Zaloguj się do konta

Piękna przygoda z linem

Moja przygoda z linem zaczęła się w zeszłym sezonie i to dość niespodziewanie.
Lubię spędzać długie godziny na rybach, co pewnego pięknego wyjazdu zaowocowało wyśmienicie. Siedziałem sobie sam na nocce z nastawieniem na leszcza. Nic ciekawego się nie działo, nad ranem koło 4 udało mi się złapać 2 sztuki w granicach 1,5 kg, dalej cisza. Około godziny dziewiątej rano po 15 godzinnym maratonie, zauważyłem piękne bomble na powierzchni wody tuż przy liliach, wiedziałem, że płoć to nie jest. Przygotowałem sprzęt mały spławik 1,5 grama, gruncik około 2m, zestaw lekko na gruncie, na hak kukurydze i siedzę. Przez około godzinę nic się nie działo, zrobiłem zanętę z pinkami, pokrojone czerwone robaczki, trochę kukurydzy (dosłownie 20-30 ziarenek) i garść groch. Po około 30 minutach na wodzie pokazała się plama około 50 cm średnicy drobniutkich bombli, odechciało mi się spać, odechciało mi się kawy skoncentrowałem się na wodzie. Nagle spławik delikatnie się przetopił, po kilku ładnych sekundach delikatnie zaczął przesuwać się w lewo będąc praktycznie w liliach. Nie czekając dłużej przyciąłem, na wędce poczułem potężny opór i niewiarygodnie dziką rybę, początkowo myślałem, że karp tak wariuje, jak się okazało był to linek (piękna ryba), ważyło dokładnie 1.95 kg i mierzył około 50 cm. Woda po walce wyglądała jak po wojnie (dosłownie) żyłka poprzecinała lilie, liście, delikatne trzciny – widok piękny, a satysfakcja jeszcze większa. Wyjąłem go na delikatną wędkę CW 15g, żyłka główna 18 a przypon 16. . Miałem tego dnia około 12 w południe kolejne branie prawie identyczne, ale chyba trema mnie zjadła i za szybko zaciąłem ( jak wiadomo linom trzeba dać sporo czasu). Defakto dzięki temu zdarzeniu złapałem tam około 35 linków różnej wielkości w 2 miesiące (trafiały się po 1kg, 1,30kg, 0,80 deko itp.), mało tego dzięki nęceniu gruba zanętą, w to miejsce w nocy podchodziły również leszcze i to naprawdę ładne ( kilka nie udało mi się w nocy wydostać zwody na mój lekki zestaw i małe haczyki, ale w końcu nie wszystko musi mieć wartość dodaną ) Przygoda z linem jest piękna lecz tylko dla cierpliwych i strasznie cichych wędkarzy. Z doświadczenia z zeszłego sezonu mogę powiedzieć, że najlepiej sprawdzała się jako przynęta: kukurydza i przekrojona rosówka, zanęta – traper lin, karaś do tego: biszkopty, kukurydza, groch, 2-3 paczki dendrobeny, paczka pinek. Mój złoty środek na linka. Godziny brań wieczór po 20.00, noc około 02.00 i rano od 6.00 do 12.00

Opinie (6)

pilatto

ciekawa przygoda i ładnie opowiedziane, 5 gw :)

[2011-01-12 07:02]

użytkownik

kolega ładnie sobie wynęcił miejsce i efekty były murowane gratuluje pięknych linów i leszczy za wpis oczywiscie piona [2011-01-12 11:34]

780528

Fajna przygoda kolego.Wystarczy trochę czasu poświęcić ,ale za to pózniej mamy miłą niespodziankę.Warto dla takich rybek i miłych chwil nad woda poświęcić czas.Za wpis piatal i pozdrowionka! [2011-01-12 22:08]

jacenty75

Po raz kolejny potwierdza się stara prawda, że lin jest rybą dla cierpliwych dlatego tym bardziej gratuluję Tobie wytrwałosci i konsekwencji w łapaniu. A te prosiaczki co złapałes są piękne. Pozdrawiam i zyczę kolejnych sukcesów. [2011-01-13 14:30]

georgeus

Poczytałem kilka artykułów pana Bogdana Bartona, zamawiam właśnie u niego DIP-y, Smrodki, ochotki, spławiki. Gość ma pojęcie, dlatego w tym roku czekam na rekordy :-). Cierpliwości nie muszę kupować mam jej wystarczająco :-).

Dziękuję za komentarze - połamania kija.

[2011-02-16 20:20]

hanss914

Bardzo fajny artykuł.;)Masz podobny sposób na lina jak ja. 55555 [2011-03-02 13:01]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Czysta Wisła.

Lipiec 2010 upał straszny , piątek po pracy dzwonie do szwagra , jedziemy…