Pierwsza nocka zaliczona

/ 2 zdjęć


(05-06.04.2019) Pierwsza nocka zaliczona, wiatr sobie powiewał , ale wytrwałych nie wystraszy. Po przyjeździe nad wodę, lekkie nęcenie na grubo z rakiety - ziarnami , które były w składzie:

Kukurydza o zapachu wanilii
Pszenica
Pinka czerwona

Pellet kukurydza+ pop Up na zestawie na Push stop do wody, drugi zestaw na kuleczkę 12 mm o zapachu miodowym.Â
Wieczór szybko nadchodził, czekam nieustannie na brania, na pierwszym zestawie brania były częste, ale to tylko mizerne wzdręgi cisnęły w przynętę, po pewnym czasie mam na miodówkę wachlowanie szczytówką tak delikatnie że sygnalizator nawet nie potwierdzał dźwiękiem. Cierpliwość potrafi wynagrodzić z pięknym holem, a później zrywka zestawu , kiedy miałem już linisko podbierać i poszedł w twarde suche trzciny. Był naprawdę dorodny, na moje oko około 60 paru cm. Robię szybko zestaw i ponownie kulka miodowa do wody, tym razem podwieszona pop up-em z żurawiny+ halibut. Nagle na poprzednim zestawie aktywacja, w końcu sobie pod nosem mówię, branie mi wygląda na "Japońca" , pyk góra, znowu na dół i się bawi w żonglerkę . Zacinam przy opadzie' podjazdem w moją stronę' , siedzi rybka, skracam zestaw na 5 metrów ode mnie widzę karasia jak się błyska, za chwilę ją tracę. Delikatnie wpięta zwycięża walkę. Godzina 22 brania ustają, w takim razie rozpalam sobie światełko aby kiełbasę zmęczyć. Czas nieubłaganie szybko mija że nawet sam nie nadążam za minutnikiem zegara, a na wędkach do godziny trzeciej cisza. Posilony, opity kawą, dotleniony papierosem, układam plan na następne zasiadki i wypady majowe. Nagle nie wiadomo skąd wyje syrena na zestawie z lewej strony, podbiegam i tnę, morda się haha , jest. Po holu rozpoznaję sparing partnera, ląduje w podbieraku pyk do siateczki , aby do rana fotografie zrobić.

Wracam do ogniska by nie czuło się samotnie, odpalam papierosa aby potwierdzić swoje ego w cieniu drzew i blasku żaru. Po chwili moją ciszę, nikczemnie zagłusza prawa wyjka na podpórce , nie śpieszę się bo tam kulka miodowa. Branie jakby ping -pongista odbijał piłeczkę, daje czas niech ssie . Nagle odjazd ! Ja w swoją stronę zacinam. Przeciąganie liny między nami, po chwili ląduje w podbieraku wyczekiwany smoluch. Zaczynam być z siebie zadowolony, to oznaka że ryby już zaczęły wchłaniać witaminki. ;) Noc zaliczona, ryby miały swoją rolę, fotografuję wypuszczam i wracam do domu aby napisać wam krótką relacje.

SVT-I.K

 


4.3
Oceń
(6 głosów)

 

Pierwsza nocka zaliczona - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł