Zaloguj się do konta

Podbierak - niezastąpiony sprzęt

Witam.
Będąc parę lat temu na rybach miałem taką przygodę, którą, to pewnie niejeden z Was przeżył.
Otóż, holowałem ładnego lina, ale nie mając podbieraka, który został w samochodzie, próbowałem wyciągnąć go do góry, i podebrać ręką ....niestety, żle sie to skończyło,przypon nie wytrzymał i mogłem tylko pomachać rybie na do widzenia.
Od tamtej pory zawsze staram się mieć przy sobie pod reką,rozłożony podbierak,gotowy do akcji.
W tym artykule sklece kilka zdań na temat tego niezbędnego przyrządu jakim jest podbierak. Coraz częściej używany jest również chwytak, szczególnie do podbierania z łodzi, jak również osęka, która raczej kojarzy się, ze starymi czasami. Występują również podbieraki spinningowe, muchowe dla ludzi, którzy brodzą w wodzie, w woderach, czy spodnio-butach . Myślę, że zainteresuje to młodych adeptów wędkarstwa, i przekona ich do jego używania, ale i może doświadczonych moczy kijów.
Po pierwsze podebranie ryby ,to właściwie kulminacyjny moment naszego przesiadywania nad wodą. Moment ten, który trwa chwilkę, niekiedy kilka, kilkanaście sekund, przysparza nam wiele emocji,adrenalina, ciśnienie idzie na 200%,wyobrażamy sobie ,w tym momencie jaka to wielka ryba, i już natychmiast ,chcemy ją mieć na brzegu. A kiedy jest po wszystkim, to przeważnie odczuwamy zadowolenie, radość, ale niestety niekiedy i smutek złość, jak coś poszło nie tak, bo ryba nam po prostu zwiała.
Byłem kiedyś, świadkiem, jak facet, po nieudanym podebraniu ryby, którą holował, przez jego kolegę pomocnika, wepchnął go do wody, przy okazji oczywiście wyzywając go od najgorszych a, że przy brzegu było dosyć, głęboko,….sprawa raczej nie była wesoła…
Podbieranie szczególnie dużej ryby nie jest łatwe, dlatego, wypunktuje może kilka moim zdaniem ważnych spraw z tym związanych :

1.Jak napisałem na początku przede wszystkim trzeba w ogóle posiadać podbierak. Słyszę nieraz nad wodą, że nie warto ,go z samochodu zabierać, bo przyjechaliśmy na godzinkę czy dwie. Błąd, może się okazać, że właśnie w tym czasie przytrafi nam się rekordowa ryba, i możemy ja po prostu stracić.
Jaki długi ma być ten podbierak, ogólnie im dłuższy tym lepszy.
Jeśli łowimy metodą z kołowrotkiem to co najmniej 3 metrowy. Przy bacie,7metrowym ,to podbierak w granicach 5 metrów. Co do tyczki, czyli zestawie skróconym sztyca powinna mieć,co najmniej 4 metry.
2.Mamy podbierak na wodą, czyli zabraliśmy go z samochodu, ale jakoś nikomu nie chce się go rozłożyć. Każdy myśli tylko, o tym, jak najszybciej wrzucić zestaw do wody ( szczególnie młodzi wędkarze, młodzi stażem, oczywiście, a nie wiekiem ) i znów błąd. Przy holu dużej ryby mało kto zdąży do rozłożyć ,a jak już to robi się to w panice, pośpiechu, a to do niczego dobrego nie doprowadzi. Widziałem już też takie scenki nad wodą, jak ludzie biegają, krzyczą wyszarpując go z pokrowca. Jeśli ma kto pomóc to jeszcze, a co jak na ryby wybraliśmy się sami ? Jeszcze nie widziałem takiego zucha, który holując dużą rybę dał by radę, jednocześnie wyciągnąć podbierak z pokrowca i go rozłożyć….
3.Mamy podbierak, i jest rozłożony ,fajnie…..ale co z tego jak leży kilka metrów od nas. Kolejny błąd.. Wtedy jak będzie potrzeby, na pewno go nie sięgniemy, i rybie pomachamy na dowidzenia. Powinien być zawsze pod ręką ,tak, że nawet z zamkniętymi oczami, lub w nocy sięgniemy po niego bez problemu.
4.Troche o technice, a właściwie o panice i spokoju.
Podbierak zawsze należy trzymać i jednym miejscu, nieruchomo, i wędziskiem wprowadzać do niego rybę.
Nie wolno robić czegoś takiego, co jest również częstym widokiem, u młodzieży wędkarskiej,
Otóż, jeden małolat trzyma wędkę, ze złowioną rybą, która jakim szczęściem jest już przy brzegu, a drugi goni ją, podbierakiem. Oczywiście błąd. Jaki będzie wynik tych zmagań, nie trudno odgadnąć, 1:0 dla ryby. Uderzona przy okazji kilka razy podbierakiem, ucieknie gdzie pieprz rośnie. Spokój to podstawa, przy podbieraniu dużej ryby. Szczególnie karp ,lin, wszystkie z rodziny karpiowatych ,lubią robić długie odjazdy. i to kilka razy. Trzeba to odczekać, nim wprowadzi się podbierak do wody. Ryba musi naprawdę być zmęczona, kiedy w końcu zdecydujemy się na jej podebranie. Kiedy ryba jest już w podbieraku, luzujemy żyłkę, i wyciągamy ją na brzeg.
To na tyle. Pewnie ten artykuł, nie wyczerpuje tematu, ale może się komuś, przyda, szczególnie młodzieży.
Pozdrawiam Robert

Opinie (37)

Norbert Stolarczyk

Fajny artykuł Robercie, watro tylko jeszcze dodać zaraz po słowie którego użyłeś "luzujemy żyłkę i wyciągamy na brzeg" i tu słuszna uwaga wyciągamy ciągnąc po brzegu do bezpiecznego według nas miejsca, absolutnie pod żadnym pozorem nie podnosimy do góry za rękojeść, zawsze skończy się to złamaniem lub w najlepszym wypadku zgięciem rękojeści i taki podbierak możemy do kosza wyrzucić. W tym roku jeden z uczynnych wędkarzy na łowisku w Grodzisku Mazowieckim tak właśnie mi pomógł :( pozdrawiam serdecznie tego pana i zapraszam do przeczytania takiego właśnie artykułu. Za artykuł daje maxa :) [2009-08-06 17:47]

spines21

dobry artykuł,bez podbieraka może być cieniutko:)zawsze podbierak rozkladam pierwszy,a zwijam gdy wędki są na brzegu.opisałem na blogu co było jak zwinąłem przed wędkami:)pozdr [2009-08-06 18:02]

robson1

"norbiko1" zgadza się,dzięki za uzupełnienie.Pozdrawiam [2009-08-06 18:48]

spokojny

RobertTak to właśnie kwintesencja używania podbieraka ,sam przez źle odłożony podbierak pozbyłem się rekordowego szczupaka a jeszcze przy okazji wychylania się złamałem nowiutki kij węglowy z jigową końcówką co prawda firma wymieniła mi go na nowy ale kaczor odpłynął w siną dal. Tak więc tak jak ty staram się zawsze mieć podbierak gotowy do użycia i na dodatek pod ręką to zawsze takie p.z.u. Dobry artykół w związku z podniesieniem tak błachego z pozoru tematu.Odemnie masz maxa 5Pozdrawiam [2009-08-06 18:56]

hubi

Podbierak dobra rzecz nie tak dawno na rybach synek miał na wędce łednego leszcza a ponieważ nie było podbieraka z nami bo został w domu chciałem podebrać rybe rekami już miałem ją prawie w dłoni niestety moment nieuwagi i było po rybie troszke żal i gorycz porażki tym bardziej ze to była taka wieksza ryba na wedce u mojego synka za opis odemnie 5 i pozdrawiam. [2009-08-06 21:03]

pisaq

Dobry artykuł, 5. Mimo, że samodzielnie wędkuję od niedawna to zdążyłem przekonać się na własnej skórze, że podbierak to rzecz niezbędna, a takie rzeczy jak szukanie go w samochodzie czy w pokrowcu przez kolegę, rozkładanie go i holowanie ryby w tym samym czasie - nie należą do najprzyjemniejszych. Fakt, wygląda to śmiesznie, niczym zamieszanie z Bennyego Hilla ;) Niestety, posiadając podbierak uniwersalny ciężko mieć go rozłożonego przy tyłku, kiedy brodzi się w wodzie po pas... Cóż, życie :) Pozdrawiam, Marcin. [2009-08-06 22:13]

użytkownik

Fajny temat , sam straciłem trochę ryb przez brak podbieraka . Masz rację że im dłuższy tym lepszy , ostatnio nawet mając podbierak nie udało mi się wyciągnąc szczupłego bo nie mogłem siegnąc podbierakiem za przybrzeżne trawy , oczywiście 5 . Mam nadzieję że po Twoim artykule choc trochę osób które nie używały podbieraka zacznie go używac , pozdro . [2009-08-06 22:47]

dany21

Przejeżdżałem obok starorzecza i postanowiłem rzucić parę razy spiningiem bo akurat miałem w aucie, oczywiście podbieraka nie chciało mi się rozkładać, drugi rzut i jest szczupły na wędce, niestety pod samym brzegiem ostry obrót ryby i została w wodzie. Byłem bardzo zły na siebie, nie był to ogromny okaz ale byłby mój rekord bo przygodę ze szczupakami zacząłem niedawno. [2009-08-06 23:38]

simowski

a ja mam uwagę co do jakości podbieraków. Nie warto wydawać groszy na jakieś badziewie. Patrz zdj. 1. Właśnie taki ostatnio nie dał rady, wygiął się za bardzo przy dużym szczupaku, który nie mieścił się w nim cały, i rybka czmychnęła do wody. Nie było nam dane pstryknąć foty :-) Teraz mam porządny a cena niewiele wyższa od badziewia :D [2009-08-07 00:16]

użytkownik

a ja mam uwagę co do jakości podbieraków. Nie warto wydawać groszy na jakieś badziewie. Patrz zdj. 1. Właśnie taki ostatnio nie dał rady, wygiął się za bardzo przy dużym szczupaku, który nie mieścił się w nim cały, i rybka czmychnęła do wody. Nie było nam dane pstryknąć foty :-) Teraz mam porządny a cena niewiele wyższa od badziewia :D Zgadzam się :) Lepiej wydać trochę więcej kasy niż później tego żałować. [2009-08-07 00:56]

sliwa

ja miałem takom przygodę z podbierakiem wybrałem sie na szczupaka na pomost oczywiscie podbierak wziołem a więc pierwszy zarzut no i jest ładny szczupak około 80 cm jakies 2kg sięgam po podbierak a podbierak w torbie nie rozłożony jedną rękom trzymam zestaw a drugom staram sie wyciągnąc podbierak ale niestety szczupły się zniecierpliwił obrócił parę razy i poszedł . Moja refleksja z tej przygody zawsze rozkładam pierwszy podbierak [2009-08-07 09:12]

kalmar

:) dobrze, że poruszyłeś temat :) kiedy zaczynałem osobiście też miałem takie przygody :) pierwszą straconą rybą był szczupak, który uwiesił się na zestaw płociowy, a mimo to udało mi się doholować go do pomostu :) no i ... pozostało patrzeć i czekać aż przetnie przypon :) pozdrawiam :) [2009-08-07 09:15]

saw

Co racja, to racja! Podbierak to święta rzecz. Dodatkowo można dodać żeby po skończonym wędkowaniu podbierak wraz z siatką dokładnie opłukać i wysuszyć... kto tego nie zrobi może liczyć na niecodzienne doznania:) [2009-08-07 09:31]

janunio1

Ja w ubiegłym roku przez zapomnienie podbieraka(został w domu)straciłem dwa około kilogramowe karasie,nie zapominajcie o podbieraku nigdy,pozdrawiam. [2009-08-07 13:44]

maksymilian 42

Kolego Robercie,masz słuszną rację podbierak to podstawa udanych łowów.Jeżeli chodzi o modne teraz hasło"złów i wypuść"powinno zabronić używania chwytaków i osęk,to przecież BARBARZYŃSTWO!!!! Za artykuł max. maksymilian 42 [2009-08-07 19:06]

jig9g

Podbierak niewypłukany i niewysuszony, wrzucony do auta, w drodze powrotnej upalnego popołudnia - to ci dopiero doznanie. A propolis techniki podbierania: Podbierak w wodzie najlepiej jak by był już na początku holu (jak jesteśmy we dwóch, to nie ma problemu), wtedy rybka wchodzi do niego sama (no, może prawie sama). Nie ruszamy nim, szukając ryby. [2009-08-08 18:11]

adas47ak

w 100% zgadzam sie z tytułem "Podbierak - niezastąpiony sprzęt" kiedyś łowiłem na pomoście wyciągam sporego okonia około kilograma miał spadł na pomost poodbijał sie i wpadł do wody od tego czasu zawsze biorę ze sobą podbierak [2009-08-09 22:09]

mkoza

ja zapomniałem podbieraka i spusciłem tuż przy bregu 2 kilogramowego karpia.niezapominajcie podbieraka pozdrawiam.mkoza [2009-08-10 08:38]

MSMAŁY

TEŻ ZAPOMNIEAŁEM PODBIERAKA I POSZEDŁ MI DOŚC SPORY SZCZUPAK:(DLATEGO TEZ TU MAM PROSBE, :)KUPIĘ PODBIERAK DDR-OWSKIEJ PRODUKCJI "GERMINA", MUSI BYC W BDB. STANIE, POSIADAM TAKI PODBIERAK KTÓRY JEST POZYCZONY WIĘC CHĘTNIE ODKUPIE OD KOGOŚ IDENTYCZNY SPRZET, DODAM ZE PODBIEREK TEN MA DUZE OCZKA I W SWOIM WNĘTRZY POSIADA SPRĘZYNĘ KTÓRA ROZKŁADA GO NA OK 1,4 METRA DŁUGOŚCIJAK KTOS POSIADA TAKIE CUDO DO SPRZEDANIA TO PISAC NA MOJEGO MEILA malyms@o2.plpozdrawiam [2009-08-10 12:05]

koranx

Właśnie mam zamiar zakupić nowy podbierak ... zapraszam wszystkich miłośników wędkowania na nowo otwarte forum . Wejdź do naszego świata !!!> Link do forum : www.forumrybka.pl [2009-08-10 16:40]

KaKa13

bardzo ciekawy artykuł dla młodych wędkarzy dopiero następujących w ten świat. Osobiście nie ruszam się bez podbierak nigdzie. Nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie czeka na nas nasza życiówka :) [2009-08-12 19:19]

nerwus40

Witam . Bardzo dobra uwaga , każdemu się to chyba zdarza hol rybki i kłopot z podebraniem .Miałem niedawno taki podobny przypadek ale byłem przygotowany i podbierak był wyjęty i przygotowany do działania ale okazało się ,że niestety był za mały co nastręczyło dużo kłopotu aby podebrać 1,5kg karpia. Nie straciłem go ale od razu po tym postanowiłem wymienić swój mniejszy na większy. Widzę ,ze koranx nosi się z zamiarem kupna podbieraka więc jeśli mogę doradzić to to aby nie kupował pochopnie a dobrze to przemyślał i kupił większy podbierak. Większy podbierak jest droższy ale nie będziesz miał problemów z wyjmowania swoich zdobyczy. Dużym podbierakiem małą rybkę się wyciągnie ale małym podbierakiem dużej ryby nie wyjmiesz [2009-08-16 17:53]

sandacz47

mi się w ten sposób zerwał ładny szczupaczek:( [2009-11-26 15:56]

użytkownik

bez podbieraka ani rusz:] niepolecam podbierac wegozy [2010-01-10 22:58]

elan1993

Ja sam praktycznie wyruszam na ryby i tylko raz ale to tylko raz zapomniałem podbieraka i ten błąd by mnie pozbawił szczupaka jak dla mnie dużego [56cm], na szczęście wędkarz obok miał i udało się go podebrać i wypuścić go przy oczach innych [oni by tak nie zrobili bo jakie dziwne miny mieli] :). Więc z tego się nauczyłem że jak jadę na ryby to zawsze trzeba brać podbierak nawet jak by to miało nam zajmować miejsce w bagażu drugiej lub większej ilość wędek. [2010-04-04 16:24]

jarek30

taką samą przygodę miałem przedwczoraj podbierak miałem ale nie rozłożony ale poco jak płocie łapałem na wyczynuwke  atu nie spodzianka szczupak uderzyl w płoc jak wyciogalem ją do brzegu czym wyciognołem podbierak bylo po wszystkim ale byla walka balem sie tylko aby mi wyczynuwki nie polamał [2010-07-22 09:00]

grzesiek1999

Przez to że nie wyjąłem podbieraka z samochodu straciłem naprawdę duży okaz. Od tamtej pory podbierak jest zawsze pod ręką. [2010-09-01 18:43]

baloonstyle

Oczywiście piąteczka :))pozdrawiam :)) [2010-09-30 09:37]

mlotek2222

Podbierak to wazna rzecz na rybach tak jak piszesz w artykule,że przez brak podbieraka możemy stracić rekordową rybę.Dobry artykuł daję piateczkie.Pozdrawiam [2010-12-05 10:48]

użytkownik

opis bardzo trafny ja dodam tylko od siebie że podbierając węgorza należy pozwolic mu samemu wpłynąc tyłem do siatki czyli ustawić podbierak za holowaną rybą a nastepnie delikatnie luzować żyłke węgorz sam spłynie do siatki podbieraka na "wstecznym"TO JEST ZABAWA z taką rybcią [2011-04-30 10:36]

janosik15

Ja też miałem przygodę bez podbieraka.Nie chciało mi się go targać na ryby,a to zaskutkowało tym,że nie miałem jak podebrać ładnego karasia i złapałem za przypon a ten się zerwał.Zachęcam do zabierania podbieraka na ryby bo nie wiemy kiedy może się przydać.pozdro  [2011-07-16 19:37]

troc

Wszystko i na temat. Po przybyciu na łowisko pierwszą rzeczą którą rozkładam jest właśnie podbierak. *****, Pozdrawiam. [2011-10-23 21:59]

camelot

***** Piątka .   - temat zawsze aktualny i ważny. - Podbierak , jest jak noszenie parasola przy pogodzie !  Nigdy nie wiadomo kiedy może się okazać naprawdę niezbędny ! Osobiście, nie lubię podbieraków i nie jedną rybę z tego powodu straciłem. Ale też udało mi się szczęśliwie wyholować wiele rekordowych okazów bez podbieraka, - nawet jednego karpia olbrzyma w Roszkowie i bez niczyjej pomocy. Wydaje się, że podczas holu dużej ryby bardziej nieodzowne, niż posiadanie obszernego podbieraka, jest zachowanie zimnej krwi, i zwykłe racjonalne myślenie, które naprawdę niewiele kosztuje i nie trzeba go dźwigać. Oczywiście, że dla wędkarzy ,,Ciężarowców" którzy targają ze sobą na łowisko pół ciężarówki ekwipunku i drugie pół ciężarówki żarcia dla karpi, - zabranie jeszcze podbieraka, nawet wielkości bramki piłkarskiej - to pryszcz !  Mówię tak, ponieważ jestem wędkarzem, najczęściej wędrującym i taszczenie ze sobą uciążliwego podbieraka, to zawsze kłopot, - więc zmusiło mnie to jakby do wypracowania sobie alternatywnych sposobów lądowania ryb. Niekiedy widuję spiningistów z zatkniętą za paskiem osęką i przyznam, że wyglądają tak uzbrojeni bardzo poważnie. Być może dodaje im to splendoru i w jakiś sposób podbudowuje ich własne ego. - Ale widok kogoś takiego nad wodą, bardziej przypomina rzeźnika, niż wędkarza. Osobiście, każdego takiego osobnika, wyposażyłbym w obowiązkowo w przywiązany na łańcuchu ogromny podbierak i dodatkowo trzy cegły do plecaka !  Gorąco więc polecam, aby zawsze pamiętać o podbieraku, choć użycie go nie zawsze jest wygodne, zwłaszcza gdy jesteśmy na rybach w pojedynkę. Są też sytuacje, gdy użycie podbieraka staje się nierealne lub wręcz ryzykowne, zwłaszcza, gdy łowimy w trudnych warunkach np. w rzece o silnym nurcie. Zanurzony w wodę podbierak stawia duży opór i trudno go utrzymać jedną ręką w miejscu, co niejednokrotnie uniemożliwia podebranie walczącej ryby i stwarza dodatkowo niebezpieczną sytuację dla samego wędkarza, zwłaszcza zimową porą na oblodzonych brzegach.                                                              Chyba za bardzo się rozpisałem ?     ....sorry !     Pozdrawiam serdecznie ! [2011-11-05 13:35]

użytkownik

bez podbieraka ani rusz.

za artykół daje ***** i połamania!

[2012-01-17 21:15]

użytkownik

super tekst,ciekawie napisany.Na pewno nie jednemu się przyda.***** [2012-01-29 07:28]

gufozord

ja na szczęście wyciągnąłem kilogramowego lina bez podbieraka, jednak obawiałem się że przypon nie wytrzyma i nauczyłem się mieć rozłożony podbierak za każdym razem [2012-02-06 15:22]

maverick314

Bardzo ciekawy i za razem pomocny artykuł ode mnie zasłużona 5 pozdrawiam [2012-11-15 11:34]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej