Plecak Camo Predator

/ 5 zdjęć


Dowiedziałem się w pracy, że jadę na kilka dni do Gdańska. Traf chciał, że akurat tego dnia w internecie znalazła się informacja o otwartych zawodach Miejskie Łowy. Termin pasował. Że bez ryb żyć nie umiem a na zawodach ogarnięte pozwolenia decyzja o wystąpieniu w pierwszych w życiu zawodach wędkarskich zapadła.  Sprzętu u mnie dostatek ale w czym ja to wszystko będę przez całonocne zawody nosił. Potrzebny był plecak. Solidny, pojemny ale też niezbyt wielki aby utrapieniem w łowieniu nie był.
Ostatnio modny streetfishing wymusił na producentach dostosowanie się do rynku i wypuszczenie sprzętu, który przypasowałby miejskim łowcom. W ofercie Robinson pojawił się plecak Camo Predator. Z opisu i katalogowego zdjęcia wyglądał na dokładnie to czego szukam.
Po dwóch dniach plecak był u mnie w domu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to materiał. Gruby i mocny a w dodatku wedle producenta chroni przed wilgocią. Sprawdziłem to polewając go wodą, która spłynęła jak po kaczce. Po założeniu na plecy dopasowuje się dzięki czemu jest bardzo wygodny. Wygodę zapewniają również bardzo mocne i miękkie szelki plecaka a także podszyta gąbką część przylegająca do pleców. Plecak ma stopki, które go stabilizują i zapobiegają brudzeniu i przecieraniu dna. Plecak ma 4 pojemne boczne kieszenie, które mieszczą pudelka z przynętami spinningowymi.
Początkowo myślałem, że ma dwie kieszenie z tyłu. Jak się okazało tylko jedna jest kieszenią. Druga to dodatkowe wejście do komory głównej. Z takim rozwiązaniem spotykam się pierwszy raz i uważam, że to świetny pomysł. Jeśli wrzucimy coś na dno plecaka nie musimy przekopać wszystkiego wysypując po okolicy. Otwieramy suwak i wszystko z dna widać jak na dłoni. W komorze głównej jest coś na kształt pułki z rzepami. Możemy położyć coś na dnie plecaka, na to dać tę półkę która z jednej strony jest przyszyta z drugiej trzyma się na rzepy. Na to możemy położyć kolejne klamoty. Dzięki temu jeśli wyjmiemy coś z dna używając tylnego wejścia nie spadnie nam reszta na dno i można z powrotem tę rzecz tam włożyć. Myślę, że to rozwiązanie znajdzie wielu zwolenników.
Warto wspomnieć o masywnych mocnych zamkach i suwakach, które się nie zacinają i nie otwierają same bez naszej wiedzy.
Wymiary plecaka to 29x20x44cm i spokojnie pomieścił sprzęt na całonocne łowy. Jedynym minusem jest to, że górne wejście jest trochę węższe niż komora główna i można do niego włożyć przedmiot mniejszy niż by pomieścił no ale wędkarze raczej nie noszą jednej rzeczy w plecaku a wiele mniejszych więc nie powinno to być problemem.
Reasumując plecak bardzo mocny i solidny, kolorystyka piaskowo-szary pixel camo nadaje mu wyczynowego charakteru..  Do tego wygodny i pojemny. Z ciekawym rozwiązaniem w postaci drugiego wejścia do komory głównej i pomimo iż moje pierwsze zawody raczej nie będą zaliczane do szczególnie udanych to plecak wręcz przeciwnie. Stoi na samochodzie załadowany czekając na kolejne wyprawy.


 


5
Oceń
(3 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Plecak Camo Predator - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł