Pierwsza wizyta w Barkowicach Mokrych


Na wstępie chciałbym przywitać wszystkich użytkowników portali wędkuję.pl. Jest to mój pierwszy wpis na portalu, wiec proszę o wyrozumiałość.
Przejdźmy teraz do konkretów. Plan był prosty, jedziemy na Sulejów wybadać teren.
Wyjechaliśmy z łodzi wczoraj ok 16: 30 ( trochę za późno) na miejscy byliśmy ok 18, pojechaliśmy do stanicy wędkarskiej PZW w Barkowicach Mokrych i to był strzał, w 10 bo za 5 zł za dobę można było zostawić bezpiecznie auto na parkingu. Kolejnym plusem była możliwość pożyczenia wózka żeby zwodować łódkę, nic nie trzeba dźwigać, więc załadowaliśmy do łódki kije sprzęt silnik trochę ciuchów, jedzenia i na wodę. Należy tu jeszcze wspomnieć o możliwości wypożyczenia łódki na miejscu.
Pogoda była ekstra słoneczko, delikatny wiaterek, więc już było miło. Okolica bardzo ładna po niecałej godzince czesania wody u taty na haku zameldował sie pierwszy pistolet. Fotka i wrócił do wody prawie z tej samej dziury po kilku rzutach ja wyjąłem, kolejnego, ale jeszcze mniejszego bardzo dużo gruntowców, przez to było sporo opływania.
Do wieczora tata miał jeszcze jednego okonka i to wszystko. Pływaliśmy aż się zrobiło ciemno i stwierdziliśmy, że nie ma, co dalej walczyć, więc spłynęliśmy do brzegu, na wcześniej upatrzoną miejscówkę tam ognisko herbatka i drzemka pod gwiazdami, było ciepło i bezwietrznie to można było sobie na to pozwolić. Gdy zaczęło świtać wstaliśmy, kawka, kanapki i powrót na wodę. Od samego rana było widać oznaki żerowania okoni, więc wyjąłem z pokrowca moją okonióweczkę, przez godzinę sprawdziłem prawie wszystkie przynęty, małe woblerki obrotówki, wahadłówki. Jedyne, co mi jeszcze zostało do sprawdzenia to małe kopytko w kolorze herbatki z zielonym brokatem BINGO i w 3 rzutach dwa okonki ok 18-20cm zawitały na pokładzie, fotka i do wody.
Na wodzie ucichło, więc przestaliśmy czesać strefę przybrzeżną i wypłynęliśmy na środek w poszukiwaniu jakichś górek, dołków, lecz bez efektów, dno w tej okolicy jest płaski jak naleśnik. Jedynym urozmaiceniem podczas, trollingu był okonek 22cm który pokusił się na alge 3 ( ok 9cm blachy) nawet kotwica mu się do pyska nie zmieściła. Po nieudanych poszukiwaniach podpłynęliśmy pod brzeg od strony Barkowic. Wyglądało bardzo obiecująco bo ok 2-3 od brzegu było 1-1,5m potem spadek na 3 nawet 4 m. Na wodzie co chwila było widać ataki dużych drapieżników, ale podawaliśmy im pod nos wszystko co mieliśmy w arsenale, Algi 2 i 3 obrotówki, Salmo slidery 7, kopyta Relaxu, nawet typowo boleniowe Salmo Thrill jednak bez efektu.
Głównym celem naszego wypadu było sprawdzenie czy jest sens jeździć na Sulejów na odpoczynek połączony z wędkowanie i wniosek nasuwa się jeden, JEST. Bardzo ładne miejsca, infrastruktura pogoda dopisała a nawet udało się coś złowić. W trakcie pakowania sprzętu do auta, porozmawialiśmy z innymi wędkarzami, u nich też nie było "fajerwerków", ale wszyscy byli zadowoleni, zapewne ze względu na warunki atmosferyczne.
Na pewno w tym sezonie zawitamy tam jeszcze kilka razy, wtedy licząc już na lepsze efekty.

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

Pierwsza wizyta w Barkowicach Mokrych - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł