Zaloguj się do konta

Polesia czar V

Na wschodzie kraju, koledzy otworzyli już sezon podlodowy. Sam natomiast siedząc we Wrocławiu, mam za oknem ulewę, a na termometrze +6 C.
Wspominam więc jak wyglądały zimy, gdy mieszkałem w Białej Podlaskiej.

Styczeń 2008.
O godzinie 4:30 wyjeżdżamy nad oddalony o około 180 km 'Nielisz'. Wyprawie towarzyszą mieszane uczucia. Wieści z ostatnich dni, nie napawają optymizmem. Nieustabilizowane ciśnienie, odebrało ponoć apetyt okoniom. Wiemy jednak, że ryby kiedyś muszą zgłodnieć i mamy nadzieję, że to będzie właśnie dziś. Nad wodą jesteśmy po godzinie siódmej. Widok ze skarpy zapiera dech.

Chcemy zacząć od miejsca, gdzie ostatnio łowił Robert (Mistrzunio) jednak ten rejon, zajmują członkowie jednego z tutejszych kół, organizując wewnętrzne zawody. Koledzy wyciągają mormyszki i utrzymując odpowiednią odległość od zawodników, zaczynają szukać okoni. Grzesiek (mular74) 'zaklina' pierwsze dziury i po kilku minutach oszukuje pierwszego dwudziestaczka. 'Mistrzunio' nie pozostaje w tyle. Widzę, że kumple zaczynają dobrze się bawić. Chcę zwiedzić dalsze rejony, dlatego pozostając wiernym blaszce, wyruszam na mały rekonesans.

Dno jest bardzo nierówne, co chwila trafiam na wypłycenia, dołki, blaty... Głębokość waha się od nieco ponad metra, do grubo ponad trzech. Niestety, ryby nie chcą współpracować. Przez pierwsze dwie godziny udaje mi się oszukać zaledwie dwa niewielkie okonki. W końcu trafiam na trzymetrowy blat, pokryty resztkami roślinności. Delikatne drgnięcie kiwoka i wreszcie mam pierwszego trzydziestaczka (28,5cm). Kolejne dwie godziny owocują kilkoma małymi okonkami. Postanawiam wrócić do kumpli i zobaczyć jak im idzie. Okazuje się, że mormyszka jest o wiele skuteczniejsza. Mają po kilka niebrzydkich okoni, przeplatanych drobnym białorybem.

Siadam więc nieopodal, wyciągam kawę i mormyszkówkę. Nie mam co prawda cierpliwości, do tej metody, ale chwila odpoczynku dobrze mi zrobi. Prowadzę mormyszkę o wiele delikatniej niż koledzy, dlatego nie zniechęcam drobnicy, która ochoczo podskubuje ochotki. Łowię kilka płotek, krąpio-leszczyków i pasuję. To nie dla mnie. Sięgam ponownie po blaszkę i zaraz mam delikatne puknięcie, którego nie zacinam. Wpuszczam blaszkę raz jeszcze i rybka poprawia. Zacinam kolejnego 'trzydziestaczka' (29,5cm) To mój ostatni dziś, kontakt z rybą. 'Mistrzunio' wydłubał mormyszką największą rybę wyprawy (31cm). Zaklęcia Grześka, też przyniosły spodziewany efekt. Poruszając się zaledwie w promieniu kilkunastu metrów i konsekwentnie obławiając mormyszką, kilka przerębli - złowił czternaście przyzwoitych garbusków.

Kolejny wyjazd nad 'Nielisz', potwierdził ostatnie obserwacje dotyczące wyższości mormyszki nad blaszką. Ta ostatnia okazała się skuteczniejsza jedynie w kuszeniu drapieżników, będących pod ochroną. Dzisiaj, można było dokładnie zaobserwować, wpływ warunków pogodowych i związanych z tym wahań ciśnienia, na aktywność ryb. Do południa, gdy aura była ustabilizowana, a temperatura utrzymywała się poniżej zera, można było skutecznie polować na okonie. Około 12:30 zachmurzyło się i zaczęło wiać z południa. Wszystkiemu towarzyszyły przelotne opady śniegu i deszczu ze śniegiem. Temperatura podniosła się minimalnie powyżej zera... i okonie stanęły w miejscu..... Ich miejsce zajęły szczupaki. W ciągu 30 minut, miałem na kiju 4 sztuki - tylko jedną udało mi się wyholować.

Później już nic nie brało. Po ponadgodzinnym okresie 'posuchy', przerywanym delikatnymi puknięciami, na mojej wędeczce zameldował się miniaturowy sandaczyk. Potem na chwilę obudziły się jeszcze okonie, a po piętnastej pod lodem zapanował spokój.

P.S. Ksywki w nawiasach to jednocześnie nicki użytkowników tego portalu - członków Koła przy Urzędzie Celnym w Białej Podlaskiej.

Opinie (17)

użytkownik

Lód! lód! lód! Jeśli w tym roku się jeszcze pojawi, to na pewno spróbuję z przerębli wyjąc kilka ryb. Twój wpis jest jednym z tych, które wzmagają we mnie motywację do działania. ***** [2009-12-23 13:47]

użytkownik

Kurcze, kawał wody ten Nielisz...nawet nie wiem gdzie to jest. Znowu lekka zazdrość, że chyba im dalej od Mazowsza, tym więcej zycia w wodzie...Już sie nie mogę doczekać, mormyszki i cały sprzęt tylko czekają na dziurę w BEZPIECZNYM lodzie..*))). Pięć przerębli ode mnie z pozdrowieniami.  [2009-12-23 17:52]

użytkownik

Fajna relacja z wyprawy. Nie wiem czy tylko ja mam takie "zboczenie" ale za każdym razem kiedy czytam takie teksty to bezwiednie wcielam się w bohaterów opowiadania. Niemal namacalnie czuję pulsujący ciężar okonka na podlodówce i chłód mroźnego wiatru na policzkach. Chętnie rozpisałbym się na temat Twoich obserwacji odnośnie wpływu warunków atmosferycznych na aktywność żerowania, ale moja lepsza połowa ciągle szturcha mnie rurą od odkurzacza i burczy coś o Świętach. Dla własnego dobra nie ma co przeginać. Co prawda "mop' to nie świder ale wyboru nie mam.

Piąteczka.

A przy okazji wszystkiego dobrego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i pomyślnego (rybnego) Nowego Roku

[2009-12-23 18:16]

wiechu1603

I ja także z utęsknieniem patrzę za przymrozkami. Wędkarstwo podlodowe ma swój urok i chociaż człowiek marznie i moknie to każdy wędruje po tafli w oszukiwaniu okazów.

Oczywiście całość na piątke.

Pozdrawiam.

[2009-12-23 18:23]

makaron47

Zdaje się, że nikomu innemu nie podnieśliście adrenaliny tak jak mnie. Mimo, ,ze aktualnie mieszkam w Koszalinie, to rzeka Wieprz , której spiętrzenie w Nieliszu ukształtowało  tak rewelacyjny zbiornik , zawsze będzie mi przypominać czasy z dzieciństwa. Mieszkałem w Michalowie - ok. 6 km od Nielisza, lecz wówczas tego zbiornika jeszcze nie wybudowano. Pamiętam, że w pierwszej wersji taki zalew miał powstać właśnie w Michalowie, tj wzdłuż niecki terenowej w kierunku na Deszkowice II. Prawdopodobnie przeważyła sprawa przepięknej i rybnej, szczególnie w karpie, niewielkiej rzeki POR, dającej czystsze wody niż Wieprz. Pozdrawiam wędkarzy z terenu Michalowa, Nielisza oraz z Zamościa. Pozdrawiam także dyrektora biura ZO w Zamościu - Jurka Klechę. (Do zaobaczeniea w maju nad Bugiem).                        Życzenia bożonarodzeniowe i noworoczne załączam.  Jerzy Makara [2009-12-23 18:48]

użytkownik

Jak zwykle bardzo fajnie opisana wyprawa .Łowienie na mormyszkę to jak dla mnie , też troszkę spiningowanie , w końcu cały czas ,,gramy '' przynętą i czujemy ją na kijku . Tej zimy  garbusów  życzę jeszcze większych i oczywiście więcej . Pozdrawiam . [2009-12-23 22:50]

użytkownik

Dobrze że Twoja opowieść o Polesiu się nie kończy, tym razem jest stanowczo za zimna, oczywiście dla mnie gdyż nie jestem amatorem lodowego wędkarstwa. Piękne zimowe widoki, jednak wole je na swoim monitorze i choć bywam często nad wodą w zimie, to tylko w charakterze kibica. Napisane b. dobrze, zresztą jak zwykle, pozostaje życzyć grubego lodu w tym sezonie i większych ryb od przerębla *5* gratki i pozdrawiam!

