Podbierak Robinson Smart

/ 2 komentarzy / 11 zdjęć


Johann Wolfgang von Goethe powiedział kiedyś "Kto nie idzie do przodu, ten się cofa" Każde wyjście na ryby potwierdza, że te słowa są aktualne i dotyczą wędkarstwa jak każdej dziedziny życia. To co sprawdzało się nad wodą jeszcze wczoraj, dziś może okazać się nieskuteczne. Metody, które wczoraj dawały ryby dziś są powodem powrotu o kiju.

Za każdym razem trzeba dostosować się do panujących warunków i sytuacji nad wodą. W zeszłym roku niski poziom wody pozwalał na wybór dogodnych miejscówek i łowienia krótkimi kijami w tym roku podwyższony stan zmusił do używania dłuższych kijów. Dłuższe kije z kolei sprawiły, że musiałem poszukać dłuższego podbieraka.
Zimą natrafiłem na krótki opis podbieraka Robinson Smart, podbierak wydał się na tyle interesujący, że pozostał w pamięci. Wiosną kiedy szukałem nowego podbieraka przypomniałem sobie ten opis i odszukałem go w internecie. Po kilku dniach otworzyłem drzwi a w nich stał kurier z przesyłką.

Szybko odebrałem paczkę i rozpakowałem podbierak. Pierwsze na co zwróciłem uwagę to jego waga. Mimo długości trzech metrów jest o wiele lżejszy od aluminiowych dwumetrowych. Wszystko zasługa użytego materiału. Zarówno sztyca jak i rama wykonane są z węgla. Rozłożonym podbierakiem bez najmniejszego wysiłku można operować jedną ręką a to bardzo ułatwia podebranie ryby gdy łowimy w pojedynkę.Sztyca podbieraka jest teleskopowa, dzięki czemu można złożyć go do niewielkich rozmiarów co ułatwia transport. Po złożeniu sztycy ostatni segment wciskany jest na coś w rodzaju piankowego pierścienia. Dzięki temu podbierak nie rozłoży nam się podczas transportu czy w chwili kiedy tego nie chcemy.

W tym momencie podbierak wyglądem jak i w użytkowaniu niczym nie różni się od krótkich podbieraków spinningowo-muchowych. Ma gumowaną siatkę co znacznie ułatwia wyjęcie haków w razie gdyby podebrana ryba zaczepiła przynętę o siatkę. W dodatku taka siatka bardzo szybko schnie i nie śmierdzi.

Mimo iż kupiłem podbierak z myślą o łowieniu spławikowym szybko stał się podstawowym ekwipunkiem na spinningowe wyprawy. Mocowany na klips magnetyczny zawsze jest pod ręką. W przypadku kiedy łowię z wysokiej burty czy szerokiego pasa zalanej roślinności szybko mogę go rozłożyć i sięgnąć po rybę co w przypadku krótkich podbieraków typowo spinningowych nie było możliwe. Myślę, że ten podbierak będzie wielkim atutem w przypadku tzw street fishingu i łowienia w mieście gdzie są wysokie betonowe brzegi czy wędkowania w portach.
Rama o wymiarach 50 na 40cm pozwala na skuteczne lądowanie ryb o długości nawet 80cm to wszystko sprawia, że podbierak jest niezwykle uniwersalnym narzędziem, które sprawdzi się przy łowieniu różnymi metodami od spławika przez grunt do spinningu. 
 

 


5
Oceń
(6 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Podbierak Robinson Smart - opinie i komentarze

arasshaterarasshater
+2
Od razu pomyślałem o wędkowaniu na Motławie, jak tylko zacząłem czytać twój artykuł. Sprawdziłem też cenę podbieraka: do najtańszych nie należy. No ale z drugiej stony ma wiele plusów. Nie narzekam na mój podbierak Jaxona, ale po rozłożeniu sztycy i skręceniu trzeba szwędać się tak po nabrzeżach... Ostatnio stan Motławy jest tak niski, że pomimo sztycy 3 m podczas podbierania musiałem paść na kolana i pochylić się dodatkowo, co mi uświadomiło zaraz, że przy większej i silniejszej rybie musiałbym się chyba położyć. Jakaś masakra! (2021-06-08 12:54)
Jakub WośJakub Woś
+1
@arasshater kiedyś łowiłem na Motławie i wiem o czym piszesz. (2021-06-08 20:16)

skomentuj ten artykuł