Piękne chwile na lodzie

/ 21 komentarzy / 7 zdjęć


Piszę ten post troszkę w euforii.. Mimo, że jestem zmęczony, naskrobię coś gdy moje emocję jeszcze nie opadły. Wędkarstwo jest piękne. Z jednej strony, radość, śmiech, a z drugiej frustracja i zazdrość. Tak mało często nas dzieli od sukcesu, jak i porażki. Wszystko przebiegło w moim bieżącym podlodowym sezonie podręcznikowo; jako nowicjusz, małymi kroczkami, szlifując swój na razie mało obfity warsztat, starałem się złowić okonia przez duże O. Łowiłem coraz to większe okonki, ale to nie było to. Dzisiaj jednak moje starania zostały nagrodzone, przez amatora srebrnej wolframowej mormyszki, z dyndającymi ochotkami na haku. O ten rozmiar mi chodziło.

Jako, że byłem samemu na lodzie jakoś tak od niechcenia zatrzymałem się w miejscu, na którym przez ostatnie wypady mało się działo. Jest to dość stromy spadek, a ryby ostatnio bardziej były skore do współpracy na płytszych blatach. Zacząłem od skutecznej na tej wodzie balansówki, zwanej inaczej poziomką, a przez mojego znajomego nad wody po prostu rybką. Efekty zerowe. Coś mnie tknęło i powiedziałem do siebie, że tak nie może być, biorąc zestaw ze srebrną mormyszką, który spuściłem na dno. Dwa razy drgnąłem i kiwoczek pięknie pokazał mi branie. Dobrze wyregulowany hamulec zagrał i wiedziałem, że mam doczynienia z fajniejszą rybką. W przypływie adrenaliny do końca nie pamiętam jak go wyciągnąłem, ale byłem bardzo szczęśliwy, z poczuciem dobrze wykonanego zadania na mój można powiedzieć debiutancki sezon z prawdziwego zdarzenia. Piękny silny, gruby, dziki zwierz w paski z pomarańczowymi płetewkami. Coś pięknego. A zestaw z mormyszką? Drugi raz na to łowiłem i zawsze wybierając się na lód będę ze sobą go miał. Jednak bardziej doświadczeni wędkarze mają rację, że ryby na spinning biorą lepiej na pierwszym lodzie i z czasem coraz bardziej efektywniejsza będzie poczciwa mormysz. Trochę to upierdliwe, ciągłe zakładanie świeżych, cienkich ochotek, gdy zimno nam w palce, jednak często mało skore do współpracy ryby potrzebują przysłowiowej wisienki na torcie, a nie dużego krwistego steka. I tutaj przychodzi siła, tej małej, dyndającej, smakowitej przynęty, nad toporniejszymi blachami czy balansówkami podlodowymi. Zresztą tych wrednych, ale pięknych  stworzeń nie zrozumiem chyba do końca nigdy.

Przechodząc do części technicznej, chciałbym zaznaczyć, że mój warsztat podlodowy jest jeszcze bardzo ubogi, zatem to co piszę skierowane jest dla naprawdę początkujących podlodowych moczykijów. Sam na początku chcąc spróbować swoich sił, nie wiedziałem za co się zabrać, co kupić, a mnogość artykułów w internecie mnie przerażała. Miałem trochę przeczucie, że treści dla bardzo początkujących, są trochę odrealnione od łowienia większych ryb, a idea złożenia byle jakiego zestawu, byle by łowić mocno koliduję z moim charakterem "perfekcjonisty". Jak w każdej dziedzinie wędkarstwa, trzeba się przyłożyć i najważniejsze są tak zwane.. sam nie wiem jak to nazwać.. może tak; "domowy szamanizm". Nazwa dziwna, ale chodzi mi o takie niuanse, które każdy z doświadczonych łowców ulepsza w domowym zaciszu, jak i szczegóły, których nie wyczytamy nigdzie, a możemy nauczyć się ich tylko i wyłącznie nad wodą. 

Wędki

Tutaj na samym początku popełniłem duży błąd kupując sobie drogą wędkę St. Croix (cena ok. 200zł). Nie chodzi o to, że jest zła, ale po prostu jak chcemy łowić duże, chimeryczne ryby nawet metodą spinningową to bez kiwoka się nie obejdzie. A wędka, która zakupiłem - Mojo Ice, nie ma przedłużenia za ostatnią przelotką, które umożliwi nam założenie optymalnego mocowania na kiwok. Oczywiście, można to przerobić, zdejmując przelotkę szczytową i mocując kiwok np. na tulejce termokurczliwej bądź montując kostkę elektryczną, w której potem zamocujemy kiwok. Tylko problem w tym, że przelotka szczytowa tutaj była lakierowana, co skutkuje po prostu zniszczeniem fajnego kija (nie zrobimy jak w tańszych produktach, po prostu podgrzewając i wyjmując przelotkę). Tworzenie samodzielnych kostrukcji z drutu, mocowanych potem do wędki także mnie nie przekonywało. Przymocowałem zatem kiwok z blaszki, za pomoca nici, tworząc prowizoryczną omotkę i zabezpieczyłem to taśmą izolacyjną. Trzymać, trzymało, ale uniemożliwia nam to, jakiekolwiek manewrowanie długością kiwoka. 

Dlatego najrozsądniejszym wyjściem dla początkującego jest kupno wędki za 15-20zł z kawałkiem blanku za przelotką, które umożliwi nam eleganckie zamontowanie kiwoków jakie byśmy tylko chcieli. Za bodajże sześć złotych kupiłem sobie taki fajny zestaw tulejek, gdzie możemy dopasować praktycznie każde mocowanie do kiwoka. Wybrałem wędeczkę Cupido Ice Sabre Pro i jest elegancko. Tani kijek, ryby z niego nie spadają i możemy nim łowić na początku na blaszkę, jak i mormyszkę. I tutaj paradoks, że na tanią wędkę złowiłem taką piękną rybę, a niedopasowane drogie St.Croix nie było takim skutecznym narzędziem. Dlatego możemy fajnie połowić i nie musimy szaleć z cenami.

Kołowrotki

Tutaj po prostu musimy dobrać sobie coś małego z precyzyjnym hamulcem. Ja łowiłem na Abu Cardinal 50, hamulec mimo że działa, mógłby być precyzyjniejszy w samym ustawieniu. Nie jest źle, ale na przyszły sezon zapewne kupię coś lepszego. Zatem z moich doświadczeń empirycznych, wychodzi na to, że lepiej zainwestować w kręcioł niż kupować drogie kije.

Przynęty i szamanizm

O gumach już wspominałem wcześniej. Najlepiej sprawdziły mi się Keitechy Custom Leech. Dawałem do nich główki bez kołnierza o gramaturach do półtora gram. Gdy uznamy, że przynęta jest za duża, możemy ją skrócić trochę od przodu, ale moim zdaniem to zbędny zabieg. Tak czy siak polecam zbrojenie, w krótkie haki, maksymalnie #2.

Drugą z przynęt, którą skutecznie stosowałem, a podpatrzyłem u osób wędkujących na wodzie są balnsówki/poziomki. Muszą koniecznie posiadać ster, aby poprawnie pracowały. Najlepsze efekty miałem na Rapale Jigging Rap o najmniejszych rozmiarach. Lubiłem sobie trochę je uatrakcyjnić, domalowując jakieś czarne paski czy dodając brokat. W przypadku tego drugiego mieszałem po prostu odlany wcześniej Domalux do jakiegoś niepotrzebnego pudełeczka z brokatem i nakładając na rybkę pędzlem w interesujących mnie fragmentach.Warto także przywiązać do kotwiczki jakiś czerwony celownik z piór.

Na koniec opiszę mormyszki. Wchodzę dopiero w ten świat, dlatego nie będę się wymądrzał, ale polecam te wolframowe. Chodzi o to, że są po prostu cięższe, zachowując małe rozmiary, co umożliwia nam lepszą kontrolę przynęty przy małych rozmiarach. Warto zaopatrzyć się w klasyczne kolory, czyli srebro, miedź. Interesujące wydają się być także dyskoteki, jak i fluo. Łowiłem na nie żyłką 0,12. Zapewne grubo, ale jakoś polując na duże ryby, nie chciałbym zrywać ryb, kosztem nawet mniej licznych brań drobnicy. Do ochotek warto zakupić sobie pudełko ze steropianu, żeby robactwo nam nie marzło.

To tyle
serdeczności.
B.

 


4.4
Oceń
(25 głosów)

 

Piękne chwile na lodzie - opinie i komentarze

troctroc
+2
Wędkowanie podlodowe zarzuciłem co prawda ładnych kilka lat temu ale z ciekawością przeczytałem powyższe. Każdy kompletuje sprzęt według swoich potrzeb oraz przede wszystkim zasobności swojego portfela i "zestraja" wszystko pod swoje umiejętności. Chłopie, pracuj nad tematem dalej, już widzę że poważne osiągnięcia przed Tobą a przede wszystkim pisz- miło się czyta tekst nie poświęcony reklamo- testom sprzętu czy też wyższości kija Dragona nad Mikado czy też Jacksona. Pozdrawiam za *****. (2017-02-06 18:58)
luxxxisluxxxis
0
Jak wyżej--,pisz Bart pisz,dobrze się czyta,nie próbuj nic zmieniać ---wal z głowy,bądż sobą.W epoce zeschłych tekstów pisanych pod linijkę twój sposób przekazu leczy mi spojówki. (2017-02-06 19:52)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Jest progres :-) (2017-02-06 20:13)
luxxxisluxxxis
0
Ale kosę ktoś zaje...ł... (2017-02-07 08:24)
pstrag222pstrag222
0
5 Leci jak nic świtnie opisane własne spostrzeżenia super . Ciekawe kiedy wpadnie pan karp i zapyta ile z tych okoni wróciło do wody :))))) (2017-02-07 13:53)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Panowie nie docinajcie tak "karpiowi". Ma gościu sporo racji bo jak ktoś "kosi" dziesiątkami płotki o długości 10 cm. to ja mam zdanie takie jak karpiu i mu kibicuję. (2017-02-07 14:59)
erykomerykom
0
Dobry wpis! (2017-02-07 17:18)
kabankaban
+2
Przymierzam się od kilku lat i ciągle się nie zmobilizowałem żeby wejść na lód... :))) (2017-02-07 18:11)
pstrag222pstrag222
0
Sławek , tu nie chodzi o dowalanie , a o zdrowy rozsądek i myślenie (2017-02-07 19:09)
JKarpJKarp
+1
A to o mnie ? Ja to mogę tylko powiedzieć, że poziomka jest niezgodna z przepisami ;-) (2017-02-07 21:25)
kajko11kajko11
+1
Tekst ok. Osobiście jestem jednak przeciwnikiem łowienia pasiaków o tej porze roku. Są już pełne ikry i dlatego daję im spokój do maja. (2017-02-08 11:50)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
-2
Wiesz pełne ikry one są już w listopadzie, ale szanuję Twój prywatny kodeks. Zresztą 3/4 gatunków teraz jest pełne ikry, a liny łowione w maju i w czerwcu są wgl tuż przed tarłem kiedy najwięcej osób je łowi. Na dobrą sprawę, to trzeba by nie lowić ryb przez cała wiosnę i zacząć w lipcu. Ale dla mnie najbardziej niemoralne jest łowienie keltów w rzekach. Potem ludzie marudzą, że jest ich coraz mniej, a łowią je na tarliskach, wymęczone ryby po tarle, które chcą wrócić z powrotem do morza.. (2017-02-08 12:51)
kajko11kajko11
0
Do okoniowy_bartus . Zgadza się. Wstrzymać się od łowienia tak długo to nierealne( tydzień bez wędki to już katorga ). Jednak mimo że lubię sobie zjeść świeżą rybkę nie zabieram ryb z ikrą i omijam tarliska (jestem wtedy tylko widzem a jest na co popatrzeć). Pozdrawiam (2017-02-10 08:51)
Jakub WośJakub Woś
-1
Ta Rapala nie ma czasem 3 haków... (2017-02-22 23:58)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
-2
Można tak to ująć, chociaż czytałem, że te dwa skrajne haki są z jednego drutu, na którym się zbudowana ta przynęta. Różnie na to ludzie patrzą, ale jakoś wszyscy na to łowią. Najwyżej się zagnie jeden z haków i tyle. ; ) i sorry Kuba, ale zaczynasz mnie irytować powoli. Sam nic szczególnego nie łowisz, a do wszystkich masz jakieś obiekcję. Weź się chłopie zajmij sobą. (2017-02-23 00:19)
tomasz-dyduchtomasz-dyduch
0
Fajne, uiwelbiam łowić spod lodu. Pasiaki i tak puszczam wolno. Npisaz coś więcej o Mojo Ice - jaki model, jakie blaszki? Mam Legend Ice, ale właśnie chcę kupić coś pod blaszkę, ale bez kiwoka. p.s. Niesmiałe pytanie: gdzie lowiłeś? Bo jeśli wody PZW to balansówka Rapali ma 3 haki... ;) (2018-03-08 11:36)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Pisałem ten tekst rok temu. Co do Rapalek, to masz rację, że jest to niezgodne z RAPR. Dlatego albo zdejmowałem kotwiczkę albo odcinałem szczypcami do metalu hak. Wtedy też robiłem sobie kotwiczki z cyrkoniami, żeby okonie w nią celowały.. ; ) Na blogu na blogspocie to pokazałem jak można stuningować balansówki. A co do kija, to sprzedałem mojo i kupiłem na ten sezon black ice. Mojo tak działał z tego co pamiętam od dwóch gram, fajny był do poziomek 5gr np. Ale jednak ja nie lubię łowić bez kiwoka, sporo brań nie widać. (2018-03-08 16:46)
tomasz-dyduchtomasz-dyduch
0
Hej Przyznam, że nie dawało mi to spokoju i ściągnąłem RAPR. Jest tam napisane: c/ sztuczną przynętą wyposażoną w nie więcej niż trzy haczyki; haczyk może mieć nie więcej niż cztery ostrza, rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały one poza obwód koła o średnicy 30 mm. A więc balansówki Rapali są OK. pzdr Tomek p.s. Black Ice też sprzedałeś chyba :-) (2018-03-12 11:49)
Jakub WośJakub Woś
0
Tomasz Dyduch w najnowszym RAPR jest: "d/ przy połowie ryb spod lodu: - sztuczną przynętą wyposażoną w nie więcej niż dwa haczyki, przy czym każdy haczyk może mieć nie więcej niż trzy ostrza, rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały one poza obwód koła o średnicy 20 mm." także Rapalki są do obróbki zanim zastosuje się je na wodzie PZW (2018-03-12 12:06)
Jakub WośJakub Woś
0
Bartek, nie interesuje mnie czy Cie irytuję czy nie. Stosowana przez Ciebie przynęta jest niezgodna z RAPR. Podejrzewam, że jesteś tego świadomy i odrywasz jeden z haków. Jak widać po komentarzach wiele osób jednak nie zna RAPR i uważam, że informowanie o tym, że moga mieć nieprzyjemności stosując taka przynętę nie powinno nikogo irytować. (2018-03-12 12:12)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Masz rację i odcinam. Ale nie robię tego tylko z powodu RAPR, ale też dlatego, że takie zbrojenie może powodować spady ładnych ryb - szczególnie w finalnej fazie holu, jeden z haków może zawadzić o przerębel czy też pod spodem, robiąc dźwginie i ryba wtedy łatwo się wyczepi. Warto zwrócić uwagę, że sporo więcej przynęt podlodowych na polskim rybku jest niezgodna z RAPR. Czorty, żuczki mają często wlutowane po 3 haki, o blaszkach nie wspominając. (2018-03-12 12:57)

skomentuj ten artykuł