Zaloguj się do konta

Poręba 2010

Wtorek. Słucham prognozy pogody która nie wróży najlepiej na jutrzejszy wypad do Poręby.Ale cóż wszystko szykuje. Zanęte,robaki(świeżutkie rosóweczki zbierane tegoże wieczora)kukurydza itp.Wszystko naszykowane, budzik nastawiony na 4 rano i można iść spać.5 maj godzina 4 dzwoni budzik. Umówiłem się że kuzyn podjedzie po mnie o 4.30 Wyglądam za okno a tam leje, no ale cóż kuzyn i tak podjedzie bo jedzie do pracy. No spakowany jestem no to jade.O 4.25 podjeżdża kuzyn. Pakuje osprzęt i w drogę. Zajeżdzamy parę minut przed piątą.Do 12 mam czas bo kuzyn będzie wracał z pracy to mnie zbierze.zasiadam na grobli jakieś 200m od parkingu.

Szybko rozstawiam parasol i krzesło żeby nie moknąć.wypełniam rejestr i rozkładam sprzęt.zaczynam od gruntówki. Na początek rosówka na hak i do wody. Druga Odległościóweczka ze spławiczkiem. Zaczynam gruntować miejscówkę. głębokość około 150cm przy 7-10m od brzegu. Czas rozrobić zanętę. Zanęta płoć z dodatkiem belge,konopi, i bułki tartej, no i pinek. 6 kul ląduje we wodzie.Na haczyk 3 białe robaczki i czekam na jakieś oznaki życia ryb. Co prawda co jakiś czas spławia się leszczyk czy płoć. Następnie rozrabiam zanętę leszczową do gruntówki z dodatkiem kukurydzy.A końca deszczu nie widać (samoloty nisko latają to pewnie będzie jeszcze padać):P Przez 1godz nic się nie dzieje.

Na przeciwnym brzegu jakiś wędkarz próbuje złowić trącą się płoć podbierakiem co akurat mi się nie spodobało. Miałem się odezwać, ale nigdy nie wiadomo jak inni zareagują z tym że jeszcze byłem sam, a ich dwoje. Na szczęście dla ryb nic nie dopadł. Po godzinie postanawiam przerzucić spławik, a tu ku mojemu zaskoczeniu coś wisi na haku. Okazuje się, że jest to mały leszczyk. Podbieram mierzę 22cm, ale ładny i pierwsza rybka w sezonie z wody PZW, także niech sobie żyje tak jak i reszta złowionych. W końcu troszkę przestało padać więc zabrałem się za nęcenie pod gruntówkę. W tym czasie piękne branie na spławik lecz pudło,za chwile znowu i tym razem pudło.

Jak ino odstawiłem gruntówkę to na spławiku przestały brać.Około 6.30 nic się nie dzieje i zwijam odległościówkę a tu czuje przyjemny opór.krótki hol i przy brzegu widzę jakby wzdręgę,Ale później pomyślałem że to ładna płoć a tuż przy podbieraku okazało się iż jest to jaź.bardzo się ucieszyłem z niego ponieważ jest to mój pierwszy jaź w życiu. Ma 27cm. Na gruntówce nic się już nie działo do końca poza 1 braniem przez jaskółkę która zawadziła o żyłkę. Bombka tak trzasła o kij że aż spadła z żyłki:P . Na spławikówce tym razem spławik lekko płynie. Przycięcie i wisi.Krótki hol i leszczyk około 33cm ląduje w podbieraku.

W końcu przestało padać i wraz z deszczem ryby przestały brać jeszcze w trakcie kończącego się deszczyku złapałem leszczyka 26cm. Po godzinie ciszy na haczyk założyłem czerwonego robaka. Po kilkunastu minutach spławiczek skacze.Zacinam i karaś ląduje w podbieraku około 27cm. koło godz 10 wziął jeszcze 1 leszczyk.i tak do 11 30 już nic nie brało.W końcu przyjechał kuzyn i trzeba się było zebrać. Jeszcze tu wrócę ale jak się ociepli. Także wypad udany. Rybki szczęśliwe bo przeżyły jak i ja szczęśliwy że coś złapałem

Opinie (17)

jacenty75

Fajna relacja, udana wyprawa i jaka różnorodność w zdobyczach! Pozdrawiam i 5***** [2010-05-06 10:02]

użytkownik

Heh co branie to inna rybka fajnie.Ciekawe kiedy tak i u mnie na łowisku będzie bo same karpie jak na razie.Życzę jeszcze lepszych połowów następnym razem.Pozdrawiam. [2010-05-06 10:10]

użytkownik

Gratuluje !

...I polamania kija !

[2010-05-06 10:17]

RomekN90

Super się czytało :) 5 oczywiscie.Zasiadka udana co nie ? Pozdrawiam i połamania kija, ale nie na kolanie :P [2010-05-06 11:09]

bonek18

no można powiedzieć że udana choć pogoda mogła by być lepsza.Choć myślałem że chociaż drobnicy połapie a tak 6godzin i 6 ryb [2010-05-06 12:17]

Arci70

Ale wyprawa się liczy, i to w sympatycznym towarzystwie :) Coś się chociaż działo, a jak doskonale wszyscy wiemy zdarza się coraz częściej niestety wrócić do domu o kiju. Super opowiadanie :) [2010-05-06 13:13]

zegar

Czyli wyprawę można uznać za udaną. Jeśli już wieszało Ci się na wędce, to znaczy że emocje były. To jest najważniejsze w naszym " fachu". Pozdrawiam... [2010-05-06 13:18]

minus

Daję ***** za opowiadanie i za to że wysiedziałeś przy takiej pogodzie. Pozdrawiam [2010-05-06 13:25]

pmizera87

Bardzo fajne rybki! Opłacało się łowić w deszczu. [2010-05-06 13:37]

endriut

Witam!

Super opowiadanko daję piątala. A co do łowienia w deszczu to sam się przekonałem że są wyniki... he he he. W tym roku jak leci z nieba (deszcz lub śnieg)  to wieszają mi się na hakach... Ach ta pogoda...

[2010-05-06 15:14]

musiek93

No super artykuł. Wszystko ładnie, pięknie opisane aż miło czytac. Oby więcej takich artykułów. I oczywiście daję 5 *****... pozdrawiam i życzę połamania kija    : ) [2010-05-06 15:57]

cisy10

Super artykuł. Wszystko ładnie, pięknie napisane . Oby więcej takich artykułów się u nas pojawiało. Daję *****...  połamania kija :P. i dalszych sukcesów . pozdrawiam [2010-05-06 18:43]

hubi

No kolego masz problem za wpis dajemy piatala opowiadanie fajne pozdrawiamy . [2010-05-06 21:01]

piotr4410

gratulacje [2010-05-06 21:15]

lukasz-lbn

Nie ma to jak złapać pierwszy raz w życiu jakąś rybkę. Tego się nigdy nie zapomina i doskonałe przeżycie wtedy jest. Fajne opowiadanko ***** ode mnie. Połamania kija ;-)) [2010-05-06 23:52]

wiechu1603

Bardzo ciekawie opisana pierwsza wyprawa na rybki, do tego ładne fotki z rybkami.

Ogólna ocena nie mże być inna jak tylko piątka.

Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych przygód nad wodą.

[2010-05-07 01:26]

użytkownik

Cały artykuł nie powiem jest OK! Jeździłem tam jak była jeszcze w tamtym miejscu rzeka Pszczynka, brały kapitalne szczupaki i okonie, szczególnie pod zawalonym mostem. ,(rok to był chyba 1980 albo 1981).Jak zalali łąki, (bo teraz zalew nazywa  się Łąka, a nie Poręba! ), byłem tam trzy razy po dwa miesiące z żoną z przyczepką z psem i pontonem.NO! było bardzo fajnie.Tylko że NAJGORSI powtarzam NAJGORSI wędkarze przyjeżdżali z Gliwic, Pyskowic i z okolic!! Mieli tam około 70-80km i im się opłaciło.Ale to byli MIĘSIARZE!!!(Ja z Jastrzębia-Zdroju miałem chyba z 18 km).Jak ryba brała,a brała bardzo często, to oni potrafili złowić po 40-50 leszczy od 40 d0 70 a nawet do 80cm!!! i nie wpuścili na stanowisko nikogo tylko dzwonili po kumpli, którzy ich zamieniali na stanowiskach. W  PALE  się nie mieści.Za zwrócenie uwagi raz byłem prawie utopiony przez takich pseudo wędkarzy, wiec więcej się nie odzywałem.Jedno słowo mniej i w galotach sucho.A po telefonie straż nigdy nic nie wykryła, bo strażnik nie pilnuje złodzieja. tylko złodziej pilnuje strażnika.P.s obecnie mieszkam w innym województwie i już tam nie jeżdżę.Pozdrawiam brać wędkarską.(NIE MIĘSIARZY) [2011-01-25 17:26]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Majowa Trzykrotka

Pierwszego Maja zamiast na pochód wybraliśmy się z siostrzeńcem na pier…

Wiślane jazgarze

We wtorek 20 kwietnia ponownie zawitałem na Bagry. Tym razem postawiłem n…