Zaloguj się do konta

Pierwszy wczesnowiosenny wypad nad wodę

Wędkarze, którzy są zapaleńcami podlodowego łowienia z bólem muszą przyjąć fakt, że sezon 2009 jest dla nich zamknięty. Natomiast Ci, którzy odłożyli wędki i zimę spędzili w domu a nie nad wodą, z niecierpliwością czekali na moment kiedy lód na jeziorach puści. I stało się. Temperatura powietrza ok. 6 stopni C* w dzień, porywisty wiatr i opady deszczu szybko zmyły utrzymującą się jeszcze na jeziorach pokrywę lodową. Na pierwszym wiosennym łowieniu raczej nie ma co liczyć na wielkie okazy. Można jednak zaplanować wypad tak, żeby nie wrócić o kiju. Prawdopodobnie rybami, które jako pierwsze dadzą się skusić na nasze przynęty będą płocie.

Sprzęt jaki będziemy używać zależy tylko wyłącznie od nas samych. Polecam baty o długości 5-7m, matchówki ze spławikiem, a także gruntowy połów na koszyczek bądź sprężynę. Pamiętać należy, że sprzęt na płocie powinien być raczej delikatny. Najbardziej wczesno wiosenne płocie lubię łowić na bacik. Używam żyłki głównej 0,16mm spławika do 3 g wyporności. Na przypon żyłka 0,08-0,12mm. Mały haczyk w rozmiarze 12-16. Rozmiar haczyka zależy od firmy i modelu jakiego będziemy używać.

Zanęta firmowa na płoć z dodatkiem jokersa i pinki. Nęcimy niezbyt obficie, posyłając do wody na początek 2 kulki wielkości pomarańczy. Jeśli ryby przestają brać donęcamy jedną kulką. Na haczyk możemy założyć ochotkę, pinkę, białego robaczka, ciasto, czerwonego robaczka, serek i inne dostępne przynęty roślinne bądź zwierzęce. W miarę nadejścia cieplejszych dni duże płocie schodzą w stadach coraz bliżej brzegu, więc szansa na ich złowienie diametralnie wzrasta. Jeśli połowimy kilka dni z rzędu, na haczyk może trafić ładny leszczyk.

Ja pierwszy wiosenny wypad nad wodę mam już za sobą. Efekty nie są porażające, ale ile radości daje każda złowiona rybka i możliwość obserwowania budzącej się do życia przyrody. Nad naszą głową słychać przelatujące klucze żurawi, gdzie nie gdzie zobaczymy gołębie grzywacze, czy też stadko szpaków. Ile radości może dać wędkarzowi każda spędzona godzina nad budzącym się z zimowego snu zbiornikiem.

Opinie (4)

stanley584

No niestety ale chyba nasz rację, podlodowe wędkowanie mamy z głowy. Właśnie w weekend rozmontowałem wędki, świder i inne akcesoria na swoje miejsce. Sprzęt "letni" jednak już czeka w pogotowiu. Poczekamy kilka dni, ociepli się i nad wodę. Po słabych braniach w zimie, na wiosnę ryba na pewno z apetytem rozpocznie żerowanie. [2009-03-20 10:07]

kalmar

dwa tygodnie temu łowiłem w wałczu, 3-4 godzinki przed południem, było ze 40-50 płotek do 20 cm i jedna wzdręga też ok 20. na drugi dzień troszkę słabiej, ale ze 25-30 szt. wyjąłem, :) było całkiem fajnie :) trochę sportu nie zaszkodzi, choć żałuję, że nic większego nie podeszło, ale niestety płycizna 2 m. dalej stał jeszcze lód. pozdrawiam [2009-03-20 19:40]

hubi

Narazie moge wam tylko lekko pozazdroscic pierwszych wypraw a tobie kalmar gratuluje rozpoczecia jak piszesz zaczeło sie efektowne łowienie itak trzymać. [2009-03-20 20:11]

kalmar

właśnie kolega siedzi nad wodą, płoć wróciła na łowiska u nas :) niestety ten weekend dla mnie odpada :( ale przyszły jadę powalczyć z płotką, może zarzucę na miętusa, jest u nas trochę tej ryby, może się poszczęści.pozdro [2009-03-21 08:09]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej