Zaloguj się do konta

Październikowe Ostatki Zawodnicze

Nastał październik a wraz z nim ostatnie akcenty zawodnicze , zaczynamy Pucharem Wisły  następnie dzień po Wiśle ,wewnętrzne zawody spinningowe koła a tydzień później ostatnie zawody sezonu otwarte spinningowe zawody o puchar okręgu skierniewickiego ,a więc będzie się działo no to zaczynamy .
Po kilkunastu miesiącach czekania , wreszcie się doczekałem i wraz z kolegami po kiju ruszamy na spinningowe zawody pod nazwą ogólnopolskie zawody spinningowe o  Puchar rzeki Wisły . Jak każdy z nas wie zawody miały być rozgrywane w całkowicie innym terminie , niestety musiały być przeniesione ze względu na zanieczyszczenie rzeki , i tak z końca sierpnia zawody przeniesiono na październik , czy to dobry termin ? to sie okaże . Jak dla mnie to dobry termin , tylko i wyłącznie że po moich problemach zdrowotnych zostały już tylko blizny , także z tego powodu jestem już zadowolony , co do wyników , brań , i aktywności ryb to sie okaże na koniec zawodów jak było .

05.10. W końcu  doczekaliśmy się Pucharu Wisły po zawrotnych sytuacjach związanych z zatruciem rzeki udało się . Startujemy z miejsca zamieszkania tuż po godzinie 3 , na miejscu jesteśmy jeszcze przed  godziną 4 . Mamy troszkę czasu by pogadać trochę na różne tematy na spokojnie napić się kawki , no a później to już szykowanie sprzętu , odprawa , i w drogę na rzeczne Wiślane brzegi . Najpierw czas na odebranie pakietu startowego i tego co ma nam do przekazania organizator , rozmowy z kolegami po kiju umilają kompletowanie sprzętu i omawianie najróżniejszych taktyk na dzisiejsze zawody .Organizatorzy omówili wszytko przedstawili cały regulamin , a więc pomału można się zbierać po sprzęt i ruszamy w drogę , ale to co zobaczyłem po przedstawieniu regulaminu i po otwarciu zawodów nie powiem troszkę mnie to rozbawiło , jak większość zawodników czyli kilkudziesięciu chłopa ubranych w wodery czy spodniobuty , do tego w kamizelki wypchane pudłami i większość ma po 2 kije nagle zaczyna wyścig , bieg przełajowy , walka o jak najlepsze miejscówki , to było dość śmieszne ale niestety także smutne to tylko zawody i zabawa.
Ja swoją przygodę z tymi zawodami zacząłem na spokojnie , spokojny samotny marsz brzegiem Wisły w poszukiwaniu fajnej główki z małą ilością ludzi , czy znajdę taką ? to się okaże . Łowić zaczynamy od godziny 6:30 do godziny 13:30 , także mamy jedną 7 godzinną turę , pogoda wędkarzy nie rozpieszcza zimno , pochmurnie do tego wieje silny wiatr i co i róż popaduje deszcz także szczupakowa pogoda . Miejscówka znaleziona po spokojnym półgodzinnym marszu , znalazłem fajną główkę na pół Wisły i odziwo pustą a więc już ją zajmuję zbroję wędkę i zaczynam łowić.Zestaw uzbrojony przynęta założona , na końcu zestawu ląduje na początku mepps w rozmiarze nr 3 i w kolorze złotym , zazwyczaj ta blaszka zdawała egzamin zobaczymy jak będzie tym razem . Obławiać zaczynam na początku przybrzeżną klatkę , spokojna dość głęboka woda przy brzegu porośnięta trawa , może w tym miejscu będzie stał jakiś wymiarowy szczupak , jak się okazało niestety było to marzenie ściętej głowy i nie wydarzyło się nic . Wiatr coraz bardziej się wzmaga a co za tym idzie odczuwalność temperatury jest niższa , wraz z wiatrem wzmaga się i fala na wodzie no warunki robią się konkretne . Po kolejnych rzutach które nie przynoszą żadnego skutku , postanowiłem napić się kawy siadam na kamieniu , kawka cisza spokój , jakieś pomysły na szybko co do dalszego łowienia .Pomysł już jest teraz czas przegrzebać pudełko i znaleźć 6 g spinmada w kolorze okonia , i pobawić się troszkę lżej a może skusi się jakiś okoń pomyślałem , siedząc na jednym z kamieni główki obławiam spinmadem miejscówkę  można było by rzec centymetr po centymetrze lecz to rzucanie nie przynosi nawet brania to tak jak by bić głową w stół 
Ryba nie bierze wędkarzom za to kormorany mają tu swoją wyżere , przez chwilę niebo zrobiło się czarne od tych skrzydlatych kłusowników które pewnie frunęły gdzieś na jedzenie. A na wędce nawet brania nic kompletna cisza na wodzie zero aktywności jakiejkolwiek , a w głowie myśl złowić coś wymiarowego by nie oddać czystej karty i być na zero może się uda. Po 2 godzinnych próbach złowienia ryby z główki postanawiam opuścić tą główkę , i ruszyć brzegiem Wisły by obławiać miejsce po miejscu dość skrupulatnie , oczywiście zmiana przynęty na przynętę gumową 9 cm twister w kolorze seledynu na 8 g główce tym razem to mój killer czy będzie kiler to się okażę haha . Po przejściu kilku miejscówek już wiem że teren jest ciężki mógł bym rzec bardzo ciężki , i  wyprawa tym brzegiem to nie będzie spacerek po parku , tylko przedzieranie się po krzakach i osuwających się skarpach brzegu ciekawie ciekawie , ale czego nie zrobi się by złowić swoją wymiarową rybę oczywiście wszystko w granicach rozsądku , muszę też pamiętać o tym że jestem po operacji kolana i noga jeszcze nie jest aż tak przygotowana na takie wyskoki . W końcu dotarłem do fajnego miejsca kamienna opaska z przelewami , no to ja już wiem  co będę próbował przechytrzyć w tym że miejscu , przemieniam zestaw na malutkiego wobka od dorado a jak takie miejsca to próba schwytania jakiegoś klenia.Rozpoczyna  łowienie poprzez zwijanie wobka po wachlarzu , a później przejdę do łowienia wzdłuż kamienistej opaski , pogoda cały czas niesprzyjająca i ten zimny porywisty wiatr no cóż przyjemnie to nie jest . Gdy ja stałem na brzegu i obławiałem opaskę już doszły mnie słuchy , że kilku zawodników połowiło i to nawet fajnie ryby , padło kilka boleni i szczupaków a w dodatku padł fajny szczupak z główki którą opuściłem , i to parę minut po mnie zawodnik wszedł i złowił tam szczupaka 71 cm także już fajny , nie wiadomo czy jak bym tam został to też by wziął można teraz gdybać pomyślałem i zacząłem łowić dalej. Niestety z moich kleni nici kilka zmienionych wobków nie poskutkowało , małe obrotóweczki również nie zdały egzaminu , to czas na to by przewiązać zestaw może na jakiegoś twistera i ruszyć dalej w ten ciężki teren  Teren rzekł bym cholernie ciężki ale jest fajnie , zobaczymy tylko jak to zniesie na koniec moja pooperacyjna noga oby dobrze  i idę dale  . Docieram do miejsca z ostro oberwaną burtom na której rośnie stara wierzba  i tu się rozbiję na troszkę i popróbuję swoich sił , siadam więc na zboczu burty i najpierw oddaję delikatne rzuty pod tą wierzbę , łowiąc seledynowym twisterem wykonuję opad podbicie i tak aż do skutku którego nie ma , skutku nie widać w postaci ryby więc rzucamy w koryto i tymsamymy sposobem łowiąc opad podbicie obławiam kawałek po kawałku miejscówki . Niestety jak nie idzie to nie idzie , ryba nie bierze i tyle , pora na jakieś śniadanie i kawę i tak właśnie zrobiłem siedząc na burcie pod wierzbą w pięknych okolicznościach Wiślanych zjadłem śniadanko popiłem kawką chwilę pomyślałem co dalej jakaś koncepcja i tyle dalej w drogę.
Dalsza droga to droga która chyba mija się z celem coraz gorszy brzeg którym pomału nie da się iść , coraz więcej bobrzych dziur pobunkrowanych krzakami których nie widać po prostu  a o wpakowanie się w taką dziurę i złamanie nogi to moment a tego bym nie chciał . Idę i idę i docieram do miejsca bardzo zakrzaczonego przez które nie da się praktycznie przejść a do tego że tak powiem trafiłem chyba na miejsce gdzie wypróżniają się kormorany smród jak cholera  nie pomaga nawet naciągnięta chusta na nos . Pomyślałem ta dalsza droga nie ma sensu trzeba się wracać i usiąść na główce od której zaczynałem , jak pomyślałem tak też zrobiłem zacząłem się cofać spowrotem po tych krzakach do celu jakim jest główka .
Dotarłem do główki  od której zaczynałem łowienie w dniu dzisiejszym , i znów jest pusta  a to dobrze bo zamierzam na niej spędzić trochę czasu , a potem już cofać się w kierunku bulwarów i biura zawodów by zdać kartę startową. Łowienie zaczynam od twistera seledynowego i macham nim jak najdalej się da , z tym że co do dalekiego  rzucania nie pozwala mi silnie wiejący wiatr który zmienia kierunek lotu przynęty no cóż .Cały czas próbuję przechytrzyć co kolwiek , chociaż najmniejsze punkty były by dobre niestety do tego daleka droga jak narazie , przemieniam przynęte na małego baryłkowatego wobka i obławiam niewielkie przelewiki , może jakiś klenik zaatakuję  przynęte niestety nic takiego się nie wydarzyło , siedząc tak samotnie na główce słyszę łamiące się krzaki a to znak że ktoś już maszeruję w moim kierunku , odwracam się a tu moim koledzy po kiju z grupy jeden z takimi samymi wynikami jak ja no a drugi ma 2 szczupaki także będą punkty , trochę porozmawialiśmy przy łowieniu , i chłopaki poszli dalej przetrzeć moją drużkę ciężkiego terenu no a ja zostałem na główce i obławiam dalej . 
To teraz czas na klasyke pomyślałem , przynęty stare jak świat ale za to skuteczne mowa tu oczywiście o wahadłach od których wielu z nas odbiega , zakładam srebrne wahadło które mimo takiej pogody można posłać daleko i zwijam wolniutko , oddaję kilkanaście dalekich rzutów z nadzieją na jakie kolwiek branie , niestety brania nie widać za to widzę chłopaki się wracają chyba stwierdzili że teren za ciężki i nie ma po co iść . Ja również stwierdziłem że schodzę z główki i maszeruję z kolegami pomału w stronę bulwarów , zatrzymujemy się koło mostu i zaczynamy oddawać rzuty , nagle słyszę Damian coś jest podchodzę do kolegi a ten walczy ze szczupakiem , patrząc co robi z wędką szczupak jest wymiarowy i te charakterystyczne świece wykonywane przez szczupaka tylko by się nie wypiął pomyślałem , naszczęście szczupak już w podbieraku teraz czekamy na sędziego by zmierzył rybę i ruszamy dalej . Szczupak zmierzony miał 55 cm także kolega który był tak samo jak ja na zero ma już punkty , z naszej trójki zostałem tylko ja bez jakiej kolwiek ryby może jeszcze się uda oby .                                        
  Jesteśmy na pobliskiej główce nie daleko biura zawodów , prawdopodobnie ostatnia miejscówka w tle widać już schodzących zawodników udających się do biura zawodów , a my jeszcze dalej walczymy w tej nierównej walce  może coś się skusi w końcu  i weźmie , na moim zestawia mepps long rozmiar 2 , blaszka ostatniej szansy może poskutkuję. Niestety były to tylko nadzieje , na dodatek zerwałem longa więc dla mnie stwierdzam że jest już koniec zawodów schodzę z wody zmarznięty i bez ryby , a ze mną maszerują koledzy po kiju zdajemy karty w biurze zawodów i ruszamy na obiadek ,  a potem czekamy na rozdanie nagród i na poznanie zwyciężćów .                                                                                                                                                          
Cała  ceremonia rozdania nagród odbywa się w jak najlepszy sposób , a do tego w jak najlepszym klimacie , najpierw nagradzane zostają firmy sponsorujące cały zawody oraz ludzie związani z pomocą przy Pucharze Wisły . I przyszedł czas na to na co każdy czekał nagradzanie najlepszych zawodników oraz zostaję wywieszona lista zawodników punktujących , ja jestem na zero także moja obecność na tej liście jest tam gdzieś na dole jak przystało na zawodników którzy nie punktowali , za to moi koledzy z grupy wypadli dobrze jeden 14 , drugi 23 , także uważam że są to dobre wyniki . Osobiście mi przypadło cieszyć  się  z nagrody niespodzianki którą mi wylosowano , także chociaż to dobre .  Podsumowując całe zawody , uważam że były to bardzo dobre zawody jedne z największych w Polsce rozgrywanych  z brzegu i na pewno wrócę na nie za rok by zapunktować , a tym czasem jutro i 13 października kolejne próby by dobrze wypaść na zawodach .                                                                
Niestety i 6 października na zawodach wewnętrznych mojego koła nie udało się zapunktować  choć starałem się jak zwykle to po prostu w tym dniu nic nie szło i skończyłem na zero . Tak samo 13 października na ostatnich zawodach spinningowych pod nazwą otwarte spinningowe zawody o puchar okręgu skierniewickiego na rzece Bzurze , tu już byłem bliżej złowienia ryb i zdobycia punktów , niestety przez swoje błedy straciłem 2 ryby w ostatnich 20 minutach zawodów i wyzerowałem po raz trzeci , całe szczęście że sezon zawodów już mam za sobą bo aż strach pomyśleć co było by dalej .                         

Opinie (2)

kaban

Kiedyś traktowałem starty w zawodach dość poważnie ale teraz startuję już tylko w zawodach mojego koła i zupelnie nie zależy mi na wyniku a tylko na spotkaniu z kolegami. Powodzenia na przyszłość życzę. [2019-10-24 07:23]

wyprawy brzegiem

kaban dokładnie tak jak mówisz w całych tych zawodach chodzi o spotkanie się z kolegami po kiju by pogadać a do tego powędkować ,ale czasem też miło jest zająć jakieś miejsce nie koniecznie te na podium .Pozdrawiam [2019-10-24 10:58]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Leszcze raz jeszcze

Sezon 2019 minął mi pod znakiem zwiedzania nowych łowisk. Było jezioro…

Liwiec po raz drugi

Pewnej wrześniowej, wietrznej niedzieli wracałem z wesela, które odbyło…

Wiślana refleksja.

Wisła to moja ulubiona rzeka. Pierwszy raz stanąłem nad brzegiem Wisły…

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia