Podhale Cup 2019

/ 4 zdjęć


Są takie sny, po których nie pamięta się szczegółów. I ja taki miałem właśnie sen, w słoneczny, niedzielny dzień. Pamiętam, że było nas siedemnastu i odbywaliśmy zawody o wielki puchar. Łowiłem z Gienkiem i Zdzichem, a obok mnie Grzesiek długo budził Andrzeja. Dlaczego budził? I czy to było w wodzie czy na brzegu, tego nie pamiętam. Pamiętam mocno duże ryby, a raczej wyobrażenie o nich. Nie mogę zdecydować, czy to było we śnie czy na jawie, ale  chodzi o to, że spięły mi się 4 duże ryby, w tym na pewno jeden lipień, bo był już blisko moich oczu. Pewne jest też, że Piotrowi spięło się 8 lipieni. Pamiętam, że były duże chmury, lecz w oddali, bo nie byłem mokry. Widziałem też liczne brania. Co rzut, to lipień. To był rozczulający sen. Grzegorz Jarzmik złowił 31 ryb, co ktoś przeliczył na 29200 pkt. Także świetny wynik uzyskał Zdzisław Opach – 27 ryb i 25590 pkt. Nie rozpoznałem gdzie to było, ale ktoś coś mówił, że na gangrenie. Pamiętam, że Grzesiek Skórzyński mówił o 22 rybach i że ktoś przeliczył je na 21070 pkt. Mój kolega Zdzicho mówił do mnie, że 4 miejsce zajął Robert Kocioł z 17 rybami i wynikiem 15950 pkt. a 5 miejsce Zbigniew Zasadzki z wynikiem 16 ryb i 15040 pkt. Pamiętam, że czytałem jakąś listę – chyba listę wyników, bowiem pod nr 6 był wymieniony Mariusz Szlachetka z wynikiem 10 ryb i 10570 pkt. O Mariuszu było też głośno przy obiedzie, zrozumiałem, że wygejował największego lipienia na 43 cm. Na 7 miejscu uplasował się Marcin Słomka – 11 ryb i 10250 pkt, a na 8 miejscu Łukasz Ostafin z wynikiem 10 ryb i 9950 pkt. Najbliższy mi w moim śnie Zdzisław Calik wyholował 7 ryb, w tym grubego lipienia na 39 cm, co dało mu 6810 pkt. i 9 miejsce w zawodach. Także dobrze poszło Andrzejowi Zasadzkiemu – był 10 z wynikiem 5 ryb i 4760 pkt. Drugą dziesiątkę otworzył Przemysław Bieniecki łowiąc 5 ryb i zyskując 4580 pkt. Na 12 miejscu okopał się Robert Stoszko – 4 ryby i 4090 pkt. a na 13 miejscu Piotr Buda – 3 ryby i 2910 pkt. Dobre 14 miejsce zajął Kamil Opach – 2 ryby i 2100 pkt. Na 15 miejscu postawił się Roman Dryk – 2 ryby i 1860 pkt, na 16 miejscu Marcin Pucułek – 1 ryba i 910 pkt., a na 17 miejscu Marcin Obruśnik, który używał haków tylko na krótkie ryby. Śniło mi się, że brania na nimfetki trwały tylko 30 minut, a potem królowała sucha, gej, pedałek i sporadycznie nimfa. Ryby były wszędzie, ale w niektórych miejscach wyraźnie starsze, a w innych wyraźnie więcej. Jeżeli łowca nie popełniał błędu typu splątanie zestawu lub rzucanie nimfą z glonem, to miał pełne ręce dochodowej roboty. Na tej liście, której w całości nie pamiętam, ktoś wyliczył, że łącznie złowiono i wypuszczono 173 ryby. U wędkarzy z etyką PZW wypuszczanie ryb nie dziwi, zwłaszcza, że odnośnie lipienia jest taki obowiązek w naszym i ościennych Okręgach PZW. Bardzo cieszy, że te 173 ryby były w wodzie, miały ochotę przeżyć przygodę wędkarską widzianą z drugiej strony wędki i nadal pozostają w swoim naturalnym środowisku. Planujmy,  jak je ochronić w zimie przed kormoranami. To jest nasz wspólny, Związkowy  skarb.
 

 


4.3
Oceń
(6 głosów)

 

Podhale Cup 2019 - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł