Zaloguj się do konta

Pierwszy karp

No i stało się !!!

A mianowicie stało się to , że pojawił się w mojej „karierze” wędkarza pierwszy karp .

Ale od początku ……

Pewnego majowego dnia , wybrałem się na jeziorko Szczęśliwickie celem rekonesansu , jakie rybki tam pływają . Wstałem więc około 5.00 rano , spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy , wchłonąłem śniadanie z kawą w tempie jakie mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło i z mocnym postanowieniem złowienia rybki wyruszyłem na łowisko . Jako że Szczęśliwice są ode mnie kawałek drogi , więc około 7.00 przy pomocy komunikacji łączonej (autobus + piechota) dotarłem na miejsce . Niestety nie byłem pierwszy na tym łowisku . Ale nic to. Ryb przecież nie zabraknie , a najważniejszy w wędkarstwie jest przecież kontakt z naturą.

Po wykonaniu obowiązkowej buchalterii (rejestr połowów) przystąpiłem do rozkładania stanowiska . I tu pierwszy szok . Miałem przecież wziąć niezbędne minimum , a wziąłem prawie wszystko . Jak ja się zabrałem autobusem z tym całym majdanem , zastanawiam się do tej pory . Ale do rzeczy . Buchalteria wykonana , zestaw ze spławikiem uzbrojony , przystępuje do łowienia . Na pierwszy ogień biały robak . Czekam i czekam a tu nic . Pierwsze 15 minut , pół godziny , godzina nic.

Myślę , może robaczek nie skuśny , wieszam więc kukurydzę . Psia krew też nic . Może tym rybom moja nieogolona gęba nie odpowiada . Ale przecież nie będę się tam golił .
Bo co sobie ludzie pomyślą ? W pewnym momencie postanowiłem przyjrzeć się sprawie dokładniej . Z gruntu dokładniej . Przezbroiłem zestaw na gruntówkę z koszyczkiem , postawiłem podpórki , dodałem dla pikanterii sygnalizator brań , na hak kukurydza , koszyk pusty i tak przygotowany zestaw hop do wody . Podnęciłem kukurydzą i jak się można było spodziewać , dalej nic !!! . Może tam nie ma ryb ? W akcie totalnej desperacji podpytałem towarzyszących mi wędkarzy jakie w tym miejscu jest dno i dowiedziałem bardzo ważnej rzeczy . Jeziorko Szczęśliwickie jest dość mocno zamulone , a że zastosowałem krótki przypon więc mój zestaw tonął w mule . Więc jak ta ryba miała cokolwiek zobaczyć ?

Wyciągam wędkę , przywiązuję nowy przypon , tak na oko 55-60 cm i zestaw hop do wody .
Podsypałem kukurydzą , czekam . Na efekty nie trzeba było długo czekać . Na początek była niezła zabawa z drobnicą . Co rzut , to branie . Płotki , karasie . Zabawy co niemiara . Aż w pewnym momencie , branie jakieś nietypowe dla drobnicy . Nie agresywne , ale delikatne z pewną nutą finezji . Sygnalizator zapiszczał tylko raz , ale widzę po bombce że coś jest po drugiej stronie wędki . Przyciąłem trochę w ciemno , ale się udało . I tu zaczęła się jazda . Jak ta ryba chodzi . Dla nieobytego z karpiami wędkarza jest to coś czego nie można opisać słowami . Ta ryba potrafi robić takie odjazdy że momentami bałem się o sprzęt , czy wytrzyma . Po kilkunastu minutach walki z rybą , wędką , hamulcem kołowrotka udało mi doholować , jak się okazało karpia , w okolice podbieraka . I tu kolejna niespodzianka – podbierak za krótki . Wołam więc ludzi na pomoc . Komiczna sytuacja , wędkarz pierdoła wołający pomocy , ryba na haku i za krótki podbierak . Dzięki pomocy towarzyszących mi wędkarzy ryba wylądowała na brzegu . Po sesji fotograficznej karp wrócił do wody . Tak na oko miał około 35 cm (pudełko widoczne na fotce ma 30 cm) . Tego dnia miałem jeszcze 4 małe karpiki . Wszystko oczywiście wróciło do wody .

Na koniec pragnę pozdrowić i podziękować kol. Mariano oraz innym kolegom wędkarzom, którzy towarzyszyli mi tego dnia nad wodą za okazaną pomoc .

P.S. Chyba łyknąłem karpiowego bakcyla , co mnie trochę martwi bo znowu szykują się zakupy - wędki , kołowrotki , rod pod , itd , itp……

Opinie (15)

jajaca

Czytam ten tekst po raz kolejny i za każdym razem coraz bardziej mi się podoba.

5 ***** oczywiście i czekam na następne.

[2010-05-20 13:16]

Norbert Stolarczyk

Miałem nic nie mówić lecz co tam :) Po wyholowaniu pierwszego karpia radość moja była co najmniej taka sama jak twoja Robercie, więc całkowicie rozumiem jak bardzo się cieszysz.Miło jest wiedzieć że koledzy z kawalerki również jak i ja uprawiają wędkarstwo. Pomimo że dzieli nas od siebie obecnie kilkadziesiąt kilometrów które uniemożliwiają jak niegdyś bez mała codzienny kontakt to jednak musimy zadziałać i umówić się na Jeziorko lub Wisełkę.Ta gruntówka o której kiedyś wspominałeś i jeżeli ją kupiłeś nadaję się idealnie :)Pozdrawiam. [2010-05-20 14:37]

Norbert Stolarczyk

Zapomniałbym dodać, oczywiście pić za opowiadanie. Bardzo fajny tekst z humorem i z jajem, pisz więcej :) [2010-05-20 14:40]

robcik

Dzięki serdeczne za oceny :) Cieszę się że relacja z mojej ostatniej wyprawy Wam się podobała :)NorbertNa grunt to jakiś czas temu kupiłem Mikado M Tele Rod 3.30 m/100 gr . Myślę że na karpia będą dobre . Ostatnio kupiłem wędkę na spławik Dragon Thytan Specialist 3.60 m/30 gr . Na Wisłę mam takiego starego rosyjskiego (bazarówka) szklaka 3.00 m/20-50gr (wieszałem 100 gr i dawał radę) który już parę ładnych leszczy z tej rzeki wyciągnął , więc temat wspólnej wyprawy jest jak najbardziej otwarty . Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję :) [2010-05-20 15:11]

chudy028

Tekst o tyle niezły, że nie jest przegadany. Autor wydaje się pisać tak, jak w istocie widzi otaczające go okoliczności i jak przeżywa to, co wokół niego sie dzieje. Nie ma zamiaru uwodzić czytelnika wydumanymi dygresjami i filozoficznymi refleksjami, bądź zgrywać się na erudytę czy mistrza gatunku. Więc niech dalej przysyła zapiski o tym, co na rybach "widział, słyszał i czuł". A ja z przyjemnością poczytam.

[2010-05-20 18:32]

użytkownik

Muszę powiedzieć że opowiadanko niezłe  bardzo pilnie przeczytane i tylko jedna refleksja się nasuwa, oby tak dalej, piąteczka ***** [2010-05-21 19:10]

CyberKier

Życzę coraz większych karpików. Oczywiście *****, fajnie się czytało :) [2010-05-23 14:06]

spines21

jeszcze jeden :)karpiki potrafią wciągnąć:)większe nawet do wody:)dopiero po paru sztukach zacząłem kontrolować co robię podczas holu,bo tak się podpalałem, że nie wiedziałem co i jak robię:)i za każdym razem się dziwiłem,że wyłowiłem taką sztukę.:)o ile wylądowała na brzegu.bo różnie bywało .życzę wielkich karpi, pięknych holów i opowiadań takich jak to. [2010-05-25 22:09]

Kosa1916

Uuuu nieźle 35 cm... Mój pierwszy okaz mierzył 47 cm i na nieco lepszym łowisku (tak mi się wydaje) Ale dałem oczywiście 5. Pzdr!! [2010-05-30 12:10]

xmailer

Oczywiscie piateczka sie nalezy, bardzo wciagajacy tekst Pozdrawiam [2010-06-01 08:16]

witiakwicol1

Fajnie jest capnąć pierwszą rybcie bo ona najbardziej cieszy,GRATULACJE.Pozdrawiam.+++++ [2010-07-18 20:12]

Alios5

gratulacje!!! Czytając ten artykuł tak mnie wciągnął, że prawie w myślach byłem tam na tym samym łowisku gdzie Ty złowiłeś tego karpia. obce łowisko to nie lada wyzwanie i trzeba się popytać miejscowych wędkarzy. Artykuł bardzo ciekawy i piątka leci. pozdrawiam. Czekam na więcej emocji. [2010-07-25 12:45]

zabol69

super opowiadanie. Zycze kolejnych sukcesow. za opowiadanie oczywiscie 5 pozdrawiam [2010-07-27 09:45]

krokiet697

ładny ładny [2011-03-10 21:30]

użytkownik

Dobrze się czyta to krótkie , proste opowiadanko . Lekkie , proste i łatwe w odbiorze . Daję 5 - za barwny język i opis przygód . [2011-08-16 15:47]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej