Zaloguj się do konta

Perfekcyjne uszkodzenie

Jestem zagorzałym zwolennikiem spiningu , a jak wiadomo jest to aktywna metoda połowu ryb. Czyli stworzona wręcz dla ludzi którzy nie potrafią usiedzieć w miejscu przez dłużej niż 10 minut. Spędzając każdą wolną chwilę z wędką i ganiając od wczesnej wiosny za kleniem po późną jesień za szczupakiem i sandaczem, minione lato postanowiłem poświęcić boleniom.
Odkąd wędkuje fascynowała mnie ta ryba. Każdy wędkarz doskonale wie jak trudna jest do złowienia jeśli nie ma się o niej wystarczającej wiedzy. Boleń jest nadzwyczaj płochliwy i ostrożny , bardzo silny i szybki z tego tytułu zwany przez niektórych „turboukleją” . Bardzo trudno go przechytrzyć i blisko podejść do miejsca w którym właśnie żeruje. Wiedziałem że nie będzie łatwo ale nie o to przecież chodzi. Musiałem dobrze się przygotować.
Spininguje na odrze i w mojej okolicy jest sporo boleni. Przez całe lato, codziennie wieczorami koncertują na płyciznach wypełnionych drobnicą , a przede wszystkim ukleją , która jest podstawowym ich pokarmem. Nie musiałem specjalnie ich szukać , dobrze znam wszystkie tamy w promieniu kilku kilometrów w górę i w dół rzeki .M usiałem „odrobić lekcje” i poczytać więcej o tej rybie , by nazbierać jak najwięcej informacji . Począwszy od najczęstszych miejsc żerowania , pór w jakich żerują a przede wszystkim jakich przynęt używać jak je prowadzić z jaką prędkością na jakiej głębokości itd..

Co do przynęt to większość z nich wykonuje sam i są to woblery których, tworzenie sprawia mi tak samo dużą satysfakcję jak wędkowanie . Ale nie stronie od innych sztucznych wabików, często używam gumowych kopyt , twisterów, obrotówek, wahadłówek i wszystkiego innego co może skusić drapieżnika do ataku, więc nie zmniejszam swoich szans na rybę poprzez ograniczanie się do jednego rodzaju przynęt.

Wracając do rapy. Nie raz udało mi się ją złowić ale zawsze był to przypadkowy przyłów który, też cieszył. Miałem już okazję powalczyć z 65 cm boleniem złowionym na lunatica, więc wiem jak silne jest to rybsko i ile trzeba zachować zimnej krwi przy holu.
Zlokalizowałem kilka konkretnych ostróg na których bolenie nie ukrywały swojej obecności.. Po prostu bez krępowania zajadały się na obfitych w pokarm swoich stołówkach. Bijąc w wodę w celu ogłuszenia i spłoszenia swoich ofiar które uciekając w popłochu na oślep były atakowane . Boleń żeruje w klatkach w tzw kole porusza się okręgami co można zaobserwować poświęcając więcej czasu na śledzenie jego widowiskowych popisów podczas żeru. Ataki często synchronicznie się powtarzają jak również przybycie na miejsce żerowania. Nie odkryłem niczego nowego większość tych spostrzeżeń wyczytałem teraz kiedy sam to zaobserwowałem mogę się z nimi zgodzić i je potwierdzić.

Zacząłem od dobierania odpowiednich przynęt które, muszą być niezwykle szybko prowadzone o tej porze roku ,przy połowie bolenia i muszą schodzić nie więcej jak 10 cm pod powierzchnie , odpowiednio obciążone do dalekich rzutów. Oczywiście nie wszystko jest tu regułą ale takie przyjąłem kryteria. Testowałem woblery typowo boleniowe , smukłe kopyta , podłużne wahadłówki i obrotówki, na próżno cały czas wynik był zerowy . Przygotowując się do tej ryby wyczytałem że jeśli rapa nie zaatakuje za pierwszym razem przynęty podanej pod sam pysk to już w ogóle jej nie ruszy wręcz przeciwnie możemy ją tylko spłoszyć kolejnymi próbami. Tą tezę również potwierdzam . Nie przestawałem próbować każda kolejna wyprawa ubierała mnie w nowe doświadczenia związane z boleniami i nagradzała w ramach pocieszenie przyłowami w postaci odrzańskich szczupaków, kleni i okoni .
Wiedziałem już o jakiej porze przypływają bolenie na warkocze tam które, obławiałem i ja równierz o tej porze dopiero pojawiałem się na łowisku. Bezszelestnie na kucaka kierowałem się od zejścia tamy w kierunku jej szczytu by podstępnie rzucać boleniowi przeróżne smakołyki uzbrojone w kotwice min Glog hermes czy Salmo thrill które, cieszą się ogromnym uznaniem wśród „rapaholików” bo kupnych woblerków tez używałem. One mi jednak nie pomogły .
Przeprosiłem się z kilkoma wobkami które, kiedyś wystrugałem i sam nie wiem z jakich przyczyn ich nie używałem, każdy z nas ma w pudełku z przynętami takie które nie pamiętają już kontaktu z wodą ale jednak je nosimy J .To jest jak ze starymi ciuchami ..nie noszę ale nie wyrzucę J
W moim pudełku był między innymi woblerek siedmiocentymetrowy, smukły o biało-niebieskim kolorze z czarnymi wstawkami uzbrojony w dwie ostre jeszcze kotwiczki. Niestety miał złamany ster który, za nim pękł i złamał się przed połową jego długości łowił klenie na kamienistych opaskach, lekko kiwającym się na boki ruchem prowadzony ok. 20 cm pod powierzchnią wody. Niestety uszkodzony poszedł w odstawkę czekając na naprawę. Mimo to zawsze miałem go przy sobie ....sentyment?.
Kolejnym jego mankamentem który, eliminował go w połowie boleni , był jego ciężar. Nie obciążona praktycznie w ogóle przynęta nie dawała możliwości rzutów z nasady ostrogi na jej napływ i w nurt warkocza, ale coś mi mówiło żeby użyć tego woblerka. Jak wspomniałem był bardzo lekki , więc starałem się rzucać ze szczytu główki w nurt i pozwalałem swobodnie spływać przynęcie z prądem w dół rzeki., po czym zwijałem przynętę ile sił w rękach. Ku mojemu zdziwieniu to smukłe maleństwo szło jak burza po lustrem silnej Odry przeszywając cząsteczki wody jak pocisk nie poddając się sile rzeki . Pracował zupełnie biernie na głębokości ok. 10 cm , żadnych bocznych ruchów , zygzaków, prostolinijny tor prowadzenia zależny od prędkości zwijania. To było to .
Zachwycony a zarazem zaskoczony pracą przynęty zlokalizowałem kolejnego bolka . Uzbrojona w karbonowy przypon z tym że wybrakowanym woblerem żyłka o grubości 0.18 . Wejście na tamę by nie spłoszyć ryby już miałem w miarę na tyle opanowane że ponownie byłem blisko rapy na którą polowałem. Wykonałem rzut w warkocz , zwinąłem i czekałem na jakikolwiek sygnał że boleń jeszcze tu jest. Długo nie czekałem , wiedziałem że ustawił się na szczycie ostrogi na samym napływie . Rzuciłem moja małą „kalekę” przed napływ i błyskawicznie zwijałem w kierunku rapy. Nie zdążyłem pomyśleć czy już jest blisko ryby, kiedy nagle rozległ się ogromny plusk wody którą ,poczułem na twarzy , wędzisko wygięte w pałąk kłaniało się odrze , a żyłka napięta do granic wytrzymałości wyrywała mi korbę z ręki uruchamiając przy tym przepiękny dźwięk hamulca . Po kilkunastu sekundach przepięknej walki wypinałem kotwicę z mojej wyczekanej zdobyczy .
Jak selekcjoner drużyny który umieszcza w kolejnym meczu, w pierwszym składzie zdobywcę zwycięskiej bramki tak ja na kolejną wyprawę uzbrajałem wedzisko w mojego zwycięzcę. Tylko w tym przypadku okazało się że mój zawodnik jest bezkonkurencyjny. Otóż wystarczyło namierzyć rapę , nie spłoszyć jej i podać jej woblera w zasięgu jej dobrego wzroku a ona już nie mogła się oprzeć mojej małej pseudouklei.. Bywały wypady ze zjawiałem się na łowisku wieczorem po zachodzie słońca ale jeszcze przed zmrokiem i wystarczył jeden celny rzut żeby nie rozgrzane jeszcze łożyska kołowrotka musiały intensywnie pracować.
Także znalazłem swój złoty środek na odrzańskie bolenie , choć największy z nich złowiony na tego wobka miał 60 cm . Wniosek jest jeden muszę stworzyć jego większy odpowiednik może wtedy skuszą się te głodniejsze siedemdziesiątki . J

Więc apeluję do wszystkich : „ dajcie szansę każdej przynęcie którą nosicie w pudełkach” bo efekty mogą być nadzwyczaj zaskakujące .

Przepraszam za jakość zdjęć wykonanych tel kom.

POŁAMANIA !!!