[2009-12-24 08:29]

jurek

Jak zwykle wspaniale wypadło ................... I TU MOŻNA POZNAĆ PRAWDZIWEGO WĘDKARZA ............ CZEKAM NA PORZĄDNY LÓD I WTEDY TEŻ SIĘ WYBIORĘ ------------Pozdrawiam serdecznie.......Jurek . [2009-12-25 11:57]

ares22

Piękna opowieść, piękne zdobycze na tych zdjęciach - pozdrawiam, duża 5. [2009-12-25 11:58]

Siarra

Ładne Okonie z pięknej wyprawy! Ja juz próbowałem w tym roku na gliniance pod Warszwą.Łowiłem tylko 2 godz. z regóły małe okonki choc trafiły się 2 po 27 cm.lód jeszcze nie za gruby ok 5-10 cm. asekuracja konieczna. art na 5 pozdr. [2009-12-25 20:16]

Zbig28

Jak zwykle fajnie i ciekawie opisane wędkarskie zmagania. Ja w tym roku jeszcze po lodzie nie łazikowałem. Zwykle byłem jednym z pierwszych, ale obecnie, w te dni, kiedy jeszcze można było to zrobić w warszawskich i podwarszawskich zbiornikach ( co prawda z duszą na ramieniu ), jakoś zaspałem. Teraz, po ociepleniu i deszczach, byłoby to głupotą. Mam nadzieję, że niebawem przeczytam część VI Czaru Polesia ?  ***** !

 

[2009-12-25 20:51]

użytkownik

                                                                                                                        Świetna wyprawa na lód, superowe okonie i najładniejszy ten mały sandaczyk. Tylko pogratulować takiego wypadu uwieńczonego garbuskami. ***** [2009-12-27 00:31]

użytkownik

Lód to jest moje wędkowanie. Ile mam wspomnień...Zanudziłbym was swoimi historiami. Bliscy mi są ludzie, którzy łowią z lodu.Wszędzie biało a ty na środku jeziora. To jest po prostu bajka... Piątal Grzesiu ode mnie. [2009-12-27 13:48]

użytkownik

Piąteczka, jak nic !!!                                                                                         Pozostaje nam tylko czekać na lód na tyle gruby i pewny aby śmiało można było pochodzić za okonikiem, albo przycupnąć ze spławiczkiem na grubą płoć. Mam nadzieję, że lód się pojawi zaraz po Sylwestrze, bo na pewno przyda się nam przewietrzenie. [2009-12-28 16:30]

The Piterson12345

ten rok chyba nie nalezy do najlepszych, dla wędkarzy podlodowych;) ale i tak jak widać na cienkim lodzie mozna przechytrzyć jakiegos pasiaka;) pozdrawiam i połamania kija w nowym roku;) [2009-12-28 18:10]

Hunt eR

Ja też przeniosłem swoje kości na Dolny Śląsk z drugiego końca Polski, więc doskonale Cię rozumiem. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak pocieszenie, ale jeśli jesteś starym  wygą (a jesteś z tego co czytam), to z pewnością poradzisz sobie i znajdziesz tu swój azyl. Ja po czterech latach rekonesansu, pobiłem w tym roku swoje rekordy. Myślę, że za rok, dwa Twój artykuł nie będzie tylko wspomnieniem, a Twoi koledzy z Białej będą tu przyjeżdzać na ryby ;-) [2010-01-06 17:13]

użytkownik

super sprawa wędkować na lodzie oczywiście jak tylko jest spinerek murmyszka świetna sprawa i zabawa wpis jak zwykle piona [2011-01-10 15:05]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej