Pierwszy dzień wakacji i...

/ 5 komentarzy

Ze względu na to, ze to mój pierwszy wpis proszę o wyrozumiałość czytelników :)

29 Czerwca-zakończenie roku szkolnego, odbieranie świadectw i pytania "zdałeś?,zdałeś...?"
Na szczęście ja z tym problemów nie mam :).
Po powrocie ze szkoły jeszcze rehabilitacje...trudno, w końcu noga kiedyś musi być sprawna po operacji :)
Pod koniec rehabilitacji sms do kolegi Jarka z pytaniem o wypad na rybki :)Odpowiedz była pozytywna i umówiliśmy się o 15.45 na podwórku.Szybki powrót do domu,obiad, małe pakowanie zanęty i innych sprzętów i jedziemy-niestety tramwajem bo jeszcze nie samochodem ...Cel podroży?łowienie na grunt na Wiśle :)
Wybija 15.45 i jedziemy na Wisłę w Warszawie w okolice Mostu Gdańskiego. Wysiadamy na Moście Gdańskim po stronie praskiej i idziemy do miejsca w którym zazwyczaj łowimy na Wiśle<2główka od mostu Gdańskiego .W drodze na "miejscówkę" mowie do kolegi ze łowiłem już na mazurach na tą zanętę co posiadamy i się sprawdzała.Dochodzimy do miejsca naszych wcześniejszych połowów i?...
"Jezuu ile osób"co oni tu wszyscy robią?..."-mowie do kolegi.Tu ktoś łowi, tu ktoś łowi, a tu się ktoś opala...Trudno idziemy dalej...zajęte...zajęte...solarium...solarium...coraz bardziej zdenerwowany sytuacją i słońcem mam dużo negatywnych myśli co do naszego dzisiejszego łowienia.
"Dawaj pójdziemy pod sam most Gdański.No ok to idziemy.Takim sposobem doszliśmy z powrotem pod most.Oo pusta główka chodź tam może połowimy :)).
Trochę popatrzyliśmy gdzie tu można połowić i zaraz nasze zestawy lądowały już w wodzie z pinką na haczyku.
Fajnie, już mam zaczep po pierwszym rzucie mówi kolega i po przyponie...sekundę później mowie ze mam lekkie branie-szybkie zacięcie i hol małego krąpia,który szybko wraca do wody.Kolega zmienia miejsce po drugiej stronie główki a ja zostaje i rzucam w miejsce pierwszego brania.Po chwili dochodzi coraz więcej osób zazwyczaj z piwami i jeden wędkarz który rzuca około 30min na spinning i nic ...w tym czasie kolega Jarek zerwał jeszcze jeden zestaw po drugiej stronie główki... .Po mojej stronie brań 0 a po stronie kolegi kilka pustych brań... Kolejne dopełnienie koszyczka zanętą, rzut i nic...Wędkarz łowiący na spining mówi ze ryba nie bierze bo woda opadła i ryba siedzi w nurcie na głębszej wodzie... No nic trudno łowimy dalej :)
Ja to sobie porzucam na spining-mowie do kolegi.Przerobiłem zestaw z gruntu na spining i poszedłem rzucić sobie po drugiej stronie główki niewielką blaszką.pierwszy rzut i co? i ostatni bo zaczep...ahh ta Wisła...zrezygnowany nie chce już łowić na spining i postawiam po prostu posiedzieć i popatrzeć się razem z kolegą w jego szczytówkę od feedera i po niedługiej chwili kolega ma całkiem porządne stukniecie i jeszcze drugie i trzecie w ciągu sekundy dosłownie.Siedzę sobie z podbierakiem i mowie do kolegi-mógłbym w końcu użyć tego podbieraka może co?Kolega z racji nie dużego oporu mówi ze podbierak raczej nie będzie potrzebny lecz po chwili holu ryby mówi ze już lepiej ją czuje i mówi żebym podebrał a tu co?leszcz ale jak to leszcz- wiadomo, że zbytnio nie waleczna ryba.Po wyciągnięciu z pyska haczyka i przyłożenia do reki ryba wraca do wody bez zdjęcia, ponieważ nie chcieliśmy już jej męczyć.Jak się okazało chwile później miała ona 42cm-nowy rekord życiowy kolegi w tym gatunku .Założenie nowego robaka i dołożenie zanęty i zestaw leży trochę bardziej na lewo niż wcześniej.Czekamy i nic...Przerzuć w te miejsce co wcześniej. Zestaw powędrował w poprzednie miejsce i czekamy...po jakiś 5-7minutach następuje bardzo mocne branie-kolega zacina i mówi ze czuje dużo większy opór niż przy poprzedniej rybie :) No to czekam z podbierakiem.po chwili kolega mówi ze stoi w miejscu i myśli ze ryba pościła, a haczyk się zaczepił o jakiś kamień... i idzie w prawa stronę aby spróbować go odczepić i z powrotem.Mowie do niego-Jarek może to sum muruje tak do dna i się nie rusza w ogóle choć sam nie wierzyłem w to co mówię.Kolega próbował trochę mocniej podciągnąć rybę do góry i w końcu wyszła ona z dna i zaczął się hol.To jednak nie zaczep -mówi kolega i dodaje ze czuje znów opór ryby.Po chwili holu widzę przed sobą pierwszy raz w życiu sumika .I co?nie mówiłem ze to sum-powiedziałem do kolegi :) Sumik w podbieraku-ryba została odhaczona i wróciła do wody.Teraz już wiemy z kolegą ile siły ma sum około 30cm i zastanawiamy się jak ludzie wyciągają sumiska ponad metrowe i ile one maja siły dopiero.Po złowieniu suma zestaw poleciał jeszcze raz w te samo miejsce lecz już bez efektu.Na koniec pada zdanie "my tu jeszcze wrócimy" i jedziemy do domu.

Niestety przy dodawaniu zdjec jest komunikat ze nie jestem uprawniony-może nie umiem dodać w co wątpię :)

Kamil Gawryś

 


5
Oceń
(24 głosów)

 

Pierwszy dzień wakacji i... - opinie i komentarze

eXoticeXotic
0
Fajny artykuł. (2012-07-01 12:58)
lewy6034lewy6034
0
Spoko artykuł..Piątka na zachętę!!! (2012-07-01 14:34)
paawel1paawel1
0
ładnie opisane 5 (2012-07-02 21:55)
kris197kris197
0
Bardzo przyjemnie się czytało,gratuluję :)
(2012-07-03 20:55)
Mieszko789Mieszko789
0
Witam. Naprawde fajny wpis, lecz unikałbym raczej zdań typu "zdałeś?,zdałeś.?" lub jedziemy-niestety tramwajem bo jeszcze nie samochodem lecz pomimo to naprawdę super artykuł. Pozdrawiam.
(2012-07-04 19:45)

skomentuj ten artykuł