Opinie (32)

ryukon1975

Każda przynęta daje możliwości komuś kto ma trochę wiedzy i chęci dlatego noszę przeróżne nawet takie których nigdy nie używałem i w różnym stanie technicznym:) 5 ***** [2013-02-10 15:27]

Pawelski13

Świetny wpis. Całkowicie się z Tobą zgadzam co do odstawionych przynęt:) [2013-02-10 15:33]

egzekutor

miło się czytało, choc osobiście po przetestowaniu przynęty jezeli w sezonie nic nie złapię idzie w odstawke.5 [2013-02-10 15:55]

Lin1992

Ciekawy wpis - bardzo fajnie się czytało i piątala zostawiało :) * * * * * . [2013-02-10 15:58]

wujekelo

Moj cel w tym sezonie to wlasnie boleń , wpis mega motywujacy az ciezko usiedziec :) zdrowko ! [2013-02-10 16:09]

Sebastian Kowalczyk

Bardzo przyjemny wpis. ***** Chyba moja ulubiona tematyka. [2013-02-10 16:45]

jarcyk18

RAPA to twarda sprytna sztuka. [2013-02-10 17:42]

kubaxxx

świetny wpis ***** [2013-02-10 19:31]

ekciak

świetny wpis 5***** [2013-02-10 20:33]

użytkownik

***** [2013-02-10 21:06]

użytkownik

***** [2013-02-10 21:07]

Krul-Mateusz

Gratki za bolka. Świetny wpis. Pozdrawiam [2013-02-10 21:23]

zeus836

***** [2013-02-10 21:24]

maverick314

Bardzo fajny wpis ode mnie 5 pozdrawiam [2013-02-10 21:58]

Spawciu

fajny wpis :) [2013-02-10 22:34]

wpprezes

świetny wpis daje piątkę. W tym sezonie też na celowniku będą u mnie Rapy. wodom cześć!! [2013-02-11 06:37]

Zibi60

Pochwała za samodzielne dążenie do "rozpracowania " tematu, dzisiejszy wędkarz szuka (lub żąda) przeważnie gotowców. Szukanie i znalezienie tego "złotego środka" - to jest esencja ! Świetny wpis - gratuluję ! 5* [2013-02-11 07:08]

janglazik1947

Jak najczęściej , jak najdłużej nad wodą, a do tego doświadczenie i można powiedzieć wyniki przyjdą same , ale czy na pewno ?? Trzeba jeszcze tak jak Ty umieć z tego korzystać. [2013-02-11 10:26]

greenn

Ciekawy opis. W zeszłym roku próbowałem złowić bolenia, ale mi nie wyszło. Mam nadzieję, że w tym go upoluję:) ***** [2013-02-11 12:33]

lord232

bardzo fajny i ciekawy artykuł odemnie 5 [2013-02-11 14:13]

Wonski79

Także wyciągam takie "kaleki" kiedy zawodzą sprawdzone. ***** [2013-02-11 15:16]

roman55

Świetny wpis. gratuluję 5*. Pozdrawiam [2013-02-11 15:28]

esox61

Proponuję wykonać imitację uklei ale nie wklejać jej steru tylko łowić jak wahadłówką. To dopiero daje efekty :) a temat jak najbardziej na czasie. Jeszcze zdążymy trochę wobków wykleić do czasu polowania na rapy :))) [2013-02-11 16:19]

pawel75

Świetny wpis ! Bolenia trzeba po prostu zaskoczyć wtedy chwyta niemal wszystko, sam go łowię często na kawałek ołowiu z włóczką i wyniki są często lepsze od "książkowych przynęt" :) Pozdrawiam ! [2013-02-11 18:19]

doktorek2

daję piątkę z plusem , aż miło poczytać [2013-02-11 19:07]

marek-debicki

Piękna lekcja i zarazem instruktaż wędkarskiego kunsztu, w tym cierpliwości i umiejętności czytanie wody, doboru przynęt i w ogóle super. Pozdrawiam i *****pozostawiam. [2013-02-11 19:23]

kowalek87

Bardzo fajny artykuł, jednak nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że boleń ogłusza ukleję. A co do woblerów to wcale nie musi być duży na dużego bolka. Ja robię "piąteczki" i nie jedna 70-ka już siadła. Pozdrawiam :) [2013-02-11 21:24]

rav74

***** nic dodać [2013-02-12 07:33]

jurek

Dobra lektura , 5 *****. [2013-02-12 11:47]

henryk58

Oczywiście ***** i mam nadzieję że po tej lekturze też trafi mi się bolek [2013-02-16 21:00]

dlugizen

Opis piękny. Potwierdza tezę o myśleniu przy łowieniu i wyciąganiu wniosków. Daję 5. [2013-02-17 10:22]

TorunskiWedkarz

***** [2013-03-27 12:25]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Ostatnie lody

Dokładnie tydzień temu, o tej porze rozmarzałem jeszcze po kilku godzinn…