Zaloguj się do konta

Płociowanie wiosną

Minął kolejny tydzień oczekiwań. Sobotni wypad ukierunkowany był głównie na płoć.
Jezioro Myślice było celem. W roku poprzednim wczesną wiosną łowiliśmy tam na grunt i padły ładne płocie i leszcz się nawet trafił.

Początkowo planowaliśmy stanąć w miejscu, w którym wypływa kanał łączący jezioro z rzeką Marózką ale miejsce było już oblężone. Zarówno od strony jeziora jak i sam kanał. Padła więc decyzja – idziemy na drugą stronę jeziorka na najbardziej nasłoneczniony brzeg. Tam słonko sięga wody najwcześniej i nagrzewa ją przez cały dzień. Marszem po niedługim czasie dotarliśmy na miejsce. Z jednej strony strumyk a z drugiej kładeczka.

Zanętę przygotowałam wstępnie w domu. Zmieszałam zanętę czarna płoć z gliną rozpraszającą (więcej gliny w porównaniu z zanętą), które na miejscu jeszcze dowilżyłam i wzbogaciłam w pinkę i odrobinę białych (pozostałość z poprzedniego wędkowania).

Wybrałam miejsce pomiędzy trzcinami. Wiosną trzeba poszukać miejsca, w którym latem występuje dużo roślinności, najczęściej tam gdzie nie da się łowić w ciepłych porach roku lub jest to bardzo utrudnione. Płoć poszukuje w tych resztkach pokarmu oraz często zostaje tam aż do czasu tarła.

Wygruntowany zestaw z haczykiem tuż nad dnem czekał na pierwsze nęcenie. Mówię, że łowię „na krawędzi”, co znaczy, że gdyby zestaw spłynął niewiele w kierunku brzegu to haczyk z przynętą leżałby na dnie. Czasami, gdy się przesunie skutkuje to wyciąganiem wszelkich skarbów z dna. Tym razem, na przykład, trafiły się przypon ze zardzewiałym haczykiem pokaźnych rozmiarów i krętlikiem już nie licząc trzcin czepiających się małego haczyka co jakiś czas.

Nie nęcę dużo, na wstępie poleciały dwie kuleczki wielkości małego jaja kurzego. Na haczyk powędrowała jedna pinka – tak na początek. I nie trzeba było długo czekać. Pierwsze branie w postaci delikatnego przytopienia i przytrzymania spławika (2 g) dało ładną, waleczną wiosenną płotkę. Kolejny rzut na tego samego piniaka. Drugie branie było już agresywniejsze – spławik w całości zniknął pod wodą. Walka na delikatnej wędce nie trwała aż tak długo ale była bardzo emocjonująca. Dała klenika myślę, że nieco poniżej wymiaru. Zabawa nie ustawała. Woziu zachęcony częstotliwością brań poszedł spróbować sił na prowizorycznej kładce. I tam też rybki brały lecz wśród płoci trafiały się też waleczne krąpie. I tam właśnie nastąpił pierwszy zaczep i utrata zestawu. W miejscu tym latem rośnie grążel tworząc istny dywan na powierzchni więc nietrudno o zaczep nawet w obecnej porze roku. Po kilku rybkach i ładnej płotce wielkości 21cm kolejna próba na bata z delikatną żyłką dała branie ryby, która niestety poszła w siną dal z całym zestawem. Na chwilę pokazała spławik na powierzchni po czym na dobre zniknął on z oczu. Szkoda tylko rybki ale mam nadzieję, że zdoła się uwolnić.

Ja w międzyczasie również złowiłam kilka ładniejszych jak i mniejszych ale równie urokliwych rybek. Gdy zerwał się wiaterek powodując falę, która przeszkadzała w spławikowaniu zarzuciłam gruntówkę, ale musze przyznać, że trochę bez przekonania. Okazało się, że to może być sposób na sukces. Do koszyka powędrowała zanęta na mały haczyk 3 pineczki. Niedaleki rzut chwila oczekiwania i pewne branie unoszące stopniowo sygnalizator pod kija, które po zacięciu dały płoć 21 cm. Kilka kolejnych brań skutkowało rybami większymi niż 20cm. Nie było pustych zacięć. Na koniec wędkowania kiedy czekałam bardzo długo na branie lecz nic się nie działo po ściągnięciu zestawu miałam na jego końcu jeszcze płoteczkę około 15cm. Nie miała biedna siły unieść sygnalizatora albo coś się gdzieś zblokowało. Wędkowaliśmy od 7 do 11. Trafiło się sporo ładnych rybek. Podkusiło nas to do wypróbowania innych łowisk m.in. następnego dnia próbowaliśmy na rzece Łynie w miejscu poleconym przez znajomego, jednak to chyba jeszcze nie pora. Ryb oraz brań nie stwierdzono. Spróbowaliśmy jeszcze na Myślicy ale tam presja wędkarzy, jak nigdy, dała się we znaki. Wracając zajechaliśmy na staw sprawdzić czy karaś już ruszył niestety woda chyba zbyt zimna (w nocy dokuczają jeszcze przymrozki). Mimo wszystko weekend na rybkach spędziłam mogę go więc zaliczyć do udanych, do tego pogoda dopisała jak nigdy. Oby więcej takich dni.
Wracając znad wody spotkaliśmy miejscowego, który potwierdził nasze obawy. Na dniach jeziorko rybacy potraktowali sieciami. Świadczyły o tym ślady na plaży. Do tego trzciny były wyniszczone. Podobno naganiali ryby w sieci. Trafił im się pięciokilowy szczupak oraz drobnica a także w sumie 5kg leszcza (na szczęście gdzieś się ukrył przed rybakami, a może wcale już go tam nie ma?). Eh nawet tak małego zbiornika nie zostawili w spokoju – szkoda, wielka szkoda…

Opinie (2)

j23janek

Gratuluje !!! ja dwa razy bylem i nic kompletna klapa ,wiatr, zimno . Będę musiał poczekać aż się trochę ociepli woda [2014-04-09 20:33]

Szpulka28

Oj to szkoda. Muszę zobaczyć co będzie się działo w sobotę. W zeszłym tygodniu na innym jeziorze brały płotki już z wysypką tarłową zobaczymy co na Myślicy będzie się działo czy tam już też ostre przygotowania do tarła. Życzę powodzenia i wyników a do tego zachęcającej do połowów pogody ;) [2014-04-10 23:46]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…