Pierwszy karaś w życiu

/ 3 komentarzy / 3 zdjęć


Tak jakoś dziwnie się złożyło ze odkąd wędkuję nigdy nie złowiłem karasia. Niby ryba pospolita, niby chętna do atakowania przynęty a mi się nie udawało. Nawet kilka razy zdarzyło mi się pojechać wyłącznie z chęcią i nastawieniem na karasia. Zbierałem informacje gdzie karaś występuje w mojej okolicy i jeździłem tam. Nęciłem pod karasia a i tak łapałem płotki leszcze i inne karpiowate natomiast karaś był dla mnie nieuchwytny. Do dziś.

Skoro świt , gdy tylko zobaczyłem bezchmurne niebo wyskoczyłem z łóżka ubrałem się i do auta. Nie przeszkadzało mi to że musiałem skrobać szyby- w nocy był przymrozek.

Odpaliłem auto i ruszyłem w kierunku na Jelcz Laskowice by zobaczyć co słychać na starorzeczach Odry. 

Po 20 minutach jestem nad pierwszym. Matunin. Znajduję wolne miejsce siadam. Zarzucam spławik , rozkładam drugą wędkę a tu branie. Zacinam i po chwili trzymam w dłoni płotkę. Myślę - będzie nie źle. Okazało się jednak że miłe złego początki. Trzy godziny i mam w siatce trzy płotki i krąpika. Męczę sie niesłychanie. Postanawiam zmienić zbiornik. Jadę na Łachę. 

Scenariusz podobny zarzucam spławik i od razu branie- zacinam ale pudło. Potem w ciągu godziny takich brań mam kilka ale nic nie wyciągam. Postanawiam jechać dalej w kierunku Oławy. 

Dojeżdżam na miejsce zarzucam spławik i znów branie prawie natychmiast. Zacinam -pudło, potem następne i następne. Nie wiem o co chodzi, poirytowany postanawiam spróbować na grunt. 

Zarzucam zestaw i montuję feederka. W tym czasie odzywa się sygnalizator. Zacinam i jest ! chwila holu i w moich rękach ląduje Karaś !!!! Piękny 24 cm!.

Jestem niesamowicie szczęśliwy .

Zarzucam ponownie a obok zarzucam feedera. Kilka chwil i mam branie na teleskopie zacinam i jest, kolejny karaś. Nim zdążyłem go wyhaczyć branie na feederze. Zacinam, zahaczam żyłką o podpórkę i... zrywam zestaw. Montuję od nowa, w tym czasie ponownie wyciągam karasia. 20 cm.

Zarzucam feedera i branie z opadu!. Zaczynam hol, idzie ciężko po chwili widzę że ciągnę dwa koszyczki. Pierwsza myśl że ściągnąłem sam siebie - ale nie. 

To ten zerwany zestaw. Wyciągam karasia odpinam go, łapię za żyłkę z drugim , zerwanym koszyczkiem, a tam też karaś!!. Odzyskałem koszyczek z rurką przypon z hakiem i krętlik , oraz rybę na której to urwałem !

Siedzę nad wodą w sumie 3,5 godz i w tym czasie wyciągam 49 karasi najmniejszy 18 cm a największy ma 28 cm. Jak ich nie miałem to nie miałem a jak złapałem to od razu hurtem !!

Muszę podsumować ten pierwszy kwartał łowienia w tym roku- moich 50 wypraw.

Ubiegły rok nie był dla minie dobry wędkarsko. Złapałem co prawda kilka okoni po 38-40 cm jednego sandacza 78 cm, kilka wymiarowych amurów, karpi i trochę drobiu ale generalnie bez rewelacji. Sezon zimowy spędziłem na nauce. 

Czytałem przeglądałem słuchałem bardziej doświadczonych, oglądałem filmy i wyciągałem wnioski. Postanowiłem przeczytać jak najwięcej książek o tematyce wędkarskiej . Nauka nie poszła w las. 

W trakcie moich 50 tegorocznych wyjazdów nad wodę tylko raz wróciłem o kiju. Złowiłem 24 wymiarowe karpie , największy 50cm ( nie na komercji- tych nie liczę), kilkadziesiąt leszczy- największy 62 cm , złowiłem też kilkaset płoci ( kilkukrotnie wynik powyżej 40 w trakcie jednej wyprawy) największa miała 33 cm, kilkadziesiąt krasnopiór, największa-28 cm, jednego 38 cm jazia, jednego sumika i kilkanaście jazgarzy i okonków.

Spalonych brań nawet nie zliczę. Łowiłem na tych samych wodach co w ubiegłym roku i miałem na nich o niebo lepsze rezultaty. Kilka zbiorników odczarowałem ;)



Warto się szkolić, wtedy hobby może stać sie jeszcze większą przyjemnością. 



PS; Wszystkie wyżej wymienione nadal pływają by cieszyć kolegów po kiju

 


5
Oceń
(14 głosów)

 

Pierwszy karaś w życiu - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
0
Tak czasem bywa że ryby potwierdzają swoja nieprzewidywalność,u nas np jest staw "haldexem"zwany-jest tam niby wszystko ale raz czy dwa do roku trafia się dzień że bierze leszcz i mozna złowic w godzinę nawet kilka sztuk po czym jest rok przerwy i nie weżmnie ani jeden nikomu - ot taka niewytłumaczalna ciekawostka (2015-04-20 16:05)
LeoAmatorLeoAmator
0
Tez uważam ,że teoria jest niezmiernie ważna jednak ja łowie praktycznie 100% na rzece i to bez czytelnych regulacji a w każdej publikacji jakieś główki ,klatki itp.Dlatego ciągle sam muszę kombinować i dostosowywać swoje łowienie do tych warunków. Gratuluję pięknie spędzonego dnia. (2015-04-20 16:30)
użytkownik167078użytkownik167078
0
Karaś to fajna i smaczna rybka która potrafi zadowolic wędkarza. Kiedys własnie specjalnie nastawiałem sie na karasie jeździłem i fajna była zabawa. Po zakonczonym wędkowaniu prawie wszystkie wracały do wody bo w 95% od kiedy wędkuje ryb nie zabieram. Chętnie wybrał bym sie ze spławikówka na karasie jednak w mojej miejscowości nie ma łowiska gdziewystepuje duzy karaś. (2015-04-23 09:05)

skomentuj ten artykuł