Polowanie na łódź :)


Początkowo zamierzałem kupić używaną łódkę, szybko jednak okazało się że nie jest to takie proste. Wybór łódek używanych na portalach aukcyjnych jest ograniczony, a jak już trafiłem na coś ciekawego przerażała mnie cena. Podczas poszukiwań przejechałem w sumie około 800km po Polsce i niestety opis zawsze mocno odbiegał od stanu faktycznego. Niemal zawsze słyszałem że to się da zrobić co jest niezaprzeczalne, bo wszystko da się zrobić, tylko że czasem nie ma to najmniejszego ekonomicznego uzasadnienia.
Obawiałem się podczas jazdy na oględziny pierwszej łódki, że nie rozpoznam czy jest dobra czy nie bo nigdy wcześniej nie miałem własnego pływadełka. Szybko okazało się, że tzw. kaszanę da się rozpoznać bez najmniejszej wiedzy. Jednakże spotkałem się z kilkoma ciekawymi przypadkami np.:

  1. Łódka leżała na trawniku do góry dnem. Dno nie miało żadnych odprysków i wydawało się, że wszystko będzie ok. Pierwsza lampa zapaliła się gdy 2 osoby dorosłe nie były w stanie obrócić 4 metrowej zwykłej łódki wiosłowej z włókna szklanego. Łódka była nieziemsko ciężką – powodem tego był fakt iż wolna przestrzeń między dnem a pokładem została wypełniona pianką wysokoprężną, między którą najprawdopodobniej przez niedokręcony korek spustowy dostała się woda i pozbycie się jej stało teraz niemal niemożliwe bo „wlazła w każdą szczelinę”. Z tego co się dowiedziałem aby to poprawić należało by wyciąć dziurę w pokładzie (albo i kilka) dokładnie usunąć piankę, a przestrzeń wypełnić specjalnymi workami wypornościowymi, bądź np. pustymi zakręconymi baniakami po wodzie ;
  2. Delikatnie lepki pokład na łodzi – najprawdopodobniej spowodowane było to albo przeterminowaną farbą albo jej nieodpowiednim zmieszaniu z utwardzaczem. Łódki maluje się specjalną farbą (niestety nie pamiętam nazwy) i pewnie nawet fachowo to nie określa się farbą;
  3. Tzw. pajączki na dnie – podobno taka przypadłość dyskwalifikuje łódkę z powodu kosztów naprawy. Te rozgałęziające się popękania na dnie spowodowane są wpłynięciem np. na podwodny głaz dno się wgniata, co prawda sprężynuje z powrotem do pierwotnego kształtu, ale w takim miejscu struktura jest już dosyć mocno naruszona.
Ponadto należy pamiętać że wszelkie inne nawet proste uszkodzenia będą Nas ostatecznie kosztować czas i pieniądze, dlatego nie należy kupować pod wpływem emocji i każdą tają decyzję dobrze sobie skalkulować. Jak coś nam się wydaje że będzie kosztować X warto jeszcze pomnożyć razy 2 , chyba że jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie i dobrze wiemy co i jak.
Ciekawą i dobrą do przemyślenia jest opcja zakupu nowej łódki, warto się zorientować w okolicy czy nie macie jakiegoś producenta, poczytać o nim w Internecie i udać się na zwiad. Może się okazać, iż wyjdzie taniej kupić nową prostą łódkę niż restaurować/naprawiać zniszczoną.

 


5
Oceń
(6 głosów)

 

Polowanie na łódź :) - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł