Piękny grudniowy szczupaczek

/ 5 zdjęć


Piękny  grudniowy szczupaczek
Dokłądnie 12 grudnia, pomiędzy 15.00, a 16.30 tego dnia warunki meteo były nad wyraz dynamiczne. Silny płd. zach. wiatr, spadek temperatury i jednoczesny spadek ciśnienia atmosferycznego, raczej nie zachęcał zwykłego śmiertelnika do wędkowania.
W moim przypadku „zew natury” nie dawał mi spokoju już od wczesnych godzin popołudniowych. Moje myśli bez granic zaprzątała sprawa najpiękniejszych Karolewskich okoni (takich pod 40cm), które sporadycznie pokazują się w jednej z jeziorowych zatoczek.
Jak co roku o tej porze, szykując się na te duże okonie, zakładam zdecydowanie większe zestawy przynętowe. Dlatego też wędzisko Jaxon Impress DSpi GTX, 2,70m/c.w.5-25g, z  delikatnym kołowrotkiem Serinuss GTX 300 i pełną szpulą kolorowej żyłki Mikado Territory Red Line 0,22mmm uzbroiłem w 8cm kopyto Sewage Gear Cannibal (white&black).
Porywisty płd.zach. wiatr niestety nie pozwalał na spokojne wędkowanie. Raz za razem z nadbrzeżnych olszyn odrywały się końcówki gałęzi, sypiąc za kołnierz niezliczoną ilością nasionek z olszynowych szyszek. Przy tym stanie wody, najprawdopodobniej okoniowe przynęty (ukleje) znalazły sobie spokojniejsze miejsce, nawet w głębinach) i odpuściły sobie doroczne spotkanie w okoniowej zatoce.
Wiatr trochę słabnie i dochodzi prawie 16.00, w związku z powyższym pozostawiam wymarzone stanowiska i przenoszę się na głębszą część zatoki. Jeszcze przed kolejnym rzutem staram się odnowić w pamięci ukształtowanie dna i położenie zagonów bujnego w tym rejonie rogatka.
Najpierw penetruję cannibalem skrajne stanowiska i ostatecznie wykonuję rzut prostopadle do zajmowanego pomostu. Taki sonie standardzik rzec by można. Korygując położeniem wędziska, znoszoną silnym wiatrem fluoroscencyjną żyłkę, na końcu zdefiniowanego spadu odnotowuję zdecydowanie przyduszenie zestawu. Żadnego szaleństwa, niemniej na tą czarodziejską chwilę zestaw znieruchomiał. Drugie podniesienie wędziska sygnalizuje rybę. Ładne okonisko mówię sobie, aby po chwili szybko zweryfikować swoją ocenę. Ryba na zestawie chodzi mocno na boki i nie ma mowy o jakimkolwiek podnoszeniu wędziskiem. Po kolejnym odjeździe uświadamiam sobie, że  to jednak coś znacznie większego. Jak szczupak to mam przechlapane. W zestawie mam przecież 8cm cannibala zapięte tylko na agrafkę??? Mówię sobie tylko spokój, oby chociaż udało mi się tą rybkę na chwilę zobacz, to i tak będę szczęśliwy. Przecież każdy szczupak wcześniej, czy później i tak szybko obetnie zestaw i będzie po zawodach.
Z każdą kolejną sekundą mając rybę na haczyku, rosły moje chęci jej skutecznego podniesienia.  W pewnej chwili jednak udało mi się podnieść zdobycz pod powierzchnię i wręcz zaniemówiłem, widząc dosłownie  torpedę ukazującą swój srebrno żółty bok!!!
Dosłownie od tego momentu moje myśli przeplatały się pomiędzy  szeregiem pytań pozostających bez odpowiedzi. Podniosę go, a może przegryzie zestaw? Jak go podholuję, to jak go podebrać? Jak go naprowadzać do niewielkiego podbieraka?
Kiedy szczupak znalazł się w bezpośredniej bliskości pomostu, widząc potęgę ryby, emocje holu osiągnęły apogeum. Pierwsze próby naprowadzania do podbieraka od strony łba ryby okazały się nieskuteczne. Po prostu za mały podbierak!!! Wpadłem więc na pomysły delikatnego nasuwania drapieżnika od strony ogonowej. Dosłownie połykałem go w podbieraku o niewielkim koszu, ale długiej siatce jak wąż boa. Jak tylko na krawędzi podbieraka wystawał sam łeb szczupaka.  Lekko uniosłem kosz nad powierzchnię wody i tym sposobem mogłem piękną zdobycz podnieść do wagi. Długość rybki 87cm i 4,85kg.
Aparat zawsze jest w plecaku. Parę fotek na trawie komórką, następnie dwie foteczki aparatem ustawionym na 10s i z wielką satysfakcją rybę wypuszczam do wody.
Szczupak był bardzo delikatnie zahaczony za górną szczękę, będzie więc moim zdaniem szybko ponownie żerował w swoim rewirze.
Kto wie, może następnym roku się spotkamy ponownie?
 
 

 


4.2
Oceń
(10 głosów)

 

Piękny grudniowy szczupaczek - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł