Zaloguj się do konta

Podążając za słońcem...

Czwartek 14 czerwca dzień upalny,ba wręcz nie idzie oddychać,a mnie znów niesie nad wodę,zwariowałem?chyba tak:). Matka widząc mnie z kijem w ręku patrzy z niedowierzaniem,jak można po południu iść na ryby w taką nie karę? 'Zgrabne ubranie' ,długie buty,długi rękaw ,podstawa czapka z daszkiem,okularki polaryzujące i coś na insekty;))

Na dworze burzowo ,jakieś 30stopni,kto wie może to właśnie dziś coś będzie brało.Około 700 metrowa droga przez osiedle i jestem nad rzeczką. Świeżo wykoszony kawałek łąki daje mi całkiem przyzwoity dostęp do pierwszej z główek(bo dalej będzie sodoma...),rozkładam Caniballa i zaczynam wędkowanie. Pierwsze rzuty przynoszą delikatne przytrzymania na napływie główki,co skutkuje pierwszym obciętym ogonkiem predatorka.

Myślę sobie cwaniak,nieźle ,już się zaczyna skubanie.Po około godzinie bezskutecznego przeczesywania dna z jednej jak i z drugiej strony miejscówki najlepszymi moimi kilerami opuszczam stanowisko. Zakładając Twisterek w seledynie na główce 16g , postanawiam się udać na kolejną kamienną 'tamkę'.Dość spory dołek,głęboki lejący się wir i nieregularnie stale mieszająca wstecznymi prądami woda. Tak ,zdecydowanie wdała mi się ona w pamięć, w końcu wyjechało tu kilka 'szczerboli'. Po czym widzę dwa nie duże sandacze goniące raz za razem uderzające przy wyspie wpadające w panikę uklejki,ha łobuzy!Już czujcie się gnębione!
Pierwsze krótkie rzuty pod sam szczyt główki i...pierwszy pstryk wyrywa mnie ze snu o sandaczach,tnę i zaledwie czuję malucha na kiju,w zasadzie tyle, bo spada natychmiast.

Trudno,może nawet lepiej. Tym razem celuję w prąd wsteczny gdzie rynna wypłyca się z 2m na 1m by tam ostrym prądem zawrócić wprost na niewielką wyspę.Długo nie musiałem czekać,opad,parę obrotów korbką,kładę przynętę 'spać' czekam parę sekund, pstryk,nie tnę jeszcze wstrzymując rękę,obrót korbką kolejny odpoczynek, po czym ryba powtarza branie,odpowiadam w tępo ryby nie ma. Kurdę,pewnie coś im nie gra na zmianę pogody je łamie,mogłem wobki zabrać z domu...

Wyciągam przynętę i widzę wyraźnie ściągniętego twista z haka,o ty...Zjeżdżam z gramaturą,podając kopytko w seledynie z czerwonym grzbietem na 14 gramowej główce. Raz za razem mieniący się w słońcu gumiś ląduje w tym samym miejscu burząc powierzchnie wody jednak bez efektu...

Po bodajże czwartym przeciągnięciu robię ostatni opad przy samej główce i na samym stoku,niemalże pod nogami,gdzie woda nie przekracza 1,5metra przynęta miękko siada(myślę ,cholerny kołek znów się wpakowałem)unoszę kij bez agresywnego szarpania do góry i w tym samym momencie wyjeżdża jak nadmuchana helem bez oporu około 80cm najeżona kolcami mętnooka bestia,wykładając się na tafli wody,ździwiona chyba jeszcze bardziej ode mnie,plując
gumą natychmiast chowa się w odmętach rzeki!Ryba nie była w ogóle zacięta,wyszła jak trawa do góry bez jakiegokolwiek oporu!

Nie wierzę!Cicho pod nosem zakląłem,przytłoczony tym wszystkim próbuję dalej coś złowić przenosząc tor przynęty na wprost rynny za pływowej,odpowiadając sobie na kłębiące się pytania w mojej głowie, dla czego tak się stało?a nie inaczej?przecież nie raz mi brały na ostatnim spadzie nie dałem się nabrać a teraz taki klops...? Trudno człowiek uczy się na błędach,definitywnie trzeba się ogarnąć!Ocieram pot z czoła,żar lejący się z nieba daje się we znaki.Biorę torbę na ramię,patrząc w dal po łuku zmierzam spokojnym krokiem ku kolejnej główce.Myśląc skoro na tych ostrogach tak brały?To jak mogą nie brać na mojej bankówce!

Mijając mnustwa bluszczu,'ogórków' i innych latorośli z pokrzywami na czele, które starają się mnie zniechęcić do dalszej podróży,osiągam cel po około 300 metrach surwiwalowego przetarcia ścieżki. Docieram do 'Niej'... Piękna i rozmyta główka,niegdyś tamująca spory napór wody przed opaską,obradzała nie raz w sandacze ... Odkładam plecak po cichu,biorąc kilka gum w kieszeń i zaczynam obławianie. Jak to mam w zwyczaju najpierw zaczynam obstukiwanie jej zakola,mimo płytkiej wody po ostatnich zimowych przyborach nie raz potrafi zaskoczyć.Dziś niestety nie było pobicia ,wchodząc w długich butach na jej szczyt widzę rynnę ,tak zdecydowanie to tu... uśmiecham się ,zakładam kopytko 3cale na 14g główce którym omal nie zachłysnął się poprzedni mętny.

Podaję wabik wachlarzem tak aby wjechał w dół ,ze środka rzeki, po rancie rynny ,a nie spadał rybie na głowę. Druga prezentacja i mocny strzał tnę i pusto!yhym...Wyciągam gumę sprawdzam, bez nowych śladów?hmmm...Bolek? Natychmiast podejmuję decyzje trzeba zapodać coś większego,wybór jest prosty,na agrafkę zapinam Fattiego nr 4 na 15g główce. Przynęta spada prawie na środku Warty, wachlarzem tocząc się w dół, dochodzi do samego rantu ,linka się prostuje podając pod sam pysk gumę rybie a ona kopnięciem ponawia branie oznajmiając jej byt w dole!

Tnę mocno i zaczyna się walka.Ryba automatycznie wyciąga około 20metrów,jestem pewien, to nie sandał,może szczupak?Docinam dla pewności.Pompując rybę która zaczyna robić mi coraz śmielsze odjazdy w kierunku środka rzeki. Widziane oczami wyobraźni monstrum nagle robi charakterystyczne zrywy i strzały ogonem,orientuję się co to za zbój,zauważam pęcherze powietrza na powierzchni co potwierdza moją myśl,a niech to, sum...załamka...Dokręcam hamulec.Nie ma co go męczyć. Zaczynam obracać prąd rzeki przeciwko królowi, gdzie dotąd on rządził i dyktował mi warunki walki,widzę wsteczny prąd w który szybko dostaję rybę która niemalże natychmiast pojawia się pod moimi nogami.
Patrzę i nie wierzę...
No metr jak nic,po chwili gapie z drugiej strony pytają co mam,poirytowany po cichu mruknąłem do siebie pod nosem,płotkę...
Wąsaty po około 10 minutach ma serdecznie dość walki ze mną ,ostatnie zrywy ,klepka w czoło i pewny chwyt ryby za dół pyska,ślizgiem na trawkę i słyszę oklaski...
Widząc pękatą rybę uświadamiam sobie ,ma ikrę ,więc dłuższa męka nie ma sensu,robię jedną
fotkę,odhaczam,szybka miarka, 123cm ładny...
Wchodząc po kolana na płyciznę wypuszczam delikatnie samiczkę oddając jej cześć za wspaniały hol, może przyjdzie jeszcze czas się spotkać razem w tym roku?
Oburzeni ludzie z drugiej strony komentują dociekliwie,nie robiąc sobie z tego nic zaciskam w dłoni wędkę i oddalam się w kierunku opaski.
Tam z kolei miałem jeszcze cztery brania sandaczy!Mógł bym pisać o tym dniu bez końca,brania puste z wyraźnymi śladami na główce i brzuszkach przynęt.
Niestety nie miałem kotwiczek więc nie robiłem dozbrojek.Swoje złapałem,nawet zadowolony,pomimo straty pięknego mętnego udaję się w strony góry by tam ostatnim spojrzeniem pożegnać Wartę,która znika w objęciach zachodzącego słońca;)
Po takich braniach mogę śmiało pisać: tutaj mam 'swoje' małe eldorado,o które warto dbać;)
A każdego kto tak będzie robił woda nie raz jeszcze uraduje go wspaniałymi chwilami ;)

Pozdrawiam,i dziękuję za przeczytanie wpisu;)

Opinie (28)

CZzesio

Moje gratki za rybsko :) A tak wogóle to aż mi pot na czoło wyszedł jak razem z Tobą przedzierałem się przez te bluszcze "ogórkowe" w ten upał :)) Super opowiadanko :) ***** [2012-08-20 18:52]

użytkownik

No kurde, jak na jeden dzień to Ty masz naprawdę eldorado. Gratulacje za ładnego suma, a "gapie" pewnie zębami zgrzytali:) Pozdrawiam*****. [2012-08-20 18:59]

ZanderHunter

Pozwolę sobie zacytować "Podaję wabik wachlarzem tak aby wjechał w dół ze środka rzeki po rancie rynny a nie spadał rybie na głowę..." tak mogą tylko pisać prawdziwi zapaleńcy Tomku...:) super opisałeś swoją przygodę...a Fatty w rozmiarze 4" to My już dobrze wiemy co potrafi zrobić ta przynęta...:) i na koniec zacytuję jeszcze jedno " ...udaję się w strony góry by tam ostatnim spojrzeniem pożegnać Wartę która znika w objęciach zachodzącego słońca;)" zakończenie jak na prawdziwego pasjonata przystało...myślę że nasza rzeka jeszcze nie raz nas zaskoczy podczas podczas wspólnych wypadów...:) *****. [2012-08-20 20:01]

Zibi60

Świetny instruktaż dla spinningistów, jak łowić na rzekach - super tekst 5* [2012-08-20 20:29]

Tomekoo

Dziękuję Panowie,idę za ciosem będę pisał dalej póki pogoda nie da połowić:) [2012-08-20 21:52]

wirus7

Świetny wpis,gratulacje,powodzenia [2012-08-20 22:04]

kaban

Sum jak dla mnie ryba dość egzotyczna, ale ostatnie zdanie (przed "pozdrawiam itd") warte przemyślenia dla wielu wędkarzy. [2012-08-21 09:28]

Zander51

Bardzo ciekawy wpis, bogate słownictwo i interesujące sformułowania. Z wędkarskiego punktu widzenia można powiedzieć tekst instruktażowy. Jednak co do literackiego aspektu...dokończę na PW :) [2012-08-21 10:19]

spinningista1

Tomekoo czytałem to z chęciom brawo za wąsacza i piąteczka [2012-08-21 10:27]

PanciOxD

Brawo za to że wypuściłeś tym bardziej że miałeś widownię :) Brawo [2012-08-21 13:08]

niutek40

Tomku gratuluję pięknego suma, jak i wpisu. Napisałeś dokładnie to, co czułeś, a nie pod publikę. Pamiętaj zawsze pozostawaj SOBĄ, pisz zawsze spontaniczne i naturalne, a fajnie będzie się czytać. Pozdrawiam i czekam na Twój kolejny wpis pozostawiam po sobie ***** [2012-08-21 21:14]

DaViDoSeK

Super wpis i życzę Ci takich połowów o wiele częściej. [2012-08-22 13:33]

damian-wojcik

ładny wąsacz 123cm to juz piekny:) [2012-08-22 15:01]

edyta35

Witaj Tomku:) Super napisana wyprawa wędkarska i z jaką precyzją zarzucana przynęta, ja jeszcze nigdy nie łowiłam na rzece i prawdę mówiąc nie wiem jak to jest, ale podoba mi się jak ty to opisałeś, oczywiście gratuluję suma i zostawiam***** [2012-08-22 20:39]

robban

Tomek , jak sie nam rozkrecil. Nie dosyc ze rybki lapie ,to i fajnie opisuje. Pzodrawiam i zycze jeszcze wiekszych. ***** [2012-08-22 21:05]

pinex77

myślę że wąsaty jest godnym przeciwnikiem dla wytrawnego spiningisty a ty bez wątpienia nim jesteś. Gratuluję pięknej ryby a opis wyprawy rewelacja!!! życzę udanych wypadów z kijem i dalszych sukcesów. narka... [2012-08-22 22:21]

użytkownik

Pisz Tomku bo dobrze ci to wychodzi.Gratuluję udanej wyprawy i pięknej rybki. Czekam na więcej.Pozdrawiam i oczywiście ***** [2012-08-23 15:31]

Amitaf

„…poirytowany po cichu mruknąłem do siebie pod nosem, płotkę..." Nie mogłem się oprzeć chęci zacytowania tego zdania. Oczami wyobraźni widzę "mięsiarzy" na drugim brzegu, ich miny, gdy wypuszczasz Suma. SUPER! Po zwróceniu wolności, złowienie następnym razem tej samej ryby. I o to chodzi w wędkarstwie. Gratulacje postawy, no i wpisu. 5*****. [2012-08-24 10:26]

rafalkk

Super opowiadanko :) ***** [2012-08-26 19:31]

adamo0

Udany dzionek Tomku miałeś.Fajnie go opisałeś! ***** [2012-08-26 20:34]

Tomekoo

Dziękuję wszystkich za pozytywy ;) Pozdrawiam [2012-08-27 10:50]

henryk58

Tomek ***** super instrukaż dla wędkarzy na rzece [2012-09-27 21:40]

PiernikTorunski

Gratulacje x2 Za fajny opis i za ładna rybke Pzdr. [2012-10-16 13:34]

koles

:-)*****

[2012-10-24 16:08]

xkuba8111

brawo za wąsacza ja w czerwcu tego roku też złowiłem suma 125cm na warcie walka była piekna. [2012-10-25 07:46]

GRZEŚ

Fajna przgoda na 6+ i życze wszystkim którzy łowia takich sukcesów [2012-12-01 21:17]

Szpulka28

Bardzo fajny opis. Niezła lektura. Pogratulować rybki! 5* ;) [2013-06-20 20:29]

slawekkiel17

*****5-ka ... wiecej pisac nie trzeba !!!. [2014-01-08 19:19]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej