Zaloguj się do konta

Pierwszy sumik

[p] Witam, dzisiaj chciałem wam opowiedzieć jak złowiłem mojego wymarzonego pierwszego "wąsacza".
W końcu nadszedł ten nasz wymarzony koniec roku szkolnego, nareszcie wakacje! Więcej wolnego czasu= więcej wyjazdów na rybki. Dodam że jeszcze nigdy wcześniej nie złowiłem suma. O sumie, nawet takim na 20 cm marzyłem już przez dłuższy czas. Głównie łowię nad rzeką San która słynie z bardzo dużych sumów i boleni.
Od razu po otrzymaniu świadectw, około godziny 13.00 chwyciliśmy z kolega wędki i "go go fishing!" Około godziny 13.30 byliśmy już na miejscówce. Łowiliśmy przy ujściu małej rzeczki do Sanu. Łowiłem na dwie gruntówki, w sumie to kolega łowił na jedną ale mniejsza z tym. Jedna wędka to feeder classic 360cm cw- 80-100gram, kołowrotek JAXON AMADO AXL 600, żyłka główna 0.22, koszyczek zanętowym 60 gram, przypon 0.18 i haczyk nr 8. Druga wędka to karpiówka konger carbomaxxx carp 360cm cw- 80 gram, kołowrotek JAXON AMADO AXL 600, żyłka główna 0.25, ciężarek 80 gram, plecionka przeponowa 0.8 i wydłużony haczyk z zadziorami typowy na rosówkę nr 4 lub 6 (już dobrze nie pamiętam)
Przynęty- rosówki, kukurydza i tradycyjnie białe robaki.
Zanęta- Bogusława Brudy- jaź, kleń, leszcz.
Około godziny 14.00 wędki były już zarzucone, ognisko rozpalone, stanowisko z śmieci wyczyszczone, a teraz nic tylko czekać na branie. Do około godziny 15.00 ukleje i malutkie krąpiki brały nawet na kukurydze i rosówkę. Około godziny 15.30 na karpiówce z rosówką na haku zameldował się leszczyk około 15cm, więc pomyślałem sobie "może w końcu coś większego wejdzie w łowisko". Lecz niestety się myliłem. Do godziny 16.00 kompletna cisza, nawet uklejki nie brały, więc myślę sobie że pewnie jakiś drapieżnik wszedł w łowisko i wszystko przepłoszył.
Po godzinie 16.00 z nudów usiadłem sobie obok ogniska i zacząłem strzelać do niego zapałkami, rzucać wszystkie patyki jakie miałem pod ręką, a później szukałem patyków bo mi się skończyły i nie miałem już co rzucać . Lecz po chwili moje nudzenie się skończyło, kolega zaczął coś do mnie krzyczeć.
- Artur!!
- Co ?!
- Chyba coś na karpiówce bierze.
- Pewnie ukleja szarpie za rosówkę, nie zacinaj.
- Ok.
Za chwile usłyszałem tylko jak coś wybiera żyłkę z kołowrotka... Przybiegam do wędki a tam wędkę na podpórce trzyma tylko kołowrotek. Przełącznik wolnego wolnego biegu w dół i cięcie...
Czuje opór i myślę "siedzi coś większego".
- Kamil!
- Co ?
- Weź podbierak, zejdź z nim na dół i podbierz tą rybę, jak będziesz ja widział to powiedz mi co to jest.
- Sum chyba.
Pierwsze o czym pomyślałem to "w konia mnie chyba robi", ale myliłem się, na prawde był to 35cm sumik. Kiedy go zobaczyłem to po prostu uśmiech sam zawitał mi na twarzy, "ale chwila, chwila" powiedział kolega, "ma coś w pysku, uklejka". Okazało się że jakaś uklejka chcąc, nie chcąc zaczepiła sie na haczyku mały sumik chciał ja zaatakowac i sam się zawiesił na haczyku. Oczywiście szybko go wychaczyłem, kilka fotek i do wody.
Nie dość że pierwszy dzień wakacji, do szkoły nie trzeba chodzić, to jeszcze taka miła niespodzianka mi się trafiła. Wyprawe zaliczam do jak najbardziej udanych.

PS. Wiem że sum miał jeszcze okres ochronny ale złowiłem go całkiem przypadkowo.[/p]

Opinie (3)

PatrykLin1997

Fajny opis ale za dużo byków :) [2013-07-15 19:17]

jacenty75

Ale kijaneczka, życzę Ci w przyszłości spotkania z takim 35kg. [2013-07-16 13:41]

pstrag222

No to teraz pozostaje życzyć takiego ponad metr, powodzenia w polowaniu. ***** pzdr.pstrag222 [2013-07-16 19:06]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Życiowy leszcz

Jakieś dwa tygodnie temu kolega zaproponował abyśmy wybrali się wspóln…