Pod ostrzałem

/ 7 komentarzy

Jak w wielu dyscyplinach sportu tak i w wędkarstwie pojawiają się już dziwne spostrzeżenia lub nawet zarzuty dotyczące metod połowu, ich następstw oraz chęci wprowadzania zaostrzeń przepisów lub nawet ostatecznej likwidacji, kierowanych oczywiście przez wędkarzy.

Zrozumiałym jest, że większość wybierających się nad wodę miłośników tego wspaniałego hobby pragnie osiągnięcia do niemalże maksimum spokoju i relaksu, a nielicznym wyprawa komponuje się w relaks z pozyskaniem smakołyków. W nawiązaniu do nie tak odległej publikacji, nie dyskryminuję tu żadnej z metod połowu gdyż osobiście też nie byłbym zadowolony gdyby np. trolingujący wędkarze pałali w moim kierunku złością zaczepiając swymi zestawami o np. daleko zakotwiczone zestawy gruntowe. Myślę, że w tym wszystkim kłania się obustronna etyka wędkarska, wzajemna tolerancja oraz wyrozumiałość co do urozmaicenia zainteresowań. Nie karćmy tu np. KARPIARZY za długie zasiadki, SPŁAWIKOWCÓW za „mącenie” wody, SPININGISTÓW za hałaśliwe przemierzanie brzegów czy też MUSZKARZY, że brodzą często w wodzie, to nie są wady tylko zalety czy też taka potrzeba wynikająca z rodzaju uprawianej dyscypliny.

Czytając ostatnio oburzenie metodą trolingu oraz komentarze z tym artykułem związane skierowane niejednokrotnie z apelem do zlikwidowania tej metody zastanawiam się czy nie zlikwidować np. metody gruntowej, na którą osobiście, przyznaję z ręką na sercu, złowiłem w swoim życiu najwięcej ryb, a na troling jakiś mały epizod i kilka okoni czy szczupaków.

Przyjaciele jeżeli chodzi o rybostan wystarczyłoby moim skromnym zdaniem ograniczyć odłowy sieciami w naszych jałowych już rzeczkach, które naprawdę są ciężkie do rozliczenia i skontrolowania – dajmy już odpocząć wędkarzom tylko owszem tym prawdziwym z zasadami.
Nie to jednak jest docelowym meritum sprawy.
Myślę, że nasze pisanie w komentarzach nijak ma się do rozpatrywania niektórych priorytetowych spraw mających poprawić kondycję naszego hobby. Nie wiem czy wiecie ale na zebrania zarządów kół nie mają obowiązku przychodzić tylko członkowie tych kół ale również wędkarze. To właśnie tam może zapaść wiele decyzji oraz wiele spraw może trafić do instytucji wyższych instancji w celu wyeliminowania tzw. marginesu psującego opinie wędkarzy. Owszem uczestnik takiego zebrania nie może uczestniczyć w podejmowaniu uchwał ale problem do rozpatrzenia zgłosić zawsze może nie mając za jakiś czas pretensji do nikogo, że nic w kierunku wędkarzy nie jest czynione ze strony zarządów.

Pytanie tylko jest jedno – ilu wędkarzy ma tyle wspólnego ze swym kołem do którego należy, że opłaci składkę na dany rok a następnie pojawia się za rok po kolejne znaczki, pisząc w między czasie na różnego rodzaju portalach jakich to zaniedbań dopuszczają się zarządy, czego to nie trzeba zmienić lub zlikwidować zapominając o ich SPOŁECZNYM charakterze? Zapominają jednak, że to właśnie od siebie trzeba zacząć sumienną pracę. Z autopsji dopowiem i chyba wielu z was potwierdzi, że członkowie zarządów częściej spotykają się na zebraniach oraz organizując masowe imprezy niż na wyprawach nad wodę – mimo to suchej nitki na nich nie zostawiamy.
Jeśli kogoś uraziłem swym wpisem to serdecznie przepraszam ale z mojego punktu widzenia tak to się niestety klaruje, a szkoda.

 


4.8
Oceń
(47 głosów)

 

Pod ostrzałem - opinie i komentarze

Okonek20Okonek20
0
Niestety Piotrze, taka jest nasza wędkarska rzeczywistość. Kilkudziesięcioletnie osobiste doświadczenie, pozwala mi z całą odpowiedzialnością potwierdzić słuszność Twoich tez. Wielu członków PZW kontakty z kołami ogranicza wyłącznie do dokonywania opłat składek, (nierzadko bardziej kojarząc ten fakt ze sklepem w którym pracuje skarbnik niż z konkretnym kołem). Również wiele kół bardziej przypomina punkty przyjmowania opłat wędkarskich a nie skonsolidowane, świadome oraz współodpowiedzialne za swój los grono braci wędkarskiej. Pozdrawiam! (2012-06-08 20:47)
troctroc
0
Trolling- swojego czasu zabroniony- mi osobiście kojarzy się z wszelkiego typami samołówkami stawianymi w lasach i nie tylko, przez kłusowników- sposób na pozyskiwanie mięsa nie mający nic wspólnego ze sportowym połowem ryb- jaka to przyjemność złowienie szczupaka, okonia, sandacza na przynętę wleczoną za łodzią- czy to nie mięsiarstwo? No ale- co kto lubi.....
(2012-06-08 23:00)
halski021halski021
0
joker- - całkowicie się z tobą zgadzam! (2012-06-09 11:25)
marex77marex77
0
trolling uprawiają trolle i wszystko jasne.... (2012-06-10 21:06)
Heniek-pilotHeniek-pilot
0
Witam..Naj...lepiej zakazać wejścia nad wodę-z wędkami,ale składki zapłacić, dniówki odpracować-lub zapłacić,,,za karty okręgowe też zapłacić...i nie łowić ryb!!!- to domena zarządów-Czyż NIE"? A jak wprowadza się ustawy-bez porozumienia z wędkarzami-ogólnopolskie, rejonowe.okręgowe, czy nawet akwenowe-poj JAK LUD SIĘ ODEZWIE-I RZĄDA WYJAŚNIEŃ, UZASADNIENIA- DANYCH POSTANOWIEŃ-OJ TO NIEWYGODNE DLA DYKTATURY- i DYKTATORÓW!!!Najlepiej pisać stosując magie liczb lub wpadać ze skrajności-w skrajność...!Pewnie-że niewygodni są członkowie-którzy interesują się pracą ZARZDU,,postanowieniami uchwałami-serwowanymi dla ludu/ bez szans na sprzeciw,wyjaśnienie... Nie bez powodu- masz ksywę -JOKER"? (2012-06-12 23:34)
bocznytrokbocznytrok
0
fajny artykuł no i 5 (2012-06-13 17:29)
majapmajap
0
W swim artykule poruszyłeś od lat występujący problem większośći Kół i ich Zarządów.Zdecydowana większość naszch członków nie łowi dla przyjemnośći czy sportu lecz dla mięsa-co gorsze niektórzy na handel,a to najbardziej smutne.O tym jakich członków ma kolo wiedzą wszyscy lecz nikt nie odważy się zrobić z tym porządku,dot. to też Zarządów.Myślę , że trzeba śmiało mówić o nurtujących nas problemach i może kiedyś coś pęknie.Stawiam piątkę-serdecznie pozdrawiam. (2012-06-26 14:37)

skomentuj ten artykuł