Zaloguj się do konta

Pierwsza wyprawa w tym roku

Moja pierwsza tegoroczna wyprawa nad rzeke Wołcze w mojej okolicy była piękną rekompensatą po długiej i ostrej zimie.Pierwsze zielone źdźbła trawy spiew ptaków szum płynącej pieknie przejżystej wody,cos pięknego.

Długie godziny spędzone w domu na przygotowanie się do tej wyprawy nie poszły na marne,wrecz przeciwnie zrekompensowały wszystko co mogłem sobie wyobrazic.
Już samo dojście nad wodę dało mi dużą satysfakcję i emocje,czy zalicze walkę z tutejszym kropkowanym drapieżnikiem czy też dziś to on bedzie góra i wystrychnie mnie na dudka?
Pierwsze rozlożenie spinningu nad wodą dobór przynęty odpowiednie ustawienie hamulca i zaczynam.

Pierwszy rzut i od razu przyslowiowa wiewióra:)oj chyba przez zimę zapomniałem jak się zarzuca,nic podobnego to po prostu emocje na widok pierwszego pięknego dołka mnie poniosły i po prostu zerwałem ten rzut,drugi będzie na pewno bardziej udany.I nie myliłem sie było dobrze,a radośc jaką daje sam ruch korbką praca przynęty nie do opisania po prostu.Nie mogąc nacieszyc sie tym wszystkim zapomnialem,że przybylem tu nie tylko dla tych przyjemnosci i relaksu jakim jest samo bycie nad wodą,ale również tej najważniejszej jaką jest pierwsze w roku branie,hol ryby i zwrócenie jej wolności za piekną walkę.

Każde kolejne miejsce obławiam coraz dokladniej wykonując czasami rzuty,które czasami same mnie zaskakuja w swej dokladności i idealności podania przynęty. Nie stety jak narazie nawet ani wyjscia do przynęty.I od razu kłębiące się w głowie mysli nie ta przyneta,albo za glośno podeszlem jednak do tego dolka,czy może za male wyprzedzenie rzutu i ryba mnie spostrzegła,może jednak coś z ciśnieniem i przerywający te myśli charakterystyczny plusk wody.To mój przeciwnik pstrąg dal o sobie znać atakując plynąca sobie po powierzchni leniwie pierwsza z pojawiających się żab.

Od razu skok adrenaliny pulsujce szybciej serce i myśl widzial mnie czy nie,w końcu zaatakowal prawie pod moimi nogami tuz pod skarpą na ktorej stałem.kolejny rzut spokojne sprowadzenie przynety i nic-myslę sobie spryciaż połknął sobie żabke i na razie ja konsumuje gdzieś w głębszej części swojej podwodnej kryjówki.
Idę dalej.

kolejne miejsca obławiane bez rezultatu i zbliżający się powoli koniec dnia.Promienie słońca padają na wode przez łyse jeszcze konary drzew i przelewajaca sie we mnie radość z pierwszej pstrągowej w tym roku wyprawy.
I jednak dziś kropkowaniec okazał sie górą,ale nie zrezygnowany wracam do domu z myslą,że jeszcze tu wrócę by odnależć swego rywala i stoczyć z nim gwaltowny,piękny i zażarty pojedynek.

Opinie (10)

Amitaf

Czytam i widzę, że Cię wzięło! I bardzo dobrze. Jak już wiesz nie każda wyprawa kończy się rybą? Sam wiele razy nawet nie widziałem Kropka. Bardzo dobrze, że już idąc nad rzeczkę myślisz o wypuszczaniu ryb. To się chwali i tak trzymaj! A kłusole to plaga większa jak Bobry z Komarami razem wzięte. Za felieton 5*****.

[2010-05-27 10:06]

klos

ode mnie piąteczka:)                                                                                                                                                                                                                                                             [2010-05-27 10:45]

użytkownik

no super opowiadanko 5 [2010-05-27 11:48]

kluseker

Bardzo fajnie i ładnie przedstawiłeś przyrode nad rzeką:) Masz racje złowienie ryby to nie ostateczność, ważne że można tak miło odpocząć. Pozdrawiam. [2010-05-27 12:03]

użytkownik

Złowienie i wyciągnięcie ryby trwa kilka minut a może i mniej, lecz właśnie dla tych paru minut człowiek potrafi całymi godzinami tkwić nad wodą i czekac na tą chwile. Nie dziś to może jutro , dzisiaj ryba była góra a ty wielkim przegranym. Pozdrawiam i życze połamania. [2010-05-27 14:13]

koziolek95

fajne opowidanie zawsze się nogi ''uginają'' na widok dużej atakującej ryby też kiedyś to przeżyłem a o rzuty nie ma się co martwić zawsze po dłużesz przerwie moze sie tak zdarzyć pozdrawiam i daję ***** [2010-05-27 19:04]

Amitaf

Czytam i widzę, że Cię wzięło! I bardzo dobrze. Jak już wiesz nie każda wyprawa kończy się rybą? Sam wiele razy nawet nie widziałem Kropka. Bardzo dobrze, że już idąc nad rzeczkę myślisz o wypuszczaniu ryb. To się chwali i tak trzymaj! A kłusole to plaga większa jak Bobry z Komarami razem wzięte. Za felieton 5*****

[2010-05-27 20:17]

Amitaf

Czytam i widzę, ze Cię wzięło! I bardzo dobrze. Jak już wiesz nie każda wyprawa kończy się rybą. Sam wiele razy nie widziałem Kropka. Bardzo dobrze, że już idąc nad rzekę myślisz o wypuszcaniu ryby. To się chwali i tak trzymaj! A kłusole to plaga wieksza niż Bobry z Komarami razem wzięte! Za felieton 5*****.

[2010-05-27 20:24]

Tomekoo

w tym roku po mojej pierwszej życiu wyprawie na kropki mimo że w strasznej szarudze i bez życia jak i również bez złowionych ryb nosiła mnie adrenalina chyba z tydzień;) coś pięknego;) ***** [2012-06-17 11:35]

użytkownik

Ładnie opisane. Pozdro***** [2013-10-12 14:15]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…