Przeglądając internet natknąłem się na artykuł opublikowany bodajże w roku 2007 w Gazecie Wyborczej dotyczący tytułowej pangi właśnie, kilkukrotnie słyszałem co nie co o tym ale to co przeczytałem- podniosło mi włosy na głowie. 


Przytoczę artykuł w całości:

„ Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy.

Póki co, UE nie zakwestionowała metod hodowli. Szacuje się, że w przyszłym roku import pangi wzrośnie dwukrotnie. Naszym rodzimym rybom, takim jak np. dorsz, grozi wyginięcie (zostały przełowione, lub są łowione niewłaściwymi sieciami, które zgarniają też małe osobniki, a nie powinny), a więc ich ceny rosną. Już Wietnamczyków w tym głowa, abyśmy pangi mieli pod dostatkiem.

Przy takim obrocie jakość jest kluczowa,jednak wielu mniej uczciwych eksporterów wietnamskich nie cofa się przed traktowaniem filetów podejrzanymi dodatkami (polifosforany i niefosforowe dodatki typu MTR-79), które w połączeniu z solą kuchenną powodują wiązanie wody - filet jest przez to bardziej soczysty i... cięższy nawet o 19%. Jeśli jest do tego pokryty 20% glazurą (warstwą zamarzniętej wody) to nieświadomy konsument może kupić wraz z rybą także 40% importowanej z Wietnamu wody. Sami Wietnamczycy różnicują produkt trafiający na poszczególne rynki - najlepsze idealnie białe filety trafiają głównie na eksport do USA; jasnoróżowe filety są najbardziej pożądane w Europie Zachodniej, jasnokremowożółte filety trafiają do Polski i Rosji. Gorsze filety o barwie różowej są sporadycznie sprowadzane do Europy "na promocje cenowe", zaś filety żółte są przeznaczone rynek azjatycki.” Koniec cytatu na podstawie 

Kolejna fotka z internetu- sądząc z podpisu pod obrazkiem to też panga- przystojniak, no nie? a jaki dobry w smaku, brrrr...........

Nie wiem jak na Was, ale na mnie zrobiło to wrażenie i to piorunujące- w życiu nie ruszę pangi- w kraju batalia o GMO, a tutaj takie świństwo, nie wiadomo co gorsze. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

W opisie jest Panga ale może być każda inna ryba. Wszystko zależne od upodobań :). A więc tak : potrzebujemy filety rybne, mąkę, bułkę tartą, płatki kukurydziane, sól, pieprz, oregano, jajka, bazylię oraz dowolną przyprawę do ryb. Nie podaję ilości ponieważ każdy z nas zapewne smażył ryby i wie mniej więcej ile czego potrzebuje. Po za tym, to tak popularne składniki, że nie musimy ich szukać na tydzień przed planowanym przyrządzaniem. 
Najpierw filety posypujemy wszystkimi przyprawami. Tutaj najważniejsze jest wyczucie i odrobina doświadczenia w kuchni. 


Filety (nie do końca rozmrożone - muszą być sztywne) moczymy w rozbitych i posolonych jajkach. Na jednym z talerzy przygotowujemy mieszaninę mąki, bułki tartej i płatków kukurydzianych, które nadadzą panierce rewelacyjną kruchość i słodki smak. 


Zamoczone uprzednio w jajku filety obtaczamy w powyższej mieszaninie i odkładany na talerz. Gdy czynność tę mamy za sobą robimy to ponownie tzn, pozornie moczymy filety w jajku i mieszaninie mąki, bułki i płatków. Taka podwójna panierka......ajjjjjjjjjjjjjj.....Palce lizać :) przygotowane w ten sposób kawałki ryb wrzucamy na oliwę z oliwek. 
A jak podajemy ? Ja osobiście uwielbiam z ryżem i surówką w której skład wchodzi kapusta pekińska, ogórek kiszony, groszek zielony, posiekane pomidory i łyżka majonezu, plus oczywiście sól i pieprz do smaku 

Życzę smacznego :)


Opinie (14)

marek-debicki

Panga, nie panga ważne, że interesik się kręci. Mimo wszystko lepiej zainwestować w rybkę ze znanej hodowli niż w nafaszerowane chemią cuda. Pozdrawiam i *****pozostawiam. [2012-12-07 15:22]

Kowal73

Panga,,,jasny gwint,,a tak mnie smakowała*****:) [2012-12-07 15:47]

DelTor0

Panga nie panga, wiekszosc jedzenia szczegolnie na zachodzie jest poprostu do niczego. UK ponad 80% kurczakow sprowadza z Brazylii, czy te kurczaki sa chodowane tam w lepszych waronkach niz ta panga? Napewno nie... A losos chodowany w Szkocji? Potrafi byz chodowany w zageszczeniu dochodzacym do 40.000, i faszerowany antybiotykami caly czas... A lubi ktos waniliowe lody? Akurat tam nie ma wanilii, bo generalnie wanilii jest dosc droga... Stosuje sie srodek zastepczy ktory zostal wyilozowany z kalu krowiego (niejaki Mayu Yamamoto dostal za to nagrode Nobla) Tak wlasnie wyglada jedzienie, ktore serwuaj nam koncerny... Jemy poprostu gowno... Za arta 5 :) [2012-12-07 15:56]

feroza

Niestety, DelTor0, masz rację, parówki o zawartości 6% mięsa(tłuszczu), kiełbasa o 16 % tegoż, szynka o średnicy 25 cm, "petlowana" w 2 minuty i "wędzona" pędzlem, szprycowana i maczana w roztworze; wszędzie masa nadana chemią i wodą, wszysto dziwnie słodkie i o identycznym (prawie) smaku; do tego serki bez sera, masło bez masła, soki bez soku, itd., itp.; uf, idą święta..... [2012-12-07 17:19]

DelTor0

Dodam tylko ze ostatnio byl ciekawy proces w USA. Babka oskarzyla MacDonalda ze sprzedal jej nie tego burgera co chciala i dostala innego z miesem, a byla uczulona na mieso podobno. MacDonald wygral proces argumentujac: ze w danych kanapkach z burgerem wolowym nie ma miesa!!!! :D A zobaczcie sobie ile % zelatyny wolowej jest w jogurtach :D [2012-12-07 17:28]

kaban

A ze mnie się śmieją ,że uprawiam działkę bo przecież taniej i szybciej jest "ze sklepu". Od kilku lat zaopatruję się w mięsko (wędzarnia na spółkę z sąsiadem) i jajka "ze wsi" do dobrych znajomych, króliki i miód to taka mała spółka z ojczulkiem, czasami piekę chleb, itd. bo to co oferują nam supermarkety to mały gwóźdź do trumny. Mnie się jeszcze chce,ale moim dzieciom... nie wiem. Pozdrawiam. [2012-12-07 17:43]

troc

Nie no, własnej wędzonki za żadne skarby bym nie zamienił na sklepowe, że o nalewce własnej roboty nie wspomnę........ [2012-12-07 17:53]

adamo0

Wszystkiego w życiu trzeba spróbować.No prawie wszystkiego! Pangi spróbowałem i za więcej DZIĘKUJĘ!!! Piąteczka za to, że opisałeś co to jest ta Panga. Pozdrawiam. [2012-12-07 20:22]

Iras1975

Większość produktów spożywczych które kupujemy jest czymś naszprycowana, pangi jadłem kilka razy i smakowo szału nie było, jedyna zaleta, to brak ości w tym co jadłem. Osobiście wolę nadal pozostać mięsiarzem i jeść ryby łowione przez siebie. A jem bardzo dużo.:) Pozdrawiam. [2012-12-07 22:45]

pstrag222

A ze mnie się śmieją ,że uprawiam działkę bo przecież taniej i szybciej jest "ze sklepu". Od kilku lat zaopatruję się w mięsko (wędzarnia na spółkę z sąsiadem) i jajka "ze wsi" do dobrych znajomych, króliki i miód to taka mała spółka z ojczulkiem, czasami piekę chleb, itd. bo to co oferują nam supermarkety to mały gwóźdź do trumny. Mnie się jeszcze chce,ale moim dzieciom... nie wiem. Pozdrawiam. [2012-12-07 17:43] Hehe wyznaje taka sama zasadę świnka swoja, kury swoje króliczki tez mam działeczka tez się znajdzie no i sad:) A panga jak to panga dużo juz o tym mówiono , a ludzie i tak sie na nie skuszą bo tania. U mnie nikt jej nie tknie nawet kijem [2012-12-08 15:15]

ganjavir

Ha! Ja po pierwszej aferze odstawiłem pangę. Teraz to już w ogóle zostanę przy rodzimym dorszu:] Muszę tego przystojniaka żonie pokazać jak się będzie pangą zachwycała dalej. [2012-12-09 09:45]

wedkarz001

Wole to co sam złowię już leszcz jest lepszy od tej pangi a uwędzony samemu palce lizać!!! [2012-12-09 21:48]

zienti

Panga-ryba zagadka. Nie ma to jak Nasze rodzime rybki a nie jakieś wymysły. [2012-12-11 10:45]

BlueFisherman

5 [2013-05-08 20:25]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…

Jesienna refleksja

Wracając z sobotniego wędkowania na jeziorze, trochę zniesmaczeni kilkug…