"Płociowa "wyprawa


Długo się zbierałem aby skreślić kilka słów o mojej jesiennej wyprawie aż w końcu nadszedł ten dzień.Umówiłem się z dwoma szwagrami,Andrzejem i Darkiem,na rybki.Wyjazd miał być o godz 4 rano,i prawde powiedziawszy nie bardzo wierzyłem że tak wcześnie wstaną,ale o dziwo...Cel-piękne jezioro o pow ok 40 ha położone wśród lasów.Pogoda dopisała i mieliśmy nadzieje na ładne płocie.Niestety po kilku godzinach wpatrywania się w spławiki,rezultaty były raczej mizerne-5-6 kg maluszków po 10-15 centów.Na zawodach może byłby to jakiś wynik,ale nie o to nam chodziło.Tak więc pomyślałem że czas wyciągnąć gruntówkę i zacząć wreszcie łowić.Żyłka główna 0,20,na przypon 0,18 spy ten zestaw rężyna z zanętą ,haczyk nr6 a na nim dwa czerwone robaczki.Cały ten zestaw poszybował na odległość w głąb jeziora,wędka na podpórki a ja na fotel.Nie zdążyłem dobrze się usadowić,a już bombka sygnalizacyjna poszła do góry.Zacinam i już po chwili ładny,42 cm leszczyk ląduje w podbieraku.Zarzucam ponownie w to samo miejsce i kątem oka widzę jak szwagry też zbroją,a raczej przezbrajają swój sprzęt i po chwili już trzy zestawy są obok siebie-wyścig rozpoczęty:-)Nie upłynęło 5 min i już Darek ciągnie następnego leszcza-tym razem okaz57 centymetrowy.Radość na pomoście i branie u mnie i Andrzeja nastąpiły jednocześnie-dwa leszcze znowu w podbieraku.Ta orgia brań i radości trwała jeszcze przez jakąś godzinę a punktem kulminacyjnym był rekordowy leszcz na wędce Darka-68 cm i 3,4 kg.Byłem szczerze zdziwiony,że pomimo tak wczesnej pory-było ok południa-można złapać takie okazy!!!!Do domu wracaliśmy w doskonałych humorach i pięknymi trofeami-wzięliśmy po jednej rybce-do okazania żonom.Kilka fotek i reszta rybek wróciła cało i zdrowo do swojego naturalnego środowiska-niech się rozmnażają żeby inni wędkarze też coś złowili a nie tylko moczyli kija.Powodzenia i połamania.

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

"Płociowa "wyprawa - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł