Październikowe starty spinningowe

/ 3 komentarzy / 7 zdjęć


Październikowe starty spinnigowe zacząłem , od otwartych zawodów spinningowych na Skierniewickim Zadębiu . Co prawda wyjazd ten potraktowałem , jako spotkanie z kolegami po kiju , z którymi dłuższy czas już nie wędkowałem a do tego jako naukę nowego zbiornika , ponieważ na Zadębiu łowiłem baa nawet , byłem tam  pierwszy raz więc nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po tym zbiorniku 
Pierwsze wrażenie jakie zrobił na mnie zbiornik zaraz po wyjściu z auta , duży obetonowany zalew w centrum miasta , z dodatkową ilością rowerzystów i joggerów czyli klimat  taki bardziej street fishing , niż dzikie szuwarowe łowienie które uwielbiam  , no cóż pomyślałem coś nowego .  Na zawody jedziemy w 5 osobowym składzie , każdy z innym nastawieniem co do połowu , ale wszyscy z jednym i tym samym spotkać się pogadać i połowić wspólnie z kolegami po kiju . Przynęt jakich używałem , to obrotówki głównie rozmiar 3 i 4 , większe gumy na cięższych główkach , jak i woblery niestety nic nie przynosiło rezultatów , co prawda trafiło się kilka ryb niestety wszystko krótkie nic do miary . Chłopaki również mieli jakieś kontakty z rybą , bądź połowili ryby pokroju moich czyli króciaki , szkoda że organizatorzy nie pomyśleli i w trakcie rozgrywania zawodów , zbiornik nie był wyłączony z wędkowania , i trzeba było użerać się z wędkarzami którzy zjeżdżali się na feedery i np. plątać z nimi zestawy , to był ten minus no ale nie zawsze jest tak jak tego chcemy .
Ogólnie rzecz biorąc , znalazłem wraz z kolegą Adamem fajną zatoczkę i tam spędziłem większość czasu , niestety większych ryb w dniu dzisiejszym u mnie nie stwierdzono . Zawody zakończyłem dwoma króciakami , cos tam się działo lecz bez szału . Fajne doświadczenie zawodnicze , na stojącym zbiorniku na których zazwyczaj nie łowię na rzecz rzek , organizacyjnie też nie najgorzej ciepły posiłek , plus gorąca kawa , herbata na pewno pomogły w rozgrzaniu w tą słabą jesienną pogodę . Tak podsumował bym ten wyjazd w dniu dzisiejszym .
11.10.20 
Tym razem zawody na rzece  w końcu rzeka mógł bym rzec , zawody o puchar Prezesa organizowane przez koło 029 w Głownie na odcinku rzeki Bzury w Urzeczu . Fajny odcinek wody jak dla mnie , ale po kolei jedziemy po raz kolejny w 5 osobowym składzie , wyjazd dość wcześnie rano przed nami kawałek drogi , nie ukrywałem że jadę tam z nadziejami na jakiś wynik , mimo tego że na tym odcinku rzeki jestem pierwszy raz .   Na miejscu meldujemy się z dość dużym zapasem czasu , chodź nie obyło się bez przygód i drobnego pomylenia zjazdów do miejsca ale jakoś się udało . Gdy dotarliśmy na miejsce pierwsze co zaczynam robić , to składanie sprzętu do kupy i kompletowanie zestawów , organizatorzy przedstawiają regulamin zawodów , plus weryfikują zawodników , gdy karty startowe odebrane mamy jeszcze chwilę by dokończyć wiązanie zestawów i napić się kawy na spokój , a później to już w drogę gdzieś w rzeczne odstępy rzeki Bzury. 
Łowić zaczynamy od godziny 7:30 do 12:30 , więc jest czas by dotrzeć na wybrane miejsca. Ja obrałem kierunek w dół rzeki , zabrałem się z kilkoma innymi zawodnikami i ruszyłem przed siebie , na początku teren marszu dość przyjemny lecz nie na długo , ponieważ teren zmienił się nie do poznania , trudny odcinek rzeki gdzie trzeba było przedzierać się przez wszystkie te krzaki , powalone drzewa , zarośla i różne ukryte dziury jednym słowem bangladesz . Nie przeraża mnie to ponieważ lubię takie klimaty , w końcu dotarłem w dość ciekawe miejsce , a na zegarze wybiła godzina startu więc zaczynam łowienie .  Woda podskoczyła do góry dość dużo , i aż ciekaw jestem jak to będzie wyglądało z aktywnością ryb .  Na dziś przygotowałem 2 kijki jeden cięższy drugi lżejszy , rzuty zaczynam od zestawu cięższego , na końcu wahadło alga polspingowska i oddaje pierwsze rzuty , muszę przyznać że rzeka na tym odcinku dużo węższa niż w dole ale dla mnie to nie ma aż takiej różnicy , grunt by sobie połowić a przy tym dobrze się bawić 
Wahadło póki co nie przynosi efektu , próbuję rozgryść tą wodę i jej charakterystykę , mimo tego że trochę zaczerpnąłem informacji , o tym odcinku rzeki od  Kolegi Radka z kanału  wędkarskiego na yt : wędkarstwo RR , którego pozdrawiam i dzięki wielkie Radziu za podpowiedzi .  To może teraz nie co lżej porzucam pomyślałem , i wziąłem drugi kijek na którym miałem obrotóweczkę nr 2  i zacząłem próbować , rzeka na tym odcinku  na prawdę zrobiła na mnie fajne wrażenie , i już wiem że nie będę tu tylko pierwszy raz lecz postaram się częściej tu łowić .
Przedzieram się dalej przez tą ścianę zarośli , i szukam fajnych fajniejszych miejsc , z wahadła zmieniłem na twistera na 14 g główce może to cos poskutkuję Patrząc na miejscowych zawodników którzy łowią , wszyscy łowią na duże przynęty można było by rzecz lecą na grubo . Ja staram się raz używać zestawu lżejszego , a raz zestawu cięższego lecz póki co i ja i reszta zawodników jest na zero . Próbuję najróżniejszych rozwiązań , ale nic nie przynosi skutku , w pewnym momencie zacząłem już szukać kleni na malutkie woblerki i obrotóweczki lecz i to daję mi wynik zerowy .Woda fajna odcinek również a ryb jak na lekarstwo, mniej niż zero bym powiedział 
Mijają 3 godziny łowienia ja dalej nic , nawet brania więc postanowiłem zjeść na szybko śniadanie , napić się kawy nad brzegiem rzeki i pomyśleć nad dalszym planem , przecież przede mną jeszcze 2,5 godziny łowienia , szukania ryb i zawodniczych punktów może coś się uda , bo póki przynęta w wodzie wszystko jest możliwe , wszystko ale póki co nie w tym dniu chyba . Po drugiej stronie rzeki docierają do mnie chłopaki Adam z Piotrkiem , którzy tak samo jak ja są na zero , ja stojąc i machając pogadałem z nimi  chwilę , Adam ruszył dalej a kolega Piotrek został i próbował swoich sił na wprost mnie . Nagle przy zarzucie zażartował do mnie  że teraz będzie szczupak , ja tak sobie pomyślałem tak będzie szczupak jak i u mnie , lecz nagle zaczyna głośniej mówić że chyba coś ma  , spojrzałem na jego koniec zestawu i faktycznie ma rybę , która już fajnie walczy jak się okazało był to szczupak 52 cm więc ma punkty , a co najzabawniejsze z takich żarcików złowił rybę .
Ja dalej bez ryby na zero no cóż ruszyłem dalej , teraz po drodze dzwoni telefon ja już wiem kto dzwoni kolega Szymon , i wiem że dzwoni by pochwalić się że coś złowił i tak też było nie myliłem się Szymon złowił okonia , czyli póki co z naszej 5 ja i Adam jesteśmy bez ryb , bo i kolega Paweł połowił ale ja nad rzeką rzadko się poddaję i łowię do końca tak będzie i teraz , zobaczymy co przyniesie czas na koniec .
A czas jak to czas nie ubłaganie leci szybko , tak samo na zawodach już prawie ostatnia godzina łowienia , ja dalej bez ryby już nawet pogodzony z tym że nic nie połowiłem po prostu sobie już wracam i łowie bez wiary w rybę . Za to mój kolega Adam piękny strzał na koniec zawodów zaliczył szczupaka 60 cm , a tak praktycznie był na zero jak ja bardzo dobrze nawet sie ucieszyłem na to że złowił tego szczupaka , komu jak komu ale jemu się należało cały sezon nie trefiony zawodniczy więc może teraz coś tam osiągnie . Spotykamy się z chłopakami na moście i razem maszerujemy zdać karty , i czekać będziemy na ogłoszenie wyników , ja to już znam swój wynik zero tak że tak u mnie to wygląda , ale reszta połowiła więc czekamy i konsumujemy ciepły posiłek a tu organizatorzy się postarali , smaczna zupa gulaszowa prosto z ognia w zimny dzień coś fajnego 
Nastąpiło ogłoszenie wyników  , a tu miła niespodzianka kolega Adam zajął 3 miejsce a kolega Piotrek 4 miejsce brawo brawo dla chłopaków , reszta naszej sekcji zajęła dalsze miejsca chodź punktowała , a ja nie zostałem z klasyfikowany niestety . Kolejne zawody miały odbyć się 18.10 niestety zostały odwołane z przyczyn sanitarnych niestety era covida wypacza pomału naszą rzeczywistość pozdrawiam czytających i życzę dużo zdrowia .

 


4.7
Oceń
(9 głosów)

 

Październikowe starty spinningowe - opinie i komentarze

wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
0
Amur tv no nie wiem kolego , a na zawodach lubie startować zawsze jakaś odskocznia spotkania z kolegami których dłużej sie nie widziało wymiana doświadczeń i przede wszystkim sama obecność . (2020-10-31 19:47)
SithSith
+2
Przez pandemię i nieudolne działania naszego (nie)rządu, całe życie jest wypaczone, ale najbardziej mi żal swobody i wypoczynku jakie mi daje wędkarstwo. Bardzo fajny felieton ***** (2020-11-02 13:56)
Rutra65Rutra65
+1
***** (2020-11-02 17:21)

skomentuj ten artykuł