Popołudniowe wędkowanie na Chmielu Dużym

/ 1 komentarzy / 13 zdjęć


30.06.12 o godz.15.00 po pracy z żoną pojechaliśmy powędkować ,a przede wszystkim odpocząć nad jezioro Chmiel Duży. Od kilku lat jeździmy na te same łowisko, może dlatego że blisko. Tego dnia ryba była chimerna. Od czasu do czasu brała mała płotka, lub niewymiarowa wzdręga. Pogoda była bardzo ładna, było słychać śpiew ptaków i pluskających się kaczek w wodzie nie daleko kładki. Czas upływał na rozmowie z żoną.

Do tej pory pogoda była nieciekawa a poziom wody w tym roku jest bardzo wysoki. Widać po naszej kładce, jest kilka cm. pod wodą. O koło godz.17.00 na kładce obok nas pojawia się Krzysztof. Oznajmił nam, że dzisiaj nie będzie wędkował, tylko trochę ponurkuje. Rozebrał się do slipek. Sprawdzał wodę, stwierdzając przy tym, że zimna i po długim namyśle, ochlapał się i wskoczył do wody. Co nas zaskoczyło- nigdy tego nie robił? Zapytałem jego, dlaczego w jednym miejscu nurkuje. On twierdząco odpowiedział, miesiąc temu podczas wędkowania przy silnym wietrze, energicznie zarzucał i górny człon wędki – (bata 7 m) wpadł do wody i nie było pogody i okazji do tej pory poszukiwać pod wodą. Jego zabezpieczeniem była łódka.

Po którymś wynurzeniu z wody, łódka zmieniła miejsce, a on uderzając głową w nią. Dopiero w domu przy kąpieli stwierdził, że podczas uderzenia głową o łódkę rozciął delikatnie głowę. Żałuję, że nie miałem ze sobą kamery lub aparatu. Czasami sytuacje były śmieszne. Po około dwudziestu minutach penetrowania dna zrezygnował i poddał się. Stwierdził, że bez okularów i płetw jest ciężko zejść na dno i coś zobaczyć pod wodą. Dlatego poprosi Darka, który amatorsko płetwonurkuje. Mam kilka porobionych zdjęć telefonem jak on sam nurkował, niestety nie szło więcej przybliżyć. Przed godz. 19.00 niespodziewanie żonie spławik zniknął pod wodą. Zwróciłem jej uwagę, żeby zacięła. Okazało się, że na haczyku był linek o wymiarze 32 cm. Mieliśmy się powoli zwijać i jechać do domu, a tu znowu jest branie i też na wędkę żony. Po krótkiej walce z rybą żona oddała wędkę, ponieważ wpłynął w liście i zaplątał się.

Po krótkim czasie karpik była już na kładce o wymiarze 36 cm. Kiedy oddawałem żonie wędkę w tym czasie mój spławik zniknął pod wodę. Po wyciągnięciu zestawu na haczyku był zaczepiony leszczyk o wymiarze 30 cm. O godz. 20.30 zwinęliśmy sprzęt wędkarski i pojechaliśmy zadowoleni i wypoczęci do domu. Minęło kilka dni Krzysztof do mnie dzwoni, że już jest z Darkiem nad wodą i będą szukać czubka wędki jak chcę to mam przyjechać. Właśnie jadłem kolację. Szybko ubrałem się. W pośpiechu zabrałem kamerę i aparat fotograficzny. Po półgodzinie byłem nad wodą. Oni już szukali końcówki. Ja też miałem prośbę, do Darek o przywiązanie sznurka pod wodą do kija, bo w tamtym roku ktoś zerwał. Z łódki raczej było nie wykonalne, przez wysoki stan wody. Byłem nieprzygotowany do robienia zdjęć i filmu, ponieważ baterie do aparat fotograficznego i kamery był rozładowane, starczyło tylko na dwa zdjęcia. Kamerą trochę udało się nakręcić filmu. Czubek bardzo szybko został odnaleziony, a ja mam przyczepioną boję.

 


4.6
Oceń
(13 głosów)

 

Popołudniowe wędkowanie na Chmielu Dużym - opinie i komentarze

MisterMAGisterAmatorMisterMAGisterAmator
0
Gratuluję rybek i oczywiście gratuluje koledze odnalezienie górnego członu bata :). Fajnie się czyta 5*. (2012-07-23 14:13)

skomentuj ten artykuł