Zaloguj się do konta

Początki w wędkarstwie-stara historia

Moja przygoda z wędkarstwem rozpoczęła się od pasji kuzyna. Jeździł on najczęściej na stawy w Bartoszowie i łowił na pobliskiej rzece pod domem. Na rzece łowił małe ryby, a na stawach co jakiś czas siadł jakiś karpik. Pewnego dnia zadzwonił do mnie, żebym przyjechał z rodzicami do niego. Jego mama miała nas odwieść na staw właśnie do Bartoszowa, o którym słyszałem tylko wcześniej z jego opowieści. Kuzyn chciał mi dać wędkę, żebym spróbował sobie połowić. I wyjechaliśmy.... Na stawie założył mi spławik i chyba jak dobrze pamiętam kukurydzę. Potem zmienił mi na grunt i rzucił około 40 metrów od brzegu. Byłem pełen podziwu :) Tego dnia kuzyn złowił karpia, z którym - jak pamiętam - zrobiłem sobie zdjęcie.
Pierwsze zakupy były to zakupy na targowicy w Krośnie. Tata zaproponował, żeby kupić cały sprzęcik, czyli wtedy kołowrotek, żyłkę, wędzisko, spławik, ołów i haczyki. Nazwa firmy wędziska to "Spławik". Żyłka oczywiście była bardzo gruba. Wtedy jeszcze nie wiedziałem nic o hamulcu w kołowrotku, chociaż zakupiony nie miał go nawet wbudowanego. Był to sprzęt dla początkujących.
Moją pierwszą metodą połowu - zresztą tak jak chyba u większości - spławik. Chodziłem z tatą na pobliski most niedaleko mojego domu. Płynęła tam mała rzeczka (nawet potok) - Iwonka. Łowiliśmy tam małe rybki (wtedy nie znaliśmy nawet nazwy). Były to szczeble potokowe. Cieszyliśmy się z każdej rybki.
Pierwszymi rybami były właśnie one. Nie rosły one duże. Największa jaką teraz złowiłem to (przypadkowo przy łowieniu brzanek) 9 cm. Ale miało być o dawnych czasach. Wtedy łowione były po około 5 cm długości. Ale każda dawała radość, jakby była karpiem.
Moim pierwszym łowiskiem, był właśnie ten most i jego okolica. Woda w najgłębszym miejscu miała tam około 45 cm głębokości. Nie trzeba było daleko zarzucać bo szerokość potoczku miała może 2 metry. Starczyło wypuścić trochę żyłki i tylko oczekiwać na brania.
O ile dobrze pamiętam to moimi pierwszymi przynętami było ciasto, następnie kukurydza, a potem różne robaki. Ciasto wyrabiałem zawsze domowym sposobem. Jeszcze wtedy nie "wydziwiałem" z dodatkami itp. Małe szczebelki dobrze brały na to ciasto. Następnie po jakiś kilku tygodniach spróbowaliśmy kukurydzy. Była za duża - jak my sobie to tłumaczyliśmy - i rybki nie brały. Na robaki przyszedł czas znacznie później. Ryby brały na nie bardzo dobrze. I jeszcze jeden plus - nie spadał z haczyka tak szybko jak ciasto.
To było w lecie - na wakacjach, a w czasie zimy na mikołaja dostałem pierwszą książkę o wędkarstwie, a mianowicie książkę pt. "Relaks z wędką". Był to poradnik dla początkującego wędkarza. Jego autorem jest Pan Markus Wehrle. Następnym czasopismem, ale to już o dużo później jak już byłem bardziej doświadczony było czasopismo "Wędkarstwo" od kolekcji hachette.
A więc podsumowując: ja swoją przygodę rozpocząłem od połowu spławikiem, potem przyszedł grunt i spinning. W tym roku zamierzam skorzystać z muchy. Wędkarstwo podpatrzyłem od kuzyna, który zabrał mnie kilka razy na staw. Łowił karpie. I tak się wszystko zaczęło.
To już chyba tyle, nie wpada mi już nic więcej do głowy. Pozdrawiam Kamil

Opinie (9)

kamil11269

zdjęcia zaraz porobię i wrzucę [2013-03-09 10:41]

ekciak

ach te wspomnienia :D [2013-03-09 13:36]

Lin1992

Fajne początki wspaniałego hobby. [2013-03-09 14:27]

jarcyk18

Zanim kupiłem wędke na bazarku miałęm jeszcze kij leszczynowy który wystrugał mi ojciec.2 gwożdzie zamiast kołowrotka no i przelotki z drutu miedzianego. Ale płotki i okonie a nawet mini szczupaki jakie wtedy na nią wyciągałem były wspaniałe. Chyba większe niż te co łowię teraz na fajny sprzęt.Albo mi się tak wydaje :):) [2013-03-09 16:22]

jarcyk18

Zanim kupiłem wędke na bazarku miałęm jeszcze kij leszczynowy który wystrugał mi ojciec.2 gwożdzie zamiast kołowrotka no i przelotki z drutu miedzianego. Ale płotki i okonie a nawet mini szczupaki jakie wtedy na nią wyciągałem były wspaniałe. Chyba większe niż te co łowię teraz na fajny sprzęt.Albo mi się tak wydaje :):) [2013-03-09 16:22]

kuba234p

fajne wspomnienia ja mam podobne tylko zaczynałem z nowszym (troche) sprzętem [2013-03-10 08:32]

roman55

No to możecie sobie koledzy wyobrazić sprzęt jakim ja mogłem dysponować zaczynając swą przygodę wędkarską ponad pół wieku temu jako chłopak w krótkich majtkach a ryb było tyle w tamtych czasach, że jak ktoś dysponował byle jakim haczykiem zrobionym z drutu czy gwoździa na sznurku czy dratwie i na niego robal nadziany to już były brania i odjazdy że szok. Pozdrawiam [2013-03-10 10:51]

rav74

kij bambusowy, kołowrotek taki, jak muchowe dzisiaj, żyłka byle wytrzymała i jazda nad rzekę-fajne wspomienia :) [2013-03-10 12:43]

JAQU

.....wspaniałe wspomnienia, które pozostaną do końca życia i przy każdej wolnej chwili będziesz się nimi dzielił z innymi. Tak trzymaj. Za wpis oczywiście wielki piątal i próbuj chłopie z tą muchą może to będzie Twój "konik" Pozdrawiam [2013-03-11 10:36]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Otwarcie w kropki

Moja styczniowa wizyta w kole oraz w siedzibie okręgu zaowocowała opłace…