Pierwsze majowe pstrągi

/ 9 komentarzy / 5 zdjęć


3 dzień maja zapowiadał się bardzo dobrze. W prognozach pogody niby dominowały chmurki z deszczem, ale za moim oknem widać było tylko słońce. Postanowiłem ten dzień spożytkować i wyjść sobie nad pobliską rzeczkę i pobawić się troszeczkę z pstrągami.

Od razu mówię, że nie będzie to długi artykuł, ponieważ przygotowuję się do jutrzejszego wyjazdu, na spóźnioną karpiową majówkę. Po kilku dniach deszczu woda w rzece nie była taka jak zawsze. Co prawda to prawda, była przejrzysta, ale również była o jakieś 15 centymetrów wyższa, co na małej rzece daje się odczuć. Pierwsza miejscówka i wyjście średniego pstrąga! Zacinam, ale niestety ryba po kilku sekundach na haku spada. Wzięła oczywiście na malutką, srebrną błystkę. Tego dnia wziąłem ze sobą swoją kamerkę sportową, którą niedawno kupiłem. Niestety jeszcze nie umiem się nią zbyt dobrze posługiwać i dlatego filmik z holu największego pstrąga dnia dzisiejszego poszedł w zapomnienie. Ale wróćmy do pobytu nad wodą. Mijam kilka kolejnych, dobrych miejsc i nic! Dziwne, ostatnio ryb tutaj nie brakowało. Na pierwszej skarpie muszę wchodzić po pas do już dość ciepłej górskiej wody tylko i wyłącznie po to, żeby uratować blaszkę, która jak do tej pory robi największe zamieszanie na tej rzece! Rzeczka można powiedzieć, że ma już późnojesienną temperaturę wody - ani ciepła, ani zimna. Kolejna miejscówka i z kolejnej skarpy udaje mi się w końcu zaciąć potokowca! Nie jest duży, dałbym mu może jakieś 20, góra 25 cm. Dziękuje mu za spotkanie i wraca do wody, z której nawet na chwilkę się nie wynurzył.

Opuszczam miejsce, w którym udało mi się złowić "średniaka" i z nadzieją na wielkiego, niedawno zaobserwowanego pstrąga podążam do kolejnej miejscówki. Cichutko, bez najmniejszego szelestu udaje podejść mi się na kolanach stosunkowo blisko wody. Jestem schowany za jakimś krzewem. Rzucam w górę rzeki w obiecujące miejsce. Kilka rzutów i ani jednego wyjścia! Coś tu jest nie tak. Woda po stronie, w którą rzucałem była oświetlona przez słońce. Zauważyłem za sobą dosłownie metrowy kawałeczek głębszej wody, schowanej w cieniu, z "dziurą" pod brzegiem. Do tego korzenie rosnącego tam drzewa wpadały do wody. Zarzuciłem. Nie zdążyłem nawet zrobić jednego, pełnego kółka korbką kołowrotka i musiałem zacinać! Pstrąg pięknie wyszedł pod praktycznie samą powierzchnię do blaszki! Hol na początku jest za spokojny... Coś jest nie tak... Próbuję podebrać rybę, a ta rusza jak strzała na głęboką wodę, w miejsce gdzie świeci słońce. Wyskakuje z wody, muruje do dna, za chwilkę młynek za młynkiem... Szaleje! Walka jest na prawdę piękna, aż szkoda, że akurat wtedy bateria w kamerce rozładowała się... Po kilku minutach z problemami z wysokiego brzegu podbieram rybę. Jest moja! Piękny, ponad 30-cm pstrąg! Kilka zdjęć i spływaj! Bez problemów odpływa w ciemną otchłań...

Przy kolejnym ciekawym miejscu jestem świadkiem czegoś dziwnego... Do 6-cm woblerka Adama L. wychodzi co najmniej czterdziestak! Zachowuje się jednak dziwnie... Uderza, ale nieskutecznie po czym zatacza wokół wolno prowadzonego wobka kilka kółek i ucieka... Zataczał takie kółka jak źle ustawiony wobler... Nie wiem co to miało znaczyć. Później jeszcze przy kilku rzutach wobkiem, jak i błystką czy nawet małym ripperkiem pstrąg wychodzi i pokazuje, że jest zainteresowany przynętą, ale nie chce jej połknąć! Do tego włącza się troszeczkę mniejszy braciszek opisywanej ryby. Niestety obydwie nie chcą zaatakować...

Na koniec doławiam jeszcze małego pstrążka.

A sceneria wokół rzeki zaczyna być coraz piękniejsza co pokazuje jedno ze zdjęć...
 

 


4.3
Oceń
(12 głosów)

 

Pierwsze majowe pstrągi - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+2
Zaraz będzie wrzask że wrzuciłeś fotkę niewymiarowej ryby... Małe bo małe ale i tak ładne stworzonko. W życiu nie łowiłem pstrągów i kompletnie się na tym nie znam chociaż ryba jak ryba - pewnie bym załapał w lot. Podobają mi się strasznie te małe rzeki.... Mają w sobie jakąś magię której brak ich wielkim siostrom.*****. (2016-05-05 18:44)
kabankaban
0
Kamil ja w pisaniu wziąłbym poprawkę na wielkość ryb i zachwytów nad ich wielkością bo średniak według mnie to 35+ a ten twój to jeszcze maluch. Podarowałby sobie kilka zdjęć co do publikacji. (2016-05-06 09:36)
rysiek38rysiek38
+1
Ja też miałem ochotę poganiać za kropkiem ale niestety tam gdzie byłem to je dosłownie wymiotło kilkanaście kilometrów w dół t6ak że został mi zalew i kulka,nie ukrywam że troszke zazdroszczę :-) (2016-05-06 18:02)
piotr48piotr48
+1
cóż u mnie tylko pstrągi z hodowli z Tarnowa i proszę o oddzielenie funkcji PZW z prywatnym biznesem mam na myśli oddział PZW PIŁA , precz z Tarnowem (2016-05-06 22:23)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Nigdy pstrągów nie łowiłem, nie występują w okolicach i wodach pzw gdzie łowię, a chętnie bym powalczył z kropkowańcami :-) Na komercji nigdy nie byłem i chyba nie będę. Uważam, że jest jeszcze sporo wody pzw, na której można i trzeba próbować połowić. Ciekawy opis jak dla mnie choć miałeś pecha co do rybek, nie były za duże ;-) (2016-05-08 18:10)
rysiek38rysiek38
0
Co do wielkości to i tak w miarę tym bardziej że to woda górska - kiedyś wymiar na nich to było 25 a na np.rzeczkach pomorskich 30,dwa tygodnie polowalem kiedyś na wymiarka na wiśle i trafił się jeden !!! w Ustroniu (2016-05-09 18:04)
kabankaban
0
"Kiedyś" robi różnicę. Ja łowię praktycznie na tych samych terenach i podtrzymuję to co naklikałem. (2016-05-09 19:39)
bibun1bibun1
0
Jeżeli ten czterdziestak wyszedł i oglądał wobler to już połowa sukcesu bo wiesz, gdzie jest. Co do tego, że oglądał a nie wziął to nie na darmo ma już czterdzieści a nie 20 cm, już niejedno widział w wodzie i sprawdza czy coś co przepływa na pewno jest jadalne. Proponuję spróbować wtedy gdy woda będzie ,, po deszczu '' trącona, ewentualnie zmienić przynętę, obecnie może to być imitacja żaby ( gumowa lub woblerowa), może być obrotówka, lub też wobler ale na przykład pływający wpuszczony w strefę obecności pstrąga. Trzeba pogimnastykować się trochę. (2016-05-12 10:29)
florek13florek13
0
Każda rybka cieszy. Z maluchami delikatnie i za rok będzie 30-40 cm. Nie wszyscy mają szczęście jak Luxxxis i mają kabany po 60 cm w okolicy U mnie (mazowieckie) 40 cm to już ładny pstrąg. Łowić , łowić i jeszcze raz łowić. Tak jak kolega napisał, wiesz gdzie mieszka 40, poczekaj , kiedyś weźmie. (2016-05-14 08:53)

skomentuj ten artykuł