Zaloguj się do konta

Pierwszy szczupak na żywca - skromny rekordzik

Sobota 05.05.12r. wstaję rano, wyglądam za okno, pogoda ładna-zapowiada się ładny dzień. Odwracam głowę i co widzę? Czerwone Cinquacento stoi przed domem. Oho!- Przyjechał dziadek. No to po rybkach, szykuje się robota. Schodzę na dół i już wiem, że na ryby dzisiaj nie pojadę.. Szkoda, ale zawsze zostaje jeszcze niedziela.

Staram się pójść spać jak najwcześniej. Udało się ok 22.00 leżę wygodnie rozmyślając o jutrzejszym wyjeździe- wszystko mam? Zanętę kupiłem robaczki też, kukurydza jest. Teraz tylko nastawić budzik i można zasypiać. Po krótkim namyśle ustawiłem go na 3:50-chyba najlepsza pora, akurat będzie się przejaśniać- pomyślałem. Teraz tylko jak najszybciej zasnąć..

W nocy przebudziłem się chyba 2 razy(zawsze tak mam kiedy wiem, że jadę na ryby) sprawdzałem, która godzina, kładłem się i starałem zasnąć, aby czas leciał szybciej. Nareszcie! 3:50 teraz tylko poranna toaleta, ubranie się i można pędzić nad wodę. Przed wyjściem zerknąłem na zegarek- 4:06, jest nieźle, nad wodą będę za ok. 15 min. Rzeczy już spakowane wrzucone na skuterek(gdyby nie on to nie wiem jak bym jeździł na ryby ;) tata tez lubi wędkować, ale dla niego wstanie wcześniej niż ok.6 jest niewyobrażalne- z drugiej strony go rozumiem, gdyż w tygodniu zawsze wstaje przed 6 do pracy..)

No ale przejdźmy do konkretów. Tak jak przewidywałem na miejscu jestem 15 min. później- łowisko to rzeka Rządza w Załubicach(jeszcze nigdy mnie nie zawiodła). Rozkładam wędkę, podpórki, ustawiam dogodnie krzesełko i zaczynam rozrabiać zanętę. W wiadrze ląduje Dragon Elite Płoć Czerwona 1kg do tego Konopie Prażone(na oko), Epiceine(też na oko; ), trochę pszenicy Trapera i Pół puszki kukurydzy konserwowej. Do całości dodałem ok 1l ziemi z kretowiska. W między czasie udało się złowić 3 uklejki, więc jedną założyłem na żywca.

Ledwo zdążyłem wrzucić zanętę w łowisko, kiedy zobaczyłem i usłyszałem zbliżającą się burzę. Pomyślałem, że jeżeli będę zmuszony do powrotu, to będę cały dzień chodził jak na szpilkach, zobaczymy co czas pokaże.. Już zaraz po wrzuceniu zanęty, na haczyku melduje się pierwsza płotka. Przeciętny wymiar jak na to łowisko między 15 a 20 cm. Po niej jeszcze kilka podobnych rozmiarów.

Przyszedł czas na zmianę żywca, tylko teraz trzeba go złowić.. Nie będzie to łatwe, gdyż tam jest łatwiej o 'okazy' ponad 15 cm niż o mniejsze. Po jakimś czasie się udało. Zakładam ją na kotwiczkę i wrzucam do wody. Obok mnie starszy, miły pan wyciąga ładnego, grubego 37-mio cm lina. Ja dalej łowię płotki.

W pewnym momencie w miejscu gdzie nęciłem, drobnica uciekła w popłochu. O! w końcu szczupak się pokazał. To dobrze jest nadzieja, że może weźmie. Wstałem na chwilę żeby porozmawiać z dziadkiem, a gdy wracałem na miejsce przez głowę przeszła mi, nawet nie wiem dlaczego, pewna myśl. Pomyślałem wtedy, że 'Warto być nad wodą jak najczęściej i cały czas próbować, bo nie znamy dnia ani godziny kiedy trafi nam się nasza rekordowa ryba'- pewnie coś w tym jest.

Usiadłem, żeby przerzucić zestaw spławikowy. Dokładnie w tym samym momencie kiedy spławik wpadał do wody, ponad taflę wyskoczył nieduży ok.35 cm szczupaczek. Spojrzałem na żywca, a on jakby na zawołanie zaczął płynąć w tamtą stronę! Pomyślałem, że wyjmę na chwilę spławik żeby zrobić mu miejsce. Po chwili bobka z żywcem zaczęła uciekać w stronę środka rzeki!!! Dobra, teraz mam czas na odłożenie spławikówki w bezpieczne miejsce, żeby nie przeszkadzała.

Wziąłem do ręki żywcówkę i zwolniłem kabłąk kołowrotka. Spławika nie widzę- to dobrze przynajmniej wiem, że to nie jakiś maluch. Czuje, że serce bije mi coraz mocniej i wcale nie zamierza zwolnić, ryba ucieka z żywcem coraz dalej i dalej, z kołowrotka wysuwają się kolejne centymetry żyłki, a ja czekam na właściwy moment! STANĄŁ, teraz chwila prawdy, oby się uadło.

Zdecydowane zacięcie i radość na twarzy! SIEDZI! Narazie nie wiem jak jest duży, wiem tylko, że nie jest mały. Wędka ładnie się wygięła - TO LUBIĘ! Wędkarz obok mnie zauważył..

-Masz coś?
-Tak, szczupaka!
-Duży?
-Niemały ; )

Przyszedł popatrzeć i stwierdził, że pomoże mi go podebrać.
NO NIE! Poszedł w wodorosty,( których jest tam z resztą niemało..) Delikatnie staram się uwolnić rybę z zaczepu lekkimi ruchami wędką, Ufff, udało się.. Całe szczęście.

Już jest blisko brzegu, lecz w dalszym ciągu nie odpuszcza co chwila robi kolejne odjazdy, lecz nie są one już tak silne. Po chwili wyłożył się na wodę i spokojnie wprowadziłem go do podbieraka trzymanego przez 'sąsiada'.

-Ładny- powiedział
-Nawet bardzo- odparłem- Pierwszy mój taki!- co jeszcze bardziej nasiliło moje szczęście.
Podziękowałem mu za pomoc w podbieraniu ryby i delikatnie uwolniłem ją z kotwicy. Teraz trzeba ją zmierzyć. Miarka pokazała 61 cm. Waga nie jest dokładna, więc nie ważyłem, ale podejrzewam, że miał ok 1,5kg.

A jednak! Moje wcześniejsze rozważania nie były tylko jakąś bezsensowną, przelotną myślą, która nie znajduje potwierdzenia w codzienności. Zastanawia mnie tylko zbieg okoliczności kiedy to do głowy przychodzi mi coś podobnego, a za godzinę się to potwierdza ; ) Z tą myślą będę jeździł teraz na każde wędkowanie i liczę tylko, że moja ulubiona rzeczka obdarzy mnie nie jedną, jeszcze większą rybą, a wiem że są w niej takie!

Pozdrawiam i życzę jak najwięcej emocji dostarczonych holem swoich nowych rekordów,
Bartek.

Opinie (35)

piotrekelk

'Warto być nad wodą jak najczęściej i cały czas próbować, bo nie znamy dnia ani godziny kiedy trafi nam się nasza rekordowa ryba' aż chyba zaraz pójdę porzucać trochę przed pracą:) gratulacje:) [2012-05-08 09:24]

striggley

ciekawy opis , gratuluje zębacza ode mnie 5 [2012-05-08 09:35]

withanight88

Ładnie napisane. Wędkowanie zakończone rybką:) daje ***** [2012-05-08 09:38]

wirus7

Gratuluję rokordu.pozdrawiam ***** [2012-05-08 10:29]

Zibi60

Bardzo ładnie opisana przygoda z rybkami. Mimo młodego wieku i małego stażu wędkarskiego, można odczuć wprawny język i fachowe opisy - tak trzymaj i pisz więcej. Oczywiście 5* [2012-05-08 11:01]

majdan88

Gratuluję udanej wyprawy :) oby więcej takich przygód na coraz większych rybkach !! Pozdrawiam ! [2012-05-08 11:05]

Zander51

Wszystko w porządku Bartek. Tylko nie łów na żywca...Albo spławik , albo męskie , wędkarskie wyzwanie i spinning... [2012-05-08 11:23]

JaroDaw

Fajnie opisana przygoda :) ***** [2012-05-08 12:06]

rasi331

Fajnie opisana przygoda daje 5 ;) [2012-05-08 13:49]

Scare90

I to powinno być naszym przewodnim mottem wędkarskim. Walczyć do upadłego i nie poddawać się bo nie znasz dnia ani godziny. Pozdrawiam. [2012-05-08 13:56]

SpinerZbok

Świetny opis!!! Gratuluję ryby i jednocześnie życzę duuuuuuuuużo większej:) [2012-05-08 13:58]

greenn

gratuluję połowu i życzę więcej takich!!! [2012-05-08 14:05]

Adam01

Byle by do przodu! :) ***** i pozdrawiam, Adam. [2012-05-08 15:14]

cienki002

Dziękuje za miłe słowa ; ) Pozdrawiam. [2012-05-08 15:19]

gocek832

A CO JEST NIEMĘSKIEGO W ŁOWINIU NA ŻYWCA [2012-05-08 18:18]

bioly1998

Ja pojechałem na żywca n szczupaka to wyciągnołem suma [2012-05-08 18:23]

camelot

Drogi kolego ! - Muszę powiedzieć, że Twój wpis, robi wrażenie! - Mało takich artykułów, tak rzetelnie i szczerze napisanych można znaleźć na portalu. Szczerze gratuluję ! - Tym bardziej, że to pierwszy wpis ! Z ciekawością będę czekał na następne. Pozdrawiam serdecznie ! [2012-05-08 18:27]

krychu26

żywca nie preferuję wolę spinning równie skuteczny ew. martwa rybka to jest w żywcu nie męskie że męczysz ryby pamiętaj o tym bo równie dobrze ty mógłbyś być tą biedną rybką... [2012-05-08 18:41]

camelot

A CO JEST NIEMĘSKIEGO W ŁOWINIU NA ŻYWCA [2012-05-08 18:18] --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Pytanie trochę prowokujące.... Widać, że temat żywca, ciągle budzi kontrowersje ! Nie widzę nic zdrożnego w tym, że kol. Zander51 zachęca do spinningu i wydaje mi się, że dobrze rozumiem jego intencję. ......Podejrzewam, że gdyby nie ten dziwny przepis RAPR zabraniający używania spinningu przy jednoczesnym użyciu innej metody, - to wielu wędkarzy zrezygnowało by z żywca i nie kaleczyło by niepotrzebnie ryb. Od czterdziestu lat zastanawiam się, kto taki przepis wymyślił i czym się kierował ? Szczerze mówiąc, do tej pory jeszcze nikt nie potrafił przedstawić mi żadnych rozsądnych argumentów przemawiających za sensem tego zakazu. .... Kiedyś wspomniałem jednemu angielskiemu wędkarzowi o tym , że w Polsce jest taki zakaz. - Zobaczyłem w jego oczach zdumienie, a na twarzy wyraz troski i politowania ! - Od tego czasu, postanowiłem więcej nikomu o tym nie mówić. [2012-05-08 19:14]

gocek832

niemiałem zamiaru nikogo sprowokować poprostu niewidze nic niemęskiego w tej metodzie często spininguje ale czasami poprostu mam chec usiąsc i popatrzyć na bojke a co do martwej rybki to dopiero jest niechumanitarne bo najpierw trzeba ją złowić a potem zabić bo niewydaje mi sie żeby ktoś używał do tego znalezionych śniętych ryb [2012-05-08 19:25]

userandy

I ja dołożę 5 dla Ciebie, jestem również pod wrażeniem tego z jaką starannością opisałeś wyprawę, widać pasję, zacięcie i dokładność opisu. BRAWO! Pozdrawiam. [2012-05-08 19:43]

roberto

Gratulacje. Ocena - 5 [2012-05-08 20:02]

edyta35

Witam i gratuluję rekordu:) Pięknie opisana wyprawa, rozumiem cię bo ja w zeszłym roku też pierwszy raz złowiłam szczupaka na żywca i to jest nie do opisania wrażenie, oczywiście daję *****pozdrawiam:) [2012-05-08 21:46]

Roger 1

Naprawdę fajnie opisana przygoda. Gratuluję i życzę powodzenia ! Pozdrawiam. [2012-05-09 07:26]

Pawelski13

"Wciągająco" opisana przygoda:) Gratuluję ładnego zębacza. Jak zawsze są i zwolennicy i przeciwnicy (w tym przypadku metody spławikowej- żywcowej). Nie uważam żeby to nie było "męskie" łowić na żywca ( z całym szacunkiem do kolegi Zander51 - BTW - lubię czytac Twoje wędkarskie opowieści). Nikt mi nie powie że nie ma emocji podczas takiego wędkowania. To że szczupak chwyci rybkę nie znaczy że już jest na haku i tylko go wyciągnąć. Moment decyzji o zacięciu zawsze wyzwala adrenalinę. Samo branie jest niesamowite jak spławik zjeżdża pod wodę niczym "u-boot" a potem obserwacja gdzie podąża, jak zatrzymuje sie i rusza dalej, kiedy widzisz że podąża w miejsce które pomoże mu się uwolnić (kołki, kamienie, roślinność) a nam ciśnienie podnosi do góry i pojawia się pytanie - czy zaciąć teraz czy jeszcze poczekać? Nie wspomnę już o samym holowaniu, zacięta walka do samego końca. To że połknął głęboko nie zmusza nas do zabicia go, w każdym momencie odcinamy haczyk i rybka wraca do wody. Jak dobrze wiemy on sobie z nim poradzi. Łowię równiez na sponning i coraz bardzie mi się to zaczyna podobać (na tą chwile metoda "boczny trok") - kilka zębatych juz wyciągnąłem, które spokojnie sobie dalej pływają. Pozdrawiam i spinningistów i spławikowców. [2012-05-09 10:49]

cienki002

Chciałem zaznaczyć, że na spinning też łowie- nawet częściej, ale kiedy nastawiam się na spławik/grunt lubię postawić sobie żywcówkę, gdyż na 2 wędki zazwyczaj nie łowię, a jak juk Kolega wcześniej napisał, moment brania jak i zacięcia- bezcenne- adrenalina rośnie jak nigdy ; ) [2012-05-09 13:56]

daniel-13

Ładny szczupak gratuluję ja sam pamiętam jak złapałem swojego pierwszego szczupaka miał 1.3kg i bardzo się cieszyłem gratulacje daję 5* [2012-05-09 15:06]

mibaloo

Taki szczupaczek już cieszy ode mnie 5:) [2012-05-09 20:56]

beskid

Bardzo fajny opis, z ciekawością się czyta tak szczegółowe opowiadania :) Czekam na następne i oczywiście odemnie, * * * * * :-) [2012-05-09 21:11]

antek7502

szczupak zlowiony na strzeszynku na dzikiej plazy 09-05-2012 okolo godziny 13. 10 metrow od brzegu na 3 obrotowke srebna jacsona .moge powiedziec piekna walka jak szczupak szaleje i wyskakuje okolo 1,5 metra z wody i prubuje sie uwolnic jestem doswiadczonym wedkarzem i odrazu ustawilem stosowny opur wiedzac ze duze szczupaki kochaja wyskakiwac z wody ,jedno powiem karzdemu wedkarzowi takiego przerzycia zycze .Dodam jeszcze jedna wazna rzecz kochani po tygodniowym poszukiwaniu duzego szczupaka natknolem sie na wedkarzy kturzy nie potrafia wypuscic zlowionych niewymiarowych szczupakow sa tacy co zabieraja wrecz malenstwa nawet 20 cm.sztuki ja zlowilem w tydzien okolo 40 sztuk niewymiaruwek "buzka i przyprowadz tatusia i mamusie "-jednym slowem mowiac natura mi podziekowala pieknym szczupakiem 92cm.i 4,8kg zycze wszystkim pieknych szczupakow [2012-05-10 22:53]

blutu

Ładnie opisana przygoda wędkarska. Gratuluję ryby i daję pięć. Pozdrawiam. [2012-05-11 04:17]

Zander51

Zbyt wiele małych szczupaczków kaleczy się przy połowie na żywca i wiele jest zabieranych niewymiarowych ( bo przecież i tak nie przeżyje ). A kotwiczka to już barbarzyństwo... [2012-05-12 15:34]

cienki002

Skoro kotwiczka to barbarzyństwo, to dlaczego łowimy na woblery? [2012-05-12 19:49]

DANKAN

Niemęskie to jest to jak się facet z facetem kopuluje,a łowienie na żywca jest jak najbardziej na miejscu.A jak ktoś nie czuje się mężczyzną łowiąc na żywca to niech to zostawi dla siebie.Bardzo fajny artykuł,Pozdrawiam i życzę wielu złowionych ryb [2012-08-29 21:24]

pokemon0225

Bardzo lubię takie sytuacje kiedy pomyśle sobie że chciałbym powalczyć z jakąś rybką i po chwili następuje branie :) [2013-04-05 23:23]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Warciańskie jazie

Wreszcie ładna pogoda, po dwóch tygodniach szarzyzny, deszczu i wiatru. S…