Październikowe ostatki

/ 2 komentarzy / 13 zdjęć


W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. 

Październikowe ostatki 

Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do rozkładania sprzętu.
Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g.
A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat.

Na wyprawie miałem również zamiar przetestować świeżo wykonaną podłogę listwową do mojego pontonu typu Czajka.

Z racji ciemnej jeszcze pory do wywiezienia zestawów mieliśmy zamiar użyć łódki do wywózki Darka.

Rozkładanie sprzętu rozpocząłem od przygotowanie trzech zanęt, pierwszą zanętą byłą Płoć Performance Gutkiewicza, wzbogacona o kastery i białe.
Druga zanęta to mieszanka zanęty firmy Venire XXL karp o smaku halibuta i Gutkiewicza na ryby karpiowate z serii Attack również wzbogacona o białe i kastery.
Trzecia zanęta to połówki kulek kukurydzianych 18mm firmy Tandembaits i halibutowych 18mm firmy Venire wzbogacona o kilka garści rybnego pelletu podlanych boosterem rak firmy Venire.

Zestaw końcowy jaki zamontowałem na mojej karpiówce firmy JAXON CANTARA 3,90m 3,5lbs był wykonany na leadcore firmy Jaxon i ciężarku przelotowym romboidalnym firmy Jaxon o masie 70g.
Przypon wykonałem w sposób klasyczny na haku numer 6 firmy Kamatsu dodając mały silikonowy stoperek na włos z racji zamiaru łowienia na grzybka, którego wykonałem odcinając 1/4 kulki kukurydzianej i dodając daszek z polówki kulki halibutowej.

Zestaw został wywieziony wraz z dwoma garściami zanęty nr 3 pod nisko zwisające gałęzie na metrowy spadek ogólna głębokość około 2m.
Następnie zająłem się feederem na który miałem zamiar połapać sobie płoteczki i wszystkie inne gatunki bytujące w wodzie. Feeder jak już wspominałem wyżej to mikado Trython 3,30m 100g uzbrojony w kołowrotek York Tontor 4004 i żyłkę firmy Dragon Super Camou 0,18mm. Przypon wykonałem na żyłce 0.12 MATH BALSAX i haku 12 Kamatsu.

Na początek wykonałem kilka rzutów koszykiem zanętowym i zamocowałem właściwy 20g koszyk marki Jaxon, następnie dałem koralik silikonowy, 4 cm rurki termokurczliwej, koralik i krętlik do którego przymocowałem 15 cm przypon.

Przyznam że od jakiś dwóch lat prawie zupełnie nie stosuje rurek anty splątaniowych. Po godzinie bez brań na feederze postanowiłem zmienić przypon na 0.16 i hak 10 na który nałożyłem trzy czerwone i zamocowałem do podpórki sygnalizator ponieważ miałem zamiar przetestować podłogę w pontonie.
Więc przystąpiłem do pompowania środka pływającego i układania podłogi i ławek po 20 minutach ponton był gotowy do działania.
Ponton postanowiłem przetestować na stawie obok aby nie płoszyć ryb jako że staw był wolny testy przeprowadziłem tam bez przeszkód przy okazji odhaczając kilka blach z trzcin.
Przyniosłem ponton nad staw na którym łowiliśmy i zaproponowałem Darkowi aby sobie popływał, Darek skorzystał z propozycji i kiedy pomagałem mu się ulokować w pontonie, mój sygnalizator wydał najpiękniejszy dźwięk i wtórował mu przy tym wolny bieg kołowrotka który oddawał żyłkę w zawrotnym tempie.
Błyskawicznie wdrapałem się na skarpę, pokonałem dzielące mnie od wędki 30m i zjechałem do wędki trzy metry w dół oczywiście na najszacowniejszej części ciała.
Złapałem wędkę i uniosłem ją do góry jednocześnie wyłączając wolny bieg i wędka przyjemnie się ugięła. Jest ! krzyknąłem i rozpocząłem hol rybki która nagle ugrzęzła w roślinności jednak po chwili udało mi się wyprowadzić karpika z zawady. Poczułem ulgę że wyszedł i usłyszałem Darka który już był z podbierakiem obok mnie. Oczywiście karpiowy podbierak leżał sobie w pokrowcu a ja rozłożyłem swój wysłużony i podniszczony wiekowy podbieraczek.
Jednak Darek po mistrzowsku poradził sobie z zmieszczeniem karpia do podbieraka i z powodzeniem wylądowaliśmy go na brzegu.
Byłem taki szczęśliwy że przywaliłem z Darkiem pionę i przystąpiliśmy do sesji zdjęciowej oraz warzenia karpia który po odjęciu siatki ważył całe 2,40 kg ale nabuzował adrenaliną. Karpika postanowiłem zaprosić na wigilię gdzie stanie się głównym daniem. Wywieźliśmy ponownie zestawy tym razem pontonem i spędziliśmy miło czas do 13 czekając na brania. Jednak ryby już nie chciały współpracować. A my wróciliśmy do domów

 


4.7
Oceń
(19 głosów)

 

Październikowe ostatki - opinie i komentarze

ZielanZielan
0
Kurcze od października czekał na wigilię? (2014-03-02 21:02)
pompipspompips
0
Tak czekał zahibernowałem go w lodzie :) (2014-03-03 12:53)

skomentuj ten artykuł