Pogoda czy przynęta? – szczupaki końca lata

/ 5 komentarzy / 4 zdjęć


Odbywający się w sobotę i niedzielę Rajd Nadwiślański odciął mnie od moich ulubionych łowisk. Musiałem improwizować. Do łask wróciły stare zapomniane łowiska. Pierwszym z nich które zaplanowałem na sobotę były nadwiślańskie klatki odcięte już od Wisły przez tegoroczną suszę. Na niedzielę natomiast zaplanowałem ,zalane po powodzi, dołki po wydobyciu piachu.


Wstałem razem ze słońcem. Za oknem bezchmurne niebo i pierwsze promienie słońca zwiastowały udane łowy. Zabrałem ze sobą zestaw spinningowy, pas wędkarski z dwoma pudełkami przynęt i torbę z aparatem. Siadłem na rower i popędziłem na zachód w pogoni za drapieżnikiem.  Na miejscu przywitało mnie to co wita wszystkich wędkarzy w tym roku. Niski stan wody.

Płytka woda i wszędobylska roślinność sprawiły, że na początek wybrałem gumy Daiwa tournament duckfin shad. Rozpocząłem pogoń za szczupakiem. Godzina łowienia minęła nie wiadomo kiedy a ja nadal nie miałem brania. Co drugi rzut za to ściągałem wodne rośliny przeróżnych gatunków. Nie miałem lżejszych główek więc postanowiłem zmienić przynętę. Przeglądając pudełko trafiłem na starą wysłużoną wahadłówkę mors nr 2. Przypomniałem sobie, że kiedyś tu na taką łowiłem szczupaki. Po chwili wisiała już na przyponie i miała odczarować łowisko. Łowiłem pod słońce i mimo okularów polaryzacyjnych ciężko było mi dojrzeć pojedyncze rośliny rosnące w toni wody. Przynętę podawałem praktycznie na oślep. Często wprowadzałem w rośliny a każde nienaturalne zachowanie szczytówki kwitowałem zacięciem. Rosnące rośliny to nie jedyny problem. Problemem były także ich szczątki leżące na dnie. Płytka woda sprawiała, że wahadłówka czasem zagarniała je z dna. A kawałek liścia na kotwicy już skutecznie zmieniał pracę wahadłówki. Nim się obejrzałem minęła kolejna godzina, dziesiątki rzutów a ja nawet bez brania. Zacząłem tracić nadzieje. Zmęczony ciągłym machaniem siadłem na ziemi, sprawdziłem godzinę – zbliżała się 9:00.

Przez myśl mi nawet przeszło żeby odpuścić już to daremne biczowanie wody. Grzebiąc w pudełku znalazłem wahadłówkę Robinson Basic. Nie używałem jej do tej pory nie znałem nawet jej pracy. Niewielka, zielono żółta z ciemnymi okoniowymi pasami, lekka blacha o wadze 7g   nie mogła głęboko pracować. Stwierdziłem, że będę wracał do roweru i po drodze kilka razy pośle ją do wody. Podniosłem głowę aby upatrzyć pierwsze miejsce, w które ją poślę i zauważyłem, że od północnego zachodu nadciągają chmury, które zbliżały się do słońca. Posłałem Robinson Basic do wody po raz pierwszy. Gdy tylko wpadła do wody cień zasnuł łowisko. Spojrzałem w kierunku zasłoniętego słońca wykonując leniwe ruchy korbą kołowrotka. Po około trzech czy czterech obrotach poczułem potężne szarpnięcie w dolniku. Mało nie wyrwało mi kija z ręki. Spojrzałem w kierunku miejsca gdzie nastąpiło branie. Ryba przepłynęła dwa metry w lewo. Zrobiła młyn w wodzie, pokazała potężny ogon i bezczelnie się spięła. Ależ byłem wściekły. Zamiast pilnować zestawu to ja się na chmury patrzyłem. Pierwsze branie a ja nie zdążyłem zaciąć i straciłem około 70-80cm szczupaka. Jeszcze drżącymi rękami rzuciłem kilka razy w to samo miejsce z nadzieją, że powtórzy atak. Niestety nie powtórzył. Zrobiłem kilkanaście metrów wzdłuż brzegu i znów przynęta wylądowała w wodzie. Kilka machnięć korbą i uderzenie w przynętę. Tym razem szybkie zacięcie i rozpocząłem szybki hol szczupaka. Po chwili pierwszy zębaty i od razu wymiarowy ląduje w moich rękach.

Wypiąłem go i wpuściłem do wody. Stał przy brzegu a ja łowię dalej. Sytuacja się powtarza kilka ruchów korbą i kolejne uderzenie. Zacięcie i hol. Szczupak holowany i poprzedni mijają się w wodzie są identycznej wielkości. Kolejny wymiarowy zębaty z moich rąk wraca do wody. Znów przeszedłem kilka metrów wzdłuż brzegu w kierunku roweru upatrzyłem kępę roślinności wodnej i rzuciłem tuż za nią. Prowadziłem przynętę obok niej. Wahadłówka pięknie pracowała. Trzymając szczytówkę w górze można było prowadzić ją około 10-20cm poniżej tafli wody co sprawiało, że miałem z nią cały czas kontakt wzrokowy. Kiedy przepływała obok kępy roślin nagle zniknęła a w dolniku znów potężne uderzenie. Skwitowałem to zacięciem. Hol trwał trochę dłużej niż przy poprzednich dwóch sztukach. Po minucie czy dwóch mogłem już zmierzyć i sfotografować szczupaka 64 cm. Po tym szczupaku trafiło się jeszcze kilka niewymiarków a ja musiałem zwijać się do domu.Dziwny to poranek który pokazał jak ważne są pogoda czy przynęta na rybach. A no właśnie czy to pogoda sprawiła, że przez pół pochmurnej godziny złowiłem 8 szczupaków kiedy w słoneczne dwie godziny nie miałem brania. Czy to była zasługa nowej przynęty Robinson Basic? Jedno jest pewne. Już do mnie jedzie więcej tych przynęt. We wszystkich rozmiarach 7, 15, 21 g i wszystkich trzech kolorach. Jeszcze na to łowisko z nimi wrócę.

Zestaw jaki używałem:
Robinson Kinetik Pike Spin 270cm, 10-30g
Ryobi Zauber 4000
Plecionka Robinson Phantom Green Spin
Robinson Wolfram Leaders Super Strong
Wahadłówka Robinson Basic 7g

 


5
Oceń
(21 głosów)

 

Pogoda czy przynęta? – szczupaki końca lata - opinie i komentarze

SpearSpear
0
Najciekawsze momenty zdarzają się w chwilach gdy na chwilę się rozkojarzymy, sam tak miałem dosyć często. Powodzenia przy testowaniu cięższych blach. (2015-09-28 07:39)
KomanczKomancz
+2
Branie zawsze następuje "nie w porę" :) Czy pogoda czy przynęta to już wiedzą same szczupaki. Ale wiara w przynętę czyni cuda. 5* (2015-09-28 13:39)
piotr48piotr48
+1
brzmi to jak reklama na zamówienie (2015-09-28 18:59)
Jakub WośJakub Woś
0
Dziś piękna słoneczna pogoda i ciepło. Postanowiłem sprawdzić jak to będzie wyglądało niespełna dwa tygodnie po ostatniej wyprawie na szczupaka. Efekty to jeden szczupaczek na morsa i 3 na Robinson Basic (2015-10-02 20:40)
rysiek38rysiek38
+2
Byłem kiedyś jako szceniak na pewnym zarośnietym łowisku i to kilka dni pogoda super a my i z brzegu i z lodzi,na spina ,na żywca i kiepsko (kilka pistoletów)...dwa ostatnie dni to totalne upały z tym że z popołudniowymi burzami i właśnie gdzies z godzine przed nimi jak powietrze dosłownie zamierało szczupły dostawał istnego pier...ca i to ten 60+ Lowiliśmy po kilka w godzine i to na cokolwiek. ***** (2015-10-30 01:03)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Ryobi Zauber